Are you the publisher? Claim or contact us about this channel


Embed this content in your HTML

Search

Report adult content:

click to rate:

Account: (login)

More Channels


Channel Catalog


Channel Description:

Zapomniani Bohaterowie
    0 0

    Uroczystości pogrzebowe śp. ppor. Leona Taraszkiewicza "Jastrzębia" - Włodawa, 15-16 lipca 2017



    Uroczystości pogrzebowe ppor. Leona Taraszkiewicza "Jastrzębia", które odbędą się we Włodawie,  rozpoczną się w sobotę 15 lipca 2017 r. Od godz. 18.00 nastąpi wystawienie trumny ze szczątkami w refektarzu Klasztoru oo. Paulinów we Włodawie przy ulicy Klasztornej 7. Będą tam trzymane warty przez wiele organizacji patriotycznych, młodzież, harcerzy – do godz. 22.00.
    Następnego dnia, w niedzielę 16 lipca o godz. 8.15 nastąpi uroczyste przeniesienie trumny do kościoła pw. św. Ludwika przy ulicy Klasztornej 7, gdzie zostanie wystawiona warta honorowa i o godz. 10.00 odprawiona zostanie uroczysta Msza św. pod przewodnictwem bpa Kazimierza Gurdy, ordynariusza diecezji siedleckiej. Następnie na Cmentarzu Wojennym przy ul. Lubelskiej we Włodawie, zostaną pochowane doczesne szczątki ppor. Leona Taraszkiewicza "Jastrzębia".



    [kliknij w plan, aby powiększyć]

    - 3 stycznia 1947 roku w Siemieniu zginął Leon Taraszkiewicz pseudonim „Jastrząb”. Było takie przekonanie, chociaż nie było pewności, że został pochowany na cmentarzu w Siemieniu, niedaleko muru cmentarnego. W wyniku badań, ekshumacji przeprowadzonej przez Instytut Pamięci Narodowej „Jastrząb” został ostatecznie zidentyfikowany, potwierdzono jego tożsamość i na wniosek rodziny Leona Taraszkiewicza zostanie pochowany w uroczysty sposób w rodzinnej Włodawie, w mogile, która jest już przygotowana, a która ma kształt krzyża brzozowego z czapką partyzancką– poinformował wojewoda lubelski Przemysław Czarnek na konferencji prasowej poświęconej uroczystościom pogrzebowym legendarnego dowódcy WiN-u „Jastrzębia”.

    Mogiła ppor. Leona Taraszkiewicza "Jastrzębia" (oraz symboliczna ppor. Edwarda Taraszkiewicza "Żelaznego") na Cmentarzu Wojennym we Włodawie.





    W konferencji udział wzięli także: pełniący obowiązki dyrektora Instytutu Pamięci Narodowej Oddział w Lublinie Marcin Krzysztofik, Pełnomocnik Wojewody Lubelskiego do Spraw Ochrony Dziedzictwa Narodowego i Spraw Kombatantów Waldemar Podsiadły oraz pracownik Oddziałowego Biura Poszukiwań i Identyfikacji IPN w Lublinie Artur Piekarz.
    - „Jastrząb” był legendarnym żołnierzem niezłomnym w okresie okupacji sowieckiej po drugiej wojnie światowej. Upamiętnienie jego bohaterstwa to przywracanie godności państwu polskiemu, które tę godność straciło traktując swoich bohaterów jak największych bandytów– powiedział wojewoda Czarnek przywołując słowa prezydenta RP Andrzeja Dudy, które wypowiedział podczas pogrzebu Danuty Siedzikówny „Inki” i Feliksa Selmanowicza „Zagończyka”. - Grób „Jastrzębia” jest jednocześnie pomnikiem pamięci jego brata, Edwarda Taraszkiewicza „Żelaznego”, którego szczątków doczesnych jeszcze nie odnaleziono– zauważył wojewoda Czarnek.

    - Poszukiwania nadal są kontynuowane przez Oddziałowe Biuro Poszukiwań i Identyfikacji IPN w Lublinie– zapewniał dyrektor IPN w Lublinie Marcin Krzysztofik.




    [kliknij w plakat, aby powiększyć]
    W uroczystościach pogrzebowych mają wziąć udział żołnierze WiN, m. in. członek oddziału Edwarda Taraszkiewicza „Żelaznego” - Stanisław Pakuła ps. "Krzewina"– powiedział pełnomocnik wojewody Waldemar Podsiadły.

    Leon Taraszkiewicz „Jastrząb”, „Zawieja”, oficer Zrzeszenia Wolność i Niezawisłość; syn Władysława i Roży Klary z d. Sibila, urodził się 13 maja 1925 r. w Hamborn k. Duisburga. Przed wojną mieszkał we Włodawie, gdzie ukończył siedem klas szkoły powszechnej. Jesienią 1939 r. został aresztowany przez niemiecką żandarmerię polową za przetrzymywanie broni po żołnierzach WP, lecz uwolniono go po kilku dniach. W kolejnych latach był dwukrotnie aresztowany. Przetrzymywano go m.in. w siedzibie radomskiego i lubelskiego Gestapo, a także w więzieniu na Zamku w Lublinie. W obu przypadkach udało mu się zbiec, przy czym był dwukrotnie postrzelony przez konwojentów. Po ostatniej ucieczce w styczniu 1944 r. (prowadzono go wówczas z siedziby lubelskiego Gestapo do więzienia na Zamku) ukrywał się w Lublinie, a następnie we Włodawie, gdzie nawiązał kontakt z miejscowymi strukturami AK. Zimą 1944 r. został przypadkowo zatrzymany przez patrol sowieckich partyzantów i wcielony do oddziału im. Klimenta Woroszyłowa, dowodzonego przez kpt. Anatolija Krotowa „Anatola”. W oddziale pozostawał do chwili wkroczenia Armii Czerwonej na Lubelszczyznę, po czym powrócił do rodzinnego domu. Nie skorzystał z oferowanej mu propozycji pracy w Resorcie Bezpieczeństwa Publicznego.

    18 grudnia 1944 r. został aresztowany wraz z rodzicami i siostrą przez Powiatowy Urząd Bezpieczeństwa Publicznego we Włodawie pod zarzutem rzekomej współpracy z Niemcami. Był przetrzymywany w siedzibie Wojewódzkiego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego w Lublinie oraz w więzieniu na Zamku. 13 lutego 1945 r. zbiegł z transportu do obozu UB-NKWD w Błudku-Nowinach. Od kwietnia 1945 r. był żołnierzem Rejonu II Obwodu Delegatury Sił Zbrojnych Włodawa, zaś od końca maja 1945 r. członkiem bojówki rejonowej ppor. Tadeusza Bychawskiego „Sępa”. Po śmierci dowódcy (12 czerwca 1945 r.) przejął dowództwo nad grupą, która jesienią 1945 r. została przekształcona w oddział dyspozycyjny komendanta Obwodu WiN Włodawa. Pod jego dowództwem oddział stał się jedną z najaktywniejszych grup partyzanckich w skali całej Lubelszczyzny. Styl dowodzenia „Jastrzębia” cechowały ogromny dynamizm i brawura. Pomimo młodego wieku był w stanie pociągnąć za sobą starszych i bardziej doświadczonych towarzyszy walki. W czasie akcji wykorzystywał często zdobyczny transport samochodowy, co umożliwiało mu przeprowadzenie kilku uderzeń w ciągu jednego dnia, nierzadko w miejscowościach odległych od siebie o dziesiątki kilometrów. Dzięki dobrej znajomości języka rosyjskiego występował niejednokrotnie w przebraniu oficera NKWD lub Armii Czerwonej, co pozwalało uzyskać element zaskoczenia przy spotkaniach z grupami operacyjnymi, czy w czasie rozbrajania posterunków MO. Cechowała go dbałość o podkomendnych i ludność cywilną. W oddziale panowała wojskowa dyscyplina, prowadzono rozliczenia finansowe, udzielano także zapomóg krewnym osób aresztowanych czy konspiratorom znajdującym się w trudnej sytuacji materialnej. Blisko współpracował z oddziałami: Narodowego Zjednoczenia Wojskowego Stefana Brzuszka „Boruty”, WiN Józefa Struga „Ordona” oraz Zdzisława Brońskiego „Uskoka”.

    Na czele grupy przeprowadził wiele spektakularnych akcji, wśród których należy wymienić m.in. opanowanie Parczewa (5 lutego 1946 r.), zatrzymanie i internowanie rodziny Bolesława Bieruta (18 lipca 1946 r.), rozbicie PUBP we Włodawie z którego uwolniono ok. 70 więźniów (22 października 1946 r.), czy udział w ataku połączonych oddziałów radzyńskiego i włodawskiego WiN na Radzyń Podlaski (31 grudnia 1946 r.). „Jastrząb” został ciężko ranny 3 stycznia 1947 r. w Siemieniu koło Parczewa, w czasie szturmu na budynek zajmowany przez grupę ochronno-propagandową Korpusu Bezpieczeństwa Wewnętrznego. Zmarł po dwóch godzinach, podczas transportu na konspiracyjną kwaterę. Został pochowany potajemnie przez członków Rejonu I Obwodu WiN Radzyń Podlaski na cmentarzu w Siemieniu.
     
    W 2009 r. Prezydent RP Lech Kaczyński odznaczył go pośmiertnie Krzyżem Wielkim Orderu Odrodzenia Polski.

    Szczątki Leona Taraszkiewicza wydobyto 28 listopada 2016 r. w czasie prac ekshumacyjnych na cmentarzu parafialnym w Siemieniu. Informację o ich identyfikacji podano do publicznej wiadomości 21 kwietnia 2017 r.

    Autor biogramu – Artur Piekarz, pracownik Oddziałowego Biura Poszukiwań
    i Identyfikacji IPN w Lublinie


    Więcej o walce por. Leona Taraszkiewicza "Jastrzębia" i jego brata ppor. Edwarda Taraszkiewicza "Żelaznego" czytaj:

    Strona główna>
    Prawa autorskie>

    0 0

    64. rocznica śmierci por. Wacława Grabowskiego "Puszczyka" i jego żołnierzy

    ...Nie dajmy zginąć poległym.
    Zbigniew Herbert

    Oficer Wojska Polskiego nie poddaje się wrogom Polski!
    ostatnie słowa por. "Puszczyka" do UB-eków,
    wzywających go do poddania 5 VII 1953 r.

    Por. Wacław Grabowski "Puszczyk" (1916-1953)

    64 lata temu, 5 lipca 1953 roku, w walce z 1300-osobową obławą UB-KBW we wsi Niedziałki zginał dowódca ostatniego patrolu Narodowego Zjednoczenia Wojskowego działającego na Mazowszu północnym, por. Wacław Grabowski "Puszczyk". Wraz z nim, podczas próby przebicia się przez pierścień okrążenia, poległo sześciu jego żołnierzy.

