Are you the publisher? Claim or contact us about this channel


Embed this content in your HTML

Search

Report adult content:

click to rate:

Account: (login)

More Channels


Channel Catalog


Channel Description:

Zapomniani Bohaterowie

older | 1 | .... | 8 | 9 | (Page 10) | 11 | 12 | .... | 14 | newer

    0 0
  • 10/14/16--03:37: WARTO PRZECZYTAĆ... (99)

  • "Zeszyty Historyczne WiN-u" nr 43, rok XXV, czerwiec 2016 r.

    Dostępny jest już nowy numer „Zeszytów Historycznych WiN-u” (nr 43, rok XXV, ss. 304). W numerze polecam m.in. artykuły:

    • Mirosława Surdeja - o rajdzie partyzanckim „Zapory” na Rzeszowszyznę (Rajd Zgrupowania Partyzanckiego Zrzeszenia WiN pod dowództwem mjr. Hieronima Dekutowskiego „Zapory” na Rzeszowszczyznę latem 1946 r.),
    • Pawła Sztamy - poświęcony sprawie gen. „Nila” (Komunistyczne organa bezpieczeństwa wobec generała brygady Augusta Emila Fieldorfa w latach 1947–1950)
    • Andrzeja Grajewskiego - o kulisach zamachu na życie Jana Pawła II (Ustalenia i pytania bez odpowiedzi. Wokół śledztwa IPN w Katowicach o sygn. S 12/06/Zk w sprawie zamachu na życie Jana Pawła II 13 maja 1981 roku).
    Najnowszy numer ZH WiN-u dostępny jest w cenie 30,00 zł; zamówienia można składać za pośrednictwem e-maila:


    "Zeszyty Historyczne WiN-u" są czasopismem poświęconym dziejom walki Polaków o niepodległość w latach 1939-1989. Szczególne miejsce zajmuje na ich łamach zagadnienie oporu zbrojnego z lat 1944/45-1956. Tematyce zmagań z totalitaryzmem towarzyszy opis metod zwalczania polskich dążeń niepodległościowych przez nazistowski i komunistyczny aparat terroru.

    "Zeszyty Historyczne WiN-u" powstały w 1992 r., ich pierwszym redaktorem naczelnym był wybitny badacz wojennej konspiracji i dokumentalista Andrzej Zagórski. W 1994 r. funkcję redaktora naczelnego przejął Janusz Kurtyka, sprawując ją do tragicznej śmierci w katastrofie smoleńskiej w 2010 r.

    18 grudnia 2015 r. Minister Nauki i Szkolnictwa Wyższego wydał komunikat w sprawie wykazu czasopism naukowych. Z przyjemnością informujemy, że „Zeszyty Historyczne WiN-u” znalazły się w części B listy czasopism punktowanych MNiSW uzyskując 2 punkty.

    Strona główna>
    Prawa autorskie>


    0 0

    53. rocznica śmierci sierż. Józefa Franczaka "Lalka" - ostatniego żołnierza niepodległej Polski
    ...Nie dajmy zginąć poległym.
    Zbigniew Herbert

    Józef Franczak "Lalek" (1918-1963)

    53 lata temu, 21 października 1963 roku, w obławie funkcjonariuszy SB (Służba Bezpieczeństwa) i ZOMO (Zmotoryzowane Odwody Milicji Obywatelskiej) we wsi Majdan Kozic Górnych na Lubelszczyźnie zginął Józef Franczak "Lalek", ostatni żołnierz niepodległej II Rzeczypospolitej.Jego siostry, dopiero 20 lat później mogły złożyć ciało [pozbawione przez komunistów głowy] w rodzinnym grobowcu.

    Po wieloletnich poszukiwaniach, w styczniu 2015 r., śledczy z Instytutu Pamięci Narodowej odnaleźli czaszkęostatniego partyzanta podziemia niepodległościowego st. sierż. Józefa Franczaka ps. "Laluś", "Lalek"w zbiorach Uniwersytetu Medycznego w Lublinie. To efekt śledztwa prowadzonego przez lubelski oddział Instytutu Pamięci Narodowej.
    Siostra Józefa Franczaka - Celina Mazur i jego syn Marek Franczak przy grobowcu"Lalka" na cmentarzu w Piaskach (fot. Mariusz Kamiński, 2008).

    Przez lata utrzymywała się wersja, że "Lalka" zadenuncjował sąsiad - Wacław Beć, u którego ukrywał się feralnego dnia. Tak myślała rodzina i okoliczna ludność. To oskarżenie powielił i utrwalił na wiele lat Henryk Pająk, m.in. w książce "Uskok kontra UB". Tymczasem obciążony został niewinny człowiek!
    Jak wynika z akt znajdujących się w IPN SB wydał bezpiece TW "Michał" - Stanisław Mazur - stryjeczny brat Danuty Mazur (narzeczonej "Lalka" i matki jego syna). Pozostawał poza podejrzeniami właśnie dzięki opinii mieszkańców podlubelskich miejscowości, dla których zdrajcą był Wacław Beć. Nie zmienił tego fakt, że 12 czerwca 1964 r. Sąd Wojewódzki w Lublinie skazał Becia na 5 lat więzienia za współpracę z "Lalkiem".
    Z bezpieką Stanisław Mazur współpracował jeszcze długo po śmierci "Lalka". Trwała ona od przełomu 1962/63 r. do 11 maja 1967 r. TW "Michał" przekazywał m.in. informacje o nastrojach ludności wsi, w których wcześniej ukrywał się Franczak i rozpracowywał jego najbliższych współpracowników. To prawdopodobnie na podstawie donosów Mazura aresztowano i osądzono Wacława Becia. Za kapowanie dostał w sumie 12.050 zł, z tego prawie połowę - ok. 5000 zł za ustalenie miejsca pobytu "Lalka"
    w 1963 roku.

    Odnowiony nagrobek sierż. Józefa Franczaka ps. "Lalek" na cmentarzu w Piaskach.

    1963... to był niesamowity rok. W Dallas ginie John F. Kennedy. Walentina Tiereszkowa macha ludzkości z orbity okołoziemskiej. Na osłodę imperialistom - The Beatles nagrywają singiel "She Loves You". A w Polsce...? Na całego trwa nasza mała stabilizacja. Rewelacyjny Zbigniew Pietrzykowski po raz czwarty zostaje mistrzem Europy w boksie, a Roman Zambrowski wylatuje z KC, co jest wyraźnym sygnałem, że okres błędów i wypaczeń jest już za nami. Prawdziwe rewelacje jednak czekają rodaków na odcinku kultury. Przy salwach spontanicznego śmiechu odbywa się w Warszawie premiera "Jak być kochaną" Wojciecha Hasa, Bohdan Łazuka bierze udział w zdjęciach do filmu "Beata", zaś rewelacyjny Zbigniew Maklakiewicz występuje w aż czterech filmach.
    No i jeszcze jedno. W małej wsi koło Piask w województwie lubelskim ginie podczas obławy 45-letni Józef Franczak, poszukiwany listem gończym były AK-owiec. Ten ostatni polski partyzant z bronią w ręku przeciwstawiał się komunistycznemu zniewoleniu dokładnie 24 lata.

    Sierż. Józef Franczak "Laluś", "Lalek" był ostatnim partyzantem polskiego podziemia niepodległościowego. Jego życiorys jest typowy dla wielu z pokolenia Kolumbów. Urodził się w 1918 roku w małej podlubelskiej wiosce Majdan Kozic Górnych . Nie mając środków na dalsze kształcenie zgłosił się do Szkoły Podoficerskiej Żandarmerii w Grudziądzu, a następnie służył w Równem na Wołyniu. We wrześniu 1939 roku walczył z Sowietami, udało mu się zbiec z niewoli i powrócić w rodzinne strony. W czasie okupacji niemieckiej był żołnierzem ZWZ i AK, dowodził drużyną, a następnie plutonem. Prowadził też zajęcia w konspiracyjnej szkole podoficerskiej. Po wkroczeniu Armii Czerwonej znalazł się w szeregach organizowanego przez komunistów "ludowego" WP. Stacjonował w Kąkolewnicy, gdzie Sąd Polowy II Armii WP skazywał na kary śmierci byłych żołnierzy AK. Prawdopodobnie w pierwszych miesiącach 1945 roku zdezerterował. Początkowo ukrywał się w okolicach Łodzi, a następnie na Pomorzu.

    Józef Franczak "Lalek"

    Rozpoznany, powrócił w rodzinne strony, ale tutaj już w czerwcu 1946 roku wpadł w obławę grupy operacyjnej wojewódzkiego UB w Lublinie. Podczas transportu uciekł wraz z dziewięcioma innymi aresztantami, zabijając m.in. trzech funkcjonariuszy bezpieki. Na krótko dołączył do jednego z pododdziałów zgrupowania mjr. Hieronima Dekutowskiego „Zapory". Na początku 1947 roku zgłosił się do oddziału kpt. Zdzisława Brońskiego "Uskoka" . Po akcji ujawnieniowej z wiosny 1947 roku został dowódcą jednego z pododdziałów. Wraz ze swoimi partyzantami (było ich zazwyczaj od czterech do sześciu) patrolował podległy mu teren na pograniczu powiatów lubelskiego i krasnostawskiego; zbierali informacje dotyczące aresztowań i operacji przeprowadzanych przez aparat represji, a także na temat osób współpracujących z UB oraz najbardziej gorliwych funkcjonariuszy UB i MO. Z powodu małej liczebności patroli działalność zbrojna w owym czasie była znacznie ograniczona. Sprowadzała się do zasadzek na małe patrole milicyjne, akcji ekspropriacyjnych oraz wykonywania kar chłosty lub śmierci na konfidentach i aktywistach komunistycznych. Patrole musiały ciągle uchodzić przed ścigającymi je grupami operacyjnymi UB–KBW. Po stratach w zasadzce z maja 1948 roku jego pododdział przestał istnieć. Z pięciu partyzantów poległo dwóch, a dwóch zostało rannych (z których jeden zmarł). Bez szwanku wyszedł jedynie "Laluś". W kolejną zasadzkę wpadł sam w Wigilię 1948 roku. W czasie walki ranił jednego z milicjantów, sam też został ranny w brzuch. Od tego czasu nie posiadał już zorganizowanego pododdziału zbrojnego, ale utrzymywał łączność z kontynuującymi walkę zbrojną. Jego towarzysze ginęli w walce lub wpadali w ręce UB w wyniku kombinacji operacyjnych. Jemu nadal udawało się umykać przed tropiącymi go funkcjonariuszami UB, niejednokrotnie dopisywało mu niesamowite szczęście.

    1947 rok. Od lewej: Stanisław Kuchciewicz "Wiktor", kpt. Zdzisław Broński "Uskok", Józef Franczak "Lalek", Walenty Waśkowicz "Strzała".

    "Lalek" nie budował świetnie zamaskowanych bunkrów, aby przebywać w nich przez wiele miesięcy. Był w ciągłym ruchu, często zmieniając kwatery. Jak szacowali funkcjonariusze UB/SB, jego siatka współpracowników liczyła około dwustu osób, co jest liczbą imponującą, tym bardziej że za udzielanie pomocy tak "niebezpiecznemu bandycie" groził kilkuletni wyrok więzienia. Franczak poważnie zastanawiał się nad skorzystaniem z uchwalonej 27 kwietnia 1956 roku amnestii i powrotem do normalnego życia. W rozmowie z jednym ze swoich współpracowników miał powiedzieć, że gdyby miał gwarancję, że otrzymałby wyrok mniejszy niż 15 lat więzienia, to zdecydowałby się na ujawnienie. Jednak po konsultacjach z jednym z lubelskich adwokatów zrezygnował, bo ten miał mu wyjaśnić, że za popełnione przez niego przestępstwa groziła mu kara dożywotniego więzienia.

    W rozmowach ze swoimi współpracownikami mówił, że w najbliższym czasie w Polsce musi dojść do zmiany ustroju, a on zrobi wszystko, aby do tego dotrwać. Pragnienie powrotu do normalnego życia powodował związek z Danutą Mazur z Wygnanowic, z którego 11 stycznia 1958 roku urodził się syn Marek. Oboje podejmowali próby sformalizowania swojego związku. Kończyły się one niepowodzeniem, gdyż księża, obawiając się prowokacji SB, odmawiali udzielenia ślubu. Funkcjonariusze UB/SB używali przeróżnych sposobów, aby go wytropić. Pozyskiwano konfidentów, którzy z jednej strony mieli penetrować jego rodzinę i środowisko pomocników, z drugiej próbowali ustalić jego kryjówkę. W domach członków najbliższej rodziny "Lalusia" oraz jego najbliższych współpracowników instalowano aparaturę podsłuchową; w zabudowaniach sąsiadujących organizowane były tzw. zakryte punkty obserwacyjne, w których dwóch – trzech funkcjonariuszy spędzało po kilka tygodni w oczekiwaniu na pojawienie się "Lalusia". Bezskutecznie.

    Na początku 1963 roku funkcjonariuszom Wydziału III SB KW MO w Lublinie udało się wyselekcjonować człowieka, który mógł przyczynić się do ujęcia lub likwidacji "Lalusia". Był to Stanisław Mazur – bratanek ojca Danuty Mazur, mieszkający wtedy w Lublinie. Na podstawie "materiałów kompromitujących" oficerom  SB udało się go zwerbować jako tajnego współpracownika; nadano mu ps. "Michał". Przez kolejne miesiące dojeżdżał do Wygnanowic, spotykał się ze swoimi krewnymi, a jednocześnie współpracownikami "Lalusia". Jako bliski krewny darzony był przez nich zaufaniem. W sierpniu 1963 roku udało mu się spotkać z "Lalusiem". Przez następne trzy miesiące SB przy pomocy TW "Michała" coraz bardziej osaczała "Lalusia". 20 października 1963 roku agent wyposażony w aparaturę podsłuchową spotkał się z Józefem Franczakiem. W okolicy oczekiwała grupa likwidacyjna złożona z dziesięciu oficerów operacyjnych SB i 60 funkcjonariuszy ZOMO . Akcja zakończyła się fiaskiem z powodu awarii środków łączności posiadanych przez agenta, trudnych warunków terenowych oraz wyznaczenia spotkania na wieczór. Następnego dnia rano TW "Michał" przekazał swojemu oficerowi prowadzącemu, że poprzedniego dnia udało mu się ustalić markę i numer rejestracyjny motocykla, którym "Laluś" został przywieziony na spotkanie.

    21 października 1963 roku zorganizowano grupę operacyjną składającą się z dwóch oficerów SB i 35 funkcjonariuszy ZOMO, którą dowieziono w okolice wsi Majdan Kozic Górnych. O godz. 15.45 zabudowania Wacława Becia – właściciela motocykla – zostały okrążone. "Laluś" zauważywszy zbliżającą się obławę, próbował – udając gospodarza – przejść przez linię obstawy. Gdy został wezwany do zatrzymania się, wydobył pistolet, oddał kilka strzałów i zaczął uciekać. Przebiegł ok. 300 metrów, po czym został śmiertelnie ranny i po kilku minutach zmarł. W prosektorium Zakładu Medycyny Sądowej w Lublinie przeprowadzono sekcję zwłok i pozbawiono je głowy, a następnie złożono w bezimiennym grobie na cmentarzu komunalnym przy ul. Unickiej w Lublinie. Dzięki pomocy pracownika cmentarza rodzinie udało się ustalić miejsce pochówku. Dopiero w 1983 roku siostry "Lalusia" przeniosły prochy do rodzinnego grobowca, na cmentarzu parafialnym w Piaskach .

    21 października 1963 rok. Pośmiertne zdjęcie Józefa Franczaka, wykonane przez SB po zastrzeleniu "Lalka" w Majdanie Kozic Górnych.

    Wykonane przez SB pośmiertne zdjęcie Józefa Franczaka ps. "Lalek". Jak widać, ciało jeszcze w całości...

    11 maja 2007 r. z inicjatywy Zrzeszenia Wolność i Niezawisłość Obszaru Wschodniego w Lublinie oraz Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa odsłonięto w Piaskach pomnik Ostatniego Partyzanta RP – sierż. Józefa Franczaka ps. "Lalek".

    Odsłonięty 11 maja 2007 r. w Piaskach pomnik w hołdzie ostatniemu żołnierzowi Rzeczypospolitej Polskiej, sierż. Józefowi Franczakowi ps. "Lalek".

    21 października 2008 roku. Marek Franczak, syn „Lalusia”, przy pomniku ojca na cmentarzu w Piaskach.

    17 marca 2008 r. Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej Lech Kaczyński nadał Krzyż Komandorski z Gwiazdą Orderu Odrodzenia Polski, pośmiertnie, ostatniemu żołnierzowi wyklętemu Józefowi Franczakowi ps. "Lalek".
    Józef Franczak odznaczony został za wybitne zasługi dla niepodległości Rzeczypospolitej Polskiej w 90. rocznicę swoich urodzin. Odznaczenie odebrał syn Marek Franczak.



    GLORIA VICTIS !!!

    Więcej na temat życia i walki sierż. Józefa Franczaka "Lalka" czytaj:

    Strona główna>
    Prawa autorskie>

    0 0

    70. rocznica śmierci mjr. Antoniego Żubryda "Zucha"

    ...Nie dajmy zginąć poległym.
    Zbigniew Herbert

    Mjr Antoni Żubryd "Zuch"

    70 lat temu, 24 października 1946 r., w lesie w pobliżu Malinówki (pow. brzozowski), agent UB Jerzy Vaulin strzałem w tył głowy podstępnie zamordował mjr. Antoniego Żubryda „Zucha”, dowódcę Samodzielnego Batalionu Operacyjnego NSZ „Zuch”, jednego z największych antykomunistycznych oddziałów partyzanckich działających na terenie ówczesnego województwa rzeszowskiego, operującego w powiatach sanockim, brzozowskim i krośnieńskim w latach 1945-1946. Wraz z Żubrydem śmierć poniosła również jego żona Janina, będąca w ósmym miesiącu ciąży.

    Oddział„Żubryda” został ostatecznie rozbity przez pracowników Informacji Wojskowej z 8 Dywizji Piechoty, którzy wprowadzili do oddziału własnych ludzi. Dzięki nim 23 czerwca 1946 roku grupa ppor. Kazimierza Kocyłowskiego (dowódca ochrony oddziału Żubryda) została otoczony przez 32. Pułk Piechoty w rejonie Niebieszczan; do niewoli dostało się wówczas 21 partyzantów. Wcześniej, trzech schwytanych „żubrydowców” zostało na przełomie maja i czerwca powieszonych w publicznych egzekucjach: dwóch na stadionie piłkarskim „Wierchy” (Władysław Skwarc, Władysław Kudlik), a trzeci na rynku (Henryk Książek).
    29 września 1946 roku Żubrydowi wraz z resztą oddziału udało się jeszcze rozbić grupę operacyjną wojska, MO i UB z Sanoka – partyzanci ujęli i rozstrzelali kilku milicjantów oraz aktywistę PPR biorącego udział w obławie, jednak od tego czasu inicjatywę strategiczną na polu walki przejęły komunistyczne siły bezpieczeństwa. W tych okolicznościach Żubryd, zdając sobie sprawę z beznadziejności sytuacji, postanowił wraz zżoną Janiną przedrzeć się do Austrii.

    Janina Żubryd z d. Praczyńska ps. „Janek”

    O zmierzchu 24 października 1946 roku Żubrydowie przybyli do Malinówki. Był wraz z nimi towarzysz broni Jerzy Vaulin ps. „Mar”. Vaulin, były żołnierz AK, kilka miesięcy wcześniej zwerbowany przez UB jako tajny współpracownik „Mewa” i skierowany do oddziału Żubryda.
    MajorŻubryd pozostawił małżonkę i wraz z Vaulinem poszli sprawdzić dalszą trasę przemarszu. Kiedy obaj weszli do lasu Vaulin niepostrzeżenie wyjął z kabury swojego browninga – kal. 7,65 mm i strzałem w tył głowy zabił Antoniego Żubryda. Chwilę potem podstępem zwabił w to samo miejsce będącą w ósmym miesiącu ciąży Janinę Żubryd i ją również zamordował. Następnego dnia UB zabrała ciała małżeństwa Żubrydów. Nigdy nie odnaleziono miejsca ich pochówku.

    Mjr Antoni Żubryd "Zuch" - pośmiertne zdjęcie wykonane przez UB.

    Zdjęcie wykonane przez UB. Ciała mjr. Antoniego Żubryda "Zucha" i jego żony Janiny, zastrzelonych przez agenta UB Jerzego Vaulina 24 X 1946 r.

    GLORIA VICTIS !


    Antoni Żubryd

    Antoni Żubryd urodził się 4 września 1918 roku w rodzinie robotniczej w Sanoku jako syn Michała i Anny z d. Wołoszyn. W Sanoku ukończył Szkołę Męską nr 2 im. Króla Władysława Jagiełły. W 1933 r. rozpoczął naukę w Szkole Podoficerów Piechoty dla Małoletnich Nr 2 w Śremie, którą ukończył w 1936 r., otrzymując przydział wojskowy do 40. Pułku Piechoty „Dzieci Lwowskich”. Do 1939 r. dosłużył się stopnia sierżanta zawodowego. W czasie wojny aresztowany przez Sowietów na granicznym Sanie, zgodził się na współpracę z wywiadem sowieckim. Później aresztowany przez gestapo, skazany na karę śmierci, zbiegł z miejsca egzekucji i powrócił do Sanoka, gdzie ukrywał się aż do lata 1944 r., gdy po wejściu Sowietów został zatrudniony w sanockim Powiatowym Urzędzie Bezpieczeństwa Publicznego na stanowisku oficera śledczego. Zajmował się głównie volksdeutschami, konfidentami gestapo i członkami UPA. Będąc funkcjonariuszem UB, utrzymywał też kontakty z ukrywającymi się członkami podziemia antykomunistycznego.

    Budynek byłego Powiatowego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego w Sanoku.

    Zagrożony dekonspiracją 8 czerwca 1945 r. zdezerterował z sanockiego PUBP i skontaktował się ze znanymi sobie, ukrywającymi się członkami AK. Pierwszą akcją, jaką wykonał już po "drugiej stronie barykady", była likwidacja szefa sanockiego PUBP, Tadeusza Sieradzkiego. Stało się to 15 czerwca 1945 r.
    Wykorzystując swoje wojskowe wykształcenie oraz posiadane zdolności przywódcze, wkrótce podporządkował sobie drobne grupy zbrojne działające w terenie, tworząc duży oddział zbrojny. W skład oddziału weszły grupy Edmunda Sawczyna "Mundka", Mariana Skiby "Ryszarda" i Stanisława Kossakowskiego "Ułana" - dezertera z KW MO w Rzeszowie. Oddział ten stworzony był również z inspiracji działającego w konspiracji Stronnictwa Narodowego. Na jednym z jego zebrań, w obecności przedstawiciela SN z Krakowa, prezes Zarządu Powiatowego SN w Sanoku Tadeusz Wojtowicz "Wilk" przyjął od dowódców poszczególnych grup partyzanckich przysięgę. Dowódcą nowo powstałego oddziału został Stanisław Surowiak "Ursus" (związany z NOW), a jego zastępcą Żubryd, który faktycznie dowodził oddziałem, ponieważ Surowiak nie cieszył się zaufaniem ze względu na swoje niejasne kontakty z UB.

    W połowie listopada 1945 r. na leśnej polanie między miejscowościami Raczkowa i Końskie odbyła się odprawa wszystkich dowódców grup partyzanckich i ich zastępców podległych Żubrydowi. Odprawę prowadził NN oficer w stopniu kapitana, który przyjechał z Krakowa. W odprawie oprócz Żubryda brali udział: Mieczysław Kocyłowski "Czarny", Kazimierz Kocyłowski "Wichura", Marian Skiba "Ryszard", Edmund Sawczyn "Mundek", Władysław Stefkowski "Rura", NN "Marynarz", NN "Józek", Stanisław Kossakowski "Ułan", NN "Dąb". Na tej odprawie oddział przyjął nazwę Samodzielny Batalion Operacyjny Narodowych Sił Zbrojnych. Dowódcą został Żubryd, awansowany do stopnia kapitana, a jego zastępcą mianowano Mieczysława Kocyłowskiego "Czarnego", awansując go do stopnia podporucznika.
    Wszystkie grupy podległe Antoniemu Żubrydowi stały się kompaniami batalionu. Dowódcami kompanii zostali: Kossakowski, Sawczyn i Skiba. Osobną grupą, składającą się z kilku zaufanych partyzantów, którzy stanowili jednocześnie ochronę Żubryda, dowodził on sam. Łączność między poszczególnymi kompaniami zapewniała doskonale zorganizowana sieć łączników. Poszczególne kompanie batalionu miały dość dużą swobodę działania i decyzje o przeprowadzeniu akcji były podejmowane samodzielnie przez ich dowódców, w zależności od sytuacji.

    Ppor. Mieczysław Kocyłowski "Czarny", zastępca Żybryda.

