Are you the publisher? Claim or contact us about this channel


Embed this content in your HTML

Search

Report adult content:

click to rate:

Account: (login)

More Channels


Channel Catalog


Channel Description:

Zapomniani Bohaterowie

older | 1 | 2 | 3 | (Page 4) | 5 | 6 | .... | 14 | newer

    0 0
  • 06/27/14--02:43: Rocznica trzech śmierci...
  • Rocznica trzech śmierci... "Młot", "Mścisław", "Żelazny"

    ...Nie dajmy zginąć poległym.
    Zbigniew Herbert


    Kpt. "Młot" / Por. "Mścisław" / Ppor. "Żelazny"

    W ostatnich dniach czerwca przypadają trzy niezwykle tragiczne rocznice w historii zmagań 5. i 6. Brygady Wileńskiej Armii Krajowej z komunistycznym zniewoleniem.

    65 lat temu, 27 czerwca 1949 r., na kolonii wsi Czaje Wólka [gmina Ciechanowiec] zginął dowódca 6. Brygady Wileńskiej AK kpt. Władysław Łukasiuk ps. "Młot", jak można sądzić w wyniku nieporozumienia, z ręki swego podkomendnego Czesława Dybowskiego "Rejtana". Zwłoki kpt. "Młota" zostały wykopane 13 VIII 1949 r. przez funkcjonariuszy UBP - miejsce pochówku do dziś jest nieznane. 11 listopada 2007 Prezydent RP Lech Kaczyński odznaczył pośmiertnie Władysława Łukasiuka Krzyżem Wielkim Orderu Odrodzenia Polski.
    Trzy lata wcześniej, 28 czerwca 1946 r., w dwóch różnych miejscach i okolicznościach, jednak z rąk tych samych zbrodniarzy, śmierć poniosło dwóch oficerów 5. Brygady Wileńskiej Armii Krajowej :

    • Por. Marian Pluciński ps. "Mścisław", uczestnik wojny obronnej 1939, następnie w konspiracji ZWZ-AK. Od kwietnia 1944 d-ca plutonu w 5. Brygadzie Wileńskiej. Po rozwiązaniu brygady przedostał się wraz ze swoim oddziałem na teren Puszczy Augustowskiej, a następnie powrócił na Wileńszczyznę. Do listopada 1944 dowodził oddziałem złożonym z rozbitków brygad wileńskich, operujących na północ od Wilna. Wiosną 1945 przedostał się na teren Białostocczyzny i nawiązał kontakt z mjr. "Łupaszką". Objął dowództwo 4. szwadronu w odtwarzanej 5. Brygadzie Wileńskiej . Po rozwiązaniu oddziału, w październiku 1945  r. zaprzestał działalności konspiracyjnej. Aresztowany przez białostocki UB na skutek donosu, został skazany na śmierć i zamordowany 28 VI 1946 roku. Nawet UB wystawiło mu mimowolnie dobrą opinię: „energiczny, odważny, bandycki upór”. Miejsce pochówku „Mścisława” do dzisiaj pozostaje nieznane. 11 listopada 2007 r. Prezydent RP Lech Kaczyński odznaczył pośmiertnie Mariana Plucińskiego Krzyżem Komandorskim z Gwiazdą Orderu Odrodzenia Polski.
    • Ppor. Zdzisław Badocha ps. "Żelazny", ur. 22 marca 1923 r. w Dąbrowie Górniczej, harcerz, żołnierz 5. Wileńskiej Brygady AK, podporucznik czasu wojny, dowódca 2. szwadronu w tej brygadzie. Uważany za najlepszego dowódcę polowego mjr. "Łupaszki". Major wystąpił z wnioskiem o odznaczenie "Żelaznego" Krzyżem Virtuti Militari , pisząc: "bardzo odważny, dzielny, pełen inicjatywy, wykazał wielką odwagę osobistą" . Dowodził m.in. głośną akcją 19 maja 1946 r., o której informowało BBC. Szwadron "Żelaznego" rozbroił tego dnia 7 posterunków milicji w powiatach Kościerzyna i Starogard, zlikwidował dwie placówki UB, rozstrzelał 5 funkcjonariuszy UB, w tym sowieckiego doradcę, oficera NKWD. "Żelazny" zginął 28 VI 1946 r., podczas próby przebicia się przez obławę UB w majątku Czernin koło Sztumu, gdzie leczył się z ran postrzałowych. Miejsce jego pochówku pozostaje nieznane. 5 grudnia 2004 r. upamiętniono ppor. Zdzisława Badochę „Żelaznego”, odsłaniając w Czerninie pod Sztumem tablicę pamiątkową na ścianie kościoła parafialnego. 11 kwietnia 2006 r. poświęcono w Czerninie skromny pomnik „Pamięci żołnierzy szwadronu "Żelaznego"”.