    Ż ołnierze NZW z patrolu por. Wacława Grabowskiego "Puszczyka" polegli w walce stoczonej 5 lipca 1953 r. z 1300-osobową grupą operacyjną UB-KBW we wsi Niedziałki na Mazowszu. Od lewej leżą: Henryk Barwiński "August", Kazimierz Żmijewski "Jan", Lucjan Krępski "Jastrząb", Feliks Gutkowski "Gutek", Piotr Suwiński "Stanisław", por. Wacław Grabowski "Puszczyk", Antoni Tomczak "Malutki". Zdjęcie wykonane przez UB.


    Zdjęcie przedwojenne. Pierwszy z prawej (zaznaczony) stoi gimnazjalista Wacław Grabowski, późniejszy por. "Puszczyk".

    Wacław Grabowski urodził się 10 grudnia 1916 r. w rodzinie zarządcy majątku Krępa (pow. Mława). W okresie nauki w szkole średniej działał w harcerstwie. Uczestniczył w wojnie obronnej 1939 r. W okresie okupacji niemieckiej był żołnierzem ZWZ-AK w Obwodzie Mława. Służbę w oddziałach partyzanckich rozpoczął już w 1943 r. Służył w Kedywie (Kierownictwo Dywersji) Armii Krajowej i oddziale partyzanckim ppor. Stefana Rudzińskiego "Wiktora". Po wejściu Armii Czerwonej działał w strukturze Ruchu Oporu Armii Krajowej (ROAK) w ramach batalionu "Znicz" dowodzonego przez kpt. Pawła Nowakowskiego "Łysego" (uczestniczył m.in. w udanej akcji z 2/3 czerwca 1945 r. na PUBP w Mławie, w wyniku której uwolniono 32 więźniów oraz zastrzelono 4 UB-eków).

    Ppor. Stefan Rudziński "Wiktor"

    Po rozwiązaniu oddziału w 1945 r. (tzw. "akcja rozładowywania lasów"Jana Mazurkiewicza "Radosława") "Puszczyk" zdołał przedostać się do amerykańskiej strefy okupacyjnej w Niemczech. Przez pewien czas służył w Polskich Kompaniach Wartowniczych. Stwierdził jednak, iż jego "miejsce jest w Polsce" i powrócił do kraju. Ponownie podjął działalność konspiracyjną, organizując nieduży oddział partyzancki operujący w powiatach Mława, Przasnysz, Działdowo i Ciechanów.

    Wacław Grabowski "Puszczyk" dowodził samodzielnym oddziałem wchodzącym prawdopodobnie w skład 16 Okręgu NZW. Po jego likwidacji nawiązał kontakt z Mieczysławem Dziemieszkiewiczem "Rojem". Dwaj podkomendni por. "Puszczyka" - Piotr Grzybowski "Jastrząb" i Lucjan Krępski "Rekin" - zostali skierowani w kwietniu 1951 r. jako wzmocnienie grupy st. sierż. "Roja", jednak po jego śmierci w obławie dnia 13/14 kwietnia 1951 r. "Jastrząb" i "Rekin" powrócili do macierzystego oddziału.

    Grupa "Puszczyka", działająca w latach 1947–1953, nastawiona była na dotrwanie do zmiany sytuacji politycznej w Polsce i ograniczała swą aktywność do niezbędnej samoobrony i akcji aprowizacyjnych. Głośnym  wyczynem "Puszczyka" było m.in. przebicie się przez zasadzkę bezpieki w październiku 1952 r. w okolicach Konopek (od jego kul padło dwóch oficerów MBP i żołnierz KBW). Od jesieni 1951 r. oddział nie prowadził już żadnych działań dywersyjnych, będąc typową "grupą przetrwania".

    Wycinek mapy okolicy, w której ukrywał się "Puszczyk" i jego żołnierze w 1953 r.

    Do jesieni 1952 r. ukrywał się w przygotowanym uprzednio bunkrze w powiecie działdowskim, a po jego zlokalizowaniu przez resort bezpieczeństwa przeszedł w okolice Mławy, gdzie do lata 1953 r. "melinował" w kolonijnych gospodarstwach miejscowości Niedziałki, u rodzin: Marianny Jeziorskiej, Stanisława Adamczyka i Zygmunta Klimaszewskiego. Ostatnią bazą "Puszczyka" stała się właśnie wioska Niedziałki (gm. Turza Mała), gdzie jego grupa przez wiele miesięcy ukrywała się w gospodarstwie rodziny Jeziorskich.

    W ramach poszukiwań por. "Puszczyka" i jego żołnierzy w 1953 r. rozpracowanie prowadzone przez bezpiekę objęło 67 osób, głównie zamieszkałych w pow. Mława (ale także w pow. Przasnysz i Ciechanów). Przełom nastąpił zupełnie nieoczekiwanie. Donos o miejscu pobytu partyzantów w gospodarstwie Jeziorskich złożył jeden z mieszkańców wsi Niedziałki  Wacław  Głuszek,  będący  współpracownikiem  resortu  bezpieczeństwa  (oznaczonym pseudonimem  "N-20").  Rankiem  5  lipca  1953  r.  agent  odwiedził  kwaterę  partyzancką, pod pozorem przyniesienia „leśnym” kilograma słoniny. W rzeczywistości chodziło o potwierdzenie, czy „Puszczyk” i jego żołnierze nie zmienili miejsca pobytu.

    W tym czasie Niedziałki były już okrążone przez 1300 żołnierzy KBW wspomaganych przez funkcjonariuszy UB i MO. Oddziały uczestniczące w operacji zajęły stanowiska po cichu, jeszcze w nocy z 4 na 5 lipca samochody, którymi je przywieziono, zatrzymały się kilka kilometrów od wsi, tak by nie było słychać szumu silników. Akcję ubezpieczały dwa pojazdy pancerne określane jako „tankietki” oraz działko 45 mm. Gdy agent potwierdził mocodawcom z UB, że „Puszczyk” nadal jest w swej kwaterze, można było rozpocząć operację. Rola denuncjatora została jednoznacznie wyjaśniona w dokumentacji wytworzonej przez bezpiekę. W październiku 1953 r. naczelnik Wydziału III WUBP w Warszawie kpt. Eugeniusz Głowacki tak scharakteryzował przebieg całego zdarzenia:
    W dniu 4 VII 1953 r. do PUBP Mława zgłosił się ob. Głuszek Wacław, zamieszkały Niedziałki, gm. Turza Mała, pow. Mława, działkowicz, posiada działkę z dzierżawy w ilości 5 ha, bezpartyjny, żonaty. Wymieniony ob. zameldował, iż w m. Niedziałki w dwóch gospodarstwach przebywa banda [sic!– oddział] w sile siedmiu, uzbrojona w broń krótką i automatyczną. Na podstawie złożonego zameldowania przez ob. Głuszka - przy udziale wojska KBW w dniu 5 VII [19]53 r. przeprowadzona została operacja p[rzeciw]ko bandzie, na czele której stał Grabowski Wacław ps. „Puszczyk”. W wyniku przeprowadzonej operacji cała banda [...] została zlikwidowana, przy bandytach zdobyto 14 jednostek broni krótkiej i automatycznej oraz granaty i amunicję. Wymieniona banda [sic! – oddział] rekrutowała się z byłych członków AK i zlikwidowanych band. Prowadziła ona działalność terrorystyczno-dywersyjną na terenie powiatów Mława, Działdowo i Ciechanów, dokonując  w  latach  1945-1953  szeregu  poważnych  mordów  i  napadów  rabunkowych, oraz w ostatnich latach [19]49-[19]53 uprawiali wrogą propagandę p[rzeciw]ko Polsce Ludowej i jej sojusznikom, a szczególnie p[rzeciwko] Związkowi Radzieckiemu, werbując jednocześnie nowych członków band.

    Charakterystyka oddziału por. Wacława Grabowskiego "Puszczyka", "Chudego" wytworzona przez funkcjonariuszy PUBP w Mławie 19 X 1953 r.[kliknij w dokument, aby powiększyć].

    Jednostki uczestniczące w operacji zostały ustawione w kilku liniach, tak by partyzanci nawet w przypadku przedarcia się przez pierwszą tyralierę obławy, nie zdołali się wymknąć „z kotła”. Wartę pełnił wówczas Henryk Barwiński „August” i to on pierwszy zaalarmował oddział. „Puszczyk” zarządził zajęcie stanowisk i przygotowanie się do walki na wypadek, gdyby obława ogarnęła także partyzancką kwaterę. Nie znał rozmiarów operacji i nie wiedział jeszcze, że jest dokładnie zlokalizowany. Wojciech Jeziorski zapamiętał, iż z treści wydawanych przez partyzanckiego dowódcę rozkazów wynika, że zamierzał on ostrzelać grupę podchodzącą do gospodarstwa i błyskawicznie oderwać się od przeciwnika. Jeziorski wspominał:
    Dochodziła godzina 16.00, kiedy jak za pociągnięciem różdżki czarodziejskiej, zboża zafalowały na całym przedpolu, ale zamiast kłosów żyta ukazały się obserwującemu żołnierskie hełmy. Była ich masa wokół zabudowań i ta masa hełmów szła ze wszystkich stron w stronę naszej kwatery, a więc byliśmy  otoczeni.  Wtedy  "Puszczyk"  zrozumiał,  że  ich  godzina  wybiła.  [...]  Mają  dwa wyjścia, poddać się lub śmierć. Ponieważ już dawno zespołowo wybrali drugą alternatywę, wobec tego – W Imię Ojca i Syna i Ducha – niech się dzieje wola Pana. Tyraliery zbliżały się, a z gardeł atakujących dobiegło wezwanie – poddajcie się, jesteście otoczeni! Na to diktum "Puszczyk" krzyknął w stronę swoich kolegów – chłopcy, podpuszczać blisko! Ognia! Strzelać celnie, nie marnować naboi; – sam skokami dotarł pod najbliższe wielkie drzewa, lipę i jesion, i stamtąd rozpoczął krótkimi seriami z empi ostrzeliwać idących od strony wschodniej żołnierzy. W odezwie strona atakująca przykryła ich zmasowanym ogniem ze wszystkich stron. Dziwne, że się nawzajem, w tej pierwszej fazie wymiany ognia, nie wystrzelali.
    Pomimo wezwań do złożenia broni, żaden z żołnierzy "Puszczyka" nie podniósł rąk do góry. Pomimo tak wielkiej dysproporcji sił partyzanci podjęli obronę, a nawet próbę przebicia, podczas której wszyscy padli w krzyżowym ogniu broni maszynowej. Zginęli:

    • Antoni Tomczak "Malutki"
    • Henryk Barwiński "August"
    • Kazimierz Żmijewski "Jan"
    • Feliks Gutkowski "Gutek"
    • Piotr Grzybowski "Jastrząb"
    • Lucjan Krępski "Rekin"
    Ostatni poległ por. Wacław Grabowski "Puszczyk", który mimo dwukrotnego zranienia zdołał przedrzeć się kilkaset metrów, aż do drogi Kęczewo-Sarnowo. Ranny, ostrzeliwał się do końca. Wezwany przez funkcjonariuszy UB do poddania się, miał odkrzyknąć komunistom:
    Oficer Wojska Polskiego nie poddaje się wrogom Polski!
    Po wystrzelaniu amunicji do MP rzucił jeszcze  w stronę nacierających dwa granaty i kilkakrotnie strzelił z pistoletu, po czym ostatni nabój przeznaczył dla siebie. Walka trwała około godziny - o 17.00 strzały ucichły. Ciężko rannych, konających „Augusta” i „Janka”, ubowcy zabrali do szpitala w Mławie, gdzie zmarli na stole operacyjnym.