    Z powyższego, oraz z relacji samych "żubrydowców", jasno wynika, że oddział Antoniego Żubryda najprawdopodobniej został podporządkowany NSZ. Niestety, jak dotychczas, nie natrafiono na żadne inne dokumenty, które mogłyby to potwierdzić. Być może wynika to z tego, że, jak pisze LeszekŻebrowski we wstępie do III t. "NSZ - dokumenty, struktury, personalia": w okresie między lipcem a listopadem 1945 r. NSZ-ONR zostały rozbite aresztowaniami, a dowództwo zostało zdezorganizowane [...] natomiast istniejące oddziały partyzanckie posługujące się nazwą NSZ, w znacznej mierze podlegały już NZW lub działały samodzielnie bez łączności z dowództwem NSZ-ONR i właśnie do tych ostatnich, jak wszystko na to wskazuje, mógł należeć Samodzielny Batalion Operacyjny NSZ pod dowództwem Antoniego Żubryda. Niewątpliwie oddział Żubryda wpisywał się w nurt narodowego podziemia zbrojnego. Aresztowani członkowie oddziału wymieniali następujące cele, o które walczyli:

    • Ażeby nie było w Polsce komunistów i wyniszczyć członków partii PPR.
    • Walczyć za Polskę demokratyczną, a nie żydowską i komunistyczną.
    • Walczyć za Polskę katolicką.
    • Walczyć z Bezpieczeństwem, bo tam są sami komuniści.
    • Walczyć o granice do roku 1939, za Lwów i Wilno.
    Szacunkowo liczebność oddziału można określić na 120-150 partyzantów. Miał on duże wsparcie wśród miejscowej ludności, ponieważ bronił polskie wioski przed napadami bojówek UPA. Oddział zwalczał przede wszystkim funkcjonariuszy UB, likwidował gorliwych działaczy PPR oraz konfidentów UB. Natomiast, wbrew temu, co przez lata twierdzono, między żołnierzami "ludowego" Wojska Polskiego a "żubrydowcami" często dochodziło do współpracy. Z wojska docierała do oddziału amunicja, w wojskowej rusznikarni remontowano partyzancką broń, a oficerowie z 34. Pułku Piechoty, który stacjonował w Sanoku, wielokrotnie spotykali się towarzysko z "żubrydowcami". Doszło nawet do tego, że partyzanci pomagali wojsku wysiedlać Morochów w kwietniu 1946 r.

    Janina Żubryd z d. Praczyńska, żona Antoniego Żubryda. Po zwolnieniu z aresztu UB stale przebywała w oddziale męża. Zastrzelona wraz z mjr. Żubrydem przez agenta UB Jerzego Vaulina 24 października 1946 w okolicach wsi Malinówka.

    Najbardziej spektakularną akcję przeprowadzono 16 grudnia 1945 r., kiedy cały batalion pod dowództwem Żubryda zajął na przeszło pół dnia Korczynę, obsadzając wszystkie ważniejsze urzędy. Z rąk "żubrydowców" zginęło wielu funkcjonariuszy UB, a także dwóch wysokiej rangi oficerów sowieckich służących w "ludowym" Wojsku Polskim: szef sztabu 8. Dywizji Piechoty ppłk Teodor Rajewski oraz zastępca szefa wydziału wydziału polityczno-wychowawczego wspomnianej dywizji, "enkawudzista", kpt. Abraham Preminger.
    Rozbicie oddziału Żubryda stało się jednym z głównych zadań dla funkcjonariuszy miejscowej "bezpieki". Starano się też zastraszyć miejscową ludność poprzez zorganizowanie publicznych egzekucji ujętych partyzantów Żubryda. 24 maja 1946 r. na stadionie miejskim w Sanoku, w obecności młodzieży szkolnej, powieszono Władysława Kudlika i Władysława Skwarca, a 4 czerwca na sanockim rynku w ten sam sposób stracono chor. Henryka Książka.

    Władysław Skwarc "Krzew", żołnierz oddziału mjr. Żubryda. Powieszony wraz z Władysławem Kudlikiem w publicznej egzekucji 24 maja 1946 r. na stadionie miejskim w Sanoku.

    Do samego oddziału udało się też wprowadzić trzech agentów Informacji Wojskowej, m.in. "Zucha" i"Bystrego", którzy przyczynili się do śmierci czterech "żubrydowców" i rozbicia oddziału. Jednak Żubryd z grupą ok. 30 ludzi działał dalej na terenie pow. Brzozów i Krosno.

    Urodzony 8 IX 1941 r. syn Janiny i Antoniego Żubrydów - Janusz, w wieku 4 lat aresztowany przez UB; spędził ponad 6 miesięcy w rzeszowskim więzieniu. O koszmarze zgotowanym dziecku przez komunistów czytaj więcej: Januszek Żubryd, lat 4 – najmłodszy więzień UB>

    We wrześniu 1946 r. w jego najbliższe otoczenie przeniknął agent UB Jerzy Vaulin "Warszawiak". Vaulin był akowcem o pięknej konspiracyjnej karcie, który dał się zwerbować UB i podjął się zlikwidowania Antoniego Żubryda. Dokonał tego 24 października 1946 r. w lesie w pobliżu Malinówki. Wraz z Żubrydem zginęła jego żona, Janina. Zamordowani zostali strzałami w tył głowy. Vaulin do dziś uważa, że zamordowanie Żubrydów było jego największym bojowym wyczynem. W 1999 r. sprawca podwójnego morderstwa stanął przed sądem, jednak sprawa została umorzona. Żołnierze Żubryda znajdowali się w kręgu zainteresowań UB, a później SB aż do końca lat 80. i niewielu z nich dożyło czasów, kiedy prawda o ich działalności powoli przestaje być "białą plamą" w naszej najnowszej historii.

    Pomnik w miejscu śmierci Antoniego i Janiny Żubrydów odsłonięty 28 X 2012 r. [zobacz relację i zdjęcia>]

    Więcej na temat mjr. Antoniego Żubryda ps. "Zuch" czytaj:
    Strona główna>
    Prawa autorskie>

    0 0
  • 10/27/16--02:42: WARTO PRZECZYTAĆ... (100)

  • Ogólnopolski Kwartalnik Poświęcony Żołnierzom Wyklętym "WYKLĘCI", nr 4, październik - grudzień 2016
    Wydawnictwo Miles, Kraków 2016, oprawa: miękka, ss. 276, format: 233x163 mm.

    Ogólnopolski Kwartalnik Poświęcony Żołnierzom Wyklętym "WYKLĘCI", to nie tylko czasopismo, to także hołd oddany żołnierzom powojennego podziemia. Dotychczas nie było magazynu poświęconego wyłącznie temu zagadnieniu, a dotyczącego całego zbrojnego podziemia antykomunistycznego.

    TEMAT NUMERU 4:
    Młodzieżowe organizacje konspiracyjne w latach 1944–1956

    Spis treści numeru 4>

    Pojedyncze egzemplarze można zamawiać w księgarni internetowej: http://wydawnictwomiles.pl w cenie 24,90 zł.


    Więcej informacji o Kwartalniku "WYKLĘCI":


    Ogólnopolski Kwartalnik Poświęcony Żołnierzom Wyklętym "WYKLĘCI", nr 3, lipiec - wrzesień 2016
    Wydawnictwo Miles , Kraków 2016, oprawa: miękka, ss. 280, format: 233x163 mm.

    Ogólnopolski Kwartalnik Poświęcony Żołnierzom Wyklętym "WYKLĘCI", to nie tylko czasopismo, to także hołd oddany żołnierzom powojennego podziemia. Dotychczas nie było magazynu poświęconego wyłącznie temu zagadnieniu, a dotyczącego całego zbrojnego podziemia antykomunistycznego.

    TEMAT NUMERU 3:
    Wyklęci na ziemi lubawskiej

    Spis treści numeru 3>

    Pojedyncze egzemplarze można zamawiać w księgarni internetowej: http://wydawnictwomiles.pl w cenie 24,90 zł.


    Więcej informacji o Kwartalniku "WYKLĘCI":
    Strona główna>
    Prawa autorskie>

    0 0


    Wraz z ukazaniem się kolejnego numeru periodyku "Zeszyty Historyczne WiN-u" nr 43, rok XXV, czerwiec 2016 , zapraszam do lektury fragmentów jednego z opublikowanych tam artykułów autorstwa Krzysztofa Pięciaka , pt. Losy partyzantów z oddziału KWP "Jastrzębie"/"Oświęcim" ppor. Alfonsa Olejnika "Romana", "Babinicza".
    Zeszyty Historyczne WiN-u, nr 43 (2016)

    Krzysztof Pięciak
    Losy partyzantów z oddziału KWP "Jastrzębie"/"Oświęcim" ppor. Alfonsa Olejnika "Romana", "Babinicza"


    […]

    Alfons Olejnik urodził się 5 III 1921 r. we wsi Skomlin koło Wielunia. W 1938 r. wstąpił do Szkoły Podoficerskiej Piechoty dla Małoletnich nr 2 w Śremie 1. Ukończył ją w 1939 r. w stopniu kaprala; nie wiadomo, czy brał udział w kampanii wrześniowej. W 1941 r. w Radomsku na tajnych kompletach skończył gimnazjum i zdał „małą” maturę, w tym samym roku wstąpił do NOW, gdzie ukończył podchorążówkę. W 1943 r. był zastępcą dowódcy plutonu w kompanii „Bór”. W 1944 r. służył w zwiadzie konnym Brygady Świętokrzyskiej NSZ i w 7. Dywizji Piechoty AK 2. W 1945 r. ujawnił się jako były członek AK, jednocześnie organizując komórkę NSZ. Prawdopodobnie już w czerwcu został zaprzysiężony do KWP. Aresztowany 12 VI 1945 r., oskarżony o członkostwo w NSZ oraz nielegalne posiadanie broni i radia, 30 X 1945 r. skazany na karę łączną 4 lat więzienia, którą darowano na mocy amnestii. 17 listopada wyszedł na wolność. 9 I 1946 r. NSW uchylił wyrok jako zbyt łagodny i w związku z tym bezpieka zaczęła poszukiwać Olejnika w celu ponownego osądzenia. Dowiedział się o tym i zaczął ukrywać się oraz organizować oddział partyzancki 3.

    Alfons Olejnik "Babinicz". Zbiory autora.

    Wiosną 1946 r. grupa Olejnika liczyła około 12 osób i ukrywała się m.in. w gospodarstwie Adama Dolika 4 w Bojanowie pod Wieluniem, ograniczając się do akcji zaopatrzeniowych. Pod koniec marca wykonali pierwsze większe akcje: rozbrojenie posterunku MO w Białej (21 marca), zdobycie broni na stacji kolejowej w Czastarach, rekwizycje i zniszczenie dokumentacji w urzędach gminy w Czastarach i Białej 5. W tym samym czasie Olejnik kontaktował się z dowództwem KWP i jednocześnie z Franciszkiem Olszówką „Ottem” 6 i jego zastępcą Stanisławem Pankiem „Rudym” 7. „Rudy” wyrażał chęć podporządkowania się KWP („Otto” poległ 8 II). Pod koniec marca do partyzantów przybył inspektor oddziałów leśnych KWP kpt. Eugeniusz Tomaszewski „Czarski”, „Burta”, który wobec braku dyscypliny w oddziale „Rudego” zadecydował o przekazaniu dowództwa Olejnikowi; Panek jednak nie chciał się na to zgodzić. 15 kwietnia obu grupom nadano kryptonim „Jastrzębie”. „Rudy” nie wykonał wydanych mu rozkazów; ostatecznie pod koniec kwietnia przekazał większość swoich żołnierzy „Babiniczowi”, zostawiając przy sobie tylko kilku ludzi. Tymczasem do grupy Olejnika zaczęło przybywać wielu ochotników: chcących walczyć z „ludową” władzą, byłych akowców, dezerterów z WP i MO, osób ukrywających się przed aresztowaniem. Większość z nich była młodymi ludźmi z chłopskich rodzin z okolicznych wsi 8.

    3 V 1946 r. w lesie odbyła się uroczysta msza św., podczas której partyzanci (było ich wówczas ponad 60) złożyli przysięgę. „Babinicz” zorganizował swój oddział, wydzielając funkcyjnych, żandarmerię i cztery drużyny, dowódcami których zostali: kpr. Adam Wiktor „Wichura”, plut. Józef Marcinkowski vel Mieczysław Piekarz „Sokół” 9, kpr. Marian Kalus „Kmicic” i kpr. Mieczysław Olejnik „Szary” 10. We wrześniu, kiedy stan osobowy zmalał, zreorganizował oddział, wydzielając nowe drużyny, którymi dowodzili: kpr. Zygmunt Habrzyk „Burza”, Jan Gonera „Śmiały”, plut. Jan Wyrembak „Wilga”, sierż. Andrzej Sikorski „Jędruś”, st. strz. Józef Kurdyś „Grzmot” 11. Do lipca stan osobowy utrzymywał się na poziomie 50–60 żołnierzy, do lasu nadal przybywali kolejni ochotnicy 12. Z biegiem czasu i pogarszaniem się sytuacji, niektórzy z partyzantów byli zwalniani do domów przez dowódcę (co najmniej 7) lub dezerterowali (co najmniej 11). W momencie pierwszego rozpuszczenia oddziału na początku września liczył on 36 ludzi, a gdy zebrali się ponownie w październiku, było ich prawdopodobnie już tylko 26 13.

    Drużyna Jana Gonery "Śmiałego" po aresztowaniu, w otoczeniu funkcjonariuszy UB z Kępna, 16 XII 1946 r. Stoją od lewej: 1. Jan Gonera "Śmiały", 2. Leon Powroźnik "Dawid", 3. Ludwik Statkiewicz "Mech", 4. Edward Hys "Jodła", 5. Jan Idziak "Mrugała", 6. Wacław Antoniak "Wierzba". Zbiory IPN.

    Działalność oddziału „Jastrzębie” (15 czerwca zmieniono jego kryptonim na „Oświęcim”) umożliwiała współpraca z wywiadem KWP, dzięki której „Babinicz” mógł skutecznie unikać większych starć z bezpieką 14. Do początku września 1946 r. oddział wykonał szereg akcji zbrojnych. Sporadycznie dochodziło do walk z siłami bezpieki: 15 czerwca w lesie wróblewskim 15; 24 lipca obława zaatakowała obozowisko pod wsią Parzymiechy 16; miały też miejsce potyczki pojedynczych żołnierzy i drużyn z milicjantami. Zastrzelono też kilku działaczy komunistycznych. Rozbrojono posterunki MO w Lipiu (15 VI), Pajęcznie (4 VI), Bodzanowicach (23 VII), Popowie (5 VIII) 17. Trzykrotnie zatrzymywano pociągi, dwa razy rozbrajając żołnierzy i oficerów WP (30 VI i 13/14 X) 18; prawdopodobnie pod koniec października 1946 r. dokonano czwartej akcji na pociąg 19. Ponadto grupa dowodzona przez Antoniego Grzesiaka „Bocianka”, wysłana przez „Babinicza” do powiatu sieradzkiego na początku maja, w nocy z 5 na 6 maja opanowała centrum Złoczewa, gdzie rozbrojono posterunek MO, pobito komendanta posterunku, zastępcę do spraw politycznych i dwóch członków PPR, zastrzelono wiceburmistrza Władysława Janiaka (uczestnicy akcji zeznawali, że przypadkiem) i dokonano rekwizycji 20.

    Aktywna działalność oddziału „Oświęcim” trwała do początku września. Po aresztowaniu Stanisława Sojczyńskiego „Warszyca” i sztabu KWP „Babinicz” był pozbawiony kontaktu z organizacją i w tej sytuacji zdecydował się czasowo rozpuścić oddział. Sam zabrał ze sobą kilku najbliższych mu ludzi i wyjechał na Pomorze. Prawdopodobnie planował szukać drogi ucieczki na Zachód, kontaktu z innymi organizacjami konspiracyjnymi lub szansy wyjścia z partyzantki do jawnego życia 21. Zdekonspirowany, ledwie uniknął aresztowania i pod koniec września wrócił w rejon Wielunia. Licząc na możliwość przerzucenia oddziału w inny teren, oferowaną przez rzekomego wysłannika gen. Andersa (w rzeczywistości agenta bezpieki), ponownie zebrał oddział; do spotkania z „wysłannikiem” jednak (na szczęście) nie doszło. Olejnik próbował też połączyć się z oddziałem KWP Adama Łebka „Małego”, ale po kilku dniach żołnierze „Małego” go opuścili. Nie mając możliwości dalszej walki i stojąc przed koniecznością przetrwania zimy, w pierwszym tygodniu listopada rozwiązał ponownie oddział – część podkomendnych udała się do rodzinnych miejscowości, a część, podzielona na mniejsze drużyny, miała ukrywać się na melinach. Planowali zebrać się ponownie 1 kwietnia 1947 r., ale wówczas mało kto już wierzył, że się to uda 22.[…]