    Rok 1945. Stoją od lewej: ppor.cz.w. Henryk Wieliczko "Lufa", zamordowany 14 marca 1949 na zamku lubelskim, por. Marian Pluciński "Mścisław", zamordowany 28 czerwca 1946 w białostockim więzieniu, mjr Zygmunt Szendzielarz "Łupaszka", zamordowany 8 lutego 1951 na Mokotowie, wachm. Jerzy Lejkowski "Szpagat", ppor. Zdzisław Badocha "Żelazny", poległ w walce z UB 26 czerwca 1946 w Czerninie koło Sztumu .

    Kadra 5. Brygady Wileńskiej AK. Od lewej: mjr Zygmunt Szendzielarz „Łupaszka”, por. Jerzy Jezierski „Stefan”, ppor. Władysław Łukasiuk „Młot”, por. Zygmunt Błażejewicz „Zygmunt”, ppor. Lucjan Minkiewicz „Wiktor”, ppor. Jan Zaleski „Zaja”.
    GLORIA VICTIS !

    Strona główna>
    Prawa autorskie>

    0 0

    61. rocznica śmierci por. Wacława Grabowskiego "Puszczyka" i jego żołnierzy

    ...Nie dajmy zginąć poległym.
    Zbigniew Herbert


    Por. Wacław Grabowski "Puszczyk" (1916-1953)

    61 lat temu, 5 lipca 1953 roku, w walce z 1300-osobową obławą UB-KBW we wsi Niedziałki zginał dowódca ostatniego patrolu Narodowego Zjednoczenia Wojskowego działającego na Mazowszu północnym, por. Wacław Grabowski "Puszczyk". Wraz z nim, podczas próby przebicia się przez pierścień okrążenia, poległo sześciu jego żołnierzy.

    Ż ołnierze NZW z patrolu por. Wacława Grabowskiego "Puszczyka" polegli w walce stoczonej 5 lipca 1953 r. z 1300-osobową grupą operacyjną UB-KBW we wsi Niedziałki na Mazowszu . Od lewej leżą: Henryk Barwiński "August", Kazimierz Żmijewski "Jan", Lucjan Krępski "Jastrząb", Feliks Gutkowski "Gutek", Piotr Suwiński "Stanisław", por. Wacław Grabowski "Puszczyk", Antoni Tomczak "Malutki". Zdjęcie wykonane przez UB.

    Wacław Grabowski urodził się 10 grudnia 1916 r. w rodzinie zarządcy majątku Krępa (pow. Mława). W okresie nauki w szkole średniej działał w harcerstwie. Uczestniczył w wojnie obronnej 1939 r. W okresie okupacji niemieckiej był żołnierzem ZWZ-AK w Obwodzie Mława. Służbę w oddziałach partyzanckich rozpoczął już w 1943 r. Służył w Kedywie (Kierownictwo Dywersji) Armii Krajowej i oddziale partyzanckim ppor. Stefana Rudzińskiego "Wiktora". Po wejściu Armii Czerwonej działał w strukturze Ruchu Oporu Armii Krajowej (ROAK) w ramach batalionu "Znicz" dowodzonego przez kpt. Pawła Nowakowskiego "Łysego" (uczestniczył m.in. w udanej akcji z 2/3 czerwca 1945 r. na PUBP w Mławie, w wyniku której uwolniono 32 więźniów oraz zastrzelono 4 UB-eków).

    Ppor. Stefan Rudziński "Wiktor"

    Po rozwiązaniu oddziału w 1945 r. (tzw. "akcja rozładowywania lasów"Jana Mazurkiewicza "Radosława") "Puszczyk" zdołał przedostać się do amerykańskiej strefy okupacyjnej w Niemczech. Przez pewien czas służył w Polskich Kompaniach Wartowniczych. Stwierdził jednak, iż jego "miejsce jest w Polsce" i powrócił do kraju. Ponownie podjął działalność konspiracyjną, organizując nieduży oddział partyzancki operujący w powiatach Mława, Przasnysz, Działdowo i Ciechanów.