    Por. Wacław Grabowski "Puszczyk"; zdjęcie pośmiertne wykonane przez PUBP w Mławie.

    Denuncjatorowi  wypłacono  „stosowne  wynagrodzenie”.  Naczelnik  Wydziału  III WUBP w Warszawie podał w swym raporcie kwotę, która wydaje się zaskakująco niska jak  za  doprowadzenie  do  śmierci  siedmiu  nieuchwytnych  przez  lata  partyzantów.  Pisał mianowicie:
    Ob. Głuszek Wacław za bezpośredni udział w likwidacji wyżej opisanej bandy otrzymał wynagrodzenie pieniężne w sumie 5000 zł.
    4 sierpnia 1953 r. agent w  krótkim  oświadczeniu  pokwitował  otrzymaną  od  bezpieki  kwotę:
    Otrzymałem od Woj[ewódzkiego] Urzędu Bezp[ieczeństwa] Publ[icznego] w Warszawie 5000 zł (pięć tysięcy złotych) za pomoc w likwidacji bandy [sic! – oddziału]"Puszczyka".
    N-20

    Pokwitowany przez Wacława Głuszka (informatora o kryptonimie "N-20") odbiór kwoty 5000 zł za wydanie na śmierć por. "Puszczyka" i jego żołnierzy.

    Ciała zastrzelonych partyzantów zostały zabrane przez bezpiekę. W siedzibie PUBP w Mławie zostały dokładnie obfotografowane – zbiorowo i indywidualnie. Gdzie komuniści zakopali „Puszczyka” i jego żołnierzy – nie wiadomo. Do dziś nie mają własnego grobu.

    Broń por. "Puszczyka" i jego partyzantów zdobyta przez UB po likwidacji oddziału.

    Na mieszkańców wioski Niedziałki spadły surowe represje. Od razu, w dniu likwidacji  „Puszczyka”,  bezpieka  aresztowała  Marię  Jeziorską  oraz  gospodarzy  Stanisława Adamczyka (akowca z okresu okupacji niemieckiej) i Zygmunta Klimaszewskiego, oskarżonych o udzielanie pomocy partyzantom. Naczelnik Wydziału III WUBP w Warszawie raportował: „Wszyscy ww. osoby aktywnie współpracowali z bandą, a szczególnie Adamczyk, u którego banda wysłuchiwała audycji nadawanych przez «Głos Ameryki». Wkrótce potem bezpieka aresztowała Wojciecha Jeziorskiego. Oboje Jeziorskich skazano na 8 lat pozbawienia wolności, przy czym Marianna Jeziorska zmarła 18 sierpnia 1955 r. w więzieniu MBP przy ul. Rakowieckiej w Warszawie. Także Stanisława Adamczyka i Zygmunta Klimaszewskiego skazano na kary 8 lat więzienia. Gospodarstwa Adamczyków i Jeziorskich zostały „skonfiskowane przez państwo”. Gdy wyszli z więzienia – nie mieli dokąd wrócić. Budynki zostały rozebrane. Dziś tylko kępy drzew wskazują, gdzie stały obejścia będące schronieniem dla ostatnich leśnych północnego Mazowsza.
    Po  latach  w  miejscu  ostatniej  walki  oddziału por. "Puszczyka"  jego  towarzysze  broni z NZW i ROAK wznieśli pomnik – głaz pamiątkowy, uroczyście poświęcony i odsłonięty w dniu 8 września 2001 r.

    Obelisk w miejscu śmierci por. "Puszczyka" i jego żołnierzy, odsłonięty i poświęcony 8 września 2001 roku. Ufundowali go kombatanci, rodziny poległych oraz mieszkańcy gmin Lipowiec Kościelny i Kuczbork.

    Obelisk w miejscu śmierci por. Wacława Grabowskiego "Puszczyka" i jego żołnierzy.

    Cmentarz w Lipowcu Kościelnym. Metalowy krzyż i tablica pamiątkowa na symbolicznej mogile por. "Puszczyka" i jego żołnierzy.

    Tablica na krzyżu na cmentarzu w Lipowcu Kościelnym:"Pamięci byłych żołnierzy AK-NZW poległych w dniu 5 lipca 1953 r. w miejscowości Niedziałki w obronie honoru narodu i godności własnej oraz wolności nie tylko własnej".

    Ostatnimi partyzantami antykomunistycznego podziemia na północnym Mazowszu, którzy zginęli w walce z komunistami byli Kazimierz Dyksiński "Kruczek" oraz Leon Malicki"Zygmunt". Po wkroczeniu Sowietów byli żołnierzami ROAK (Ruch Oporu Armii Krajowej), a następnie 11. Grupy Operacyjnej NSZ. "Kruczek" został aresztowany 3 stycznia 1947 r. i skazany na karę śmierci. W nocy po ogłoszeniu wyroku uciekł z więzienia i dołączył do oddziału por. Franciszka Majewskiego "Słonego". W październiku 1947 r. wraz z oddziałem wszedł w skład XXIII Okręgu Narodowego Zjednoczenia Wojskowego. Po rozbiciu struktur NZW ukrywał się wraz z Leonem Malickim "Zygmuntem". Partyzanci zostali wydani przez agenta UB "Kaszuba" - człowieka, u którego się ukrywali. 10 czerwca 1954 r., osaczeni przez obławę UB we wsi Będzymin w pow. Sierpc, podjęli swoją ostatnią walkę.
    Tak opisał to wydarzenie w raporcie skierowanym do naczelnika Wydziału I Departamentu III MBP naczelnik Wydziału III WUBP w Warszawie:
    [...] O godz. 17.30 zabudowania agenta "Kaszuby" oraz przyległe budynki należące do sąsiadów agenta zostały okrążone. Do środka weszła grupa szturmowa, która została ostrzelana przez bandytów i obrzucona granatami[...] Bandyci zostali wyparci z budynków na odkryte pole, nie orientując się, że są okrążeni przez obstawę, zostali przykryci ogniem i w tym momencie Malicki Leon ps. "Zygmunt", będąc rannym strzelił sobie w głowę z własnego pistoletu, natomiast bandyta Dyksiński Kazimierz ps. "Kruczek" podłożył pod siebie granat, który eksplodował pozbawiając go życia.[...].
    Do dziś miejsca pochówków ostatnich partyzantów Mazowsza, jak i wielu innych, pozostają nieznane.
    GLORIA VICTIS !!!


    Więcej na temat por. Wacława Grabowskiego "Puszczyka" czytaj:
    Strona główna>
    Prawa autorskie>

    0 0

    Pogrzeb ppor. Leona Taraszkiewicza  "Jastrzębia", Włodawa, 16 lipca 2017 - FOTORELACJA


    We Włodawie odbyły się uroczystości pogrzebowe żołnierza podziemia niepodległościowego ppor. Leona Taraszkiewicza. Szczątki dowódcy oddziału partyzanckiego Wolność i Niezawisłość Obwodu Włodawa ppor. Leona Taraszkiewicza "Jastrzębia" zostały pochowane 16 lipca 2017 r. na Cmentarzu Wojennym we Włodawie, przy ul. Lubelskiej, ok. 300 m od jego rodzinnego domu.

    Włodawa, ul. Lubelska, Cmentarz Wojenny Żołnierzy Wojska Polskiego - miejsce spoczynku ppor. Leona Taraszkiewicza "Jastrzębia" i symboliczna mogiła jego brata i zastępcy ppor. Edwarda Taraszkiewicza "Żelaznego", którego miejsce pochówku jak dotąd pozostaje nieznane.

    Uroczystości pogrzebowe Leona Taraszkiewicza "Jastrzębia" rozpoczęły się w sobotę, 15 lipca. O godz. 18 wystawiono trumnę ze szczątkami Bohatera w klasztorze oo. Paulinów we Włodawie.

    Ppor. Leon Taraszkiewicz "Jastrząb" powrócił do domu...

    Powitanie Bohatera przez przeora klasztoru oo. Paulinów we Włodawie, o. Dariusza Cichora.



    Warta honorowa przy trumnie Komendanta. Od lewej: mjr Stanisław Pakuła "Krzewina", ostatni żyjący żołnierz polowy i adiutant ppor. "Jastrzębia", a później Edwarda Taraszkiewicza "Żelaznego"; kpt. Edmund Brożek, prezes Światowego Związku Żołnierzy Armii Krajowej we Włodawie.


    Niedzielne uroczystości rozpoczęły się od mszy w kościele św. Ludwika we Włodawie, której przewodził biskup siedlecki Kazimierz Gurda.  Przed rozpoczęciem nabożeństwa głos zabrał wojewoda lubelski dr hab. Przemysław Czarnek, który w imieniu organizatorów przywitał przybyłych gości. Podkreślił, że uroczystości pogrzebowe, na które przybyli, są również manifestacją wiary i patriotyzmu. Homilię podczas mszy św. wygłosił kapelan Zrzeszenia „Wolność i Niezawisłość” Inspektorat Radzyń, ks. Zbigniew Rozmysł, który stwierdził m.in., że poznanie historii postaci Leona Taraszkiewicza ps. „Jastrząb” zasiało w jego sercu ziarno patriotyzmu.





    Instytut Pamięci Narodowej

    Pani Rozalia Otta, siostra ppor. Leona Taraszkiewicza "Jastrzębia".

    Major Marian Pawełczak "Morwa", podkomendny mjr. Hieronima Dekutowskiego "Zapory".


    Kapelan Zrzeszenia "Wolność i Niezawisłość" Inspektorat Radzyń, ks. Zbigniew Rozmysł.