    Strona główna>
    Prawa autorskie>1.  CAW, Szkoła Podoficerska dla Małoletnich nr 2 w Śremie, I.340.35.23, Rozkaz dzienny nr 113, Śrem, 8 IX 1938 r.
    2. Do BŚ NSZ Olejnik mógł trafić razem z „Dowborem”: ur. 6 III 1909 r. w m. Paszynów, pow. Kępno, w 1939 r. plut. WP, od 1939 r. w konspiracji, od 1943 r. d-ca plutonu w kompanii „Bór”, od 1943 r. wachmistrz, od 15 III 1944 r. w oddziale leśnym, od 1 XI 1944 r. w oddziale rozpoznawczym BŚ NSZ, po wojnie używał nazwiska Władysław Dowbór. Cz. Brzoza, Noty biograficzne żołnierzy Brygady Świętokrzyskiej NSZ, http://www.sowiniec.com.pl/php/3_p_podziemna.php?ID3=359&s=3&li=1&sort=K_OPS (dostęp: 3 IV 2016).
    3. IPN Ki 30/403, Akta w sprawie Alfonsa Olejnika [dalej: IPN Ki 30/403], Protokół przesłuchania podejrzanego Alfonsa Olejnika, b.d., k. 7–8; Ibidem, Protokół przesłuchania podejrzanego Alfonsa Olejnika, 12 VI 1945 r., k. 8–12; Ibidem, Protokół rozprawy głównej, Częstochowa, 30 X 1945 r., k. 34–38; Ibidem, Wyrok Wojskowego Sądu Garnizonowego w Kielcach na sesji wyjazdowej w Częstochowie, 30 X 1945 r., k. 39–40; Ibidem, Nakaz zwolnienia z więzienia, odpis pisma do Naczelnika Więzienia w Częstochowie, k. 44; Ibidem, Postanowienie NSW w Warszawie, 9 I 1946 r., k.47; Ibidem, Dowody rzeczowe w sprawie A. Olejnika, k. 79 i n.; IPN BU 0363/206, Dokumentacja wyłączona z akt śledczych dot. Olejnik vel Orliński Alfons Tadeusz syn Jana ur. 5 III 1920 r., Protokół przesłuchania podejrzanego Alfonsa Olejnika „Dane personalne Babinicza prawdziwe”, [niedatowany], k. 6; IPN Ld pf 12/2222, Akta śledcze przeciwko Alfonsowi Olejnikowi, Dossier na przestępców przeciwko państwu, k. 6–9; IPN Ld 6/66, Akta sprawy Sr 194/47 przeciwko: Nowak Teodor i in. [dalej: IPN Ld 6/66], Protokół przesłuchania Ireny Pietrzak, Łódź, 18 IX 1946 r., k. 93–98; IPN Ld 6/48, Akta sprawy przeciwko Alfonsowi Olejnikowi [dalej: IPN Ld 6/48], Protokół przesłuchania podejrzanego Alfonsa Olejnika, Łódź, 29 XII 1946 r., k. 95–100; IPN Ld 6/159, Akta sprawy 325/48 przeciwko Stanisławowi Dolikowi i in. [dalej: IPN Ld 6/159], Protokół przesłuchania podejrzanego Stanisława Dolika, Wieluń, 7 VIII 1947 r., k. 8–9; IPN Wr 0014/1915, t. 1, [Teczka bez tytułu dot. werbunku Zbigniewa Piątakiewicza na informatora, dalej: IPN Wr 0014/1915, t. 1], Życiorys Zbigniewa Piątakiewicza, Wrocław, 23 VII 1953 r., k. 8–13; T. Lenczewski, op. cit.; K. Jasiak, Działalność partyzancka…, s. 131; A. W. Gała, Konspiracyjne Wojsko Polskie krypt. „Lasy-Bory”…, s. 7–9; J. Bednarek, W kręgu KWP…, s. 7–8; P. Kowalski, op. cit.; W. Jaskulski „Wroniec”, O działalności niepodległościowej na Ziemi Wieluńskiej, Wieluń 1994, s. 160–162, 197–198. W biografii A. Olejnika pozostaje kilka wątpliwości: nie jest jasne, czy był on najpierw żołnierzem BŚ NSZ czy 7. DP AK. Niektóre dokumenty podają datę jego urodzenia jako 5 III 1920 r.; autor przyjmuje datę 1921 r. za artykułem Bednarka, w którym powołuje się on na odpis aktu urodzenia (J. Bednarek, W kręgu KWP…, s. 7). Według Informatora o nielegalnych organizacjach i bandach zbrojnych działających w Polsce Ludowej w latach 1944–1956, wiosną 1945 r. Olejnik miał być szefem sztabu zgrupowania NSZ „Kreta” (NN), działającego w pow. częstochowskim. Informacja ta nie znajduje potwierdzenia.
    4. Adam Dolik, ur. 1 XI 1906 r., s. Jana i Elżbiety, zam. w Bojanowie, rolnik, służył w 27. pp. Wiosną 1946 r. ukrywał grupę „Babinicza”, od czerwca lub lipca w jego domu mieścił się skład broni zawierający m.in. 33 pancerfausty, przez pewien czas przechowywał też część archiwum oddziału. Namówiony przez „Babinicza” wstąpił do PSL. Zatrzymany 23 XII 1946 r., 10 I 1947 r. skazany przez WSR w Łodzi na sesji wyjazdowej w Skomlinie na karę śmierci, wykonaną 18 I 1947 r. w Wieluniu. IPN Ld 6/47, Akta sprawy Sr 3/47 przeciwko Janowi Wyrembakowi i in. [dalej: IPN Ld 6/47], Protokół przesłuchania Alfonsa Olejnika [b.m., b.d.], k. 22a–26; Ibidem, Protokół rewizji mieszkaniowej, Bojanów, 22 XII 1946 r., k. 26; Ibidem, Protokół przesłuchania podejrzanego Adama Dolika, Wieluń, 27 XII 1946 r., k. 27–29; Ibidem, Protokół przesłuchania podejrzanego Adama Dolika, Wieluń, 31 XII 1946 r., k. 30; Ibidem, Legitymacja członkowska PSL, k. 33; Ibidem, Wyrok, Skomlin, 10 I 1947 r., k. 63–69; Ibidem, List Sądu Wojewódzkiego w Łodzi do Haliny Kotarskiej, Łódź, 9 VIII 1990 r., k. 101; IPN Ld pf 12/2032, Akta śledztwa przeciwko Adamowi Dolikowi, Kwestionariusz personalny A. Dolika, k. 10; J. Żelazko, Wykaz osób skazanych na karę śmierci przez Wojskowy Sąd Rejonowy w Łodzi oraz zmarłych w czasie odbywania wyroku pozbawienia wolności [w:] Wojskowy Sąd Rejonowy w Łodzi, red. J. Wróbel, J. Żelazko, Warszawa 2004, s. 157–158; W aktach brak protokołu wykonania kary śmierci.
    5. IPN Ld pf 10/275, Raporty i sprawozdania PUBP w Wieluniu za okres od stycznia do czerwca 1946, Raport dekadowy za okres od 15–25 III 1946 r., Wieluń, 25 III 1946 r., k. 39–43; IPN Ld 6/159, Odpis protokołu z napadu na posterunek MO w Białej, Biała, 13 XI 1946 r., k. 3; Ibidem, Protokół przesłuchania podejrzanego Antoniego Grzesiaka, Poznań, 11 X 1946 r., k. 4; Ibidem, Protokół przesłuchania podejrzanego Antoniego Grzesiaka, 17 i 18 X 1946 r., k. 5–7 [zapisane na jednej stronie]; Ibidem, protokół przesłuchania podejrzanego Stanisława Dolika, Wieluń, 7 VIII 1947 r., k. 8–9; Ibidem, Protokół przesłuchania podejrzanego Tadeusza Perki, Wieluń, 7 VIII 1947 r., k. 9–12; IPN Ld pf 12/2140, Materiały operacyjne dot. Antoniego Grzesiaka, Pismo do PUBP w Wieluniu, Poznań, 12 VI 1947 r., k. 18; IPN Wr 032/189, t. 12, Oświadczenie ujawnienia Władysława Chałupki, k. 72–74; IPN Ld pf 10/446, Nielegalne organizacje działające po wyzwoleniu w p[owiecie] Wieluń [dalej: IPN Ld pf 10/446], Analiza dot. nielegalnej organizacji „Narodowe Siły Zbrojne”, k. 9–12; IPN Ld 0121/8, Sprawy dotyczące napadów bandyckich na terenie województwa łódzkiego [dalej: IPN Ld 0121/8], Wykaz rozbrojonych posterunków MO w roku 1946, k. 11; J. Bednarek, W kręgu KWP…, s. 11; W grupie „Babinicza” byli wówczas: A. Olejnik, jego brat Mieczysław Olejnik „Szary”, Antoni Grzesiak „Bocianek” i Franciszek Grzesiak „Wicher” (bracia), Tadeusz Perka „Błyskawica”, Stanisław Dolik „Andrzej” (brat Adama Dolika), Franciszek Chałupka „Bakocz”, Stefan Furtak „Sęp”, Józef Pichlak „Saka”, Władysław Kampioni „Hary”, Konstanty Kabata „Szpieg”, Zygmunt Marcinkowski „Zagłoba”.
    6. Por. Franciszek Olszówka „Otto”, ur. 3 XII 1923 r. w Pisarzowicach, pow. Kępno, s. Augusta. Podczas okupacji niemieckiej powołany do Wehrmachtu. Od 1943 r. żołnierz AK w pow. Kępno. Od stycznia 1945 r. służył w MO, z której zdezerterował i zorganizował oddział zbrojny działający na pograniczu województw poznańskiego, łódzkiego, katowickiego i wrocławskiego, przez kilka miesięcy podporządkowany WSGO „Warta”. Zginął 8 II 1946 r. w Pisarzowicach podczas akcji WBW z Wrocławia, zastrzelony przez mjr. Jakuba Jonasa. Pochowany na Cmentarzu Osobowickim we Wrocławiu. Zob. J. Bednarek, Oddział Franciszka Olszówki „Otta”. Z dziejów powojennej konspiracji antykomunistycznej, „PiS” 2004, nr 1(5), s. 197–219; K. Szwagrzyk, Działania Wojsk Bezpieczeństwa Wewnętrznego województwa wrocławskiego przeciwko oddziałowi Franciszka Olszówki ps. „Otto”(23 grudnia 1945–23 lutego 1946 r.), „ARwPL” 2007, nr 1(5), s. 103–136 (tam literatura).
    7. Ppor. Stanisław Panek „Rudy”, ur. 4 IX 1924 r. w Czeladzi, pow. Będzin, s. Pawła i Joanny. Podczas wojny przebywał na Kielecczyźnie, gdzie współpracował z placówką NSZ. Po zajęciu Polski przez Armię Czerwoną w 1945 r. powołany do „ludowego” WP, z którego zdezerterował, ukrywał się i wkrótce wstąpił do oddziału „Otta”, w którym od listopada 1945 r. pełnił funkcję zastępcy dowódcy. Po rozproszeniu oddziału 17 XII 1945 r. objął dowództwo własnej grupy, z którą działał aktywnie zimą i wiosną 1946 r., głównie na terenie pow. wieluńskiego. Z biegiem czasu w jego oddziale słabła dyscyplina. W kwietniu czasowo podporządkował się KWP. W maju oddał większość żołnierzy „Babiniczowi” i odszedł w rejon Bolesławca. Poległ w walce w młynie Papiernia k. Wójcina 10 VIII 1946 r. Zob. J. Bednarek, Likwidacja oddziału Stanisława Panka „Rudego” i procesy jego żołnierzy przed sądami wojskowymi [w:] Wojskowy Sąd Rejonowy w Łodzi…, s. 88–118; Idem Stacja Czastary, „BIPN” 2004, nr 5(40), s. 54–58; J. Bednarek, K. Jasiak, Stanisław Panek (1924–1946) [w:] KOSP, t. 3, s. 402–406 (tam literatura).
    8. Szerzej na temat konfliktu „Rudego” z „Babiniczem” zob.: J. Bednarek, W kręgu KWP…, s. 10–13; Idem, Likwidacja oddziału…, s. 102–104; K. Jasiak, Działalność partyzancka…, s. 133–144. Kryminalna działalność „Rudego” doprowadziła do wydania na niego wyroku śmierci, który miała wykonać żandarmeria oddziału „Babinicza” dowodzona przez „Szarego”. „Rudemu” udało się uniknąć zasadzki. Zob. T. Toborek, Stanisław Sojczyński…, s. 118; Korespondencja autora z A. Sikorskim (w zbiorach autora).
    9. Prawdziwe nazwisko „Sokoła” brzmiało Piekarz. Od 1945 r. występował pod nazwiskiem Marcinkowski i pod nim też był sądzony za działalność w KWP. Zob. IPN Ld 6/160, t. 3, Akta w sprawie Piekarz Mieczysław vel Marcinkowski Józef, Podanie o wniesienie rewizji nadzwyczajnej, Ostrów Wielkopolski, 8 III 1991 r., k. 5–7.
    10. IPN Ld 6/48, Odpis rozkazu dziennego nr 23, „Jastrzębie”, M.p. 13/66/2 [16 VI 1946], k. 197; IPN Ki 8/317, Protokół przesłuchania Jana Świątka, Częstochowa, 3 II 1947 r., k. 19–24; IPN Ld 6/41, Akta sprawy Sr 723/46 przeciwko: Zimnawoda Marian i in., Protokół przesłuchania Władysława Zimanwoda, Kluczbork, 4 IX 1946 r., k. 14–17; Ibidem, Protokół przesłuchania Mariana Żelazko, Kluczbork, 6 IX 1946 r., k. 19–22; IPN Ld 6/160, t. 1, Akta sprawy Sr 344/48 przeciwko: Żurek Jan [dalej: IPN Ld 6/160], Protokół przesłuchania podejrzanego Józefa Marcinkowskiego, Wieluń, 23 IX 1946 r., k. 39–42; IPN Ka 230/764, Materiały dot. Kalus Marian, imię ojca: Mateusz, ur. 7 IX 1923 r., podejrzanego o przynależność do SG KWP [dalej: IPN Ka 230/764], Oświadczenie Mariana Kalusa, Częstochowa, 8 III 1947 r., k. 5–8; Relacje Wincentego Solińskiego z 23 III 2015, 28 VIII 2015 r. (w zbiorach autora); Relacje Andrzeja Sikorskiego z 22 V 2013, 20 II 2014, 23 IX 2014, 6 IX 2014 r. (w zbiorach autora); Relacja Franciszka Świtonia z 31 X 2015 r. (w zbiorach autora); Korespondencja z Andrzejem Sikorskim (w zbiorach autora).
    11. IPN Ld 6/48, Protokół przesłuchania podejrzanego Alfonsa Olejnika, Łódź, 30 XII 1946 r., k. 101–110; IPN Ld 6/47, Protokół przesłuchania podejrzanego Jana Wyrębaka, Wieluń, 18 XII 1946 r., k. 12–15; IPN Po 398/35, Akta w sprawie karnej przeciwko Janowi Gonerze i in. [dalej: IPN Po 398/35], Protokół przesłuchania podejrzanego Jana Gonery, Kępno, 16 XII 1946 r., k. 9–11; Relacje Andrzeja Sikorskiego z 22 V 2013, 23 IX 2014 r. (w zbiorach autora). Wg zeznań Olejnika drużyna „Grzmota” była podporządkowana „Jędrusiowi” – w rzeczywistości od listopada 1946 r. ukrywała się osobno w Przedmościu, dzięki czemu uniknęła rozbicia.
    12. Na przykład w czerwcu do oddziału dołączyli Bolesław Kromski „Bystry”, Antoni Błach „Mucha” i Mieczysław Kokot „Świstak”. Zob. IPN Ld 137/881, Akta sprawy Sr 433/47 przeciwko Bolesławowi Kromskiemu i in. [dalej: IPN Ld 137/881], Protokół przesłuchania podejrzanego Bolesława Kromskiego, Wieluń, 1 II 1947 r., k. 27–29.
    13. IPN Ki 8/317, Protokół przesłuchania podejrzanego Jana Świątka, Częstochowa, 3 II 1947 r., k. 19–24.
    14. Szerzej o wywiadzie KWP zob.: K. Jasiak, Działalność partyzancka…, s. 132–151, Idem, Działalność wywiadowcza…, s. 57–81; W. Jaskulski, op. cit., s. 157–211, T. Toborek, Stanisław Sojczyński…, s. 121–127.
    15. IPN Ld 6/48, Protokół przesłuchania podejrzanego Alfonsa Olejnika, Łódź, 3 I 1947 r., k. 124–127; IPN Wr 09/1198, Charakterystyka nr 2/78 nielegalnej organizacji p.n. „Konspiracyjne Wojsko Polskie – KWP” [dalej: IPN Wr 09/1198], Kwestionariusz osobowy Stefana Kozłowskiego i in., Opole, 25 VIII 1978 r., k. 235; IPN Ld 4/2, Archiwum organizacji KWP [dalej: IPN Ld 4/2], Meldunek nr 4 „Oświęcim” do D-twa „Lasów”, M.p. 21.6.6/3, k.19; IPN Ld 6/39, Akta sprawy Sr 628/46 przeciwko Olejnik Tadeusz i in., Protokół przesłuchania Tadeusza Olejnika, Wieluń, 12 VIII 1946 r., k. 59–60; IPN Ld pf 12/2114, t. 1, Akta śledcze w sprawie przeciwko: Kowałyk Jerzy, Brzozowski, Cias Władysław, Głowina, Werner Edmund i in. [dalej: IPN Ld pf 12/2114], Protokół przesłuchania Antoniego Grądysa, Wieluń, 14 IX 1946 r., k. 36–41; IPN BU 835/258, Meldunki i sprawozdania, szkice z działalności GO „Papier” przy likwidacji band w rejonie Radomia, Kielc, Łodzi, Raport o operacyjnej pracy na terenie powiatu Wieluń za czas od 5 do 25 VI 1946 r., 26 VI 1946 r., k. 245–249; B. Brzeziński, L. Chrzanowski, R. Halaba, Polegli w walce o władzę ludową. Materiały i zestawienia statystyczne, Warszawa 1970, s. 469; Relacja Wincentego Solińskiego z 4 V 2015 r. (w zbiorach autora); GO straciła jednego zabitego por. Jana Bednarza i jednego rannego podchorążego, po stronie KWP został ranny strz. Franciszek Chowis „Florian”.
    16. Po stronie KWP poległ kpr. Adam Wiktor „Wichura”. Podczas starcia zniszczono 2 samochody wypożyczone przez milicjantów z leśnictwa. Straty po stronie bezpieki są trudne do ustalenia, gdyż w dokumentach i zeznaniach zachodzą duże rozbieżności: wahające się od 3 zabitych i kilku rannych do 1 rannego. Zob.: J. Bednarek, W kręgu KWP…, s. 18; K. Jasiak, Działalność partyzancka…, s. 152–153; A. Tronina „Pitagoras”, Utworzenie nadleśnictwa Parzymiechy i początki jego działalności [w:] Chłopcy z lasu. Wspomnienia leśników – kombatantów, Warszawa 2001, s. 186–191; IPN Ld 6/48, Protokół przesłuchania podejrzanego Alfonsa Olejnika, Łódź, 2 I 1947 r., k. 121–125; IPN Po 395/35, Protokół przesłuchania podejrzanego Leona Powroźnika, Kępno, 16 XII 1946 r., k. 16–18; IPN Ld 6/160, t. 2, Protokół rozprawy głównej, k. 130–138; IPN Wr 07/480, Sprawozdanie z pracy polityczno-wychowawczej z Powiatowej Komendy MO Olesno za okres od 1 VII do 1 VIII 1946 r., Olesno, 6 VIII 1946 r., k. 126–128; IPN Ld 0121/7, Pismo PK MO w Wieluniu, Łódź, 18 X 1946 r., k. 177; Ibidem, Sprawozdanie PK MO w Wieluniu, 5 XII 1946 r., k. 193; Ibidem, Pismo do PK MO w Wieluniu, Mierzyce, 13 XI 1946 r., k. 194; IPN Ld 6/57, Akta sprawy Sr 91/47 przeciwko: Krasowski Eugeniusz i in. [dalej: IPN Ld 6/57], Protokół rozprawy głównej, Łódź, 20 XI 1946 r., k. 118–121; Atlas polskiego podziemia…, s. 400 podaje błędną datę 23 lipca.
    17. J. Bednarek, W kręgu KWP…, s. 16–18; K. Jasiak, Działalność partyzancka…, s. 145–155; Idem, Z dziejów…, s. 96–97 (tam literatura).
    18. IPN Ld pf 78/1, t. 5, Materiały dotyczące nielegalnej organizacji KWP [dalej: IPN Ld 78/1], Notatka bez tytułu, b.d., k. 51; Ibidem, Telefonogram nr 00150 WUBP w Łodzi do Wydziału I Departamentu III MBP, 30 X 1946 r., k. 116; IPN Ld 78/1, t. 1, Raport specjalny WUBP w Łodzi, Łódź, 12 XII 1946 r., k. 73; IPN Ld 0121/7, Sprawy dotyczące napadów bandyckich na terenie województwa łódzkiego, k. 177–186; IPN Ld 6/48, Protokół przesłuchania Alfonsa Olejnika, Łódź, 3 I 1947 r., k. 126–127; IPN Ld 6/41, Protokół przesłuchania Władysława Zimnowody, Kluczbork, 4 IX 1946 r., k. 14–17; IPN Ld 6/160, t. 1, Pismo ze stacji Janinów do PUBP w Wieluniu, 2 XII 1946 r., k. 317; IPN Ki 8/317, Protokół przesłuchania świadka Stanisława Janiaka, Częstochowa, 27 III 1947 r., k. 83–84; IPN Po 398/35, Protokół przesłuchania Jana Gonery, Poznań, 8 I 1947 r., k. 12–15; IPN Wr 09/1198, Kwestionariusz na czyn przestępczy, Opole, 25 X 1978 r., k. 233; Relacja Andrzeja Sikorskiego z 22 V 2013 r. (w zbiorach autora).
    19. IPN Po 398/35, Protokół przesłuchania Jana Gonery, Poznań, 8 I 1947 r., k. 12–15; Ibidem, Protokół przesłuchania Leona Powroźnika, Poznań, 8 I 1947 r., k. 19–21; IPN Ld pf 78/1, t. 5, Zestawienie dekadowe z ważniejszych wydarzeń na terenie PKP za okres od 1 do 10 XI 1946 r., k. 126; Ibidem, t. 1, Wyciąg z protokołu przesłuchania Hyry Antoniego ps. „Dobry”, [b.d.], k. 75; IPN Ka 011/38, Sprawozdania dekadowe MUBP, Raport do szefa WUBP w Kielcach, k. 279–280.
    20.  IPN Ld pf 10/446, Analiza dot. nielegalnej organizacji „Narodowe Siły Zbrojne”, k. 9–12; IPN Po 04/371, Akta w sprawie przeciwko: Grzesiak Antoni, Grzesiak Franciszek, Michalczyk Władysław [dalej: IPN Po 04/371], Akt oskarżenia przeciwko Grzesiakowi Antoniemu, Grzesiakowi Franciszkowi, Michalczykowi Władysławowi, Poznań, 19 XII 1946 r., k. 107–118; IPN Ld 6/159, Odpis sprawozdania dot. rozbrojenia posterunku MO w Złoczowie [b.m., b.d.], k. 2; Ibidem, Protokół przesłuchania podejrzanego Antoniego Grzesiaka, Poznań, 11 X 1947 r., k. 4; Ibidem, Protokół przesłuchania podejrzanego Antoniego Grzesiaka, Poznań, 17 X 1946 r., k. 5; Ibidem, Protokół przesłuchania świadka Franciszka Grzesiaka, Poznań, 22 I 1948 r., k. 32–35; IPN Ld 0121/8, Wykaz rozbrojonych posterunków MO w roku 1946, k. 13; IPN Ld 0121/265, Materiały z jednostek terenowych dotyczące rozbrojeń posterunków MO przez bandy oraz inne w tym przedmiocie z lat 1945–1947 [dalej: IPN Ld 0121/265], Sprawozdanie ze sprawy rozbrojenia posterunku MO w Złoczewie, k. 209; W grupie „Bocianka” znaleźli się: „Wicher”, „Saka”, „Hary” (pełnił funkcję łącznika między „Bociankiem” a „Babiniczem”), „Sęp”, „Bakocz”, „Andrzej”. Po starciu pod Parzymiechami dołączyli do nich Władysław Michalczyk „Orzech” i Julian Matyjka „Czarny”, którzy przekazali, że oddział „Babinicza” rozbito.
    21. IPN Ld 6/48, Protokół przesłuchania A. Olejnika, 30 XII 1946 r., k. 101–103; Ibidem, Protokół przesłuchania A. Olejnika, 3 I 1947 r., k. 127; IPN Wr 0014/1915, t. 1, Życiorys Zbigniewa Piątakiewicza, Wrocław, 23 VII 1953 r., k. 8–13; IPN Ld 6/66, Akta sprawy Sr 194/47 przeciwko: Nowak Teodor i in., Protokół przesłuchania Ireny Pietrzak, 18 IX 1946 r., k. 96–97; T. Lenczewski, op. cit., s. 101–104; K. Jasiak, Działalność partyzancka…, s. 154–155; T. Toborek, W kręgu KWP…, s. 18–20; Korespondencja autora z Andrzejem Sikorskim (w zbiorach autora).
    22. IPN Ld 6/48, Protokół przesłuchania Alfonsa Olejnika, 30 XII 1946 r., k. 109–110; Ibidem, Protokół przesłuchania Alfonsa Olejnika, Łódź, 3 I 1947 r., k. 126–127; IPN Ld 6/47, Protokół przesłuchania Jana Wyrembaka, Wieluń, 31 XII 1946 r., k. 42–43; IPN Ka 230/3597, Akta dot. byłego członka AK Habrzyk Zygmunt s. Leopolda [dalej: IPN Ka 230/3597], Protokół przesłuchania podejrzanego Zygmunta Habrzyka, Częstochowa, 1 III 1947 r., k. 1–4; Szerzej na temat agenta i jego działalności: J. Bednarek, Zygmunt Lercel (1921–1950), agent Głównego Zarządu Informacji Wojska Polskiego, „ARwPL” 2007, nr 1(5), s. 489–497; T. Toborek, op. cit., s. 152–157; K. Jasiak, Z dziejów…, s. 60–65.

    0 0

    Oddział NZW ppor. Tadeusza Narkiewicza "Ciemnego" (stoi w środku w berecie). Stoją od lewej: "Śmiały", "Zbych", "Szczerba", "Cygan", "Sokół", "Ciemny", "Grom", "Wrzos", "Hardy".

    Wiosną 1947 roku kontynuujący walkę odtworzyli zdemobilizowane wcześniej oddziały partyzanckie pod dowództwem „Ciemnego”, „Zbycha” – Henryka Jastrzębskiego i plut. „Roli” – Henryka Gawkowskiego. W maju ze zgrupowania tych trzech oddziałów powstała I Brygada Podlaska NZW (60-70 żołnierzy), której żywot nie był zbyt długi, bo jedynie do sierpnia 1947 roku. Pod nazwą Brygady oddziały te występowały raczej na koncentracjach; na ogół działały odrębnie.

    Ppor. Henryk Jastrzębski "Zbych", "Bohun", dowódca oddziału partyzanckiego PAS NZW operującego na terenie powiatów Łomża, Ostrów Mazowiecka i Ostrołęka.

    Ppor. Henryk Jastrzębski "Zbych", "Bohun" (z prawej)  przyjmuje raport.

    10 maja 1947 roku połączone oddziały „Ciemnego” i „Roli” pod dowództwem tego pierwszego zaatakowały na szosie warszawskiej na wysokości m. Zambrzyce  pojazdy armii sowieckiej. Akcja zakończyła się sukcesem, zginęło 8 czerwonoarmistów, partyzanci zdobyli samochody. Następnego dnia oddział „Zbycha” opanował Miastkowo, w którym zdemolowano budynek urzędu gminy.  Maj 1947 był miesiącem ważnym dla Tadeusza jeszcze z kilku innych powodów. W tym czasie „Błękit” mianował go  Komendantem Powiatu „Mazur” (pow. Wysokie Mazowieckie) NZW, przez co „Ciemny” stał się „de facto” jego zastępcą jako dowódca dwóch najbardziej prężnych struktur konspiracyjnych.

    Rok 1947. Żołnierze PAS Okręgu NZW Białystok, prawdopodobnie I Brygada NZW. Przed frontem oddziału meldunek składa por. Henryk Jastrzębski "Zbych”, raport przyjmuje por. Tadeusz Narkiewicz "Ciemny” . Fotografia wykonana przez Kazimierza Zakrzewskiego 1 lub 2 maja 1947 roku w Zarębach - Święchach, obecnie powiat Zambrów.

    Z przekazów rodzinnych wynika, że także w tym okresie  Tadeusz  został ranny w trakcie jednej z potyczek. Według informacji przekazanej mi przez p. Wiesławę Łapińską miało to miejsce w okolicach Oleksina. Ranny był leczony – z zachowaniem wszelkich środków ostrożności – przez doktora Mroza i pielęgniarkę z Łap Marię Kuzin. Przebywał m.in. w domostwach życzliwych gospodarzy w Brzozowie-Chabdach, Brzozowie-Muzyłach i Lizie Starej. W potajemne przewożenie syna i opiekę nad nim bardzo była zaangażowana jego Matka  Jadwiga Narkiewicz.  O tamtym wydarzeniu świadczy zachowany  krótki list Tadeusza do Rodziców:
    Kochana Mamo i Ojcze,
    Piszę do Was te kilka słów w łóżku jestem tam gdzie wiecie, jest mi dobrze i zostałem teraz ranny dostałem siedem kul koło biodra nie ma nic poważnego nie martwcie się to wszystko dla kochanej Ojczyzny.
    Wasz Tadeusz
    List ppor. Tadeusza Narkiewicza "Ciemnego" do rodziców.

    Istnieją jednak wątpliwości dotyczące datowania powyższego zdarzenia. Udana zasadzka 10 maja w okolicy Zambrzyc na sowiecki konwój w konfrontacji z datą listu stawia pod znakiem zapytania maj 1947 roku jako okres czasowy, w którym doszło do zranienia „Ciemnego”. Na przedstawionej fotografii  zachowanego listu do rodziców widnieje w prawym górnym rogu data "MP. 4 V 4..." i właśnie ta ostatnia niewyraźna cyfra jest problemem. "Miejsce Postoju 4 maja 4…" no właśnie, czterdziestego którego? Odrzucam datę 1947 z przyczyn faktograficzno-logicznych. Niemożliwe aby kurujący się z rany postrzałowej w dniu 4 maja dowodził zbrojną akcją w sześć dni później. Ponadto zachowała się seria zdjęć żołnierzy NZW z udziałem „Ciemnego”. Według żmudnych ustaleń p. Dariusza Syrnickiego ta wiosenna sesja miała miejsce we wsi Zaręby-Święchy dokładnie na przełomie kwietnia i maja 1947 roku (mógł to być 29, 30 kwietnia lub 1 maja 1947 r.). Na zdjęciach ppor. „Ciemny” doskonale się prezentuje a to raczej wyklucza tezę o zranieniu w tamtym okresie.  Pozostaje więc rok 1945 lub 1946. Wydaje się, że w 1945 r. na początku maja Tadeusz Narkiewicz był jeszcze w „ludowym” wojsku. Najbliższa prawdy pozostaje więc okres wiosny 1946 roku jako możliwy czas opisanego powyżej epizodu.

    Działalność zbrojna nie była li tylko jedynym zajęciem komendanta „Ciemnego”. Znacznie więcej czasu poświęcał reorganizacji struktury konspiracyjnej na terenie pow. łomżyńskiego i Wysokie Mazowieckie oraz dostosowaniu jej do nowych warunków. Latem 1946 roku mianował ppor. „Sępa” – Michała Bierzyńskiego, byłego dowódcę PAS w KP „Łaba Północna” w okresie przedamnestyjnym, na szefa wywiadu. Prawdopodobnie „Ciemny” planował odbudowę organizacji na terenie pow. łomżyńskiego na północ od linii rzeki Narew. Ale jego starania przynosiły również efekty w innych częściach terytorialnych Komendy Powiatu „Podhale”. Oto meldunek TW „Szczerego” (wywodzącego się z kadry kierowniczej łomżyńskiego NZW) z dnia 16 czerwca 1947 roku:
    Dnia 13.VI.1947 r. rozmawiałem z „Ciemnym” na temat organizacji NZW, ten mi odpowiedział, że NZW teraz dopiero będzie silne na Podhalu (kryptonim KP „Podhale” – przyp. RR) bo „Maciek” Werpachowski Stefan b. d-ca komp. V ponownie organizuje NZW a ma on w samej gminie Długoborz i Andrzejewo około 380 czł. „Maciek” został obecnie mianowany d-cą baonu i organizuje go. „Maciek” pochodzi z Krajewa-Białego”.
    ("Wyciąg z agencyjnego doniesienia", IPN Bi 012/1223/II/4060). Komenda Powiatu „Podhale” dowodzona przez Narkiewicza w odróżnieniu od okresu przed amnestią 1947 roku wyglądała w sposób następujący:
    • Komendant – ppor. Tadeusz Narkiewicz „Ciemny”. Dla terenu pow. łomżyńskiego używający pseudonimów „Roja” i „Rymicz”.
    • Wydział I (organizacyjny) – ppor. Jan Gołaszewski „Śruba”, „Szpak”. Następnie st. sierżant Kazimierz Żebrowski „Bąk”.
    • Wydział II (wywiad) – NN „Wilk”. Następnie Stefan Maliszewski „Zwój”, później Bolesław Olszyński „Szczerba”, „Pająk”.
    • PAS – szef ppor. Henryk Jastrzębski „Zbych”.
    • Podoficer gospodarczy (kwatermistrz) – Piotr Kotowski „Kniaź”, „Komar”.

    I Brygada Podlaska NZW, oddział PAS wchodzący w skład Okręgu Białystok NZW. od lewej: ppor. Tadeusz Narkiewicz "Ciemny", NN "Śmiały", ppor. Jan Skowroński "Cygan", sierż. Bolesław Olsiński "Pająk", "Szczerba", st. sierż./ppor./por. Henryk Jastrzębski "Zbych", maj 1947 r. Zaręby-Święchy, gm. Czyżew, pow. Wysokie Mazowieckie.

    Nieco inaczej przedstawiała się sytuacja na terenie powiatu „Mazur” – Wysokie Mazowieckie. Tam nie udało się stworzyć Komendy Powiatowej tak, jak w przypadku „Podhala”. W związku z tym ppor. „Ciemny” kierował tą strukturą właściwie jednoosobowo. Wyznaczył nowych dowódców batalionów terenowych. Podobnie jak w przypadku pow. łomżyńskiego było ich 5. Ich dowódcami byli na ogół nieujawnieni członkowie NZW z wyjątkiem „Ryby” – Kazimierza Piętki dowódcy III batalionu (gm. Piekuty, Szepietowo i część gm. Sokoły). 15 czerwca 1947 roku komendant „Darwicz” – Tadeusz Narkiewicz mianował dowódcą niewielkiego oddziału PAS działającego na terenie batalionu III, IV i V  „Plona” – Tadeusza Bogatko.