    Dowodził samodzielnym oddziałem wchodzącym prawdopodobnie w skład 16 Okręgu NZW. Po jego likwidacji nawiązał kontakt z Mieczysławem Dziemieszkiewiczem "Rojem" (zginął 13 IV 1951 r. we wsi Szyszki).
    Jego grupa, działająca w latach 1947–1953, nastawiona była na dotrwanie do zmiany sytuacji politycznej w Polsce i ograniczała swą aktywność do niezbędnej samoobrony i akcji aprowizacyjnych. Głośnym  wyczynem "Puszczyka" było m.in. przebicie się przez zasadzkę bezpieki w październiku 1952 r. w okolicach Konopek (od jego kul padło dwóch oficerów MBP i żołnierz KBW). Od jesieni 1951 r. oddział nie prowadził już żadnych działań dywersyjnych, będąc typową "grupą przetrwania".

    Wycinek mapy okolicy, w której ukrywał się "Puszczyk" i jego żołnierze w 1953 r.

    Do jesieni 1952 r. ukrywał się w przygotowanym uprzednio bunkrze w powiecie działdowskim, a po jego zlokalizowaniu przez resort bezpieczeństwa przeszedł w okolice Mławy, gdzie do lata 1953 r. "melinował" w kolonijnych gospodarstwach miejscowości Niedziałki, u rodzin: Marianny Jeziorskiej, Stanisława Adamczyka i Zygmunta Klimaszewskiego. Ostatnią bazą "Puszczyka" stała się właśnie wioska Niedziałki (gm. Turza Mała), gdzie jego grupa przez wiele miesięcy ukrywała się w gospodarstwie rodziny Jeziorskich. Miejsce ich stacjonowania wydał współpracownik UB Wacław Głuszek (za zdradę wypłacono mu 5000 zł).

    5 lipca 1953 r. gospodarstwo w Niedziałkach, gdzie stacjonowali partyzanci, otoczyła 1300-osobowa grupa operacyjna UB-KBW.
    Dowodzący operacją oficer KBW informował:
    [...] O godz. 15.00 przystąpiono do operacji okrążając zabudowania w momencie nawiązywania styków 2/ch kompanii zamykający pierścień [...] banda w sile 7-miu ludzi podjęła ucieczkę w kierunku lasu, gdzie nie widoczna była obstawa dla niej. W tym czasie została nakryta silnym krzyżowym ogniem z broni maszynowej i obstawy i banda widząc, że jest okrążona zajęła stanowiska w życie, przyjmując obronę, jednocześnie wycofując się w kierunku lasu. W wyniku półtoragodzinnej walki banda została całkowicie zlikwidowana [...]".
    Pomimo tak wielkiej dysproporcji sił partyzanci podjęli próbę przebicia się z okrążenia, ginąc kolejno w krzyżowym ogniu broni maszynowej. Wraz z por. Wacławem Grabowskim "Puszczykiem", który ostatni nabój przeznaczył dla siebie, poległo czterech jego żołnierzy: Henryk Barwiński "August", Lucjan Krępski "Jastrząb", Piotr Suwiński "Stanisław" i Antoni Tomczak "Malutki". Dwóch ciężko rannych partyzantów - Feliksa Gutowskiego "Gutka" i Kazimierza Żmijewskiego "Jana" - przewieziono do szpitala w Mławie, gdzie zmarli.

    Obelisk w miejscu śmierci por. "Puszczyka" i jego żołnierzy, odsłonięty i poświęcony 8 września 2001 roku. Ufundowali go kombatanci, rodziny poległych oraz mieszkańcy gmin Lipowiec Kościelny i Kuczbork.

    Marianna Jeziorowska ps. "Grześ", za udzielanie schronienia partyzantom por. "Puszczyka", została aresztowana i skazana na karę wieloletniego więzienia, którego murów już nigdy żywa nie opuściła. Zmarła 18 lipca 1955 roku w komunistycznym więzieniu Warszawa-Mokotów.

    Obelisk w miejscu śmierci por. Wacława Grabowskiego "Puszczyka" i jego żołnierzy.

    Cmentarz w Lipowcu Kościelnym. Metalowy krzyż i tablica pamiątkowa na symbolicznej mogile por. "Puszczyka" i jego żołnierzy.

    Tablica na krzyżu na cmentarzu w Lipowcu Kościelnym:"Pamięci byłych żołnierzy AK-NZW poległych w dniu 5 lipca 1953 r. w miejscowości Niedziałki w obronie honoru narodu i godności własnej oraz wolności nie tylko własnej".