    Mjr Stanisław Pakuła "Krzewina"


    Po zakończeniu nabożeństwa przeczytano listy okolicznościowe. W imieniu Prezydenta RP, Andrzeja Dudy, list odczytał szef Biura Bezpieczeństwa Narodowej, Paweł Soloch. Kilka słów do zebranych skierował również Marszałek Sejmu RP, Marek Kuchciński, którego reprezentował poseł Piotr Olszówka. Od Premier Beaty Szydło i Jarosława Kaczyńskiego listy odczytała posłanka Beata Mazurek. W imieniu Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego, prof. Piotra Glińskiego, list przeczytał doradca szefa resortu kultury Kacper Sakowicz. Do przybyłych na uroczystości swoje słowa skierował również Minister Obrony Narodowej Antoni Macierewicz, którego reprezentował podsekretarz stanu resortu wojskowego, prof. Wojciech Fałkowski.

    Następnie żałobnicy opuścili świątynie i został uformowany kondukt pogrzebowy. Wspólnie maszerowali w nim: rodzina Leona Taraszkiewicza (m.in siostra „Jastrzębia” Rozalia Otta), kombatanci, przedstawiciele władz państwowych i samorządowych, duchowni, delegaci służb mundurowych, poczty sztandarowe wielu instytucji i organizacji, mieszkańcy Włodawy oraz goście przybyli z całej Polski. Trumnę ze szczątkami „Jastrzębia” przewoziło wojsko, przed których pojazdem kroczyli żołnierze z portretem partyzanta. W uroczystościach pogrzebowych wzięli udział również przedstawiciel Instytutu Pamięci Narodowej, który był współorganizatorem tego wydarzenia. Naszą instytucję reprezentowali: prezes dr Jarosław Szarek, wiceprezes prof. Krzysztof Szwagrzyk, członek kolegium IPN prof. Tadeusz Wolsza oraz p.o. dyrektora lubelskiego Instytutu Pamięci Narodowej Marcin Krzysztofik.







    Rozalia Otta, siostra ppor. "Jastrzębia", z wnukami.











    Gdy kondukt pogrzebowy dotarł  na Cmentarz Wojenny we Włodawie, rozpoczął się ostatni etap uroczystości. Po odprawieniu przez biskupa siedleckiego nabożeństwa głos zabrał prezes Instytutu Pamięci Narodowej, dr Jarosław Szarek. W swoim przemówieniu stwierdził m.in., że Leon Taraszkiewicz ps. „Jastrząb” wrócił do swoich rodzinnych stron. Dodał również, że IPN nie spocznie póki nie odnajdzie innych bohaterów, których miejsca pochówków pozostają nieznane – w tym Edwarda Taraszkiewicza ps. „Żelazny”, brata „Jastrzębia”. Następnie przemówił p.o. szefa Urzędu ds. Kombatantów i Osób Represjonowanych, Jan Józef Kasprzyk. Po nim głos zabrał mjr Stanisław Pakula ps. „Krzewina”, ostatni żyjący podkomendny Leona Taraszkiewicza, który w bardzo emocjonalnym przemówieniu wyraził wdzięczność, że tak wiele osób przybyło na pogrzeb jego „ukochanego komendanta”. Na końcu wystąpił siostrzeniec „Jastrzębia”, Ryszard Otta, który w imieniu rodziny Leona Taraszkiewicza podziękował wszystkim zebranym za uczestnictwo w uroczystościach. Z podziękowaniami zwrócił się również do osób i instytucji, za których przyczyną udało się przenieść i uroczyście pochować szczątki „Jastrzębia”.







    Prezes Instytutu Pamięci Narodowej dr Jarosław Szarek

    Mjr Stanisław Pakuła "Krzewina"

    Wręczenie flagi państwowej i rogatywki rodzinie ppor. Leona Taraszkiewicza "Jastrzębia".

    [...] Śpij kolego w ciemnym grobie, niech się Polska przyśni tobie.







    GLORIA VICTIS!


    Organizatorami uroczystości pogrzebowych byli wojewoda lubelski dr hab. Przemysław Czarnek oraz Instytut Pamięci Narodowej Oddział w Lublinie.

    Zapraszam do obejrzenia zapisu uroczystości pogrzebowych ppor. Leona Taraszkiewicza "Jastrzębia"

    W listopadzie 2016 r. z grobu znajdującego się na cmentarzu w Siemieniu, niedaleko Parczewa, ekshumowano szczątki Leona Taraszkiewicza. To w tej miejscowości w styczniu 1947 r. podczas szturmu na budynek szkoły, zajmowany przez żołnierzy Korpusu Bezpieczeństwa Wewnętrznego, „Jastrząb” został ciężko ranny, a potem zmarł. Ciało Taraszkiewicza potajemnie, w anonimowej mogile, pochowali członkowie WiN. Jego mogiła w czasach PRL był oznaczona tylko tabliczką z imieniem „Leon”.

    W 1991 r. postawiono tam pomnik, na którym znalazły się pełne dane Leona Taraszkiewicza. Wtedy nie przeprowadzono ekshumacji. O ekshumację zwłok Taraszkiewicza zwróciła się do wojewody lubelskiego siostra „Jastrzębia” – Rozalia Otta.

    „Jastrząb” został pochowany w mogile będącej także symbolicznym grobem jego brata – również żołnierza WiN – Edwarda Taraszkiewicza ps. „Żelazny”, którego faktyczne miejsce pochówku jest nieznane.

    [kliknij w biogram, aby powiększyć]
    Więcej o walce por. Leona Taraszkiewicza "Jastrzębia" i jego brata ppor. Edwarda Taraszkiewicza "Żelaznego" czytaj:

    Strona główna>
    Prawa autorskie>

    0 0


    Stanisław Pakos "Wrzos" (fot. w zbiorach autora; udostępniona przez Adama Pysia)

    Stałą kwaterą „Ostrego” i „Wrzosa” była Kol. Zawalów (zabudowania „Kanciarza”, Bronisława Rogalskiego i ich  kuzynów). Zimą z 1949/1950 r. przebywali oni na kwaterach w kol. Tomaszówka. Nadto często przebywali u Szeremety i Czuraka, mieszkających po sąsiedzku w kol. Dub i Józefa Bronikowskiego w Kotlicach.  Od stycznia do marca 1950 r. „Wrzos” i „Ostry” kwaterowali u Michała Szeremety w Kol. Białowody i Alfredy Bronikowskiej w Kotlicach.  Od kwietnia 1950 r. „Ostry” ukrywał się w różnych miejscach m.in. z „Misiem”, S. Szady „Brzytwą” i „Szumem” w zabudowaniach Janiny Kurzępy w kol. Koniuchy oraz z „Misiem” i „Wrzosem” u Marii Dubickiej w Zawalowie, u Kukiełki w kol. Łabunie i Pawła Kalinowskiego w Pniówku.
     
    15 sierpnia 1950 r. „Ostry”, „Wrzos” i „Miś” spotkali się na cmentarzu w Dubie i poszli do Kotlic, gdzie „Ostry” i „Wrzos” mieli udać się na zabawę taneczną. „Miś” był uzbrojony w pistolet TT i automat PPS, „Ostry” w automat PPS i pistolet FN „piętnastkę” a „Wrzos” w automat PPS i pistolet Vis. „Miś” i „Ostry” weszli do mieszkania Alfredy Bronikowskiej. Opuścił ich „Wrzos”. Po jakimś czasie wyszli i spotkali się z „Wrzosem” na drodze. Razem poszli w kierunku Niewirkowa, gdzie natknęli się na pięciu funkcjonariuszy MO. Milicjanci zaczęli do nich strzelać. Wywiązała się obustronna strzelanina. W jej trakcie zginął komendant posterunku MO w Niewirkowie i członek PPR kpr. Michał Dmitroca a milicjant Stanisław Franczak został ranny. Według funkcjonariusza MO Feliksa Strumidło w dniu zdarzenia on oraz milicjanci Stanisław Franczak, Paweł Wójcik, Józef Terech i Michał Dmitroca wracali z obchodu służbowego. W czasie drogi zostali zaskoczeni przez dwóch mężczyzn z bronią maszynową. Jeden z tych mężczyzn stał przy rowie. Drugi, stojący na drodze, oświetlił ich latarką. Mężczyźni ci zaczęli do nich strzelać. W czasie strzelaniny Strumidło odpowiadał ogniem, a po chwili uciekł. Jak wskazywał Stanisław Szady pistolet Dmitrocy zabrał „Miś”. Zeznając w 1954 r. „Miś” wskazywał, że przed strzelaniną opuścił „Ostrego” i „Wrzosa”, aby udać się na kwaterę do Jana Będkowskiego i nie brał udziału w strzelaninie. Dopiero po kilku dniach dowiedział się od „Ostrego” jaki był przebieg wypadków i otrzymał od niego pistolet jednego z milicjantów. W toku śledztwa w sprawie zabójstwa Michała Dmitrocy do badań laboratoryjnych przesłano m.in. łuski kal. 7,62 od pm PPSz-a i łuski kal. 9 mm znalezione ma miejscu zabójstwa funkcjonariusza MO Michała Dmitrocy i ranienia Stanisława Franczaka. Z opinii laboratoryjnej z zakresu badań balistycznych wynikało, że znalezione łuski kal. 7,62 zostały odstrzelone z dwóch różnych „pepesz”, a łuski kal. 9 mm zostały odstrzelone jednego z pistoletu FN. Z tego samego egzemplarza broni FN odstrzelono łuskę znalezioną na miejscu zabójstwa funkcjonariusza MO Tadeusza Skrzypczuka oraz dwie łuski, trzy niewypały oraz dwa pociski znalezione na miejscu zabójstwa kpr. Feliksa Kicha we wsi Jarosławice. Analiza powyższych materiałów może wskazywać, że w rzeczywistości potyczkę z milicjantami mieli tylko „Ostry” i „Wrzos”, bowiem jak wskazywał Strumidło zaatakowało ich dwóch mężczyzn. W tym wypadku więc zeznania „Misia” wydają się być prawdziwe. Nadto przy ciężko rannym „Ostrym”, w dniu 18 marca 1951 r. znaleziono pistolet „belgijkę” „piętnastkę”, a łuski z takiej broni znaleziono na miejscu zastrzelenia Dmitrocy. Jak wskazują dokumenty w tym okresie „Wrzos” z reguły posługiwał się pistoletem Vis, zresztą taki pistolet znaleziono przy nim po jego zastrzeleniu. Nadto identyczne łuski z pistoletu FN znalezione na miejscu zastrzelenia Skrzypczuka i Kicha mogą wskazywać, że „Ostry” brał udział w tych zdarzeniach. Chyba, że ten pistolet FN, którego używał w Kotlicach, w czasie tych dwóch zdarzeń  był używany przez kogoś innego.

    Wypis z aktu chrztu Józefa Pysia "Ostrego" (w zbiorach autora; udostępnione przez Adama Pysia).