    Pomimo amnestii i akcji ujawnieniowej, z której skorzystało wielu członków organizacji, NZW zachowała jeszcze struktury i dysponowała określonym – wcale nie małym – potencjałem ludzkim. Należy jednak podkreślić fakt, iż praca konspiracyjna po amnestii 1947 roku była zupełnie inna aniżeli dotychczas. Władze komunistyczne bowiem potraktowały ten akt nie jako formę pojednania – to należy włożyć między bajki – lecz przede wszystkim jako możliwość osłabienia organizacji podziemnych i uzyskanie niezbędnej wiedzy w celu infiltracji tych struktur; masowego werbunku agentów i zastosowaniu prowokacji jako środka w celu zniszczenia jakiegokolwiek oporu.

    Infiltracja i próby werbunku lub lokowania agentów UB w najbliższym otoczeniu dowódców podziemia wywoływały reakcje obronne w postaci pogłębiania i ścisłego przestrzegania zasad konspiracyjnych; zmiany pseudonimów (np. „Ciemny” od czerwca 1947 r. występuje pod pseudonimem „Roja” i „Rymicz” na terenie łomżyńskiego i jako „Darwicz” na terenie pow. Wysokie Mazowieckie). Rozwój sytuacji powodował zaostrzenie nieufności wobec często najbliższych współpracowników… O tym świadczy choćby sprawa zastrzelenia przez „Ciemnego” prawdopodobnie 30 maja 1947 roku ppor. Jana Gołaszewskiego „Śruby”, „Szpaka” [kierował Wydziałem I (organizacyjnym) KP „Podhale”]. Miało to miejsce na wiejskiej kolonii gdzieś w okolicach Czerwonego Boru. „Śruba” miał zaprosić na kolację m.in. „Ciemnego” i „Zbycha”. W pewnym momencie ten pierwszy odkroił kawałek kiełbasy leżącej na talerzu i rzucił ją w kierunku psa, który błyskawicznie ją zjadł i… padł jak rażony piorunem! Nie było wątpliwości, że kiełbasa była zatruta. W najwyższym stopniu zdenerwowany „Ciemny” wyszarpnął pistolet z kabury i wymierzył go w „Śrubę”. Epizod ten dotychczas nie był dostatecznie opisany. Tymczasem w meldunkach agentów UB zachowały się fragmenty, które pozwalają spojrzeć nieco inaczej na to wydarzenie. Fragment agenturalnego doniesienia TW „Szczerego” z dn. 16.6.1947r. (sygn. IPN Bi 012/1223/II/4060):
    […] „Śruba”-Szpak z-ca Kom. Pow. Łomży nieleg. N.Z.W. został zabity w zeszłym tygodniu za rabunek konia, przez „Ciemnego”, który już od dłuższego czasu żył w niezgodzie z Szpakiem […]. Jeszcze ciekawszy wydaje się fragment „Agencyjnego doniesienia” TW „Przybyła” z dn. 20 czerwca 1947 roku dotyczący tego wydarzenia:
    […] W rozmowie ze „Zbychem” ten opowiadał, że „Śruba” „Szpak” został zabity gdzieś kolo Czerwonego – Boru. Było to podczas kolacji: „Śruba” zaprosił „Ciemnego” i „Role” i „Zbycha”. Coś słyszeli, że „Śruba” ochotniczo chciał ostatnio zgłosić się do UB. Ostrożny będąc bardzo „Ciemny” podczas jedzenia rzucił kielbasę psu i po paru minutach pies zdechł. „Ciemny” wtedy wziął pistolet i zabili „Śrube” oraz wyrzekł „Ty cholero chciałeś nas otruć”. […] Jak się dowiedziałem brat „Śruby” jest inżynierem w Gdańsku i on wpłynął na „Śrubę” aby zakończył bandycką robotę i całkiem możliwe że pod wpływem namowy „Śruba” to zrobił że chciał otruć „Ciemnego” […]. Dwa wydarzenia rozstrzygnęły o śmierci ppor. Tadeusza Narkiewicza. W dniu 3 sierpnia 1947 roku do niewoli UB w okolicach miejscowości Krzeczkowo trafił ciężko ranny ppor. Jan Skowroński „Cygan”, dowodzący patrolem PAS na terenie pow. „Mazur” (pow. Wysokie Mazowieckie). Nie mając szansy na wydostanie się z okrążenia, usiłował popełnić samobójstwo strzelając sobie w głowę. Ciężko ranny, został umieszczony w izolatce w więziennym szpitalu w Białymstoku i poddany szczególnemu nadzorowi. Około 15 sierpnia „Cygan” – pomimo częściowego paraliżu – próbował nawiązać kontakt poprzez znajomego pielęgniarza Jana Malinowskiego z Łap, z pozostającymi na wolności oficerami podziemia. Nie wiedział tylko, że Malinowski jest agentem UB o kryptonimie „Mściciel”… Oficerowie UB kontrolując „Cygana” poprzez Malinowskiego i mając świadomość jego rozchwiania emocjonalnego wpadli na pomysł misternej prowokacji.

    I Podlaska Brygada NZW w środku w berecie ppor. T. Narkiewicz "Ciemny" . Stoją od lewej: "Wolny", "Kalina", "Krakus", "Madej", "Ciemny", "Cygan", "Piorun", "Sęk", "Grypek", klęczą schowani: od lewej "Smal", od prawej "Hardy", leżą "Zbych", "Szczerba", "Śmiały".

    W cztery dni później po aresztowaniu „Cygana” (7 sierpnia) kilkunastoosobowy oddział plut. Henryka Gawkowskiego „Roli” otoczył budynek we wsi Chlebiotki, w którym miało miejsce spotkanie starosty łomżyńskiego Tadeusza Żeglickiego z sołtysami z gminy Chlebiotki. Staroście towarzyszył przewodniczący Powiatowej Rady Narodowej Stanisław Toński. Odział „Roli”, w którym przebywał „Ciemny” rozstrzelał na miejscu Żeglickiego i Tońskiego. Zuchwała akcja likwidacyjna przedstawicieli komunistycznej administracji była swoistą rękawicą rzuconą reżimowi. Początkowy szok ustąpił miejsca wściekłości tzw. „władzy ludowej”. Do akcji rzucono dodatkowe siły KBW, które wspólnie z funkcjonariuszami UB rozpoczęły akcję odwetową wobec „band” i sprzyjającej im ludności cywilnej na terenie powiatu łomżyńskiego. Jedną z ostatnich akcji, którą dowodził komendant „Ciemny” była nieudana próba opanowania posterunku MO w Zambrowie w dniu 23 sierpnia 1947 roku. Atak został odparty – partyzanci musieli „odskoczyć”. Być może to w trakcie tej potyczki „Ciemny” został ranny. Nieliczne relacje oraz przekaz rodziny wskazują na zranienie Tadeusza w ostatnich tygodnia życia; kula czy też rykoszet miała uszkodzić szczękę. Pod koniec sierpnia „Ciemny” w asyście kilkuosobowej obstawy przechodzi na teren zambrowskiego a później w okolice wsi Guty-Bujno (pow. Ostrów Mazowiecka wchodzący w skład struktury organizacyjnej KP „Podhale”). W dniu 1 września – jakby przeczuwając nowe zagrożenie – wydał rozkaz do podległych żołnierzy, w którym nakazał powstrzymanie się od akcji zaczepnych i zakonspirowanie oddziałów i patroli partyzanckich:
    […] W związku z sytuacją […] oraz silną pacyfikacją, mając na celu utrzymanie szeregów naszych do późniejszej i decydującej walki zarządzam:
    • Zabraniam pod karą śmierci wykonywanie przez patrole baonowe jakichbądźkolwiek akcji.
    • Dowódcom baonów i patroli baonowych  polecam natychmiast […] patrole rozmelinować […] oraz zabronić surowo najmniejszego poruszania się w terenie […].
    Tego samego dnia napisał ostatni meldunek do Komendanta Okręgu, ppłk. Władysława Żwańskiego "Błękita":
    […] Melduję: teren powiatu Podhale przechodzi silna pacyfikacja. Wojsko i U.B.P. obsadziło teren bardzo silnie kontrolując wszystkie wsie oraz robiąc zasadzki. W obecnej sytuacji ponieśliśmy dość poważne straty. Poruszanie się w terenie sprawia dość trudną sprawę. Przez okres obecnej pacyfikacji jest zabitych około 12 ludzi. Wobec tego zmuszony jestem patrole zamelinować nie wszczynając żadnych akcji. W myśl rozkazu K.O. zorganizowałem częściowo teren Laba (tak w oryginale maszynopisu, chodzi prawdopodobnie o północną część powiatu łomżyńskiego – przyp. RR) oraz nawiązałem kontakt z kol. Rogiem /Orawa/ Melduje że w obecnej sytuacji utrzymać tak olbrzymiego terenu nie podołam. Według doniesień wywiadu spodziewamy się na zimę jeszcze silniejszego nasilenia wojska gdyż oświadczyli że dotąd pozostaną w terenie aż ujmą Ciemnego i Zbycha […].
    Rok 1947. Żołnierze PAS Okręgu Białystok NZW z oddziałów por. "Ciemnego" i por. "Zbycha". Stoją od lewej: "Wrzos", "Sokół", "Śmiały","Grom", "Hardy", "Smal".

    Tadeusz Narkiewicz nie wiedział jednego. Na początku września WUBP w Białymstoku organizował wielką obławę, będącą efektem zręcznej prowokacji bezpieki wobec „Cygana” – Jana Skowrońskiego, który 24 sierpnia zdecydował – z powodu zemsty na „wiarołomnych kolegach” i w obawie o własną głowę – o złożeniu obszernych zeznań przed UB. Skowroński zdradził wszystko co wiedział o NZW; szczególnie na terenie powiatu Wysokie Mazowieckie. WUBP powołał w celu aresztowań i uderzenia w NZW, dwie grupy operacyjne składające się z 400 żołnierzy każda. Dodatkowo wspierało ich 130 milicjantów i UB-owców. Pod koniec dnia 5 września 1947 roku ppor. Tadeusz Narkiewicz „Ciemny” dotarł do gospodarstwa państwa Czochańskich we wsi Czochanie-Góra w towarzystwie dwóch podkomendnych. Wieś była postrzegana jako ostoja „leśnych”. „Ciemny” w trakcie działalności konspiracyjnej często tam przebywał; był lubiany i szanowany przez mieszkańców. Tego przedostatniego dnia ubrany był w wojskowe spodnie, buty oficerki i marynarkę w kratę. Podczas kolacji rozmawiał z rodziną Czochańskich oraz Józefem Rzońcą „Gołębiem”, który ukrywał się na terenie wsi. „Gołąb” kilka miesięcy wcześniej został mianowany przez „Ciemnego” dowódcą batalionu NZW. Posiadał doświadczenie konspiracyjne. Przez pewien czas walczył w III Wileńskiej Brygadzie NZW kpt. Romualda Rajsa „Burego” a później był podkomendnym „Ciemnego” w Grupie Ochrony Sztabu. Po kolacji i dłuższej pogawędce „Ciemny” zasnął na strychu obórki. Nie wiedział, że w nocy z 5 na 6 września 1947 r. do akcji wyjeżdżały już dziesiątki samochodów ciężarowych wioząc setki żołnierzy KBW…

    Nad ranem jedna z takich podgrup zaczęła otaczać wieś Czochanie – Góra. I w tym momencie musimy oddać głos jedynemu już żyjącemu świadkowi tamtych dramatycznych wydarzeń – pani Edwardzie Zambrzyckiej córce państwa Czochańskich, u których nocował wówczas podporucznik „Ciemny”. Pani Edwarda była wówczas 15-letnią panną ale wydarzenia tamtego poranka zapamiętała na zawsze:
    […] Rankiem następnego dnia wpadł do nas jak burza „Gołąb”. Krzyknął: „Otaczają wieś!”. A do mnie: „Bierz wiadro i wyjdź za budynki! Zobacz czy tam nikogo nie ma!”. Zrobiłam tak jak powiedział. To był już wrzesień, jeszcze szarówka. Spojrzałam w lewo, w prawo… Nikogo nie zauważyłam. W kilka minut później „Ciemny” wyszedł z jednym ze swoich żołnierzy z naszego gospodarstwa. Szybkim marszem przez pole kierowali się w stronę lasu. Byli już w połowie drogi gdy z okolicy domostwa mojego przyszłego teścia zaczęli strzelać. Nie dostrzegłam ich wcześniej bo skryli się w zagajniku. „Ciemny” dostał w brzuch. Podobno wyjął jakieś papiery ze swojej torby, wręczył temu drugiemu i rozkazał uciekać. Leżał jeszcze przez jakiś czas… Strzelał z pistoletów do zbliżających się żołnierzy z obławy. Później podsunął sobie pistolet pod brodę i strzelił. […].
    Krzyż pamiątkowy na czochańskich łąkach w miejscu śmierci ppor. Tadeusza Narkiewicza "Ciemnego" 6 września 1947 roku.


    Podporucznik Tadeusz Narkiewicz „Ciemny” dwukrotnie odznaczony Krzyżem Walecznych poległ żołnierską śmiercią podczas próby przebicia się rankiem 6 września 1947 roku. Wybrał śmierć z własnej ręki nie chcąc wpaść w łapy wszechwładnego „resortu”. Z przekazu rodzinnego wynika, że nagie zwłoki komendanta „Ciemnego” UB-owcy wrzucili na furmankę i powoli – tak, aby wszyscy mieszkańcy mijanych wiosek mogli zobaczyć martwego – przewieźli do Zambrowa. Nie wiadomo co UB zrobił z ciałem poległego. Na pewno zwłoki wrzucono do jakiegoś dołu; być może nawet w Zambrowie o czym może świadczyć krótka relacja aresztowanego wówczas Lucjana Czochańskiego, który asystował przy zakopywaniu zwłok. Represje i prześladowania nie ominęły jego rodziny. Ojciec Konstanty w maju 1947 roku został aresztowany i skatowany przez UB-owkich zbirów w Łapach. W obawie przed represjami rodzina musiała ukrywać się i wyjechać aż na Mazury do miejscowości Korsze. Wiosną 1948 roku Matkę Tadeusza, Jadwigę Narkiewicz zatrzymało UB w celu zmuszenia jej do zdradzenia nazwisk gospodarzy, którzy pomagali Jej rodzinie. Dzielna kobieta nie wydała nikogo… Szykany dotykały członków rodziny jeszcze wiele lat później. Siostra Tadeusza, pani Wiesława Łapińska zapamiętała jak w połowie lat 50. uzasadniono odmowę przyznania jej nagrody w urzędzie, w którym była zatrudniona: „Siostrze bandyty się nie należy!”. Po Tadeuszu nie zostało zbyt wiele materialnych pamiątek. Ot, kilka zdjęć i krótki list napisany różową kredką przez wiele lat przechowywany w tajnej skrytce przez Rodziców. Nie ma tego zbyt wiele ale pozostała pamięć… O człowieku, który pomimo młodego wieku posiadał  mocny, wewnętrzny rys niezłomności. Do samego końca.

    Czochanie-Góra, 4 września 2016 roku. Miejsce śmierci ppor. Tadeusza Narkiewicza "Ciemnego" po uroczystościach w 69. rocznicę Jego śmierci.

    Robert Radzik

    Robert Radzik, ur. w 1969 r.
    Absolwent Wydziału Dziennikarstwa i Nauk Politycznych UW.
    Tematyką podziemia niepodległościowego zajmuje się od początku lat 90.
    Od kilku lat swoje badania koncentruje na dziejach podziemia NSZ/NZW
    na północnym Mazowszu (Okręg XVI NZW) i Białostocczyźnie (Okręg XV).
    Członek redakcji Kwartalnika „Wyklęci” .

    Artykuł pierwotnie ukazał się na stronie internetowej
    Muzeum Żołnierzy Wyklętych w Ostrołęce *

    * Dziękuję autorowi - p. Robertowi Radzikowi oraz p. Jackowi Karczewskiemu - dyrektorowi Muzeum Żołnierzy Wyklętych w Ostrołęce za zgodę na publikację artykułu.

    Podporucznik "Ciemny" - część 1/2>
    Strona główna>

    0 0

    Ppor. Tadeusz Narkiewicz "Ciemny" (1926-1947)

    […] zostałem teraz ranny dostałem siedem kul koło biodra
    nie ma nic poważnego nie martwcie się
    to wszystko dla kochanej Ojczyzny.

    fragment listu ppor. "Ciemnego" do rodziców z 1946 r.


    Ppor. Tadeusz Narkiewicz "Ciemny", zdjęcie z 1943 r.

    Gdy zginął podporucznik Tadeusz Narkiewicz „Ciemny” do ukończenia przez niego 21 lat zabrakło dokładnie trzech miesięcy. A przecież w chwili śmierci był Komendantem Powiatu  o kryptonimie „Podhale” (powiat łomżyński) i Powiatu „Mazur” (powiat Wysokie Mazowieckie) Narodowego Zjednoczenia Wojskowego. Dowodził nadal setkami zaprzysiężonych w ramach konspiracyjnej struktury. Jego zwierzchność uznawali dowódcy kilku oddziałów i patroli partyzanckich. Był postacią młodą a jednocześnie bardzo doświadczoną i dojrzałą w pracy konspiracyjnej i  walce partyzanckiej. W moim przekonaniu od wiosny 1947 roku do momentu śmierci był osobą nr 2 w podziemiu NZW na terytorium Okręgu Białostockiego. To wskutek jego pracy i inwencji zreorganizowano struktury NZW po amnestii luty-kwiecień 1947 roku. On również nadał nowy impuls i dynamikę zarówno przebudowie podziemnej organizacji jak również działalności zbrojnej.

    Kłopoty pojawiają się już na początku. Przy dacie narodzin. W dotychczasowych nielicznych biogramach jako datę narodzin wymieniano rok 1920. Nic bardziej mylnego. Tadeusz Narkiewicz przyszedł na świat 6 grudnia 1926 roku. Stąd też Jego drugie imię – Mikołaj. I w tym momencie nie mogę się oprzeć gorzkiej refleksji, że może o Jego późniejszym losie zadecydowała właśnie dekada, w której przyszedł na świat. Należał bowiem do pokolenia Polski Niepodległej, urodzonego właśnie w latach 20. poprzedniego stulecia. Jeśli nie najwspanialszego to jednego z najlepszych pokoleń w historii Polski. A na pewno najbardziej tragicznego; tak ciężko doświadczonego przez cyklon historii  lat 40. i 50. poprzedniego stulecia.

    Tadeusz Mikołaj przyszedł na świat, jako pierwsze dziecko w rodzinie Konstantego i Jadwigi Narkiewiczów w Łapach.  W kilka lat później rodzina powiększy się o drugiego  syna Leszka a jeszcze później o córkę Wiesławę. Ojciec Konstanty był cenionym pracownikiem Zakładów Naprawy Taboru Kolejowego w Łapach. Jako wykwalifikowany majster zajmował się naprawą uszkodzonych części taboru kolejowego. Warunki płacy były na tyle znośne i atrakcyjne, że jego żona poświęciła się wychowaniu dzieci i prowadzeniu domu. Konstanty Narkiewicz nie ograniczał się jedynie do pracy zawodowej. Angażował się w działalność społeczną, sprawując przez pewien czas funkcję komendanta Ochotniczej Straży Pożarnej w macierzystym miejscu pracy. Jakim człowiekiem był Tadeusz jako dziecko i nastolatek? Jego siostra, p. Wiesława Łapińska zapamiętała z tamtego okresu, że był opiekuńczy i odpowiedzialny. Do chwili wybuchu wojny w 1939 roku Tadeusz ukończył 7 klas szkoły powszechnej. Wybuch wojny zburzył – podobnie jak setkom tysięcy innych – dotychczasowe życie rodziny Narkiewiczów. Z przekazu rodzinnego wiadomo, że głowa rodziny nadal pracował w dotychczasowym zakładzie. W  czasie okupacji niemieckiej Konstanty Narkiewicz został zaprzysiężony w Armii Krajowej przyjmując pseudonim „Gryf”. Sprawował funkcję dowódcy plutonu.

    Niestety, niewiele wiemy o synu w czasie okupacji sowieckiej  a następnie niemieckiej. Według autorów niektórych biogramów w 1943 roku miał wstąpić do Narodowych Sił Zbrojnych ale brak jest na ten temat bliższych informacji. Jedyny ślad albo pewna hipoteza robocza  to koleżeńskie więzy, jakie łączyły Tadeusza z Janem Skowrońskim (rocznik 1922), również pochodzącym z Łap. Znali się jeszcze ze szkoły; zaprzyjaźnione były także matki obu młodych ludzi. Przyjaźń ta zakończy się tragedią ale… nie uprzedzajmy faktów. W 1942 roku  Skowroński wstąpił do tworzących się Narodowych Sił Zbrojnych, gdzie pełnił funkcję  łącznika członka Komendy Powiatowej NSZ Feliksa Łuniewskiego „Żbika”. Czy Skowroński „pociągnął” za sobą również Tadeusza Narkiewicza? Jest to niewykluczone ale brak jest na ten temat relacji czy dokumentów.

    Tadeusz Narkiewicz "Ciemny", zdjęcie z 1945 r.

    Istnieje pewne podobieństwo losów obu przyjaciół po tzw. „wyzwoleniu”. Skowroński zgłosił się jesienią 1944 roku do tworzonego w Wysokiem Mazowieckim Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego, skąd po pewnym czasie został wysłany do Lublina na kurs organizowany przez Centralną Szkołę MBP. Również jesienią tego samego roku Tadeusz Narkiewicz wstąpił do szeregów „ludowego” wojska.  W jednym i drugim przypadku – zakładając, że Narkiewicz w 1943 roku  wstąpił do NSZ – zgodę i aprobatę na takie postępowanie musieli wydać konspiracyjni przełożeni. W roku 1944 na terytorium „Polski lubelskiej” oraz w roku następnym podziemie niepodległościowe stosowało takie praktyki w celach penetracji, wywiadu ale także wszechstronnego przeszkolenia wojskowego.

    To zadziwiające ale obaj młodzi ludzie dezerterują z „ludowego” wojska oraz z bezpieki w podobnym okresie czasu. Tadeusz, w stopniu sierżanta uciekł z wojska w czerwcu 1945 roku (po ukończeniu Szkoły Podoficerskiej). Skowroński nieco wcześniej bo w kwietniu „podziękował” „władzy ludowej” za szefostwo UB w Wyrzysku (woj. bydgoskie).  Obaj przeszli do konspiracji. Odtąd Tadeusz był bardziej znany pod pseudonimem „Ciemny” natomiast Jan Skowroński  występował jako „Cygan”. W późniejszym czasie „Ciemny” używał będzie jeszcze  trzech innych pseudonimów: „Roja”, „Rymicz” i „Darwicz”.

    „Ciemny” trafił najpierw do oddziału ppor. „Żbika” – Feliksa Łuniewskiego, który operował na terenie powiatu Wysokie Mazowieckie. Rozkazem nr 1640 z dn. 30.09.1945 r. Komendanta Okręgu „Chrobry” Narodowego Zjednoczenia Wojskowego (białostockiego), skierowany został do kilkunastoosobowego oddziału osłonowego Komendy Okręgu. Niedługo później został dowódcą tej grupy. Oprócz rutynowych działań ochrony i właściwego zabezpieczania zwykłej, „codziennej” pracy Sztabu Okręgu do zadań dowódcy oddziału osłony należało także odpowiednie przygotowanie (z konspiracyjnymi strukturami terenowymi i stałymi oddziałami partyzanckimi) odpraw  Sztabu Okręgu z Komendantami Powiatowymi.  Niemniej istotnym bo równie ważnym zadaniem było utrzymanie struktur organizacyjnych NZW w karbach dyscypliny i likwidowanie wszelkich elementów patologii i nadużyć (samowolne kontrybucje oraz inne działania przestępcze dokonywane przez niektórych członków organizacji).  To właśnie była druga istotna funkcja „Ciemnego”. Oddział ten występował pod nazwą „Żandarmerii Okręgowej” lub „Żandarmerii Ciemnego”. Prowadzili śledztwa przeciwko poszczególnym członkom NZW, których podejrzewano o przestępczą działalność. Zdarzało się im wymierzać różnego rodzaju kary osobom, które sprzeniewierzyły się zasadom organizacji; do kary śmierci włącznie, po rozpatrzeniu sprawy przez podziemny Sąd Wojskowy. I w tym miejscu nie mogę się oprzeć następującej refleksji. Jakie musiały być cechy charakteru 19-letniego, młodego człowieka aby mjr. „Lis”, „Kotwicz” – NN a następnie ppłk. „Iskra”, „Błękit” – Władysław Żwański powierzył właśnie jemu tak odpowiedzialną funkcję? Z pewnością była to odpowiedzialność, o której wspominała wcześniej siostra Tadeusza p. Wiesława Łapińska.

    Ppłk Władysław Żwański "Iskra", "Błękit", komendant Okręgu NZW Białystok (zdjęcie sprzed 1939 r.). 1 lipca 1948 r. zamordowany przez grupę pozorowaną UB-KBW we wsi Tworki (obecnie Dąbrowa-Tworki), gm. Klukowo, pow. Wysokie Mazowieckie.