    Ostatnimi partyzantami antykomunistycznego podziemia na północnym Mazowszu, którzy zginęli w walce z komunistami byli Kazimierz Dyksiński "Kruczek" oraz Leon Malicki"Zygmunt". Po wkroczeniu Sowietów byli żołnierzami ROAK (Ruch Oporu Armii Krajowej), a następnie 11. Grupy Operacyjnej NSZ. "Kruczek" został aresztowany 3 stycznia 1947 r. i skazany na karę śmierci. W nocy po ogłoszeniu wyroku uciekł z więzienia i dołączył do oddziału por. Franciszka Majewskiego "Słonego". W październiku 1947 r. wraz z oddziałem wszedł w skład XXIII Okręgu Narodowego Zjednoczenia Wojskowego. Po rozbiciu struktur NZW ukrywał się wraz z Leonem Malickim "Zygmuntem". Partyzanci zostali wydani przez agenta UB "Kaszuba" - człowieka, u którego się ukrywali. 10 czerwca 1954 r., osaczeni przez obławę UB we wsi Będzymin w pow. Sierpc, podjęli swoją ostatnią walkę.
    Tak opisał to wydarzenie w raporcie skierowanym do naczelnika Wydziału I Departamentu III MBP naczelnik Wydziału III WUBP w Warszawie:
    [...] O godz. 17.30 zabudowania agenta "Kaszuby" oraz przyległe budynki należące do sąsiadów agenta zostały okrążone. Do środka weszła grupa szturmowa, która została ostrzelana przez bandytów i obrzucona granatami[...] Bandyci zostali wyparci z budynków na odkryte pole, nie orientując się, że są okrążeni przez obstawę, zostali przykryci ogniem i w tym momencie Malicki Leon ps. "Zygmunt", będąc rannym strzelił sobie w głowę z własnego pistoletu, natomiast bandyta Dyksiński Kazimierz ps. "Kruczek" podłożył pod siebie granat, który eksplodował pozbawiając go życia.[...].
    Do dziś miejsca pochówków ostatnich partyzantów Mazowsza, jak i wielu innych, pozostają nieznane.
    GLORIA VICTIS !!!


    Strona główna>
    Prawa autorskie>

    0 0

    PREMIEROWE WYKONANIE REWELACYJNEGO PROGRAMU MUZYCZNEGO
    "NAS NAUCZONO. TRZEBA ZAPOMNIEĆ"

    POSŁUCHAJ WYBRANYCH UTWORÓW I PRZECZYTAJ GDZIE I KIEDY ODBĘDZIE SIĘ KONCERT.
    TAM TRZEBA BYĆ !

    Pamiętacie Państwo płytę „Myśmy rebelianci” zespołu „De Press”? Ja pamiętam ją bardzo dobrze, może dlatego, że byłem jej pomysłodawcą. Wiedziałem wówczas, a było to pięć lat temu, że czas najwyższy, aby teksty śpiewane przez Żołnierzy Wyklętych – Żołnierzy Niezłomnych w leśnych obozowiskach zostały rozpowszechnione w formie atrakcyjnej dla współczesnych, przede wszystkim dla ludzi młodych, czyli, przyjmijmy, dla osób poniżej 60 roku życia – wychowanych w estetyce muzycznej rocka. Uznałem, że najlepszym nośnikiem przekazu treści wyśpiewywanych swego czasu przez bohaterów walki o wolność z lat 1944-1954 będzie właśnie muzyka rockowa. Ze swoim pomysłem i zbiorem wyselekcjonowanych wspólnie z Kazimierzem Krajewskim (wybitnym znawcą tematu polskiego podziemia niepodległościowego) tekstów zgłosiłem się do Muzeum Powstania Warszawskiego, które zgodziło się zostać wydawcą płyty a jako wykonawcę piosenek wybrało grupę De Press. W mojej ocenie, był to wybór bardzo dobry. Znana i szanowana kapela punk rockowa poniosła teksty Żołnierzy Wyklętych w świat w sposób przyjemny dla ucha a, co równie ważne, także bardzo skutecznie. Wystarczy zajrzeć do Youtube i sprawdzić jaką popularnością, mierzoną liczbą zarejestrowanych „wejść”, cieszą się takie kawałki, jak „Myśmy rebelianci”, „Marsz oddziału „Zapory”, „Piosenka ludzi bez domu” czy „Patrol”.

    Dlaczego o tym wspominam? Dlatego, że tytułowe TO – czyli program muzyczny „Nas nauczono. Trzeba zapomnieć” (fraza wiersza Krzysztofa Kamila Baczyńskiego „Pokolenie”) – zgodnie z moim zamysłem, znakomicie zrealizowanym przez muzyków zespołu CONTRA MUNDUM grającego ciężkiego, ale bardzo melodyjnego rocka, muzyków fantastycznych brzmieniowo i  rewelacyjnych warsztatowo, z niesamowitym charyzmatycznym wokalistą – Norbertem „Smołą” Smolińskim, jest rozwinięciem tematu podjętego przez De Press na płycie „Myśmy rebelianci”. Przeciwko światu, bo tak należy tłumaczyć nazwę kapeli, wykorzystując teksty m.in. Wyspiańskiego, Słowackiego, Norwida, Baczyńskiego i Gajcego, przeprowadzi publiczność przez istotny fragment dziejów polskiego ducha wolnościowego, opowie o ludziach, którym ojczyzna nie była dana, lecz zadana,  o  pokoleniach naszych przodków, które, poczynając od Konfederacji Barskiej a kończąc na Żołnierzach Wyklętych, stawały w obronie wolności naszej wspólnoty narodowej.