    Powiatowy Urząd Bezpieczeństwa Publicznego w Zamościu intensywnie poszukiwał członków podziemia niepodległościowego, w tym „Ostrego”. Do rozpracowania członków oddziału „Wrzosa” zwerbowano kilku informatorów m.in. „Zegara” i „Scyzoryka”. „Scyzoryk” 3 listopada 1949 r. podjął współpracę agenturalną z UB na podstawie materiałów kompromitujących. Był on żołnierzem AK oddziału Edwarda Lachawca „Konrada” a następnie placówki WiN Stanisława Niemczuka „Grzegorza”. Podczas werbunku nie przyznał się do współpracy z oddziałem „Wrzosa”. Jak wskazywano „w doniesieniach swoich materiałów konkretnych nie podawał”, oprócz wykazu członków rodzin Pakosa i Pysia. W raporcie UB wskazywano, że „pracował dwulicowo”. Zerwał kontakt z UB w kwietniu 1950 r. i wyjechał do Warszawy. Został zatrzymany 17 lipca 1951 r., celem dalszego werbunku, w celu rozpracowania oddziału „Wrzosa”, na co nie wyraził zgody. W toku przesłuchania nie ujawnił, aby w jego zabudowaniach przebywali „Wrzos” i „Ostry”. Nadto fakt współpracy z UB ujawnił Stanisławowi Pysiowi. W toku przesłuchania przyznał się, że nocował wraz ze „Wrzosem”, zaś „Barykada” nocował u Zofii Zwolak. Wskazał, że dotychczas nie przyznawał się, że w 1949 r. spotykał się z członkami oddziału „Barykady” i „Wrzosa” bo obawiał się więzienia. „Scyzoryk” został oskarżony za pomoc „Wrzosowi”, „Barykadzie” i „Ostremu” i postawiony przed sądem.

    Kolejnym informatorem był „Zegar” zwerbowany w grudniu 1950 r. W dniu 26 grudnia 1950 r. w zabudowaniach "Zegara" urządzono zasadzkę na członków oddziału „Wrzosa”, która zakończyła się wynikiem negatywnym. 22 stycznia 1951 r. „Zegar” spotkał się w Jatutowie z „Ostrym”, jego bratem Feliksem i dwoma nieznanymi mu mężczyznami. Ustalił wówczas, że „Ostry” przebywał na kwaterze u Jakuba Lachowca w Jatutowie. Proponował „Ostremu” przekazanie amunicji. Dowiedział się jednak, że amunicja nie jest „Ostremu” potrzebna, co uniemożliwiło UB urządzenia zasadzki w miejscu jej przekazania. „Zegar” podał również UB opisy dwóch mężczyzn, z którymi był na spotkaniu „Ostry” oraz kolejne miejsce kontaktu z „Ostrym” w tartaku w Suścu. W toku rozmowy ustalono, że „Zegar” weźmie z „Ostrym” udział w akcji ekspropriacyjnej w Księżostanach. W wyniku tego doniesienia UB przygotowało plan ściślejszego powiązania „Zegara” z „Ostrym”. Przewidywano interwencję KBW i UB, która pokrzyżowałaby akcję w Księżostanach, lecz z tego powodu „Zegar”, jako zagrożony ze strony UB, miał wstąpić do oddziału lub ukrywać się wspólnie z „Ostrym”. Powyższe założenia jednak nie udały się. Nadto UB podjął działania represyjne wobec rodziny „Ostrego”, w tym osób które w żaden sposób nie były zaangażowane w działania pomocowe na rzecz partyzantów. Zaplanowano wystąpienie do prokuratora z wnioskiem o zajęcie mienia wobec Jana Pysia – ojca „Ostrego”. Co do brata Stanisława Pysia – z uwagi na znalezienie u niego 2 pistoletów rzekomo należących do „Ostrego” – planowano ponowne przeprowadzenie śledztwa, aresztowanie i zlikwidowanie majątku; brata Jana Pysia -  usunięcie z pracy i nakłonienie do skontaktowania się z „Ostrym” bowiem w innym przypadku wyciągnięte zostaną dodatkowe konsekwencje; wobec brata Władysława Pysia i ciotki Marii Sawickiej skompletowanie bliższych danych aby ustalić jakie represje zastosować.  Nadto wobec  ojca „Ostrego” planowano wystąpienie z wnioskiem o zabezpieczenie inwentarza żywego i martwego, celem zlikwidowania całości gospodarki.

    W kwietniu 1950 r. UB przeprowadził akcję mającą na celu likwidację II Inspektoratu Zamojskiego AK. Zatrzymano praktycznie całe kierownictwo organizacji, a także żołnierzy oddziału „Kanciarza”. Aresztowania uniknęli m.in. „Miś”, „Śmiguła”, „Szum”, „Brzytwa”, „Wrzos” i „Ostry”. Ostrzeżeni przed aresztowaniem żołnierze inspektoratu zaczęli się ukrywać. Utworzono dwie grupy zbrojne: „Szuma” i Henryka Kwaśniewskiego „Luxa”, które na szerszą skalę zaczęły prowadzić działalność zbrojną wymierzoną przede wszystkim w struktury komunistycznej spółdzielczości. Pod koniec 1950 r. oddział „Wrzosa” w zasadzie obejmował tylko dwie osoby tj. „Ostrego” i „Wrzosa”. Przebywali oni najczęściej na terenie powiatu zamojskiego, w zasadzie ukrywając się oddzielnie od ww. oddziałów i  sporadycznie kontaktując się z nimi.

    Stanisław Pakos "Wrzos" i prawdopodobnie Mieczysław Wróblewski "Szum".

    W dniu 30 grudnia 1950 r. Wojskowa Prokuratura Rejonowa w Lublinie w sprawie Pr II-955/50 wydała za J. Pysiem list gończy jako podejrzanym o czyny z art. 4 § 1 dekretu z 13 czerwca 1946 r. i art. 259 kk.  W latach 1950-1951 „Wrzos” i „Ostry” ukrywali się wspólnie i utrzymywali stały kontakt z oddziałem Jana Leonowicza „Burty”. W spotkaniach uczestniczył również „Miś”, a odbywały się one na cmentarzu w Dubie. Nadto, jak wynikało z doniesienia informatora „Zegar”, „Ostry”, „Wrzos” i „Burta” wspólnie przebywali na jednej z „melin” w miejscowości  Bożydar.  W nocy 9 lutego 1951 r. Józef Pyś, prawdopodobnie z „Wrzosem”, przybył do domu Wacława Serafina w Kalinowicach, gdzie przenocowali.  Następnego dnia rano przenieśli się z domu na strych. Tego dnia funkcjonariusz MO z Sitna kpr. Jan Kamiński i członek ORMO Józef Osuch, po uzyskaniu polecenia wykonania rewizji, udali się do Serafina. Z uzyskanych przez MO informacji wynikało, że czasem do tego domu zachodził poszukiwany przez UB Józef Pyś. Około godz. 9.00 J. Kamiński przeprowadzili wywiad z sąsiadami, a następnie obaj podeszli do zabudowań W. Serafina. Osuch został na zewnątrz, zaś do mieszkania wszedł kpr. Kamiński, który zapytał Marię Serafin czy w domu nie przebywa nikt obcy. W tym czasie w domu nie było Wacława Serafina który wcześnie wyjechał do miasta. Maria Serafin wskazała, że nie ma w domu nikogo obcego, zaprosiła milicjanta do środka. W tym momencie rozległa się strzelanina ze strychu. Milicjant wraz z Marią Serafin uciekli na zewnątrz. Zauważyli, że jeden z uciekających mężczyzn wyskoczył oknem. Kamiński próbował strzelać do niego z „pepeszy”, jednak ta zacięła się.  Po chwili z mieszkania wybiegł drugi mężczyzna, który strzelał z automatu. Stojący na zewnątrz Osuch oddając kilka strzałów z kb wycofał się. Wycofał się również Kamiński. Partyzanci uciekli w stronę Jatutowa.

    Tragiczna w skutkach okazała się wizyta „Ostrego” u Julii Michońskiej w lutym 1951 r. Józef Pyś, od stycznia 1951 r. odwiedzał miejsce jej zamieszkania, gdzie był dobrze przyjmowany. „Ostry” przybył do Michońskiej 17 lutego 1951 r. Prawdopodobnie był z nim wówczas „Wrzos”, który jednak, jak wskazywał informator UB „Bury”, dzień przed zdarzeniem opuścił to miejsce udając się do Pniówka. W dniu 18 lutego 1951 r. MO w Zamościu została poinformowana przez Karolinę Strzałkowską, że u jej lokatorek Janiny Kuleszy i Julii Michońskiej przy ul. Lwowskiej 154 przebywa jakiś mężczyzna, który ukrywa się przed władzami. Jego nazwisko nie było jednak znane Strzałkowskiej. Po otrzymaniu zawiadomienia, ok. godz. 10.00, do domu Strzałkowskiej wysłano czterech funkcjonariuszy MO, w tym Józef Kucia i Wacława Pszczela.  Trzech milicjantów zostało na zewnątrz, zaś do mieszkania wszedł ubrany po cywilnemu dzielnicowy Kuć. W tym czasie w mieszkaniu nie było Strzałkowskiej ani Kuleszy. Milicjant zapytał przebywającą w kuchni Julię Michońską, kto przebywa w domu. Uzyskał odpowiedź, że nie ma w nim nikogo. Po wejściu do pokoju Kuć zauważył leżącego na łóżku mężczyznę. Mężczyzną tym był „Ostry”, o czym Kuć nie wiedział. Milicjant zapytał go o nazwisko. „Ostry” podał mu fałszywe nazwisko, które jak się okazało było podobne do nazwiska poszukiwanego dezertera z WP. Wówczas Kuć grożąc mu bronią kazał mu podnieść ręce do góry. Słysząc to „Ostry” powiedział milicjantowi, że podniesie ręce do góry. Jednocześnie strzelił do niego z pistoletu, który wyciągnął spod kołdry. Strzał okazał się niecelny, a Kuć ukrył się za szafą strzelając do „Ostrego”. W wyniku wymiany ognia Kuć został ciężko ranny w klatkę piersiową i stracił przytomność. „Ostry” zabrał mu pistolet TT. Nadto zabrał swój automat PPS i zamierzał uciec z mieszkania. Wyskakując oknem zauważył stojącego milicjanta Wacława Pszczela i zamierzał do niego strzelić z automatu, który się zaciął. Wówczas odbezpieczył granat z zamiarem jego rzucenia w kierunku milicjanta. Ten jednak wcześniej z automatu ranił „Ostrego” w rękę, w której go trzymał. Nastąpiła eksplozja granatu, który urwał „Ostremu” rękę i ciężko go zranił. Milicjanci zabrali mu pistolet TT nr E 2680, pistolet belgijski „15-tka” nr 54713, automat PPS bez numeru, 2 granaty i 43 szt. amunicji. Ciężko rannego Pysia zabrano do szpitala w Zamościu. W trakcie potyczki z domu uciekła Julia Michońska. „Ostry” zmarł w szpitalu w Zamościu 18 lutego 1951 r. ok. godz. 19.30.