    Ale oddajmy głos także innym świadkom z epoki… To był spokojny, zrównoważony człowiek. Żaden raptus, nie słyszałam aby kiedykolwiek podniósł głos. Ale posłuch u swoich to miał– tak zapamiętała „Ciemnego” p. Edwarda Zambrzycka z miejscowości Czochanie – Góra, której rodzice często gościli Tadeusza Narkiewicza.
    Z kolei  ppor. NZW cz.w.  „Płomień” – Zdzisław Witkowski  tak zapamiętał „Ciemnego”:
    Typ wojskowego, w mundurze często z podwiniętymi rękawami. Bardzo dobrze jeździł na koniu. Zapamiętałem, że do pasa wojskowego miał przypięte dwie kabury z pistoletami. Wymagał dyscypliny u podległych mu ludzi.
    Na element wojskowej dyscypliny i ubiór charakteryzujący oddział „żandarmerii Ciemnego” wskazywał w swojej relacji  por. „Newada” – Jerzy Karwowski:
    […] U nas w łomżyńskiem stosunki były koleżeńskie, tytułów wojskowych nie używało się. A tam „Ciemny” czy „Cygan” to tylko obcasami trzaskali. Chłopaki z ochrony sztabu Okręgu, z grupy „Ciemnego”, nosili ryngrafy i czarne pagony na znak, że są z PAS […].
    Jeden z ostatnich żyjących żołnierzy NZW ziemi łomżyńskiej  Bronisław Karwowski – „Grom” tak wspomina „Ciemnego”:
    Dyscyplinę w oddziale utrzymywał to fakt, ale bez przesady. Jako dowódca był lubiany i szanowany przez swoich podkomendnych. Mogłem to zaobserwować  osobiście. W sierpniu 1946 roku ponad dwa tygodnie byłem w oddziale „Ciemnego”. Stacjonowaliśmy wówczas w różnych wsiach w gminie Szczepankowo.
    I jeszcze coś niezmiernie istotnego. Z informacji przekazanej mi przez p. Wiesławę Łapińską wynika, że  w roku 1946 i następnym „Ciemny” uczestniczył prawie w 20 uroczystościach Chrztu Świętego jako… ojciec chrzestny!  I nie były to żadne związki rodzinne! W zachodniej części Białostocczyzny tamtego okresu, ojcem chrzestnym nie mogła być osoba o wątpliwej moralności czy też nie ciesząca się szacunkiem w danej społeczności. Nikt takiej osoby nie poprosiłby „w kumy”, jak to się potocznie określało. Ten fakt o zabarwieniu nieco anegdotycznym ukazuje jak odbierany był „Ciemny” w społecznościach lokalnych powiatu łomżyńskiego czy też wysokomazowieckiego.

    Żołnierze I Brygady Podlaskiej Narodowego Zjednoczenia Wojskowego . Od lewej N.N. "Śmiały", por. Henryk Jastrzębski "Zbych", ppor. Tadeusz Narkiewicz "Ciemny", sierż. Bolesław Olsiński "Pająk", "Szczerba" i ppor. Jan Skowroński "Cygan" (w wyniku jego zdrady osaczono i zabito por. T. Narkiewicza "Ciemnego").

    Ale działalność sierżanta a później podporucznika „Ciemnego” nie ograniczała się jedynie do powyżej opisanych zadań wynikających z pełnionych funkcji.  Dowodząc swoimi żołnierzami często uczestniczył w potyczkach i walkach  zbrojnych z grupami operacyjnymi UB-KBW, jak również dokonywał akcji zbrojnych przeciwko komunistycznemu aparatowi bezpieczeństwa i administracji.

    8 października 1945 roku „Ciemny” z  „Cyganem” – Janem Skowrońskim dokonali skutecznego zamachu na komendanta posterunku MO w Łapach. Było to wykonanie wyroku wydanego przez NZW. Ponad miesiąc później ten sam duet przeprowadził akcję likwidacyjną dwóch funkcjonariuszy UB z Powiatowego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego z Wysokiego Mazowieckiego.  Wykonywanie wyroków na funkcjonariuszach i agenturze władzy komunistycznej było tylko częścią działalności sierżanta „Ciemnego” i podległych mu żołnierzy. Równie ważnym elementem były akcje o charakterze zaopatrzeniowym i rozbrojeniowym. I tak 18 listopada 1945 roku „żandarmeria Ciemnego” wspólnie z oddziałem PAS wachmistrza „Stalowego” – NN w miejscowości Krzewo Nowe zdobyła samochód „ludowego” wojska, na którym znajdowało się m.in. 150 tys. sztuk papierosów!  25 marca 1946 roku oddział „Ciemnego” urządził zasadzkę na dwa samochody wojskowe niedaleko miejscowości Kossaki. Po krótkotrwałej walce rozbrojono 20 żołnierzy „ludowego” wojska. Na mniejszą skalę podobną akcję wykonano kilka tygodni później, gdy we wsi Kurzele (pow. Wysokie Mazowieckie) żołnierze „Ciemnego” rozbroili bez wystrzału 5 żołnierzy wojska.

    W październiku 1946 roku „Ciemny” został mianowany przez Komendanta Okręgu „Chroby” (białostockiego) NZW ppłk. „Błękita” – Władysława Żwańskiego dowódcą Pogotowia Akcji Specjalnej (PAS) w Komendzie Powiatu „Łaba Południowa”. Była to część południowa powiatu łomżyńskiego. Kilka miesięcy wcześniej (prawdopodobnie w czerwcu 1946 r.) KP „Łaba” (łomżyńskie) została podzielona na dwie niezależne centra dowódcze i organizacyjne: KP „Łaba Południowa” i KP „Łaba Północna”. Linię graniczną stanowiła rzeka Narew. Pogotowie Akcji Specjalnej w strukturze NZW stanowiły oddziały i patrole przygotowane do walki czynnej. Składały się z najlepszych – w sensie wyszkolenia i doświadczenia – żołnierzy NZW. W oddziałach tych panowała wojskowa dyscyplina. Oddziały PAS były w „pierwszej linii” walki z grupami operacyjnymi NKWD, UB, KBW i MO. Uwalniali aresztowanych i dokonywali ataków na więzienia, siedziby UB i  komunistycznej administracji oraz posterunki MO. Zwalczali konfidentów i agentów „resortu” oraz – co szczególnie należy podkreślić – zwykłe grupy bandyckie i rabunkowe, które były istną plagą w tamtych czasach. Chociaż w założeniu PAS miał być strukturą autonomiczną to w praktyce podlegał Komendantom Powiatowym. Sumując PAS był przedłużeniem oddziałów Akcji Specjalnej NSZ okresu okupacji niemieckiej i odpowiednikiem AK-owskich oddziałów „Kedywu” (kierownictwa dywersji).

    Grupa żołnierzy z oddziału PAS NZW por. Tadeusza Narkiewicza "Ciemnego", 1947 r.

    Tadeusz Narkiewicz świetnie się sprawdził w tej roli. Koniec 1946 roku i początek 1947  upłynął pod znakiem walki przed zbliżającymi się „wyborami” do Sejmu w dniu 19 stycznia. Wzmógł się terror ze strony władzy komunistycznej, który wywoływał działania odwetowe. Podległe „Ciemnemu” oddziały i patrole PAS dokonywały akcji zbrojnych przeciwko władzy komunistycznej, z których warto wymienić zdobycie posterunku milicji w Czyżewie 16 grudnia 1946 roku czy też skoordynowany atak jednego dnia – 10 lutego 1947 roku – na Urzędy Gminne w 5 miejscowościach: Rutkach, Kołakach, Puchałach, Nowogrodzie i Szczepankowie. Zdemolowano budynki niszcząc m.in.  dokumenty podatkowe i kontyngentowe.

    Ale „Ciemny” i dowódcy NZW przykładali wagę nie tylko do działań zbrojnych. Równie ważną rolę odgrywała działalność propagandowa w postaci kolportażu ulotek, podziemnych gazetek czy tzw. „informacji szeptanej”. Przed Nowym Rokiem „Ciemny” podpisał kilkadziesiąt specyficznych życzeń noworocznych, które za pośrednictwem poczty przekazano wysokim funkcjonariuszom UB, MO i komunistycznej administracji. Ten przykład nietuzinkowego zastosowania w praktyce pojęcia „wojny psychologicznej” warto przytoczyć w całości:
    Z okazji Nowego Roku składam panu życzenia. Wyrok. W imieniu Rzeczypospolitej Armii Narodowej Podziemnej skazuję pana na śmierć przez rozstrzelanie, wyrok zostanie wykonany w terminie do dnia 1 II 1947 roku.
    Wasz przyjaciel „Ciemny”.
    Styczeń 1947 roku to także wydarzenie niezwykłe pod względem dramatyzmu, które mogło zostawić ślad w psychice Tadeusza. Jego okoliczności znamy z relacji por. „Sępa” – Michała Bierzyńskiego, jednego z najlepszych dowódców partyzanckich NZW na Białostocczyźnie. Łączniczką „Ciemnego” jako dowódcy PAS była atrakcyjna blondynka o nieco przekornym pseudonimie „Ruda” – Lucyna D. Oprócz kontaktów organizacyjno-służbowych między nimi istniał związek uczuciowy. Niestety trudno orzec, jak głęboki i jak długo to trwało. We wspomnieniach „Sępa” D. określona jest jako dziewczyna „Ciemnego”. Bierzyński przy pomocy „siatki” wywiadowczej organizacji zdemaskował D. jako… agentkę UB współpracującą z ówczesnym szefem łomżyńskiej bezpieki Włodzimierzem Szarało! W tamtych czasach i podobnych przypadkach finał mógł być tylko jeden.  Zastrzelił ją „Świeży” –  Jan Konopko pełniący rolę kogoś w rodzaju adiutanta „Ciemnego”.

    22 lutego 1947 roku, po sfałszowanych miesiąc wcześniej wyborach do Sejmu, weszła w życie wcześniej ogłoszona przez komunistów amnestia. Wywołała ona kontrowersje i dyskusje również w białostockiej organizacji NZW, które sprowadzały się do pytania: „Bić się nadal czy ujawniać?”.  Część oficerów Komendy Okręgu „Chrobry” i Komendantów Powiatowych była zdania, że należy skorzystać z tej możliwości. Przeciwny takiej postawie był ppłk. „Błękit” oraz część dowódców terenowych. Do grona przeciwników  amnestii należał także ppor. „Ciemny” – od lutego 1947 roku Komendant Powiatu „Łaba Południowa” w miejsce por. „Krycha”, „Gliwica” – Stanisława Janczaka.

    Przygotowując się do dalszej pracy konspiracyjnej, „Ciemny” postanowił gruntownie zreorganizować podległą sobie strukturę. 12 marca 1947 roku wydał rozkaz do żołnierzy, w którym zakazał wyjścia z konspiracji i ujawnienia się. Fragmenty rozkazu 4/47:
    […] W związku z amnestią wydaną przez komunistyczny rząd Bieruta wyjaśniam: amnestia ma na celu zlikwidowanie ruchu podziemnego. […] Zabraniam pod karą Sądu Doraźnego ujawniania się żołnierzom NZW. D[owódcom] baonów, kompanii, plutonów polecam uruchomić aparat propagandowy i nie dopuścić do legalizacji. Polecam uczciwych żołnierzy WIN przyjąć do szeregów NZW tworząc z nich odrębne jednostki. […].
    Zdaniem większości badaczy rozkaz „Ciemnego”  stanowił także fundament do utworzenia nowej struktury konspiracyjnej istniejącej po zakończeniu amnestii pod nazwą  Komenda Powiatu „Podhale”. W jej skład wchodziły tereny południowej części łomżyńskiego (poniżej linii rzeki Narwi); południowo-wschodnia część powiatu ostrołęckiego oraz zachodnia część pow. Ostrów Mazowiecka. Do września 1947 roku „Podhale” składało się z 5 batalionów terenowych. Ich liczebność to prawdopodobnie od kilkudziesięciu do 100 osób. Nowa struktura powstała w oparciu o nieujawnionych członków NZW a jej „siłą napędową” byli pozostający nadal w konspiracji żołnierze patroli i oddziałów PAS oraz funkcyjni np. nieujawnieni dowódcy kompanii.  17 marca 1947 roku doszło do decydującej odprawy Komendy Okręgu wraz z Komendantami Powiatowymi we wsi Jamiołki-Piotrowięta w domu członka NZW „Domana” – Stanisława Kłoskowskiego. Doszło do ostrej dyskusji i swoistego „rozłamu”. Komendant Okręgu ppłk. „Błękit” był zwolennikiem kontynuowania walki. Popierał go w tym ppor. „Ciemny” a także szef PAS w KP „Łaba Południowa” sierż./ppor. „Zbych” – Henryk Jastrzębski. Za skorzystaniem z amnestii opowiedział się m.in. z-ca Komendanta Okręgu kpt. „Grot” – Bolesław Kozłowski, szef Wydziału I (organizacyjnego) KO por. Włodzimierz Awramienko – „Dunajewski” czy też por. „Sterna” – Bolesław Skaradziński  Komendant Powiatu „Mazur” (pow. Wysokie Mazowieckie).

    Część oddziału szefa PAS NZW w KP "Łaba Południowa" sierż./ppor. Henryka Jastrzębskiego "Zbycha" i patrol Henryka Gawkowskiego "Roli" (jesień 1946 – wiosna 1947). Stoją kolejno od lewej: Korytkowski Aleksander "Hardy" (patrol "Roli"), NN, Marczyk Ludwik "Skiba" (patrol "Roli"), Dąbrowski Kazimierz "Cygan", Krajewski Kazimierz "Wilk", Gawkowski Henryk "Rola", Choiński Józef "Maks", Groszfeld Franciszek "Pax" (patrol "Roli"), NN "Żabka", Jastrzębski Henryk "Zbych". Klęczą: NN, NN. Leżą od lewej: Pruszko Hieronim "Kalo", Gawędzki Marian "Wicher", Kuczyński Jan "Burza".

    W dwa dni później ppłk. Władysław Żwański „Błękit” wydał rozkaz do wszystkich struktur terenowych NZW, w którym zabronił ujawniania się. Jednocześnie zarysował w nim zasady funkcjonowania organizacji w okresie poamnestyjnym, zalecając pogłębienie konspiracji. Pomimo zakazu „Błękita” większość członków Komendy Okręgu ujawniła się. Z amnestii skorzystała większość Komendantów Powiatowych i część szeregowych członków organizacji. Część nie ujawniła się ale nie podjęła także działalności po zakończeniu amnestii.

    Podporucznik "Ciemny" - część 2/2>
    Strona główna>


    0 0

    69. rocznica zamordowania kpt. Henryka Flame "Bartka"

    ...Nie dajmy zginąć poległym.
    Zbigniew Herbert


    Kpt. Henryk Flame "Bartek"

    69. lat temu, 1 grudnia 1947 roku w Zabrzegu pod Czechowicami został zamordowany kpt. Henryk Flame "Bartek", legendarny dowódca zgrupowania partyzanckiego Narodowych Sił Zbrojnych na Śląsku Cieszyńskim.

    Dnia 1 grudnia 1947 roku o godzinie 14 Henryk Flame przyszedł do warsztatu znajomego Wiktora Cimali z prośbą, żeby zrobił drzwi żelazne do kościołaŚw. Katarzyny. Praca nad drzwiami, w której pomagał Flame, trwała do godziny 18. Po skończonej pracy, Cimola zaproponował „Bartkowi", że odprowadzi go do domu. Po drodze wstąpili do restauracji prowadzonej przez Kozika na piwo. Tam spotkali Wiktora Ryszkę do którego się dosiedli. Później doszło kilku innych znajomych między innymi Rudolf Stafi z żoną i Stefan Kapela. W tym mniej więcej towarzystwie na propozycję Stefana Kapeli cała grupa udała się samochodem do restauracji Czyloka w Zabrzegu.

    Pod restaurację prowadzoną przez Józefa Czyloka w Zabrzegu samochód z gośćmi, wśród których był Flame, podjechał między godziną 19 a 20.  Z samochodu oprócz wyżej wymienionych gości, wyszło również dwóch funkcjonariuszy MO oraz kilku członków orkiestry, którą wzięto z restauracji Kozika. Całe towarzystwo bez przeszkód weszło do restauracji i zajęło stoliki. W tym czasie około godz. 20 funkcjonariusz MO o nazwisku Drapacz poznawszy wchodzącego do restauracji Henryka Flame poszedł na miejscowy posterunek, gdzie poinformował komendanta placówki Kazimierza Dolacińskiego, że widział jak „Bartek" w towarzystwie znajomych wszedł do restauracji u Czyloka, mówiąc przy tym, że może dojść do „gradny" gdyż kilka dni wcześniej, 29 listopada 1946 roku, Flame strzelał w tej restauracji na wiwat i nieprzychylnie wypowiadał się o „władzy ludowej". Obaj milicjanci poszli zatem do restauracji, tam zastali już funkcjonariusza MO Całujka a chwilę później przyszli milicjanci, Rudolf Dadak i Multak.  Byli tam również czechowiccy milicjanci Stanisław Kopeć i Jan Zygowski, którzy przyjechali w towarzystwie Flamego. W związku z tym, że miejscowy posterunek został bez obstawy, komendant Dolaciński odmeldował Dadaka i Drapacza na placówkę MO. Jednak Dadak został, a zamiast niego na posterunek poszedł Multak.

    Około godziny 21.20 do baru, przy którym stali milicjanci, podszedł Flame i zaprosił komendanta Dolacińskiego do stolika, ale ten odmówił mówiąc przy tym, że jest na służbie a zresztą nie pije z nieznajomymi na co Flame przedstawił się podając jednocześnie swój NSZ-owski pseudonim, tak że wszyscy w pobliżu to usłyszeli. W tym czasie w restauracji znajdowało się pięciu milicjantów pilnujących porządku przed ewentualną awanturą, zwłaszcza, że towarzystwo Flamego było już mocno rozbawione. O godzinie 22 Czylok zabrał się do zamykania baru, widząc to Flame podszedł do Dolacińskiego i poprosił o dłuższe pozostanie obecnych na sali, ponieważ ma obawy, że na zewnątrz może dojść do awantury. Dzięki interwencji komendanta posterunku Czylok zrezygnował z zamknięcia restauracji.

    Gdy kolejny raz Flame podszedł do baru zaczepił go Rudolf Dadak pytając czy pamięta go z roku 1944 na co zapytany odpowiedział, że jeżeli był w partyzantce to walczyli razem przeciwko okupantowi i na tym rozmowa się skończyła. Według późniejszej relacji samego Dadaka rozmowa przebiegła nieco inaczej, a mianowicie, że „podchmielony" Flame podszedł do niego i mu ubliżył używając przy tym wulgarnych słów. Bezpośrednio po tym incydencie Flame poszedł do osobnego pomieszczenie gdzie przysiadł się do Marii Stafi i do żony Ryszka. Był podłamany, skarżył się, że jego na świecie już nic nie cieszy, żyje tylko dla dzieci i dla matki.

    Dochodziła godzina 23 dnia 1 grudnia 1947 roku gdy usłyszano serię strzałów i towarzyszący jej krzyk kobiet. Chwilę później Henryk Flame leżał bez ruchu w kałuży krwi obok krzesła na którym siedział. Strzał oddał funkcjonariusz MO Rudolf Dadak, który stał w drzwiach z karabinem w ręku z lufą skierowaną do pokoju, w którym siedział Flame. Od razu dopadł go funkcjonariusz Całujek, który odebrał Dadakowi broń. Na zapytanie dlaczego to zrobił odparł, że „nie może znosić by tacy wrogowie Demokracji, którzy przed niedawnym czasem strzelali do milicjantów chodzili teraz bezkarnie."
    Tomasz Greniuch


    Zwłoki kpt. "Bartka" skrytobójczo zastrzelonego przez milicjanta w barze w Zabrzegu.

    Henryk Antoni Flame, ps. "Grot", "Bartek", (ur. 15 stycznia 1918 we Frysztacie na Zaolziu, zm. 1 grudnia 1947) – pilot wojskowy, żołnierz NSZ.

    Był synem Emeryka i Marii z domu Raszyk. W 1919 roku rodzina Flame przeniosła się do Czechowic (obecnie Czechowice-Dziedzice) znajdujących się w granicach II Rzeczypospolitej. Wykształcenie zdobył w miejscowym gimnazjum i w Szkole Przemysłowej w Bielsku. W 1936 roku wstąpił na ochotnika do wojska rozpoczynając naukę w Szkole Podoficerów Lotnictwa dla Małoletnich w Bydgoszczy, którą ukończył w roku 1939 w stopniu kaprala pilota dostając przydział do 123 eskadry 2 pułku lotniczego stacjonującego na lotnisku w podkrakowskich Rakowicach.

    Zdjęcie wykonane po amnestii 1947 r. Henryk Flame „Bartek” (pierwszy od prawej) wraz ze swoimi żołnierzami (od lewej: Gustaw Matuszny, ps. „Orzeł Biały”, N.N., Stanisław Włoch, ps. „Lis”).

    W wojnie obronnej Polski w 1939 r., jako pilot 123 eskadry myśliwskiej przydzielonej do Brygady Pościgowej, Henryk Flame, bronił nieba nad Warszawą przed samolotami wroga. 1 września w okolicach Zakroczyma doszło do pierwszej bitwy powietrznej II wojny światowej, w wyniku której maszyna kpr. Flame została zestrzelona, a on sam od tej pory znajdował się w dyspozycji prezydenta Warszawy, Stefana Starzyńskiego. Z 6 na 7 września 123 eskadra została wycofana z Warszawy na podlubelskie lotniska, a 17 września jej żołnierze przekroczyli granicę rumuńską. W tym czasie Henryk Flame dostał prawdopodobnie przydział do nowo sformowanej Eskadry Rozpoznawczej operującej na linii Lwów – Zaleszczyki.

    Po 17 września został zestrzelony przez Rosjan w okolicach Stanisławowa po czym zorganizował z luźnych grup żołnierzy z rozbitych jednostek konwój, który pod koniec września przekroczył granicę z Węgrami. Na Węgrzech Flame wraz z innymi żołnierzami został internowany i osadzony w tymczasowym obozie, z którego jednak szybko uciekł. Ukrywając się u węgierskiego gospodarza został zadenuncjowany i przekazany władzom niemieckim, które umieściły zbiega w obozie jenieckim zlokalizowanym na ziemiach austriackich wcielonych do III Rzeszy. W drugiej połowie 1940 roku, dzięki interwencji rodziny, Flame został wypuszczony z obozu (historycy o orientacji lewicowej, uważają, że kluczową rolę w wypuszczeniu Flamego z obozu, odegrał fakt podpisania przez niego volkslisty). Po powrocie do Czechowic, Henryk Flame, podjął pracę jako maszynista na miejscowej kolei i związał się jednocześnie z niepodległościową konspiracją.

    Założył organizację HAK podległą AK, która zajmowała się wywiadem i sabotażem. Na przełomie roku 1943 i 1944, zagrożony dekonspiracją i aresztowaniem, wraz z podkomendnymi uciekł do lasu, gdzie zorganizował samodzielny oddział partyzancki operujący w podbeskidzkich lasach. Zauważony przez dowództwo NSZ otrzymał propozycję wejścia w raz z oddziałem w szeregi tej organizacji, z której to propozycji skorzystał i w październiku 1944 roku został zaprzysiężony na żołnierza NSZ.

    12 lutego 1945 roku do Czechowic wkroczyła Armia Czerwona, a Flame, realizując zalecenia dowództwa NSZ, ujawnił się, i wraz z oddziałem, zachowując konspiracyjne struktury, oddał się do dyspozycji "władzy ludowej" i wbrew protestom miejscowych komunistów, objął stanowisko komendanta miejscowego komisariatu MO. W dalszym ciągu realizując wytyczne dowództwa NSZ, Flame obsadził swoimi ludźmi komisariat i podległe mu jednostki, a także gromadził wokół siebie ludzi opozycyjnie nastawionych do komunistów gromadzić jednocześnie broń przygotowując się do nieuchronnej konfrontacji z komunistami.

    W kwietniu 1945 roku, kolejny raz, jak za okupacji niemieckiej, zagrożony dekonspiracją i aresztowaniem, Flame uciekł ze swoimi ludźmi w pobliskie lasy. Od tej pory Flame zaczął występować jako"Bartek" odtwarzając odziały partyzanckie VII Okręgu Śląsko-Cieszyńskiego NSZ rozpoczynając tym samym "drugą konspirację". Od maja 1945 roku do lutego roku 1947 Henryk Flame stał na czele największego zgrupowania niepodległościowego na Śląsku Cieszyńskim, którego liczebność, w szczytowym okresie, wynosiła ponad 300 dobrze uzbrojonych i umundurowanych żołnierzy. Składające się z kilku oddziałów zgrupowanie przeprowadziło łącznie ok. 340 akcji zbrojnych. Do największego wystąpienia zgrupowania pod dowództwem Flamego należało zajęcie 3 maja 1946 roku małej, uzdrowiskowej miejscowości Wisły, w której przeprowadził, na oczach sterroryzowanych komunistów, dwugodzinną defiladę w pełni umundurowanych i uzbrojonych żołnierzy NSZ, co było ewenementem w państwach "władzy ludowej". W okresie tym Flame otrzymał stopień kapitana NSZ i stał się największym postrachem komunistów na Śląsku Cieszyńskim.

    Od lewej: Alojzy Wizner „Lis”, Antoni Wizner „Brzoza”, członkowie zgrupowania „Bartka”, straceni 15 stycznia 1947 r. w Bielsku na mocy wyroku WSR w Katowicach.

    We wrześniu 1946 roku, w wyniku ubeckiej prowokacji, co najmniej 100 żołnierzy zgrupowania "Bartka" zostało wywiezionych na Opolszczyznę i zamordowanych (według najnowszych przypuszczeń ten masowy mord miał miejsce w lasach w okolicach wsi Barut lub okolicach Grodkowa. Kolejnym postulowanym miejscem mordu są Łambinowice). Od tego czasu zgrupowanie pod dowództwem Flamego zaczęło tracić inicjatywę kosztem komunistów, którzy w licznych obławach dziesiątkowali oddziały podległe "Bartkowi".

    Raport agenta MBP Henryka Wendrowskiego z prowokacyjnej operacji „Lawina”, zakończonej wymordowaniem żołnierzy „Bartka”.

    W obliczu beznadziejnej sytuacji Flame podjął decyzję o ujawnieniu się przy najbliższej okazji, którą stała się uchwalona przez sejm na dzień 22 lutego 1947 roku amnestia. Sam "Bartek" z najbliższym otoczeniem ujawnił się dopiero 11 marca 1947 roku w Cieszynie. Był to dla komunistów ogromny sukces, który jednak przyćmiewał fakt, że Flame, ujawniając się na mocy amnestii, był bezkarny, a według nich musiał ponieść karę. Komuniści rozpoczęli więc kolejną prowokację mającą na celu "ukaranie" Flamego. Ponoć nieoficjalny wyrok śmierci na "Bartka" wydał sam Bierut, który nie mógł znieść myśli o przemarszu niemal 400 ludzi z NSZ przed posterunkiem MO w Wiśle.

    Do skrytobójczego zamachu na Flamego doszło 1 grudnia 1947 roku w Zabrzegu pod Czechowicami. Zamachowcem był miejscowy milicjant Rudolf Dadak, który nigdy nie został osądzony za swoją zbrodnię, tak samo jak inspiratorzy zamachu (Henryk Wendrowski), mimo prowadzonego śledztwa, nie zostali ujawnieni i postawieni przed sądem.

    Więcej na temat zgrupowania kpt. Henryka Flame "Bartka" czytaj:

    Strona główna>
    Prawa autorskie>

    0 0

    67. rocznica śmierci p or. Kazimierza Żebrowskiego "Bąka"

    ...Nie dajmy zginąć poległym.
    Zbigniew Herbert
    Por. Kazimierz Żebrowski "Bąk", ostatni komendant III Okręgu NZW Białystok. Poległ 3 grudnia 1949 r.

    67 lat temu, rankiem 3 grudnia 1949 r., w wyniku doniesienia agenturalnego, zabudowania w Mężeninie (pow. Łomża), gdzie przebywał komendant białostockiego Okręgu Narodowego Zjednoczenia Wojskowego por. Kazimierz Żebrowski "Bąk" wraz ze swoim synem Jerzym ps. "Konar", zostały otoczone przez grupę operacyjną II Brygady KBW i UB. Dowodzący operacją wezwał partyzantów do poddania się. W odpowiedzi "Konar" wystrzelił serię z automatu i wybiegli z ojcem przez tylne drzwi stodoły, ale i tam natknęli się na linię obławy, którą ostrzeliwując się próbowali sforsować. Teofil Lipka, gospodarz, u którego się ukrywali, tak wspominał ostatnie chwile Komendanta:

    [...] "Bąk" z synem biegną w kierunku olszyny. Ci z podwórka grzeją do nich. "Konar" zachwiał się, krzyczy: "Tato! Jestem ranny" – i zwalił się na ziemię. "Bąk" zaraz się wrócił, ukląkł przy głowie syna, przeżegnał się, przystawił mu pistolet do głowy i dwa razy strzelił. Tamci krzyczą, żeby przestał się bić. "Bąk" strzelił sobie w głowę. Bój się skończył.

    Ciało ostatniego komendanta białostockiego Okręgu NZW zastygło obok ciała jego syna. Walczyli i zginęli razem. Stało się tak, jak często w rozmowach z Teofilem Lipką zapowiadali. Mówili mu, że jeżeli znajdą się w sytuacji bez wyjścia, nie dadzą się wziąć żywcem. Wedle rachuby: zginąć, ale nikogo nie wydać. Uznawali, że są to winni ludziom, którzy przez lata udzielali im schronienia; wedle przyrzeczenia "Bąka", że z komunistami będzie się bił do ostatniego naboju, a ten ostatni nabój zostawi dla siebie. Słowa dotrzymali!

    JerzyŻebrowski "Konar", syn por. Kazimierza Żebrowskiego "Bąka". Żołnierz NZW Okręgu Białystok. W konspiracji od 1941 r. Poległ 3 grudnia 1949 r.

    GLORIA VICTIS !

    Więcej informacji o por. Żebrowskim znajdziesz w artykule:

    Czytaj także:

    Strona główna>
    Prawa autorskie>

    0 0

    72. rocznica śmierci ppor. Czesława Zajączkowskiego "Ragnera"

    ...Nie dajmy zginąć poległym.
    Zbigniew Herbert

    Ppor. Czesław Zajączkowski ps. "Ragner", dowódca IV batalionu 77 pp AK, a następnie Zgrupowania "Południe" na Nowogródczyźnie.

    72 lata temu, 3 grudnia 1944 r., podczas próby przebicia się przez okrążenie złożone z 1400 funkcjonariuszy sowieckiego NKWD, wspartych artylerią i bronią pancerną, poległ wraz z kilkoma swoimi żołnierzami ppor. Czesław Zajączkowski "Ragner", dowódca IV batalionu 77. pp Armii Krajowej, a następnie Zgrupowania "Południe" na Nowogródczyźnie.

    W dniu 3 grudnia 1944 r. trzy pierścienie funkcjonariuszy WW NKWD (ponad 1400 ludzi) okrążyły teren pomiędzy Niecieczą i Cackami (do bezpośredniej akcji użyto 400 funkcjonariuszy). Walka z niespe łna 30-osobowym oddziałem "Ragnera" rozegrała się koło chutoru Jeremicze. Większość oddziału polskiego zdołała wymknąć się z pierścienia okrążenia, a sowieci zdołali zniszczyć jedynie 8-sobową grupkę partyzantów, w składzie której znajdował się komendant. Według polskich relacji poległo 7 partyzantów, w tym ppor. Czesław Zajączkowski "Ragner", jego brat Leon Zajączkowski "Drzewica" i plut. Stanisław Tobota "Ojciec" (śmiertelnie ranny), zaś jeden - Wacław Brylewski "Mucha" - dostał się do niewoli. Ciała poległych partyzantów i ppor. "Ragnera" funkcjonariusze NKWD pogrzebali w nieznanym do dzisiaj miejscu.

    Ppor. "Ragner" (drugi z prawej) z grupą swoich żołnierzy. Pierwszy z prawej plut. Stanisław Tobota "Ojciec".

    Ppor. Czesław Zajączkowski "Ragner" był jednym z najbardziej znienawidzonych przez sowietów dowódców nowogródzkiej Armii Krajowej. Jego działania przeciwko sowieckiej partyzantce permanentnie zwalczającej „białopolaków”, prowadzone na przełomie 1943/44 r. na Nowogródczyźnie, a także późniejsza niezłomna walka przeciw bandyckim działaniom, godzącym w ludność polską i podjęte w związku z tym poważne uderzenia odwetowe w sowiecką administrację i siły bezpieczeństwa, doprowadziły do tego, że nowi okupanci zaczęli bać się go jak ognia, nadając mu nawet wiele mówiący przydomek - "CZIORT W OCZKACH" (diabeł w okularach).

    Ppor. Czesław Zajączkowski "Ragner" z żoną.

    Ppor."Ragner" należał do tych dowódców AK, którzy nie złożyli broni przed Sowietami w lipcu 1944 r. Był najwybitniejszym organizatorem oporu przeciw sowieckim okupantom w centralnej części województwa nowogródzkiego. Dowodzone przez niego oddziały wchodzące w skład Zgrupowania AK „Południe” wykonały setki akcji przeciw NKWD i sowieckiej administracji. W liście z września 1944 r. skierowanym do władz sowieckich w Lidzie „Ragner” informował, że w odwet za zbrodnie popełnione przez komunistów na ludności Nowogródczyzny będzie likwidował przedstawicieli aparatu okupacyjnego.

    Bielica nad Niemnem. Wśród dziewcząt ppor. Czesław Zajączkowski "Ragner".

    Pośmierci ppor. "Ragnera", pozostali przy życiu jego podkomendni kontynuowali działalność pod nowym dowództwem, przeciwstawiając się sowieckim okupantom jeszcze przez kilka lat. Z pozostałych w polu ludzi na przełomie 1944 i 1945 r. nowy oddział partyzancki zorganizował adiutant "Ragnera" sierż. Anatol Urbanowicz „Laluś”, a ostatni z tych Kresowych Straceńców walczyli i ginęli jeszcze w maju 1949 roku, pod rozkazami ppor. Anatola Radziwonika "Olecha".

    Sierż. Anatol Urbanowicz "Laluś". Adiutant ppor. "Ragnera", dowodził oddziałem po jego śmierci. Okresowo pełnił funkcję Komendanta Obwodu Szczuczyn-Lida. Wiele razy starł się z grupami operacyjnymi NKWD. 27 maja 1945 pod Lidą osaczony z oddziałem przez grupę zwiadu 34. zmotoryzowanego pułku strz. NKWD. Nie chcąc wpaść w ręce Sowietów zastrzelił się.

    Ppor. Anatol Radziwonik „Olech”, „Mruk”, „Ojciec”, „Stary” , oficer VII batalionu 77 pp AK, komendant połączonych poakowskich obwodów Szczuczyn i Lida, walczył z reżimem komunistycznym do 12 maja 1949 r., kiedy to poległ przebijając się przez trzy kordony obławy NKWD.

    Śmierć ppor. Anatola Radziwonika "Olecha" oznaczała symboliczny kres zorganizowanego polskiego oporu przeciwko Sowietom na Kresach Wschodnich II RP, jednak co najmniej do połowy lat 50-tych walka zbrojna na tym terenie była kontynuowana przez drobne grupki „ostatnich leśnych”, nawet przez pojedynczych partyzantów, których propaganda bolszewicka nazywała „terroristy odinoczki”.

    GLORIA VICTIS !

    Więcej informacji o ppor. "Ragnerze" znajdziesz w artykule:

    Zainteresowanych walką polskich partyzantów na Kresach Wschodnich II Rzeczypospolitej (m.in. ppłk cc Macieja Kalenkiewicza "Kotwicza", por. Jana Borysewicza "Krysi"ppor. Anatola Radziwonika "Olecha") po wkroczeniu Sowietów, zapraszam do lektury kategorii Im poświęconej:


    Czytaj również:
    Zapoznaj się z opracowaniem, autorstwa Kazimierza Krajewskiego i Tomasza Łabuszewskiego, zatytułowanym "Polegli na straconych posterunkach. Z dziejów polskiego podziemia niepodległościowego na Kresach  II Rzeczypospolitej (1944-1956)", które - klikając na okładkę poniżej - można pobrać w całości (w formacie PDF).


    Strona główna>
    Prawa autorskie>

    0 0

    70. rocznica śmierci ppor. Zacheusza Nowowiejskiego "Jeża"

    ...Nie dajmy zginąć poległym.
    Zbigniew Herbert

    Ppor. Wiktor Zacheusz Nowowiejski "Jeż" (1915-1946)

    70 lat temu, 6 grudnia 1946 r., oddział funkcjonariuszy UB z Przasnysza, silnie wzmocniony przez pluton żołnierzy z 3. Pułku Ułanów Warszawskich (ludowe WP), przeprowadził obławę na Zembrzus, rodzinną wieś dowódcy Obwodu "Las" ROAK (Ruch Oporu Armii Krajowej) Przasnysz - ppor. Wiktora Zacheusza Nowowiejskiego „Jeża”, w której wówczas przebywał na kwaterze.

    Przeciwko jednemu partyzantowi rzucono kilkadziesiąt uzbrojonych po zęby osób. Por. Nowowiejski nie poddał się - zawsze mówił, że nie da się wziąć żywy - i podjął próbę przebicia w kierunku pobliskich bagien. Kapitan Radaj, dowódca pułku LWP, oparł karabin o płot i strzelał do uciekającego partyzanta. Ranny „Jeż”, będąc bez szans na przerwanie pierścienia okrążenia, przyłożył do głowy pistolet i ostatni strzał przeznaczył dla siebie.

    Północne Mazowsze, 1946 r. Żołnierze oddziału ppor. Wiktora Zacheusza Nowowiejskiego "Jeża". Od lewej stoją: Stanisław Borzuchowski "Niedźwiedź", Tadeusz Piotrowski "Zbyszek", Mieczysław Szczepkowski "Beton", ppor. Zacheusz Nowowiejski "Jeż", klęczy Mirosław Krajewski "Wiesiek".

    Wiktor Zacheusz Nowowiejski urodził się 28 grudnia 1915 r. we wsi Zembrzus w gminie Janowo, w dawnym powiecie przasnyskim, w patriotycznej rodzinie szlacheckiej. Rodzice, Władysław i Marianna z Zembrzuskich, posiadali 50-hektarowe gospodarstwo rolne. Po ukończeniu szkoły gminnej w Janowie, uczył się w Seminarium Nauczycielskim w Mławie. Seminarium ukończył w 1936 r. i wkrótce rozpoczął służbę wojskową w Szkole Podchorążych w Zambrowie. Po zakończeniu służby podjął pracę nauczyciela w szkole podstawowej. Brał udział w wojnie obronnej 1939 r. Po udanej ucieczce z obozu jenieckiego, powrócił w rodzinne strony. Wraz z innymi nauczycielami zorganizował siatkę tajnego nauczania. Był członkiem Związku Walki Zbrojnej, następnie Armii Krajowej. Posługiwał się pseudonimem „Jeż”. Latem 1943 r. włączył się do oddziału partyzanckiego AK kierowanego przez Stefana Rudzińskiego „Wiktora”. Oddział ten wsławił się wieloma brawurowymi akcjami przeciwko Niemcom na terenie Prus.

    Oddział samoobrony Obwodu ROAK Przasnysz, dowodzony przez ppor. Zacheusza W. Nowowiejskiego "Jeża" (stoi czwarty od lewej).

    Po wkroczeniu sowietów na tereny powiatu przasnyskiego, nie złożył broni. Wraz z innymi partyzantami, jako oddział samoobrony Obwodu ROAK (Ruch Oporu Armii Krajowej)Przasnysz, prowadził akcje, w których bronił ludzi represjonowanych przez komunistów. Na „Jeża” organizowano obławy, szczególnie w jego rodzinnej wsi, prześladowano rodzinę. 6 grudnia 1946 r. grupa funkcjonariuszy UB z Przasnysza wspierana przez pluton żołnierzy z 3. Pułku Ułanów Warszawskich doprowadziła do śmierci Nowowiejskiego w Zembrzusie, niedaleko jego własnego domu. Trafiony kulą, próbował ucieczki, a gdy ta okazała się niemożliwa, strzałem w głowę pozbawił siężycia. Ciało „Jeża” zabrano do Przasnysza. Miejsce jego pochówku do dziś pozostaje nieznane.

    Wykonana przez funkcjonariuszy UB z Przasnysza fotografia ppor. Wiktora Zacheusza Nowowiejskiego "Jeża", poległego w walce 6 XII 1946 r. w miejscowości Zembrzus - Mokry Grunt.
    GLORIA VICTIS !

    Więcej na temat por. "Jeża" czytaj:

    Strona główna>
    Wsparcie>

    0 0

    Wil3 Szlak - gry o Żołnierzach Wyklętych



    Projekt Wil3 Szlak to zestaw trzech darmowych gier poświęconych tematyce Żołnierzy Wyklętych. Każda z gier porusza inny aspekt działania polskiego podziemia antykomunistycznego po II wojnie światowej. Łącznie: próbują opowiedzieć intrygującą historię Wyklętych, ale raczej stawiając pytania i zachęcając do własnych dociekań niż udzielając gotowych odpowiedzi.

    TYM RAZEM WARTO… ZAGRAĆ!

    Tych z Was którzy działają na polu edukacji zachęcam do zapoznania się z projektem Wil3 Szlak– być może znajdziecie tam coś dla siebie. Projekt realizowany jest pod egidą wrocławskiego Ośrodka Pamięć i Przyszłość, a w jego ramach powstały 3 gry na temat Żołnierzy Wyklętych: „Obława”, „Łów” i „Wataha”. Gry udostępniane są nieodpłatnie i na otwartej licencji; można je modyfikować i udoskonalać we własnym zakresie. Zostały zaprojektowane aby wzbogacić arsenał metodyczno-programowy szkół, muzeów, domów kultury, jednostek harcerskich, kół studenckich, rekonstruktorów historycznych i wszystkich innych zainteresowanych środowisk. Gry oparte są na publikacjach historycznych, w tym tych wymienionych w postach na niniejszym blogu - "Żołnierze Wyklęci - Zapomniani Bohaterowie" - w kategorii „WYDAWNICTWA”.



    "Obława" jest grą negocjacyjną dla grup liczących od 10 do 31 osób. Gracze podzieleni na trzy stronnictwa (podziemie antykomunistyczne, komuniści, ludność cywilna) wykorzystując dostępne sobie zasoby (informacje, rekwizyty, atuty) usiłują zrealizować własne unikalne cele, utrudniając to samo konkurentom. Mało tego: gracze rywalizują między sobą również indywidualnie, a czasami nawet w obrębie swoich drużyn – nigdy nie wiadomo kto swój, a kto jest wtyczką wroga. W grze pojawiają się nie tylko takie postacie jako „Łupaszko”, „Pług”, „Zapora” czy „Zuch”, ale także Romkowski, Radkiewicz czy Świetlik. „Obława” to okazja nie tylko do zrozumienia trudnego roku 1946, w którym dzieje się gra, ale także sprawdzenia na ile punkt widzenia zależy od punktu siedzenia.



    "Łów"
    jest grą paragrafową, dostępną online za pomocą PC i urządzeń mobilnych. Gracz wcielając się w postać legendarnego komendanta „Szarego” czyli Antoniego Hedy, uczestniczy w wydarzeniach przełomu wiosny i lata 1945 r. w tym w akcji rozbicia kieleckiego więzienia. W zależności od podejmowanych przez gracza decyzji do akcji może nie dojść, dojść, a także dojść ale według innego schematu niż historyczny. W grze możliwych jest kilkanaście zakończeń, stosownie do podejmowanych przez gracza decyzji. Przygoda komendanta „Szarego” może trwać od 1 do ok. 40 minut.



    "Wataha"
    z kolei jest grą planszową, do samodzielnego wydruku (tzw. print&play), dla 2-4 graczy. „Wataha” to dowodzenie leśnym oddziałem partyzantki antykomunistycznej i trudna ekwilibrystyka w zakresie wyposażenia i uzbrojenia oddziału, wyszkolenia żołnierzy, morale, struktur wywiadowczych i kontrwywiadowczych, łączności, transportu, propagandy, lokalizacji oddziału, podejmowanych akcji etc.

    Gry przygotowane w ramach projektu Wil3 Szlak podwajają dotychczasową ofertę gier na temat Żołnierzy Wyklętych – do niedawna dostępne były tylko 3 tytuły. Należy wyrazić nadzieję, że gier o podziemiu antykomunistycznym będzie przybywało i że będą coraz ciekawsze i dojrzalsze.

    Z gier można korzystać pojedynczo lub zbudować z nich cały cykl zajęć. Można je też modyfikować i udoskonalać do czego zachęcamy z całego serca.
    A jeśli chcecie podzielić się z innymi swoimi modyfikacjami – prześlijcie je na wil3szlak[w]wil3szlak.pl; opublikujemy!

    Projekt Wil3 Szlak zrealizowano w ramach Stypendium im. gen. Augusta Fieldorfa „Nila” ufundowanego przez Miasto Wrocław.


    Strona główna>
    Prawa autorskie>


    0 0

    Konferencja popularnonaukowa - Leon Taraszkiewicz "Jastrząb", legenda polskiego podziemia niepodległościowego.



    W imieniu organizatorów, z okazji zbliżającej się 70. rocznicy śmierci Leona Taraszkiewicza "Jastrzębia", zapraszam na konferencję popularnonaukową pt. Leon Taraszkiewicz "Jastrząb", legenda polskiego podziemia niepodległościowego, która odbędzie się 3 stycznia 2017 r. o godz. 16.00 w Miejskiej Bibliotece Publicznej we Włodawie.
     
    Wystąpienia

    Z tej okazji warto przypomnieć trzy z wielu [kalendarium działań bojowych oddziału "Jastrzębia", część: 1> , 2> , 3> ] , najbardziej spektakularne akcje, jakie wykonał oddział pod dowództwem por. "Jastrzębia" w 1946 r., a mianowicie zajęcie Parczewa, atak na Powiatowy Urząd Bezpieczeństwa Publicznego we Włodawie i bitwę pod Świerszczowem. Wprawdzie była jeszcze bezprecedensowa akcja uprowadzenia rodziny B. Bieruta, ale o tym można przeczytać tutaj:
    Artykuły znajdują się w kategorii: „JASTRZĄB" I "ŻELAZNY" – OBWÓD WiN WŁODAWA, pt.:
    Więcej o walce por. Leona Taraszkiewicza "Jastrzębia" i jego brata ppor. Edwarda Taraszkiewicza "Żelaznego" czytaj: Strona główna>
    Prawa autorskie>

    0 0

    70 . rocznica śmierci por. Leona Taraszkiewicza "Jastrz ę bia"

    ...Nie dajmy zginąć poległym.
    Zbigniew Herbert


    Por. Leon Taraszkiewicz "Jastrząb", "Zawieja" (1925-1947)

    3 stycznia 2016 roku minęło 70 lat od śmierci legendarnego dowódcy oddziału partyzanckiego Obwodu WiN Włodawa , por. Leona Taraszkiewicza "Jastrzębia", "Zawiei" . Zmarł on w wyniku ran odniesionych podczas ataku na grupę ochronno - propagandową "ludowego" WP stacjonującą w Siemieniu.

    Nocą z 31 grudnia 1946 r. na 1 stycznia 1947 r. oddział Obwodu WiN Włodawa pod dowództwem ppor. Leona Taraszkiewicza „Jastrzębia” wspólnie z połączonymi oddziałami radzyńskiego Obwodu WiN, wziął udział w jednej z największych akcji polskiego antykomunistycznego podziemia, kiedy to ok. 350-osobowe zgrupowanie partyzanckie przeprowadziło atak na komunistyczne organy represji w Radzyniu Podlaskim.

    Kontakty pomiędzy Obwodami WiN Włodawa i Radzyń Podlaski zapoczątkowano na początku grudnia 1946 r. Przez komendanta placówki Miłków [gm. Siemień pow. radzyński], Józefa Stanisławskiego „Trutnia”, ppor. „Jastrząb” nawiązał kontakt z komendantem rejonu w Obwodzie WiN Radzyń Podlaski, por. Jerzym Skolincem „Krukiem”, dzięki któremu w połowie grudnia 1946 r. doszło do spotkania z komendantem radzyńskiego Obwodu WiN  kpt. Leonem Sołtysiakiem ps. James. Tak opisał je na kartach swojego pamiętnika brat i zastępca dowódcy Edward Taraszkiewicz „Żelazny”:
    „[...] Na spotkaniu tym przedstawił „Dżems” [„James”] swój projekt zaatakowania UB w Radzyniu i uwolnienia więźniów politycznych. Według jego słów, akcja ta miała się odbyć w noc sylwestrową. „Jastrząb” nie odmawia prośby udzielenia pomocy, obiecując przyjechać na umówiony punkt autem. Otrzymaliśmy hasło w największej tajemnicy, brzmiące pasująco do wym [ienionej] akcji, a mianowicie „Północ-Pożar” [...]”.
    Kpt. Leon Sołtysiak "James", "Znachor", Komendant Obwodu WiN Radzyń Podlaski.

    Zgodnie z ustaleniami, choć spóźniony z powodu problemów z samochodami, oddział„Jastrzębia” przybył na miejsce koncentracji wieczorem 31 grudnia 1946 r. Dalszy rozwój wypadków znany jest z pamiętników „Żelaznego”:
    „[...] Na lotnisku w pobliżu Radzynia, na punkcie koncentracyjnym czekało już ok. 300-350 ludzi z całego Obwodu. Była to prawie cała „armia” jak to określił „Jastrząb”.  „Dżems” [„James”] czekał też już na nas. Brakowało jeszcze dwóch dużych grup konspiracyjnych z dalszych okolic pow. radzyńskiego, mających przyjechać autami, które zawiodły w podobieństwie naszych [...]”. Po przybyciu oddziału „Jastrzębia” odbyła się ostatnia odprawa. Dowodzący wszystkimi grupami kpt. „James” przedstawił na niej plan opanowania miasta, według którego w pierwszej kolejności postanowiono zaatakować i rozbroić PUBP i KPMO oraz ok. 50-osobowy oddział KBW. Przedstawiony plan wzbudził jednak kontrowersje, a zastrzeżenia co do jego niektórych punktów  przedstawił „Jastrząb”, który zaproponował, by podstępem rozbroić wartowników i wydobyć od nich hasło, co pozwoli niepostrzeżenie i bez walki opanować budynek PUBP. Niestety, plan „Jastrzębia” został odrzucony, co - jak się później okazało - było błędem.

    Styczeń 1946 r. Część oddziału ppor. „Jastrzębia”. Dowódca siedzi przy rkm-ach.

    Ostatecznie uzgodniono, iż oddział „Jastrzębia” będzie atakował główny, najtrudniejszy cel – budynek PUBP, grupy Jerzego Skolińca „Kruka” i Jana Grudzińskiego „Płomienia” budynek szkoły obsadzony przez KBW, a bojówka Antoniego Grochowskiego „Kuli” miała zająć pocztę i zniszczyć centralę telefoniczną. Plutony pod dowództwem por. Wacława Stelmaszuka „Marnego” z rejonu VIII oraz por. Piotra Waszczuka „Roli” z rejonu II, stanowiły ubezpieczenie od strony Łukowa, Radzynia, Międzyrzeca i Parczewa. Atak miał nastąpić o północy, jednak do akcji ruszono z dwugodzinnym opóźnieniem, bez dwóch grup, którym nie udało się dotrzeć. Ok. godz. 4.00 żołnierz stojący na warcie przy Urzędzie Pocztowym zauważył wchodzących partyzantów z rejonu VI. Natychmiast powiadomił o tym kwaterującą w szkole załogę punktu kontrolnego KBW. Dowódca tego punktu por. Pudłowski ogłosił alarm. Doszło do wymiany strzałów. Nie udało się również zdobyć budynku PUBP. Podłożona pod murem budynku UB mina wyrwała zbyt mały otwór. Następny, 9-kilowy ładunek nie wybuchł, gdyż miał przemokniętą spłonkę. Ostrzał budynku także nie przyniósł spodziewanego efektu. Drobny sukces odniosły grupy atakujące budynek szkoły, w którym bronili się żołnierze KBW, bez strzału zaś opanowano jedynie budynek poczty.