    Z dokumentów IPN wynika, że 19 lutego 1951 r. w Zakładzie Medycyny Sądowej Akademii Medycznej w Lublinie przeprowadzono oględziny zewnętrzne i sekcję zwłok Józefa Pysia, celem ustalenia przyczyny śmierci. Z protokołu można wyczytać, że zmarłego oznaczono jedynie zwrotem „J.P”  bez podawania pełnych personaliów. Czynność została wykonana na polecenie WUBP w Lublinie nr 254/51.  W toku oględzin i sekcji zwłok stwierdzono liczne rany: głowy, ramienia prawego, klatki piersiowej i szyi po stronie prawej; uszkodzenia mózgu,  płuc i wątroby z wylewami krwawymi;  ranę po amputacji ręki prawej. Przyczyną śmierci było uszkodzenie mózgu w wyniku rany postrzałowej. Odniesione obrażenia mogły powstać w następstwie wybuchu granatu ręcznego.
    W szpitalu, ani później, nie sporządzono w ogóle aktu zgonu „Ostrego”. Dopiero staraniem rodziny, po przeprowadzeniu postępowania sądowego o uznaniu za zmarłego, w dniu 28 maja 2014 r. sporządzono formalny akt zgonu Józefa Pysia. Miejsca pochówku „Ostrego” nie znaleziono do dzisiaj.

    Bibliografia:

    • Archiwum IPN w Lublinie: IPN Lu 01/435, IPN Lu 02/397, IPN Lu 04/423, IPN 08/218, IPN Lu 08/226, IPN Lu 08/228, IPN Lu 08/287, IPN Lu 012/690, IPN Lu 017/1436, IPN Lu 016/505, IPN Lu 5/15, IPN Lu 21/26, IPN Lu 26/410, IPN Lu 81/1559.
    • I. Caban, E, Machocki, Za władzę ludu , Lublin 1975, 
    • Polegli w walce o władzę ludową , (oprac. R. Halaba), Warszawa 1970,  
    • W. Hryniewiecki, Nie dla nich zagrzmiały zwycięskie fanfary... , Łódź 1993, 
    • Odpis skrócony aktu urodzenia J. Pysia z 8 IV 2013 r. sygn. USC 189/1926 (kopia w zbiorach autora),
    • Postanowienie Sądu Rejonowego w Zamościu, I Wydziału Cywilnego z 18 III 2014., o uznaniu za zmarłego Józefa Pysia, sygn. I Ns 1280/13,
    • Akt zgonu Józefa Pysia nr I/830/2014 sporządzony przez USC w Zamościu (kopia w zbiorach autora).
    • Ostatni partyzanci - od 1951 r. [prezydent.pl], dostęp: 2 II 2016>
    • A. Pyś, Życie i działalność „Ostrego” , mps., niepubl., bez daty, s. 1-3 (kopia w zbiorach autora).
    Jeden z niezłomnych - Józef Pyś "Śmiały" - część 1/2>
    Strona główna>
    Prawa autorskie>

    0 0

    Bartłomiej Szyprowski
    Jeden z niezłomnych - Józef Pyś "Śmiały", "Ostry". Żołnierz II Inspektoratu Zamojskiego AK.


    Kpr. rez. Józef Pyś "Smiały", "Ostry" (26 V 1926 – 18 II 1951), żołnierz II Inspektoratu Zamojskiego AK (fot. w zbiorach autora; udostępniona przez Adama Pysia).

    Kpr. rez. Józef Pyś  „Śmiały”, „Ostry” urodził się  26 maja 1926 r. w Wólce Panieńskiej jako syn Jana i Marianny z domu Zawrotniak małżeństwa Pysiów. Posiadał sześciu braci: Jana (ur. w 1919 r.), Bolesława (ur. w 1921 r.), Stanisława (ur. w 1923 r.), Mariana (ur. w 1936 r.), Kazimierza (ur. w 1940 r.) oraz siostrę Marię (ur. w 1942 r.). W latach 1933-1939 uczęszczał do Szkoły Powszechnej w Zamościu przy ul. Lwowskiej. Do czasu wybuchu II wojny światowej ukończył 6 klas szkoły powszechnej. W szkole był członkiem harcerstwa. W 1942 r. jego brat Stanisław Pyś wstąpił do Batalionów Chłopskich i należał do placówki w Wólce Panieńskiej pod dowództwem Feliksa Pietka „Kmicica”. Nosił pseudonim „Lampart”.

    W 1943 r. Józef Pyś wstąpił do Armii Krajowej i był żołnierzem w oddziale Jana Turowskiego „Norberta”. Przyjął pseudonim „Śmiały”. Po „wyzwoleniu” był członkiem oddziału dowodzonego przez Tadeusza Łagodę „Barykadę”.  W dniu 20 grudnia 1945 r. J. Pyś „Śmiały” wraz z Janem Kowaszem „Leszczyną”, Władysławem Cięcierą „Stokrotką” i Teofilem Niemczukiem „Jaskółką” udali się do młynarza Stanisława Winniczuka w Zamościu, celem uzyskania mąki. Młynarz nie wydał im jej, lecz zawiadomił milicję o tym fakcie, wskazując, że napastnicy zażądali od niego wydania pieniędzy i grozili mu bronią. W następstwie powyższego w dniu 27 grudnia 1945 r. zatrzymano „Stokrotkę”, zaś w dniu 29 grudnia 1945 r. „Śmiałego”. Prawdopodobnie zatrzymania „Śmiałego” dokonali funkcjonariusze Milicji Obywatelskiej w Zamościu, bowiem taki zapis figuruje w zestawieniu przekazanych więźniów. W dniu 14 stycznia 1946 r. Józef Pyś został osadzony w więzieniu w Zamościu do dyspozycji Prokuratury Sądu Okręgowego w Zamościu. Wyrokiem Sądu Okręgowego w Zamościu z 12 lutego 1946 r. sygn. K 7/46 „Śmiały” został skazany, za czyny z art. 23 kk i art.. 259 kk,  na karę 5 lat więzienia, zaś W. Cięciera na 8 lat więzienia. Pyś odbywał karę w więzieniu w Zamościu.

    Ppor. Jan Turowski "Norbert", dowódca oddziału AK, w którym od 1943 r. walczył Józef Pyś "Śmiały".

    W dniu 8 maja 1946 r., na rozkaz komendanta obwodu zamojskiego kpt. Mariana Pilarskiego „Jara”, oddział WiN dowodzony przez Romana Szczura „Urszulę” opanował więzienie w Zamościu, skąd uwolnił 301 więźniów. Jednym z nich był „Śmiały”. Jego nazwisko figurowało w jeszcze w zestawieniu z 11 kwietnia 1952 r. spisie osób, co do których nie odwołano poszukiwań.  Po uwolnieniu Pyś, do sierpnia 1946 r., przebywał w oddziale „Urszuli” Prawdopodobnie w sierpniu 1946 r. „Ostry” wstąpił do WiN i podlegał rejonowi Łabunie dowodzonemu przez Stanisława Niemczuka „Grzegorza”. Następnie był członkiem drużyny żandarmerii lotnej WiN obejmującej rejon Łabuń.  Całością żandarmerii, kryptonim „OK–4”, „Ratusz”, „Warta”, dowodził Stanisław Bizior „Śmigło”, „Eam”.

    Stanisław Bizior "Śmigło", "Eam", komendant Lotnej Żandarmerii w ramach Obwodu Zamojskiego AK-WiN, aresztowany 13 IV 1950 r., zamordowany 4 marca 1952 r. w więzieniu na Zamku w Lublinie. Szczątki Stanisława Biziora (i MAriana Pilarskiego "Jara") zostały odnalezione przez IPN 23 stycznia 2017 r. na Cmentarzu Rzymskokatolickim przy ul. Unickiej w Lublinie.

    13 sierpnia 1946 r. „Ostry” i Stanisław Pakos „Wrzos” w restauracji Króla w Łabuniach wykonali wyrok śmierci na milicjancie Władysławie Buchaju. Od września 1946 r. „Ostry” „Barykada” i „Wrzos” zostali przekazani Józefowi Włoszczukowi „Czadowi”, „Pistoletowi” celem wzmocnienia dowodzonej przez niego placówki WiN Sitno-Kotlice. 10 marca 1947 r. „Ostry” został awansowany przez dowódcę obwodu zamojskiego WiN Mariana Pilarskiego do stopnia kaprala rezerwy ze starszeństwem od 1 lutego 1947 r. Z zaświadczenia ujawnieniowego wynikało, że „Śmiały” ujawnił się przed PUBP w Zamościu 11 kwietnia 1947 r. zdając rewolwer Nagan i pistolet maszynowy P.P.Sz-a. Po ujawnieniu pracował w gospodarstwie rodziców. Na początku maja 1947 r. UB przyjechało do jego domu chcąc go aresztować. Podający się za „Ostrego” brat Stanisław Pyś został zabrany przez „bezpiekę”, co umożliwiło ucieczkę przebywającemu wówczas w domu „Ostremu”. Od tej chwili Pyś ponownie wstąpił do oddziału „Barykady”. Oddział, w którym przebywali „Ostry” i „Wrzos”, dokonywał akcji ekspriopriacyjnych na osoby popierające władzę ludową: w marcu 1947 na Jana Kota ze Szczebrzeszyna; w listopadzie 1947 r. Feliksa Mazurka z Tupolczewa  i Pawła Gomółkę z Kawęczyna; w styczniu 1948 r. Jana Pawełczaka z Kitowa; w kwietniu 1948 r. Józefa Zycha z Dużych Brodów; wiosną 1948 r. Alberta Świstaka z Tupolczy.
    Jesienią 1947 r. przeprowadzono akcję na Urząd Pocztowy w Radecznicy. 1 listopada 1947 r. zastrzelono członka PPR i ORMO Romana Garbatego z Niedzielisk, zaś 2 listopada 1947 r. członka PPR i ORMO Jana Belinę z Niedzielisk. W styczniu 1948 r. dokonano akcji na żołnierza WP we wsi Kawęczynek. 10 września 1948 r. oddział w sile 7 osób, m.in.: „Ostry”, „Wrzos” i Teofil Niemczuk, dokonał akcji ekspropriacyjnej na Spółdzielnię Samopomoc Chłopska we wsi Potoczek, gm. Suchowola, w czasie której zabrano pieniądze, materiały tekstylne, cukier i alkohol na łączną kwotę 404 140 zł.