    Dawna siedziba Powiatowego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego w Radzyniu Podlaskim przy ul. Warszawskiej 5 i 5a.

    Oświcie dowodzący akcją kpt. Sołtysiak zarządził odwrót zgrupowania. Kolejno, w kierunku swoich rejonów, wycofywały się poszczególne grupy. Oddział „Jastrzębia” odszedł z placu boju w kierunku Marynina jako jeden z ostatnich. W ogólnym rozrachunku akcja okazała się nieudana, nie zdobyto strategicznych punktów, jednak pokazała komunistom, że nadal nie mogą się czuć bezpiecznie nawet w dużych miastach powiatowych.

    Podczas odskoku z Radzynia 1 stycznia 1947 r. „Jastrząb” zorganizował pod Okalewem [gm. Milanów] zasadzkę na 40-osobową pościgową grupę operacyjną UB-KBW, w trakcie której zniszczone zostały strzałami z rusznicy dwa samochody, zginęło 4 żołnierzy KBW, referent UB z Radzynia Podlaskiego Jan Smoraczewski, do niewoli wzięto 7 żołnierzy. Spośród partyzantów zginął Stefan Kucharuk „Ryś II” i Kazimierz Kłosiński „Biały”, ranny zaś został Stanisław Łuć „Żandarm”. „Jastrząb” kazał uwolnić szeregowców, zaś plut. Władysława Klimsa zlikwidowano, a powodem była - jak zapisał „Żelazny” -  „pełna pierś medali za walkę z bandami”.

    Po akcji w Okalewie,  nocą z 1 na 2 stycznia 1947 r., oddział wycofał się do kolonii Sarnów [gm. Stanin, pow. łukowski], gdzie doszło do kolejnego spotkania z oficerami radzyńskiego Obwodu WiN: zastępcą por. Skolinca - Januszem Traczem „Kłosem” oraz Józefem Stanisławskim „Trutniem”. Podczas narady podjęto decyzję o rozbrojeniu, liczącego 29 żołnierzy, oddziału „ludowego” WP stacjonującego w nieodległym Siemieniu [pow. radzyński]. Późnym wieczorem 2 stycznia 1947 r. partyzanci ruszyli do akcji, która okazać się miała jedną z najtragiczniejszych w historii oddziału.

    Zdecydowano, by jedną grupą podejść do budynku szkoły, w którym kwaterowali żołnierze i wezwać ich do złożenia broni. Na wypadek oporu zastosowano manewr okrążenia, który miała wykonać grupa pod komendą „Żelaznego”. Początkowo wszystko przebiegało zgodnie z planem. Pierwsza grupa pod osobistym dowództwem „Jastrzębia”, udając oddział wojska, zaczęła zbliżać się do szkoły. Tuż przed budynkiem partyzanci zostali wezwani przez wartownika do zatrzymana się i podania hasła. W trakcie krótkiej wymiany zdań, niespodziewanie padły strzały. Po krótkiej wymianie ognia i szturmie, budynek szkoły został zdobyty przez partyzantów. Żołnierzy rozbrojono i rozstrzelano kilku z nich: komendanta grupy - sierż. Stefana Rabendę, kaprala Magdziaka za odznaczenia „za walkę z bandami”, strzelca Hamala, gdyż telefonował po pomoc do UB oraz strzelca Uruska, gdyż powiadomił dowódcę o zbliżaniu się partyzantów. Następnie wyprowadzono żołnierzy na zewnątrz, zdjęto z nich mundury i kazano położyć się na ziemi, po czym „Żelazny” wygłosił przemówienie, w którym nawoływał ich do przyłączenia się do partyzantki. Atakujący, oprócz mundurów, zdobyli 3 rkm, 21 PPSz i 4 kb. Akcja rozpoczęła się o godz. 1.00 i trwała 45 minut. Jedynym poszkodowanym wśród partyzantów był dowódca oddziału ppor. Leon Taraszkiewicz „Jastrząb”. Został on ciężko ranny w brzuch, w wyniku czego po kilku godzinach, podczas transportowania go przez Janusza Tracza „Kłosa” na placówkę terenową, zmarł 3 stycznia 1947 r.

    Por. Leon Taraszkiewicz "Jastrząb" (1925-1947). Zdjęcie ze stycznia 1946 r.

    Do dzisiaj nie są jasne okoliczności ranienia „Jastrzębia”. Według jednej z wersji, został on postrzelony przez domniemanego agenta UB o ps. "Bolek-Łapka" [N.N.], ulokowanego w oddziale. Śledztwo przeprowadzone przez ppor. „Żelaznego” miało rzekomo potwierdzić te podejrzenia i niedługo później agent został zlikwidowany przez patrol podległy kpt. Zdzisławowi Brońskiemu „Uskokowi”, pod komendą Stanisława Kuchciewicza „Wiktora”.

    Wersja ta budzi jednak spore wątpliwości, chociażby w świetle raportu Naczelnika Wydziału I Departamentu III MBP mjr. Łanina z dnia 10 stycznia 1947 r., w którym pisał:
    „[...] kiedy banda podeszła pod budynek [...] ,„Jastrząb” rozkazał wszystkim bandytom rozsypać się w tyralierę i lec na ziemi, a sam podszedł do wartownika na odległość paru metrów. Na krzyk wartownika »stój, kto idzie« „Jastrząb” odpowiedział »Wojsko Polskie«. Wartownik zapytał wtedy o hasło, na co „Jastrząb” nie odpowiedział nic i począł się zbliżać do wartownika. Wtedy wartownik otworzył ogień z PPsz i trafił 4-ma kulami w brzuch „Jastrzębia”, z których dwie przeszły na wylot, a dwie pozostały w ciele [...]”. Podobnie zapamiętał to zdarzenie, biorący udział w tej akcji Jan Jarmuł „Wąż”, który tak relacjonował okoliczności ranienia swojego dowódcy:
    „[…] Zawsze Leon pierwszy, w każdej akcji... nie to, że ludzi posyłał - on pierwszy szedł. Wartownik stał przy szkole na warcie i on [„Jastrząb”] krzyczy do wartownika »ręce do góry« - to słyszeliśmy. Wartownik do strzału się mierzy... i równocześnie jeden drugiego trzasnął. Ten wartownik Leona tu [po brzuchu] przejechał, a Leon jego na śmierć położył... wymiana strzałów była. Ja to tak widziałem”. Ppor. Leon Taraszkiewicz „Jastrząb” spoczął na cmentarzu w Siemieniu. Dzięki temu, że jego koledzy pochowali go potajemnie, jako jeden z nielicznych dowódców antykomunistycznego podziemia spoczywa we własnym grobie, choć do 1990 r. na prostym brzozowym krzyżu mógł widnieć jedynie tajemniczy napis „Leon”. Dopiero po 44 latach, 30 czerwca 1991 r., mogły odbyć się oficjalne uroczystości pogrzebowe i poświęcenie jego mogiły, w której spoczywa do dziś. Być może niedługo jego szczątki powrócą do rodzinnej Włodawy...




    Grób por. Leona Taraszkiewicza "Jastrzębia" na cmentarzu w Siemieniu.


    62 lata od śmierci por. "Jastrzębia" i 58 lat po śmierci jego brata ppor. "Żelaznego", postanowieniem z dnia 20 sierpnia 2009 r. Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej Lech Kaczyński nadał pośmiertnie obu braciom, legendarnym dowódcom oddziału partyzanckiego Obwodu WiN Włodawa - por. Leonowi Taraszkiewiczowi ps. "Jastrząb" i ppor. Edwardowi Taraszkiewiczowi ps. "Żelazny", Krzyże Wielkie Orderu Odrodzenia Polski, Polonia Restituta .

    Jedne z najwyższych polskich odznaczeń państwowych, nadane za wybitne zasługi dla niepodległości Rzeczypospolitej Polskiej, odebrała w imieniu poległych dowódców ich siostra Pani Rozalia Taraszkiewicz - Otta w dniu 25 września 2010 r.

    Rozalia Tarszkiewicz-Otta, siostra por. "Jastrzębia" i ppor. "Żelaznego", 25 IX 2010 r.

    GLORIA VICTIS ! ! !

    Z racji tej smutnej rocznicy chciałbym przypomnieć trzy z wielu [kalendarium działań bojowych, część: 1> , 2> , 3> ] , najbardziej spektakularne akcje, jakie wykonał oddział pod dowództwem por. "Jastrzębia" w 1946 r., a mianowicie zajęcie Parczewa, atak na Powiatowy Urząd Bezpieczeństwa Publicznego we Włodawie i bitwę pod Świerszczowem. Wprawdzie była jeszcze bezprecedensowa akcja uprowadzenia rodziny B. Bieruta, ale o tym można przeczytać tutaj:

    Artykuły znajdują się w kategorii: „JASTRZĄB" I "ŻELAZNY" – OBWÓD WiN WŁODAWA, pt.:
    Więcej o walce por. Leona Taraszkiewicza "Jastrzębia" i jego brata ppor. Edwarda Taraszkiewicza "Żelaznego" czytaj: Strona główna>
    Prawa autorskie>

    0 0
  • 01/31/17--23:38: WARTO PRZECZYTAĆ... (102)

  • Irena Kozimala
    Żołnierze Wyklęci. Z dziejów partyzantki antykomunistycznej w powiecie przeworskim w latach 1944-1956 (wydanie II zmienione)
    Regionalne Towarzystwo Naukowe w Przeworsku, Przeworsk 2016, ss. 345, fotografie.

    Niniejsza  praca  nie  aspiruje  do  monografii  powiatu  w  okresie  powojennym,  została poświęcona jedynie działalności  partyzantki  antykomunistycznej. Stąd  tylko  w  niewielkim  stopniu, niezbędnym  dla  przybliżenia  problematyki, ukazano problematykę społeczno-gospodarczą oraz dzieje konspiracji cywilnej. Praca składa się z ośmiu rozdziałów. Pierwszy rozdział ma charakter wstępny, porusza zagadnienia dotyczące sytuacji społecznej, politycznej, gospodarczej  oraz  struktury  narodowej i religijnej  ludności  powiatu  przeworskiego  i sąsiednich  gmin. Stanowi  pewne  tło  do  przedstawionej  w  następnych rozdziałach problematyki.  Drugi  rozdział  omawia  zagadnienia podziemia  niepodległościowego w powiecie przeworskim podczas okupacji. Jest on niezbędny dla  ukazania  pełnego  obrazu konspiracji  powojennej. […] Kolejny rozdział dotyczy podziemia niepodległościowego w powiecie przeworskim w latach 1944–1956. Ogólne ukazanie problematyki oporu cywilnego jest konieczne dla pełniejszego  zobrazowania  działań  partyzantki.  Kolejne rozdziały dotyczą  grup  partyzanckich  na  terenie  powiatu  przeworskiego: Oddziałów  Leśnych  Obszaru  Lwowskiego AK  „Warta”,  Oddziału „Lwowskie  Dzieci” pod dowództwem por. Zdzisława Pieniążka „Juranda”, po nim  por. Józefa Gołdasza „Grota” i innych działających  na  południu  powiatu.  Dość  obszernie  została omówiona działalność największego na tym terenie Oddziału Jana Totha „Mewy”. Siódmy rozdział dotyczy oddziałów partyzantki narodowej, które częściowo  operowały  w  powiecie przeworskim, lecz  większość  akcji  przeprowadziły poza  nim.  Wśród  nich znajduje  się  oddział  Józefa  Zadzierskiego  „Wołyniaka” oraz Bronisława Gliniaka „Radwana”, których dla ukazania pełniejszego obrazu partyzantki antykomunistycznej nie sposób było pominąć. Opis ich działalności ograniczony  został  do  zakresu terytorialnego  powiatu.  Ostatni,  ósmy  rozdział pracy  dotyczy stosunku  władzy  komunistycznej  i  aparatu  represji  wobec podziemia niepodległościowego. Jego treść zawiera informacje na temat władz lokalnych i aparatu represji komunistycznej – Powiatowego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego w Przeworsku oraz Komendy Powiatowej Milicji Obywatelskiej.  Ponadto  ukazuje działania  organów  represji  przeciwko  społeczeństwu i instytucjom,  uważanym  na  wrogów  nowego  ustroju,  w  tym Kościołowi.

    Przeczytaj wstęp do wydania II




    Irena Kozimala , dr historii, wykładowca Państwowej Wyższej Szkoły Wschodnioeuropejskiej w Przemyślu. Absolwentka Wyższej Szkoły Pedagogicznej w Rzeszowie. Rozprawę doktorską pod kierownictwem  naukowym prof. dra hab. Tomasza Strzembosza obroniła w 2002 r. na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim. Autorka książek: "Skauting polski w Galicji Wschodniej", "Lwowska Chorągiew Harcerek ZHP 1911-1920", "Lwowska Chorągiew Harcerzy ZHP 1921-1939", "Kadra instruktorska Lwowskiej Chorągwi Harcerzy Związku Harcerstwa Polskiego w latach 1918-1945", "Żołnierze Wyklęci. Z dziejów partyzantki antykomunistycznej w powiecie przeworskim 1944-1956" oraz wielu artykułów.

    Kontakt w sprawie zakupu książki:

    Regionalne Towarzystwo Naukowe
    w Przeworsku

    37-200 Przeworsk, ul. Czarnieckiego 54
    e-mail: rtn@przeworsk.org.pl

    Strona główna>
    Prawa autorskie>

    0 0
  • 02/03/17--06:12: TRZEBA OBEJRZEĆ... (103)

  • WYKLĘTY
    produkcja: Fundacja Między Słowami  / Polska
    producent:
    Marcin Kwaśny, Konrad Łęcki, Dorota Bogucka
    dystrybucja:
    Kondrat-Media / Polska
    scenariusz i reżyseria:
    Konrad Łęcki
    gatunek:
    dramat, wojenny
    premiera:
    10 marca 2017 (Polska, świat)
    strona:
    www.wyklety.pl
    trailer:
    https://www.youtube.com/watch?v=q3VUMCOOrlo
    język:
    polski
    czas projekcji:
    105 minut

    • współfinansowanie: Polskie Górnictwo Naftowe i Gazownictwo SA, Fundacja PGNiG, PGE Polska Grupa Energetyczna SA, Fundacja PGE, Fundacja PZU, Polska Wytwórnia Papierów Wartościowych, Fundacja Reduta PWPW, Fundacja Samorządność i Demokracja, Teatr Polski Inc. z Nowego Jorku, KRAM SA, Gmina Sitkówka-Nowiny, firmy Pukielnia & Malarnia oraz To My Polacy
    • zdjęcia: Karol Łakomiec
    • muzyka: Szymon Szewczyk
    • scenografia: Joanna Biskup-Brykczyńska
    • kostiumy: Anna Łęcka, Konrad Łęcki
    • charakteryzacja: Alicja Posłowska, Marian Folga
    • montaż: Mateusz Kiełbowicz, Sławomir Piernik
    • dźwięk: Krzysztof Owczarek
    • kierownictwo produkcji: Joanna Biskup-Brykczyńska
    • okres produkcji: 16 marca 2014 – 23 maja 2016
    • plenery: Kielce, Warszawa, Tokarnia, Św. Katarzyna, Ameliówka, Ciekoty, Sielpia, Końskie, Turowa Wola
    • obsada: Wojciech Niemczyk, Marcin Kwaśny, Janusz Chabior, Robert Wrzosek, Jarosław Witaszczyk, Andrzej Plata, Łukasz Pruchniewicz, Hanna Świętnicka, Olgierd Łukaszewicz, Marek Siudym, Leszek Teleszyński, Ignacy Gogolewski, Piotr Cyrwus
    • zdjęcia z planu: Wojciech Marczak
    "WYKLĘTY" to oparty na faktach film, którego akcja toczy się w Polsce, w drugiej połowie lat 40-tych. Jego bohaterami są członkowie zbrojnego podziemia niepodległościowego, walczący z władzą ludową o powojenny kształt Polski. Ludzie, którzy mimo olbrzymiej przewagi resortu bezpieczeństwa, wspieranego przez radzieckie NKWD, walczyli do końca o swoją sprawę.


    Gdy nadzieja umarła, a my wciąż żyjemy

    "Po co mamy zajmować się upamiętnianiem jakichś harcerzyków, którzy zapomnieli, że się wojna skończyła?" – pyta posłanka w programie telewizyjnym.
    Reżyser Konrad Łęcki i Fundacja „Między Słowami” aktora Marcina Kwaśnego przedstawiają zwiastun pierwszej, niezależnej produkcji o Żołnierzach Niezłomnych, pt. "WYKLĘTY" . To film o brutalnych czasach, niedocenionych bohaterach targanych dylematami i sporze o historię, a także osamotnieniu, trudnej miłości i dramatach rodzin podziemia antykomunistycznego. Film wejdzie na ekrany kin już 10 marca 2017 r. w dystrybucji firmy Kondrat-Media.



    "WYKLĘTY" to pierwszy film produkcji Fundacji „Między Słowami”, założonej w 2008 r. przez Marcina Kwaśnego, który ma już na swoim koncie role Witolda Pileckiego i Romana Dziemieszkiewicza „Pogody”, a w filmie „WYKLĘTY” wciela się w dowódcę oddziału ps. „Wiktor”.
    - Poprzednie role w filmach o podziemiu niepodległościowym nie zaspokoiły do końca mojej ciekawości dotyczącej losów jego bohaterów, zwanych dziś Żołnierzami Niezłomnymi. Stąd decyzja o zaangażowaniu się w produkcję filmu "WYKLĘTY". W scenariuszu Konrada Łęckiego poznajemy sylwetki partyzantów, dla których w 1945 r. wojna się nie skończyła. Nie chcieli oni poddać się komunistycznemu dyktatowi, siłą narzuconemu Polsce przez Związek Radziecki i zapłacili za to najwyższą cenę – powiedział Marcin Kwaśny.



    Akcja toczy się w Polsce, w latach 1945-1948 i przedstawia żołnierzy zbrojnego podziemia niepodległościowego, walczących z władzą ludową o powojenny kształt Polski. Historia głównego bohatera oparta jest na kanwie losów ostatniego z Żołnierzy Wyklętych, Józefa Franczaka ps. „Lalek”, uczestnika wojny obronnej Polski 1939. Po 1945 r. związany był ze strukturami ZWZ-AK i brał udział w zamachach na tzw. „utrwalaczy władzy ludowej” – milicjantów i żołnierzy formacji bezpieczeństwa. W filmie „WYKLĘTY”, inspirację jego historią odnajdziemy w postaci „Lola”, zagranej przez Wojciecha Niemczyka.
    - Poruszający w filmie jest wątek głównego bohatera, ukrywającego się w osamotnieniu, oddzielonego od żony i syna. O wartości tej produkcji przesądzał będzie nie tyle rozmach batalistyczny, którego tu nie brakuje, ale przede wszystkim historia człowieka wyrzuconego poza społeczny nawias tylko dlatego, że pozostał wierny sobie i wyznawanym przez siebie wartościom– dodał Marcin Kwaśny.



    Dla autora scenariusza i reżysera filmu, Konrada Łęckiego film „WYKLĘTY” to debiut w pełnometrażowej produkcji.
    Przedstawiamy opowieść o naprawdę dramatycznych czasach, w których bohaterowie filmu, a zarazem rzeczywiste postacie, stawali przed niezwykle trudnymi wyborami. Ocena tamtych zdarzeń rzutuje także na funkcjonujące do dziś podziały w społeczeństwie. Starałem się nie oceniać decyzji bohaterów, ale w możliwie najbardziej bezpośredni sposób pokazać tragizm ich losów, a także poczucie totalnej izolacji i osamotnienia w sytuacji, w której się znajdowali– powiedział Konrad Łęcki.




    Pierwszy klaps na planie produkcji „WYKLĘTY” padł w marcu 2014 r., a zdjęcia zakończyły się w maju 2016. W filmie udział wzięło 80 zawodowych aktorów i kaskaderów oraz kilkuset statystów i członków grup rekonstruktorskich. Zdjęcia były kręcone przede wszystkim w województwie świętokrzyskim. Za dystrybucję filmu odpowiada Kondrat-Media, która w 2015 r. wprowadziła do kin film „Pilecki”.



    Produkcję wsparły: Polskie Górnictwo Naftowe i Gazownictwo SA, Fundacja PGNiG, PGE Polska Grupa Energetyczna S.A., Fundacja PGE, Fundacja PZU, Polska Wytwórnia Papierów Wartościowych, Fundacja Reduta PWPW, Fundacja Samorządność i Demokracja, Teatr Polski Inc. z Nowego Jorku, KRAM SA, Gmina Sitkówka-Nowiny, firmy Pukielnia & Malarnia oraz To My Polacy.


    "WYKLĘTY" – zapraszamy do oglądania.



    Strona główna>
    Prawa autorskie>

    0 0

    66. rocznica zamordowania mjr. Zygmunta Szendzielarza "Łupaszk i "

    ...Nie dajmy zginąć poległym.
    Zbigniew Herbert

    Mjr Zygmunt Szendzielarz "Łupaszka" (12 III 1910 r. - 8 II 1951 r.)

    66 lat temu, 8 lutego 1951 roku,  komunistyczni oprawcy zamordowali mjr. Zygmunta Szendzielarza  ps. "Łupaszka", jednego z najwybitniejszych oficerów Wojska Polskiego i Armii Krajowej, dowódcę 5. Brygady Wileńskiej AK , dwukrotnego kawalera  orderu Virtuti Militari .

    Major"Łupaszka" został aresztowany przez UB 30 czerwca 1948 r. w Osielcu na Podhalu i po ciężkimśledztwie, 2 listopada 1950 r. skazany przez Wojskowy Sąd Rejonowy w Warszawie, pod przewodnictwem sędziego Mieczysława Widaja [czyt.: Stalinowski sędzia..., Zmarły, nieosądzony ] na 18-krotną karę śmierci. Wyrok wykonano 8 lutego 1951 r. w więzieniu na Rakowieckiej - strzałem w tył głowy.

    Wraz z nim zamordowano trzech innych oficerów wileńskiej Armii Krajowej: ppłk Antoniego Olechnowicza ps. "Pohorecki", ppor. Lucjana Minkiewicza ps. "Wiktor" i kpt. Henryka Borowego - Borowskiego ps. "Trzmiel".

    Ich ciała posypano wapnem i wdeptano w ziemię w nieznanym do niedawna miejscu na warszawskich Powązkach.

    Ppłk Antoni Olechnowicz ps. "Pohorecki"


    Ppor. Lucjan Minkiewicz ps. "Wiktor"


    Kpt. Henryk Borowy-Borowski "Trzmiel"

    W czwartek, 8 lutego 1951 r. kat wywołał z celi majora "Łupaszkę". Za chwilę miał się znaleźć na schodach krwawej mokotowskiej piwnicy. Wszystkie piwnice są do siebie podobne, więc mokotowska pewnie nie różniła się zbytnio od tej w Twerze, w siedzibie NKWD przy ul. Sowieckiej 5, gdzie w kwietniu i w maju 1940 r. na polskich majorów czekał w gumowym fartuchu i z naganem w łapie major NKWD Błochin. Jak się nazywał morderca z Mokotowa, który tego dnia "pełnił służbę" i przyłożył majorowi "Łupaszce" nagana do karku? Nie wiemy, są tylko przypuszczenia, ale to nie ważne, bo i on, i Błochin to dzieci tego samego diabła. A propos dzieci: pewnie je dobrze wykształcił, bo miały dużo dodatkowych punktów na egzaminach wstępnych. Może te dzieci i ich dzieci są teraz sędziami albo prokuratorami? Pewnie ojciec miał w tej branży znajomości. Major powiedziałby na to wszystko tak, jak zwykł mawiać w podobnych okolicznościach: "Kat z nimi !". Zanim wyszedł ze zbiorowej celi, stanął przez chwilę nieruchomo, popatrzył po raz ostatni na swoich towarzyszy niedoli i – jak relacjonował potem najmłodszy więzień z celi, o pseudonimie "Młodzik" - powiedział głośno: "Czołem, Panowie !"

    Czołem, Panie Majorze! Polacy pamiętają! *


    Zygmunt Szendzielarz urodził się 12 marca 1910 r. w Stryju (woj. stanisławowskie), w wielodzietnej rodzinie urzędnika kolejowego Karola i Eufrozyny z domu Osieckiej. Miał dwie siostry i trzech braci. Zygmunt uczył się we Lwowie i Stryju, gdzie w 1929 r. ukończył gimnazjum, a następnie wstąpił do szkoły podchorążych zawodowych w Różanie, którą ukończył w 1931 r. Następnie trafił do Centrum Wyszkolenia Kawalerii w Grudziądzu, po którego ukończeniu w stopniu podporucznika został przydzielony do 4 pułku ułanów zaniemeńskich w Wilnie. W połowie 1936 r. otrzymał stanowisko dowódcy 2 szwadronu.