    W 1945 r. powstał, podległy WiN, oddział Tadeusza Łagody „Barykady”. Składał się z 10 żołnierzy, a w jego skład wchodzili m.in.: „Barykada”, Stanisław Pakos „Komar”, „Gruby”, „Wrzos”, Józef Pyś „Śmiały”, „Ostry” i Jan Spadkowski vel Kiełbiński „Szpilka. W innym dokumencie wskazywano, że oddział „Barykady” składał się z 5 osób, zaś oddział  „Wrzosa” był odrębną grupą zbrojną i składał się z 3 osób. Część członków oddziału ujawniła się w 1947 r. lecz nie zaprzestali działalności antykomunistycznej. Po powstaniu II Inspektoratu Zamojskiego AK „Barykada” nawiązał z nim kontakt. Nadto kontakt z dowódcą II inspektoratu Marianem Pilarskim „Jarem” i Władysławem Skowerą „Orkanem” utrzymywali „Ostry” i „Wrzos”. Jak się wydaje od 1948 r. oddział podlegał Marianowi Pilarskiemu „Jarowi” jako „lotna żandarmeria” a jego dowódcą był „Barykada”, który zginął 13 X 1949 r. Następnie dowództwo objął „Wrzos”. Stanisław Pakos „Wrzos”, żołnierz WiN, ujawnił się w kwietniu 1947 r. lecz ponownie wrócił do działalności antykomunistycznej.

    Mjr Marian Pilarski ps. "Jar", w latach 1948-1950 Inspektor II Inspektoratu Zamojskiego AK, zamordowany przez komunistów 4 marca 1952 r. na Zamku Lubelskim. Zdjęcie sygnalityczne wykonane przez UB po aresztowaniu. 23 stycznia 2017 r. szczątki Mariana Pilarskiego i Stanisława Biziora ps. „Eam” zostały odnalezione przez IPN na cmentarzu przy ul. Unickiej w Lublinie.

    Latem 1947 r., po dokonaniu, wraz z Franciszkiem Sokołowskim „Krukiem”, akcji na posterunek MO w Łabuniach, w której zginął „Kruk”, został zatrzymany przez MO. Pakos zbiegł zabijając milicjanta i odbierając mu broń. Od tego czasu się ukrywał.  Początkowo dołączył do niego Lucjanem Adamczyk „Słomka”, a następnie Tadeusz Łagoda „Barykada”. 20 sierpnia 1948 r. w jego zabudowaniach przeprowadzono rewizję, podczas której znaleziono lornetkę, amunicję, trotyl i dwa granaty. W skład oddziału, na różnym etapie jego istnienia, wchodzili Kazimierz Piotrowski „Cygan”, Jan Spadkowski „Szpilka”, Józef Pyś „Ostry”, Paweł Kalinowski „Francuz”, Mieczysław Szewczuk „Włoch”, Hipolit Duda „Turek”, Bolesław Wojtaś „Heniek” i Jan Czuk „Kosa”.

    Po powstaniu II Inspektoratu Zamojskiego AK oddział „Wrzosa” zasilili: Kazimierz Piotrowski „Cygan”, Ryszard Wiński „Dziadek”, Alfred Kaszuba „Wąż”, Czesław Szewluk „Miś”, Stanisław Rajtar „Śmiguła”, Stanisław Przybysz „Maszynka” i Mieczysław Szewczuk „Włoch”. Co najmniej od listopada 1948 r. oddział utrzymywał kontakt z Janem Leonowiczem „Burtą” z samodzielnego rejonu WiN Tomaszów Lubelski. Jesienią 1950 r. do oddziału „Wrzosa” w charakterze łączniczek dołączyły Danuta Pilarska i Halina Pawłowska „Eliza”. Wiosną 1951 r. na skutek pościgu za oddziałem zabito „Cygana” oraz ujęto Zbigniewa Uchnasta i Danutę Pilarską. W innych dokumentach wskazywano, że oddział liczył jedynie 3 osoby, jak się jednak wydaje dotyczyło to okresu po przeprowadzonych zatrzymaniach i zabiciu części jego żołnierzy.
    Po powstaniu II Inspektoratu Zamojskiego AK, w marcu 1948 r.,  Józef Pyś wstąpił do niego i podlegał Józefowi Włoszczukowi „Pistoletowi” dowódcy I rejonu w Kotlicach. Początkowo był członkiem oddziału lotnego żandarmerii „Barykady” i „Wrzosa”, a następnie co najmniej od grudnia 1949 r., był w żandarmerii dowodzonej przez Mieczysława Wróblewskiego „Szuma”, w którym byli m.in. „Wrzos” i „Francuz”.

    Józef Pyś "Ostry" (fot. w zbiorach autora; udostępniona przez Adama Pysia).

    23 lutego 1949 r. „Ostry” wziął udział w akcji ekspropriacyjnej na spęd bydła (skup żywca) w Tyszowcach. Z polecenia „Jara” akcję miał wykonać oddział Ludwika Rogalskiego „Kanciarza” przy pomocy dwóch ludzi z drużyny lotnej żandarmerii „Jara”. Jednym z nich był „Ostry”, drugim zaś prawdopodobnie „Barykada”, chociaż niektóre relacje wskazują, że w akcji wziął udział „Wrzos”. Oprócz nich brali w niej udział: „Miś”, „Śmiguła”, „Wąż”, Stanisław Szady „Brzytwa” i Władysław Jakubiak. Bezpośredni udział w akcji, odebrania pieniędzy, mieli wziąć „Miś”, „Ostry” i „Barykada”. Pozostali stanowili ubezpieczenie lub obserwację. Przed akcją wywiad w Tyszowcach przeprowadził osobiście „Kanciarz”. W dniu zdarzenia kasjer Spółdzielni Zbytu Produktów Rolnych w Tomaszowie Lub. Piotr Iracki pobrał pieniądze, celem zakupu żywca w Tyszowcach. Po przybyciu do Tyszowiec udał się wraz z milicjantem Wawrzyńcem Hałasem do domu Adama Błaszczaka, w którym od 3 miesięcy wypłacano pieniądze ludności. Obydwaj usiedli w pokoju. Około godz. 10,00 W. Hałas jadł śniadanie i pilnował drzwi, aby nikt nie wchodził bowiem kasjer nie był jeszcze przygotowany  do wypłat. W tym czasie w kuchni byli: Julia Błaszczak, Adam Błaszczak i Jan Kotowski. Po chwili od strony kuchni wszedł „Barykada” i zapytał Julię Błaszczak czy tutaj spółdzielnia wypłaca pieniądze. Ona potwierdziła to wskazując, że kasjer jest w pokoju. Wówczas „Barykada” otworzył drzwi i próbował wejść do pokoju. Milicjant nie chciał go wpuścić przytrzymując drzwi. Mówił też, aby mężczyzna zaczekał. Po odpowiedzi milicjanta „Barykada” nadal chciał wejść do pokoju na co znów nie pozwolił milicjant zamykając drzwi. Wówczas „Barykada” oddał 3 strzały przez drzwi, co spowodowało śmiertelne zranienie W. Hałasa. Julia Błaszczak, Adam Błaszczak i Jan Kotowski chcieli uciec, lecz w sieni zatrzymał ich „Ostry”, z bronią krótką, nie pozwalając wyjść i każąc położyć się na podłodze. W tym samym czasie „Ostry” zatrzymał w sieni wchodzącego do domu Mieczysława Mazurkiewicza, któremu także kazał położyć się na podłodze. Po chwili grożąc bronią odprowadził ich do pomieszczenia lokatora Edwarda Dąbrowskiego. Do pomieszczenia, w którym leżał milicjant weszli „Barykada” i „Miś”. Jeden z nich oddał do milicjanta jeszcze dwa strzały a kasjerowi zabrał teczkę z pieniędzmi. Oprócz tego „Barykada” zabrał milicjantowi pistolet maszynowy PPSz i pelerynę, zaś „Miś” pistolet „TT”. Podczas zdarzenia zdobyto 2 mln 240 tys. zł. W  wyniku akcji milicjant został ciężko ranny i zmarł 25 lutego 1949 r. w szpitalu. Po wyjściu z mieszkania członkowie oddziału udali się w kierunku Podboru, gdzie stała furmanka, którą odjechali w kierunku Wakijowa. 500 000 zł zabrał „Barykada” z przeznaczeniem dla oddziału lotnego. Resztę pieniędzy „Pistolet” ukrył w swoich zabudowaniach. Następnie udał się do Tyszowiec do „Jara”, który polecił milion złotych przekazać „Brzytwie”. Pozostałą kwotę „Pistolet” miał wypłacić podległym mu członkom organizacji. Po kilku dniach pieniądze wydano „Brzytwie” i J. Jakubiakowi.  Resztę pieniędzy „Pistolet” rozdysponował pomiędzy członków organizacji jako zapomogi lub zwrot za zakupiony rkm „Diegtariewa”. Kwota 67 000 zł pozostała w jego  dyspozycji, które następnie wydano na potrzeby organizacyjne. Milicjantowi Wawrzyńcowi Hałasowi zabrano pistolet maszynowy P.P.Sz-a nr 1085, prod. 1944 r., pistolet TT nr 5160, prod. 1944 r., dokumenty i pelerynę. Wieczorem w dniu 23 lutego 1949 r. „Ostry” i „Barykada” odjechali do „Szuma” pod Grabowiec. Kilka dni później „Szum” otrzymał od „Pistoleta” 20 000 zł. To może wskazywać, że już wówczas „Ostry” znajdował się w oddziale żandarmerii, którym dowodził Szum”. Tym bardziej, że nie chodziło o przekazanie pieniędzy z akcji „Szumowi” bowiem kilka dni później otrzymał je od J. Włoszczuka.

    W dniu 24 czerwca 1949 r. „Ostry” i „Wrzos” zlikwidowali funkcjonariusza MO z Niewirkowa Tadeusza Skrzypczuka, któremu zabrano pm P.P.Sz-a. Wskazywano, że miało to nastąpić w wyniku próby zatrzymania jednego z członków oddziału „Wrzosa” lub też, że został zastrzelony przez oddział Jana Leonowicza „Burty”. Wydaje się jednak, że przypisanie tego zabójstwa oddziałowi „Burty” nie jest właściwe. Na fakt, że Skrzypczuk został zastrzelony z udziałem „Wrzosa” wskazywało to, że w czasie rewizji przeprowadzonej u rodziców Pakosa, w kryjówce w piecu, znaleziono: legitymację funkcjonariusza MO, legitymację PPR i świadectwo ukończenia szkolenia politycznego wystawione na nazwisko Tadeusza Skrzypczuka. Nadto na udział w nim „Ostrego” zdają się wskazywać znalezione na miejscu zabójstwa Skrzypczaka łuski kal. 9 mm z pistoletu FN, odstrzelone z tego samego egzemplarza broni co przy potyczce z milicjantami w Niewirkowie, w którym  „Ostry” uczestniczył. Nadto 18 lutego 1951 r. przy ciężko rannym „Ostrym” znaleziono pistolet FN.

    Stanisław Pakos "Komar", "Gruby", "Wrzos".

    Od lata 1949 r. „Ostry” i „Wrzos” ukrywali się m.in. u Ludwika Rogalskiego i Czesława Szewluka. Jesienią 1949 r. oddział „Wrzosa” i „Ostrego” miał dokonać akcji na Józefa Czubę, który brał czynny udział w organizowaniu spółdzielni produkcyjnych.
    W dniu 8 października 1949 r. „Ostry” i „Wrzos”  ok. godz. 18,00 przybyli do domu Macieja Słomińskiego w Malicach, w którym zamieszkiwał jego zięć Bolesław Cieplikiewicz. Gdy szli od strony lasu zostali zauważeni przez Sewerynę Kwaśną, która tą informację przekazała swojemu mężowi Józefowi Kwaśnemu członkowi ORMO. Kwaśny powiadomił o tym członka PPR i ORMO wójta gminy Werbkowice Wiktora Ciurusia, który szedł na zebranie gromadzkie. W publikacjach wskazywano, że Ciuruś był przed wybuchem II wojny światowej także członkiem Komunistycznej Partii Francji. We wsi wójt uzyskał informację, że mężczyźni pytali o miejsce zamieszkania B. Cieplikiewicza. Chcąc to sprawdzić Ciuruś i uzbrojeni członkowie ORMO Modest Kijko i Kwaśny poszli sprawdzić dom Słomińskiego. Do wnętrza weszli Ciuruś i Kijko, zaś Kwaśny miał ich ubezpieczając na zewnątrz. W tym czasie „Wrzos” i „Ostry” jedli kolację w pokoju. Zapytany przez Ciurusia Cieplikiewicz powiedział, że mężczyźni są jego kuzynami. Wówczas Ciuruś zażądał od nich okazania dokumentów. „Wrzos” powiedział, że okażą je po zjedzeniu posiłku. Następnie Ciuruś wyszedł, a po chwili wrócił uzbrojony w automat PPSz. Towarzyszył mu Kijko. Ciuruś krzyknął „ręce do góry”, na co „Wrzos” je podniósł, zaś „Ostry” strzelił z pistoletu zabijając Ciurusia. Kijko próbował uciec i również został zastrzelony. Po strzałach otaczający dom członkowie ORMO uciekli, zaś przed ucieczką J. Kwaśny ostrzelał niecelnie partyzantów. „Wrzos” i „Ostry” uciekli z domu zabierając broń zabitych. Wraz z nimi uciekł Cieplikiewicz, który następnie powrócił do domu i został zatrzymany przez MO. W toku oględzin miejsca zdarzenia przez MO ustalono, że zwłoki M. Kijko leżały w kuchni. Ciuruś otrzymał postrzały z przodu. Kijko został postrzelony z tyłu, co zdaje się wskazywać na podjętą przez niego próbę ucieczki z mieszkania.

    W dniach 24-25 grudnia 1949 r. „Ostry” uczestniczył w odprawie, w mieszkaniu Jana Kapusty w Kol. Poddąbrowa, dotyczącej lotnej żandarmerii II Inspektoratu Zamojskiego AK. Uczestniczyli w niej m.in. „Ostry”, „Wrzos”, „Kanciarz”, Wacław Borowski „Sierp”, „Szum”, „Wąż”, Bronisław Załoga „Wicher” i „Śmiguła”. W jej trakcie Władysław Skowera „Orkan” wyznaczył „Szuma” dowódcą lotnej żandarmerii, któremu mieli się podporządkować wszyscy członkowie grup zbrojnych inspektoratu. Było to spowodowane koniecznością większego nadzoru nad tymi grupami. Od tej chwili żandarmeria miała podlegać wyłącznie inspektorowi „Jarowi” lub jego zastępcy. Po spotkaniu „Orkan” rozmawiał osobno z „Szumem” i „Ostrym”.
    W dniu 5 lutego 1950 r. „Wrzos” i „Ostry” zlikwidowali w Jatutowie członka PPR Tadeusza Petrykę. 28 lutego 1950 r. „Ostry” wziął udział w ekspropriacyjnej akcji na Spółdzielnię w Niewirkowie, podczas której na szosie koło Niewirkowa zatrzymano furmanki przewożące towary spółdzielni. Udział w niej brali członkowie żandarmerii tj. „Wrzos” i „Ostry” a także członkowie I kompanii II Inspektoratu:  „Kanciarz”, „Maszynka”, „Wąż”, „Śmiguła” i „Sierp”. Przed akcją „Kanciarz”, poprzez Stanisława Rogalskiego, powiadomił „Maszynkę” i „Sierpa”, każąc im zabrać broń. Wieczorem uczestnicy akcji spotkali się w sadzie w Niewirkowie. Udali się do lasu, koło drogi, którą niedługi czas potem przejeżdżały trzy furmanki spółdzielni. Zatrzymania furmanek dokonali „Ostry” i „Wrzos”. Następnie przejrzano zawartość furmanek. Jedną z nich zabrano do lasu zawalowskiego, zaś dwie pozostałe były w tym czasie pilnowane na drodze przez „Węża” i „Śmigułę”. W lesie towary zostały przepakowane na furmankę Stanisława Rogalskiego, zaś furmana i pojazd spółdzielni zwolniono. Towary i broń ukryto w stodole Jana Piłata w kol. Koniuchy, oprócz dwóch skrzynek wódki, którą wcześniej zabrano. Następnego dnia „Kanciarz” zdał relację z akcji „Pistoletowi”, który nakazał przewiezienie towarów. W związku z tą akcją „Jar” uzyskał informację, że akcję samowolnie wykonał „Kanciarz”. Polecił wówczas „Orkanowi” dokładnie ustalić u dowódcy rejonu „Pistoleta”, kto tego dokonał i ukarać winnych. Po kilku dniach „Kanciarz” spotkał się w Zamościu z „Orkanem” i wyjaśnił okoliczności akcji. „Jar” spotkał się również z „Ostrym” i „Wrzosem”. W toku przesłuchania przed UB Pilarski wskazywał, że w wypadku rabunków na własną rękę karano śmiercią bowiem starano się tępić samowolę i bandytyzm. Brak jednak wyciągnięcia konsekwencji przez „Jara”, „Pistoleta” i „Orkana,” zdają się wskazywać, że akcja ta nie miała charakteru samowoli lub też post factum została zaakceptowana przez kierownictwo organizacji.

    Jeden z niezłomnych - Józef Pyś "Śmiały" - część 2/2>
    Strona główna>
    Prawa autorskie>

    0 0

    Uroczystości w 70. rocznicę śmierci por. Józefa Struga "Ordona", 30 VII 2017 r.


    W imieniu organizatorów zapraszam na uroczyste obchody 70. rocznicy śmierci por. Józefa Struga "Ordona", dowódcy oddziału partyzanckiego w Obwodzie WiN Włodawa, które odbędą się przy pomniku w miejscu jego ostatniej walki i śmierci w lesie pod Wielkopolem, przy drodze powiatowej Urszulin - Sawin (2 km za wsią Wielkopole), dnia 30 lipca 2017 r. o godz. 10.00. Uroczystość pod patronatem Wojewody Lubelskiego.

    PROGRAM UROCZYSTOŚCI:

    • godz. 10.00-11.00 uroczysta msza święta polowa przy pomniku,
    • przemówienia okolicznościowe,
    • składanie wiązanek i zniczy,
    • pokazy grupy rekonstrukcyjnej,
    • poczęstunek dla zaproszonych gości, rozmowy, wspomnienia,
    • ok. godz. 13.00 zakończenie uroczystości.

    Gość specjalny: syn por. "Ordona" - Wiesław Strug


    Por. Józef Strug "Ordon"

    Por. Józef Strug ps. "Wilk", "Ordon", ur. 4 marca 1919 r. w Wyhalewie (pow. Włodawa), wykształcenie średnie. Od 1940 r. w ZWZ-AK. W 1941 r. aresztowany przez gestapo, przez kilka miesięcy więziony na Zamku w Lublinie. W latach 1942-1943 z polecenia AK służył na posterunku policji granatowej w Urszulinie (pow. Włodawa). Po wkroczeniu sowietów pozostał w konspiracji, organizator i dowódca samodzielnego oddziału zbrojnego AK-DSZ, podporządkowanego następnie Komendzie   Obwodu   WiN Włodawa.   Ściśle   współdziałał   z   oddziałem   dowodzonym przez   ppor. Leona Taraszkiewicza "Jastrzębia", a następnie przez ppor. Edwarda Taraszkiewicza "Żelaznego". Poległ 30 VII 1947 r. w walce z grupą operacyjna UBP-KBW  w kolonii Sęków (pow. Włodawa).

    Por. Józef Strug „Ordon”, dowódca oddziału partyzanckiego w Obwodzie WiN Włodawa.

    Maj 1947 r. Wspólna odprawa oddziału Józef Struga „Ordona” i patrolu podległego kpt. „Uskokowi” pod dowództwem Walentego Waśkowicza „Strzały”. Od lewej: Stanisław Marciniak „Niewinny”, Walenty Waśkowicz „Strzała”, Józef Strug „Ordon” (pochylony nad mapą), Ludwik Szmydke „Czarny Jurek”, Eugeniusz Arasimowicz „Mongoł”, Czesław Osieleniec „Zagłoba”. Stoją: Ignacy Falkiewicz „Mewa”, Jerzy Marciniak „Sęk” (żołnierz patrolu „Strzały”).

    Prawdopodobne rozmieszczenie obławy: I podgrupa - kolor zielony; II podgrupa - kolor niebieski; III podgrupa - kolor czerwony. Czarnym kolorem zaznaczone miejsce noclegu partyzantów oraz trasę ucieczki do miejsca śmierci "Ordona". [Aby powiększyć mapę kliknij w miniaturkę].

    Pomnik w miejscu gdzie, do końca ostrzeliwując się, zginął Józef Strug "Ordon". W głębi widoczna droga z Sękowa, gdzie podczas próby przebicia się przez kordon obławy został on ranny.

    Napis na pomniku brzmi: BÓG HONOR OJCZYZNA/ZWZ-AK-WiN/PORUCZNIKOWI JÓZEFOWI STRUGOWI PS. "ORDON"/UR. 4 III 1919 R. DOWÓDCY ODDZIAŁU AK I WiN/W TYM MIEJSCU ZAMORDOWANY PRZEZ UB 30 VII 1947 R. ORAZ JEGO ŻOŁNIERZOM POLEGŁYM I ZAMORDOWANYM ZA WOLNOŚĆ OJCZYZNY W LATACH 1939 - 1956/PPOR. ZYGMUNT PĘKAŁA PS. "ŚMIAŁY"/ ŻOŁNIERZ POR. "ORDONA".

    [obejrzyj na youtube]

    Więcej na temat por. Józefa Struga "Ordona" czytaj:
    Strona główna>
    Prawa autorskie>