    W szeregach 4 pułku ułanów brał udział w wojnie obronnej 1939 r. w składzie Wileńskiej Brygady Kawalerii WP. W końcowym okresie walk dołączył ze swym szwadronem do Grupy Operacyjnej Kawalerii dowodzonej przez gen. Andersa. 27 września 1939 r. dostał się do niewoli sowieckiej, z której uciekł po kilku dniach i przedostał się do Lwowa. W listopadzie 1939 r. powrócił do Wilna, gdzie ukrywał się przed aresztowaniem pod fałszywym nazwiskiem Władysław Chawling i uczestniczył w działalności konspiracyjnej. W sierpniu 1943 r. na mocy rozkazu Komendanta Wileńskiego Okręgu AK ppłk. Krzyżanowskiego „Wilka” został skierowany na stanowisko dowódcy oddziału partyzanckiego AK ppor. Antoniego Burzyńskiego „Kmicica”. Dotarł w rejon jego bazy nad Jeziorem Narocz już po rozbiciu tej jednostki przez sowiecką brygadę Fiodora Markowa (zamordowano wówczas „Kmicica” i około 80 żołnierzy AK). Z niedobitków zorganizował nowy oddział partyzancki, od listopada 1943 r. noszący nazwę 5 Brygady Wileńskiej AK, na czele której wykonał kilkadziesiąt udanych akcji przeciwko Niemcom, kolaborującym Litwinom, a przede wszystkim partyzantce sowieckiej.


    Dowodzona przez niego brygada, po uzgodnieniu tego z komendantem „Wilkiem”, nie wzięła udziału w operacji „Ostra Brama”, lecz atakując oddziały niemieckie wycofała się na zachód. 23 lipca 1944 r. część żołnierzy „Łupaszki” została rozbrojona przez Armię Czerwoną w Puszczy Grodzieńskiej, reszta w niewielkich grupach przedzierała się dalej na zachód, z zamiarem ponownego połączenia się w Puszczy Augustowskiej. W sierpniu 1944 r. część partyzantów wileńskich zebrała się  ponownie pod rozkazami „Łupaszki” na terenie powiatu bielskiego, gdzie podporządkowali się Komendzie Białostockiego Okręgu AK, która awansowała Zygmunta Szendzielarza na stopień majora i „dowódcę partyzantki okręgu”. Odtworzona przez mjr. „Łupaszkę” 5. Brygada Wileńska AK ponownie wyszła w pole 5 kwietnia 1945 r. Oddział, którego liczebność początkowo wahała się w granicach 20-30 partyzantów, w szczytowym okresie rozwoju, latem 1945 r. osiągnął stan ok. 250 żołnierzy i był jedną z najsilniejszych, a z pewnością najlepszą jednostką partyzancką w Okręgu AKO Białystok. Podobnie jak na Wileńszczyźnie „Łupaszka” zastosował w prowadzeniu działań dywersyjnych taktykę operowania jednocześnie kilkoma pododdziałami spotykającymi się co kilka tygodni na wyznaczanych z góry koncentracjach. Działania jego podkomendnych cechowały dyscyplina, karność i wojskowy dryl, konsekwentnie egzekwowany przez dowódcę, lecz także zdecydowanie i radykalizm w walce z sowieckim okupantem i jego komunistycznymi poplecznikami. Funkcjonariusze UB - uznawani za członków organizacji zbrodniczej, podobnie jak wcześniej gestapo - byli przez nich likwidowani, tak samo jak i funkcjonariusze NKWD. W sumie dowodzona przez „Łupaszkę” 5. Brygada Wileńska, działając od kwietnia do września 1945 r., przeprowadziła na Białostocczyźnie około 80 akcji przeciw NKWD oraz UBP i ich agenturze, a także przeciw MO i KBW. W początkach września 1945 r. na rozkaz Komendy Okręgu Białostockiego AKO wydany w związku z zarządzoną przez Delegaturą Sił Zbrojnych akcją „rozładowywania lasów” „Łupaszka” polecił rozformować Brygadę. W polu pozostał jedynie niewielki pododdział dowodzony przez ppor. Lucjana Minkiewicza „Wiktora”, na bazie którego powstała wkrótce 6. Brygada Wileńska AK, nad którą dowodzenie objął kpt. Władysław Łukasiuk „Młot”.

    Zygmunt Szendzielarz wyjechał jesienią 1945 r. na Pomorze, gdzie podporządkował się komendantowi eksterytorialnego Okręgu Wileńskiego AK, ppłk. Antoniemu Olechnowiczowi „Pohoreckiemu” i w 1946 r. wznowił działalność bojową. Początkowo na jego rozkaz zorganizowano cztery patrole dywersyjne, a w kwietniu 1946 r. ponownie wyszedł w pole w Borach Tucholskich zawiązek odtworzonej 5. Brygady Wileńskiej, nad którą objął osobiste dowództwo. Jednostka ta liczyła początkowo dwa, a od czerwca 1946 r. trzy kadrowe pododdziały zwane szwadronami (ok. 70 ludzi).  W ciągu zaledwie 7 miesięcy działalności na Pomorzu wykonały one 170 akcji, w tym rozbiły 27 posterunków milicji i placówek NKWD.

    Jesienią 1946 r. mjr Szendzielarz na czele  4. szwadronu dowodzonego przez ppor. Henryka Wieliczkę „Lufę” przeszedł na teren woj. białostockiego, gdzie dołączył do 6. Brygady Wileńskiej. Jeszcze zimą 1947 r. „Łupaszka” osobiście dowodził niektórymi akcjami, jednak po koncentracji 6. Brygady w końcu marca 1947 r. opuścił oddział. Początkowo przebywał w Warszawie, następnie w okolicach Głubczyc, wreszcie w Osielcu na Podhalu, gdzie został  aresztowany przez funkcjonariuszy MBP 30 czerwca 1948 r.

    Mjr Zygmunt Szendzielarz "Łupaszka", zdjęcie sygnalityczne wykonane przez UB w 1948 r.

    Kpt. Henryk Borowy-Borowski "Trzmiel", zdjęcie sygnalityczne wykonane przez UB w 1948 r.

    Po długotrwałym śledztwie 2 listopada 1950 r. został skazany przez Wojskowy Sąd Rejonowy w Warszawie pod przewodnictwem sędziego Mieczysława Widaja na 18-krotną karę śmierci. Podczas śledztwa zachował godną postawę, biorąc na siebie pełną odpowiedzialność za działania podległych mu oddziałów. Został zamordowany strzałem w tył głowy w podziemiach więzienia MBP przy ul. Rakowieckiej w Warszawie w dniu 8 lutego 1951 r. Jego ciało pogrzebano w bezimiennej mogile na warszawskich Powązkach.

    W wyniku prac ekshumacyjnych, prowadzonych od lata 2012 roku w kwaterze „Ł” Cmentarza Wojskowego na Powązkach w Warszawie, w ramach projektu naukowo-badawczego "Poszukiwania nieznanych miejsc pochówku ofiar terroru komunistycznego z lat 1944-1956" realizowanego przez Instytut Pamięci Narodowej, Radę Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa oraz Ministerstwo Sprawiedliwości we współpracy z Miastem Stołecznym Warszawa, w 2013 r. odnaleziono i zidentyfikowano szczątki mjr. Zygmunta Szendzielarza "Łupaszki" i kpt. Henryka Borowego-Borowskiego "Trzmiela".

    Konferencja IPN w sprawie identyfikacji szczątków mjr. "Łupaszki" i innych zamordowanych przez komunistów(kliknij w zdjęcie i obejrzyj zapis konferencji na youtube) .

    Więcej na temat ekshumacji ofiar terroru komunistycznego czytaj:

    W niedzielę, 24 kwietnia 2016 r., w Warszawie odbyły się uroczystości pogrzebowe podpułkownika Zygmunta Szendzielarza "Łupaszki" zamordowanego przez komunistów 8 lutego 1951 r. w Warszawie i ekshumowanego w 2013 r. z kwatery na Łączce.
    Śp. ppłk Zygmunt Szendzielarz spoczął w grobie na Powązkach Wojskowych, obok zmarłej w 2012 r. córki Barbary Szendzielarz.

    Pogrzeb majora Zygmunta Szendzielarza "Łupaszki", Warszawa, 24 kwietnia 2016 r.



    Wbrew kilkudziesięcioletnim zabiegom komunistów, którzy starali się wszelkimi sposobami zohydzić jego postać, mjr Zygmunt Szendzielarz przeszedł do historii jako jeden z najwybitniejszych polskich dowódców partyzanckich. Jak napisali znawcy historii Brygad Wileńskich, d r Kazimierz Krajewski i dr Tomasz Łabuszewski:
    [...] mjr „Łupaszka”był patriotą konsekwentnym, bez względu na zmieniające się teatry działań bojowych, na piętrzące się przeciwności losu, był nim wbrew kalkulacjom politycznym, wbrew znikomym, a później już żadnym szansom na zwycięstwo. Z potrzeby dawaniaświadectwa, wierności złożonej kiedyś przysiędze.
    GLORIA VICTIS !!!

    Na temat mjr. "Łupaszki" i jego żołnierzy czytaj:
    * Fragment tekstu pochodzi z artykułu Piotra Szubarczyka Czołem, Panie Majorze! , który ukazał się w Nr 1/2010 (#47) Niezależnej Gazety Polskiej - Nowe Państwo.

    Strona główna>
    Prawa autorskie>

    0 0

    66. rocznica śmierci por. Jana Leonowicza "Burty"

    ...Nie dajmy zginąć poległym.
    Zbigniew Herbert

    Por. Jan Leonowicz "Burta" (15 I 1912 - 9 II 1951)

    66 lat temu, 9 lutego 1951 r., w zasadzce zorganizowanej we wsi Nowiny przez grupę operacyjną UB pod dowództwem sierż. Ryszarda Trąbki,   zginął por. Jan Leonowicz ps. "Burta" ,żołnierz Armii Krajowej, dowódca jednego z najdłużej walczących z komunistami oddziałów partyzanckich samodzielnego Obwodu WiN Tomaszów Lubelski.

    Jego zwłoki przewieziono do Tomaszowa Lub., gdzie przez dwa tygodnie wystawione były na widok publiczny przed budynkiem PUBP. Do dzisiaj nie wiadomo gdzie zostało pogrzebane ciało  por. "Burty". Zakopano je najprawdopodobniej na nowym cmentarzu przy drodze do Zamościa.

    Zwłoki Jana Leonowicza "Burty" na dziedzińcu tomaszowskiego PUBP, luty 1951 r. Zdjęcie wykonane przez bandytów z UB.

    GLORIA VICTIS !!!

    Jan Bogusław Ziemowit Leonowicz, ps. "Burta" (ur. 15 stycznia 1912 r. w majątku Żabcze, gm. Poturzyn, pow. Tomaszów Lubelski, zm. 9 lutego 1951 r. we wsi Nowiny , pow. Tomaszów Lubelski) – członek SZP-ZWZ-AK, działacz WiN, dowódca oddziału partyzanckiego na Lubelszczyźnie.

    Jan Leonowicz z żoną Ludwiką z Lancmańskich, 1939 r.

    Pochodził z rodziny ziemiańskiej Mariana i Anastazji z d. Jurczak, był jednym z dziesięciorga rodzeństwa. Ojciec był leśniczym, dziadek powstańcem styczniowym. Po ukończeniu szkoły powszechnej rozpoczął naukę w gimnazjum. Służbę wojskową odbywał w 2. psk w Hrubieszowie.

    We wrześniu 1939 walczył w szeregach macierzystej jednostki, ranny, powrócił z frontu w październiku 1939. Jesienią 1939 r. wstąpił do Służby Zwycięstwu Polski (SZP). 25 grudnia 1939 wziął udział w rozbiciu posterunku policji granatowej w okolicach Łaszczowa. W 1940 został aresztowany przez policję ukraińską w Poturzynie, zwolniony dzięki staraniom ojca. Prawdopodobnie od 1942 dowódca sekcji szturmowej "Poturzyn" (jednej z dziewięciu grup bojowych) odcinka "Wschód" Obwodu AK Tomaszów Lubelski. 1 marca 1943 wziął udział w akcji na posterunek policji ukraińskiej w Poturzynie, w trakcie której placówkę tę rozbito, zabijając 6 Ukraińców (w tym dwóch komendantów posterunków w Telatynie i Poturzynie) oraz komisarycznego wójta gminy Poturzyn. Na przełomie 1943/1944 przebywał w sztabie obwodu znajdującym się na skraju Puszczy Solskiej, w pobliżu leśniczówki Rebizanty nad Tanwią. W 1944 żołnierz "Kompanii Leśnej" ppor. rez. Witolda Kopcia, a także dowódca jednego z patroli plutonu lotnego żandarmerii polowej sierż. rez. Wacława Kaszuckiego. W ostatnich dniach lutego w Poturzynie oraz 5 i 9 kwietnia 1944 na odcinku Podlodów-Żerniki-Rokitno, w rejonie Steniatyna i Posadowa, brał udział w walkach przeciwko Ukraińskiej Narodowej Samoobronie i UPA. Od wiosny 1944 służył najprawdopodobniej jako zwiadowca w dowodzonej przez sierż. Andrzeja Dżygałę "Kompanii Żelaznej". Podczas akcji "Sturmwind II" razem z kilkoma partyzantami przebił się przez trzy pierścienie niemieckiej obławy. W ramach akcji "Burza" znalazł się w szeregach odtwarzanego przez Inspektorat Zamość 9. pp AK.

    Por. Jan Leonowicz "Burta"

    Po wkroczeniu Sowietów nie złożył broni. Od grudnia 1944 służył jako podchorąży, następnie (na przełomie maja i czerwca 1945) został awansowany do stopnia chorążego. Działał jako oficer broni w strukturach Obwodu Tomaszów Lubelski, Inspektorat Zamość AK-DSZ-WiN. Wiosną 1945 zorganizował grupę lotną w sile ok. 20-30 żołnierzy, która operowała w północnej części powiatu Tomaszów. Oddział przetrwał do końca czerwca 1945. Latem, po ogłoszeniu tzw. małej amnestii część żołnierzy ujawniła się, natomiast ci, którzy tego nie uczynili, ukryli się. Przy Leonowiczu pozostało jedynie dwóch ludzi. Ich głównym celem było w tym czasie rozbrajanie funkcjonariuszy MO i ORMO orz rozpędzanie zebrań agitacyjnych organizowanych przez PPR. Od początku 1946 zaczął ponownie rozbudowywać swoją grupę, która wsławiła się m.in. wykonaniem 31 maja 1946 wyroku śmierci na wiceprzewodniczącym Powiatowej Rady Narodowej Wincentym Umerze (Humerze), ojcu stalinowskiego zbrodniarza Adama Humera . Powiększanie oddziału trwało do początku 1947. W okresie przedwyborczym Leonowicz zaniechał wszelkich akcji zbrojnych, ograniczając się jedynie do przeciwdziałania wyborczej propagandzie i agitacji. Po ogłoszeniu 22 lutego 1947 amnestii niemal wszyscy członkowie oddziału się ujawnili.

    W kwietniu lub maju 1947 Leonowicz nawiązał kontakt z komendantem oddziałów leśnych Inspektoratu Lublin mjr. Hieronimem Dekutowskim  "Zaporą" i postanowił pozostać w konspiracji. 1947-1951 działał w strukturach samodzielnego Obwodu WiN Tomaszów Lubelski. W tym czasie komendantem Obwodu był por. Stefan Kobos (ps. "Wrzos"), który nie podporządkował się strukturom tzw. drugiego Inspektoratu AK Zamość , dowodzonego przez kpt. Mariana Pilarskiego. Leonowicz w stopniu porucznika pełnił funkcję dowódcy patrolu leśnego, który 1947-1949 liczył 3-7 ludzi, a w końcu 1949 rozrósł się do rozmiarów kompanii szkieletowej (ok. 30-40 żołnierzy). Jednocześnie rozbudowywała się siatka terenowa, wg informacji UB liczyła ona ok. 200 współpracowników i obejmowała 5 powiatów: Biłgoraj, Hrubieszów, Lubaczów, Tomaszów i Zamość. Do lata 1948 Leonowicz utrzymywał kontakty z grupą OUN dowodzoną przez Jana Niewiadomskiego ps. "Jurko".

    Por. Jan Leonowicz "Burta". Zima 1950/1951

    Oddział"Burty" rozbrajał milicjantów i ormowców, wykonywał egzekucje na agentach UB, działaczach PPR i PZPR, aktywnych współpracownikach "nowej władzy", a także na pospolitych bandytach, m.in. na działaczu PPR w Maziłach, Józefie Petrynie (13 września 1947), komendancie posterunku MO w Rachaniach, Zygmuncie Bielaku (11 lipca 1948), mordercy i konfidencie, byłym żołnierzu oddziału, Adamie Fornucu (lato 1948), członku PZPR, wójcie gminy Telatyn, Władysławie Ślęzaku (30 kwietnia 1949), agencie UB Władysławie Adamie Adamcu (18 maja 1949 – egzekucję wykonał osobiście Leonowicz), członku PZPR, wójcie gminy Majdan Sopocki, Andrzeju Wrębiaku (12 lipca 1949). Ponadto grupa przeprowadziła wiele akcji bojowo-dywersyjnych, m.in. na stację kolejową, pocztę i spółdzielnię w Suścu (23 października 1948) oraz na posterunki ORMO w Dyniskach (kwiecień 1949) i Tarnawatce (29 września 1950). Oddział stoczył również wiele potyczek z grupami operacyjnymi UB, MO i KBW.

    Jan Leonowicz zginął 9 lutego 1951 w zasadzce zorganizowanej przez grupę operacyjną UB pod dowództwem sierż. Ryszarda Trąbki, w zabudowaniach swojej przyjaciółki, nauczycielki Władysławy Płoszajówny we wsi Nowiny. Jego zwłoki przewieziono do Tomaszowa, gdzie przez dwa tygodnie wystawione były przed budynkiem PUBP na widok publiczny. Ciało pogrzebano najprawdopodobniej na nowym cmentarzu przy drodze do Zamościa.

    Dom w Nowinach, przy którym 9 lutego 1951 roku, w zasadzce zorganizowanej przez UB, poległ Jan Leonowicz "Burta" (fot. narodowytomaszow.blogspot.com )

    Pomnik w miejscu śmierci Jana Leonowicza „Burty” w Nowinach (fot. narodowytomaszow.blogspot.com )


    Po śmierci „Burty" dowództwo nad pozostałościami oddziału przejął Jan Turzyniecki „Mogiłka" , którego jako jednego z ostatnich „burtowców" ujęto 10 października 1953 r.

    Jan Leonowicz "Burta" był żonaty z Ludwiką z d. Lancmańską, z którą miał córkę Barbarę.

    Zobacz również film Z archiwum IPN: "Mogiłka" , o Janie Turzynieckim ps. "Mogiłka" , zastępcy por. "Burty". W początkach 1948 r. nawiązał on kontakt z Janem Leonowiczem "Burtą" i został przyjęty do jego oddziału. Został dowódcą jednego z patroli i jednocześnie zastępcą dowódcy oddziału. Kres działalności tego oddziału nastąpił dopiero we wrześniu 1959 r. Samego "Mogiłkę" ujęto natomiast w maju 1953 r. Po trwającym 11 miesięcy brutalnym śledztwie Turzynieckiego osądzono i skazano na wielokrotną karę śmierci. Sąd Wojskowy zamienił ten wyrok w 1955 r. na 12 lat pozbawienia wolności. "Mogiłka" wyszedł na wolność w czerwcu 1964 r. jako wrak człowieka. Nie nacieszył się wolnością, gdyż już w osiem miesięcy od wyjścia z więzienia zmarł. Pochowano go na cmentarzu w Tomaszowie Lubelskim.

    Jan Turzyniecki " Mogiłka " , dowódca oddziału po śmierci " Burty ".

    O por. J a nie Leonowiczu "Burcie" czytaj więcej:
    Strona główna>
    Prawa autorskie>

    0 0

    64. rocznica śmierci ppor. Stanisława Kuchciewicza "Wiktora"

    ...Nie dajmy zginąć poległym.
    Zbigniew Herbert


    Stanisław Adam Kuchciewicz „Iskra”, „Wiktor” (1922-1953).

    64 lata temu, 10 lutego 1953 r., podczas akcji zaopatrzeniowej na Gminną Kasę Spółdzielczą w Piaskach (woj. lubelskie), zginął jeden z ostatnich dowódców antykomunistycznego podziemia, żołnierz NSZ-NZW i WiN, ppor. Stanisław Kuchciewicz "Wiktor".

    Wieczorem 10 lutego 1953 r., tuż przed zakończeniem pracy urzędu, „Wiktor” i jeden z jego żołnierzy - Zbigniew Pielach ps. „Felek” wkroczyli do budynku GKS w Piaskach. Ich działania ubezpieczał od strony cmentarza Józef Franczak ps. „Lalek”. Po kilku minutach w budynku pojawiła się grupa funkcjonariuszy MO z posterunku w Piaskach, zaalarmowana przez pracowników GKS. W poczekalni doszło do strzelaniny, w wyniku której "Wiktor został śmiertelnie ranny. Zdążył jeszcze wydać polecenie „Felkowi”, by ten się wycofał, po czym stracił przytomność. Zmarł na korytarzu Gminnej Kasy Spółdzielczej, kilka minut po otrzymaniu postrzału.

    Fotografia pośmiertna „Wiktora” wykonana najprawdopodobniej na terenie więzienia na Zamku w Lublinie w lutym 1953 r.

    Ciało„Wiktora” przewieziono natychmiast do więzienia na Zamku w Lublinie, gdzie zwłoki identyfikowali, sprowadzeni przez UB, rodzice, brat i znajomi. Przeprowadzono również oględziny lekarskie, które jako przyczynę śmierci denata wykazały wykrwawienie się z rany postrzałowej płuc.
    Miejsce pochówku Stanisława Kuchciewicza do dzisiaj pozostaje nieznane.

    Kpt. Zdzisław Broński „Uskok”, ppor. Stanisław Kuchciewicz „Wiktor”.

    Stanisław Kuchciewicz ps. „Iskra”, „Wiktor”, s. Jana, ur. 24 XII 1922 r. w Łęcznej [pow. Lublin], ppor. cz.w. WiN. Podczas okupacji niemieckiej członek NSZ w oddziale ppor. Jana Imbirowicza „Jacka I”. We wrześniu 1944 r. został powołany do Wojska Polskiego, skąd po kilku tygodniach zdezerterował i trafił do zgrupowania NSZ kpt. Mieczysława Pazderskiego „Szarego”. Udało mu się wyrwać z obławy w Hucie 10 VI 1945 r. Na przełomie 1945 i 1946 r. wszedł w skład oddziału i został zastępcą dowódcy w oddziale Stefana Brzuszka „Boruty”. Od lipca 1946 r. w oddziale kpt. Zdzisława Brońskiego „Uskoka”. Szybko awansował na dowódcę jednego z plutonów (patroli), a następnie szefa sztabu. Nie ujawnił się, pełnił funkcję dowódcy patrolu i zastępcy „Uskoka”, a po jego śmierci 21 maja 1949 r. przejął dowództwo nad pozostałymi żołnierzami oddziału. Współdziałał z oddziałem ppor. Edwarda Taraszkiewicza „Żelaznego”. Latem 1950 r. podjął próbę przedostania się na Zachód, która jednak zakończyła się fiaskiem. Powrócił do oddziału i działał do 10 II 1953 r., kiedy to poległ podczas akcji zaopatrzeniowej na Gminną Kasę Spółdzielczą w Piaskach [pow. Lublin].

    GLORIA VICTIS !

    Z racji tej smutnej rocznicy zapraszam do pobrania i lektury obszernego artykułu na temat ppor. "Wiktora", autorstwa Artura Piekarza, historyka, pracownika IPN w Lublinie:

    Strona główna>
    Prawa autorskie>

    0 0

    70. rocznica śmierci mjr. Franciszka Jaskulskiego "Zagończyka" i kpt. Stanisława Sojczyńskiego "Warszyca"

    ...Nie dajmy zginąć poległym.
    Zb ign iew Herbert
    Mjr. Franciszek Jaskulski "Zagończyk" i kpt. Stanisław Sojczyński "Warszyc" .   W dniu dzisiejszym, 19 lutego 2017 roku, przypada 70. rocznica zamordowania przez komunistycznych oprawców dwóch wybitnych oficerów podziemia antykomunistycznego w Polsce: mjr. Franciszka Jaskulskiego "Zagończyka" i kpt. Stanisława Sojczyńskiego "Warszyca”.   19 lutego 1947 r., na trzy dni przed wejściem w życie ustawy amnestyjnej, w dwóch różnych więzieniach stracono dowódcę oddziałów Związku Zbrojnej Konspiracji, mjr. "Zagończyka" (w Kielcach) i twórcę Konspiracyjnego Wojska Polskiego, kpt. "Warszyca" (w Łodzi). Ci dwaj oficerowie Wojska Polskiego, Armii Krajowej i powojennej partyzantki niepodległościowej, to jedni z najbardziej bohaterskich żołnierzy Polskiego Państwa Podziemnego i najwspanialsze postacie antykomunistycznego oporu przeciwko sowietyzacji Polski.
    Protokół wykonania wyroku śmierci na mjr. Franciszku Jaskulskim "Zagończyku"
    Protokół wykonania wyroku śmierci na kpt. Stanisławie Sojczyńskim "Warszycu"

    Obejrzyj film Aliny Czerniakowskiej  pt. "Czy warto było tak żyć?" o życiu i walce kpt. Stanisława Sojczyńskiego "Warszyca", dowódcy Konspiracyjnego Wojska Polskiego (kliknij w obrazek).
    GLORIA VICTIS !

    Więcej na temat mjr. "Zagończyka" i kpt. "Warszyca" czytaj:

    Strona główna>
    Prawa autorskie>

older | 1 | .... | 8 | 9 | (Page 10) | 11 | 12 | .... | 14 | newer