    To wydarzenie muzyczne – 12 września 2014 r., godz. 20.45, Gdynia, ul. Świętego Piotra 2, Klub Ucho - będzie jedną z imprez towarzyszących VI edycji festiwalu „Niepokorni, Niezłomni, Wyklęci”, którego twórcą i organizatorem, we współpracy z Miastem Gdynia, jest znany dokumentalista Arkadiusz Gołębiewski. Gorąco zapraszam Państwa na ten koncert (wstęp wolny). A czynię tak, bo program „Nas nauczono. Trzeba zapomnieć” jest po prostu znakomity i koncert zapowiada rewelacyjnie!

    Nie mogę i nie chcę zdradzać wszystkiego, ale wiedzcie Państwo, że CONTRA MUNDUM zagra między innymi utwór do tekstu „Zgasły dla nas nadziei promienie” Edmunda Wasilewskiego (pieśń sztyletników z Powstania Styczniowego). Zapraszam do wysłuchania wersji demo zarejestrowanej podczas prób zespołu:

    ZGASŁY DLA NAS
    (muzyka: Norbert „Smoła” Smoliński / Adam „Malczas” Malczewski )


    Powinniście Państwo też wiedzieć, że kamieniem węgielnym programu muzycznego „Nas nauczono. Trzeba zapomnieć” jest refleksja profesora Henryka Elzenberga, zanotowana przez niego w sztambuchu pod datą 5 grudnia 1941 roku:
    Ale przecież w głębi jakiś stosunek do zdarzeń kształtować się musi (…). Poczucie absolutnej dwutorowości dziejów – dziejów zbrodni i dziejów ducha, idących obok siebie bez najmniejszego wzajemnego oddziaływania, tworzonych przez gatunki ontologicznie bardziej sobie obce niż w zoologii jaszczury i amonity.
    Ta myśl nadal zachowuje aktualność.

    W programie „Nas nauczono. Trzeba zapomnieć”, na który składa się kilkanaście utworów skomponowanych przez zespół, reprezentanci dziejów zbrodni praktycznie się nie pojawiają, bo i po co. Dla nich pozostaje jedynie pogardliwe zapomnienie. CONTRA MUNDUM chce przypominać i nieść pamięć o tych, którzy swym życiem zapisali karty dziejów ducha. Ale jest w tym programie utwór będący rodzajem specyficznego dialogu pomiędzy jednym z przedstawicieli świata opresji a reprezentantami dziejów ducha. To utwór do tekstu Mieczysława Romanowskiego (zginął w Powstaniu Styczniowym jako partyzant oddziału Marcina Borelowskiego „Lelewela” 24 kwietnia 1863 r. w boju pod Józefowem) „Sztandary Polskie na Kremlu”. Zespół zamierza odśpiewać go razem z publicznością. Rekomenduję rozpoczęcie własnych prób od zaraz; w tym celu proszę dobrze zapoznać się z wersją demo tego utworu zarejestrowaną podczas prób CONTRA MUNDUM:

    SZTANDARY POLSKIE NA KREMLU
    (muzyka: Norbert „Smoła” Smoliński)


    Najważniejszą ideą  programu „Nas nauczono. Trzeba zapomnieć” jest opowieść o ludziach, którzy znaleźli w sobie moc, aby w obronie wolności zmierzyć się z losem. Jak pisał najwybitniejszy współczesny poeta polski Zbigniew Herbert w eseju „Hamlet na granicy milczenia: los jest nieubłaganą obcą siłą, z którą ani paktować nie można, ani jej skruszyć. Bohaterowie tedy buntują się i walczą. Program „Nas nauczono. Trzeba zapomnieć” w wykonaniu CONTRA MUNDUM jest hołdem dla tych sprawiedliwych naszych przodków, którzy – tu znów przywołam Poetę – nie wygrażali pięściami niebu, ale dorośli do losu. Kiedy się go już dotknie rozumem i sercem, kiedy się go wewnętrznie zaakceptuje, przestaje on być gwałtem, a staje się siłą bohatera. Jakże  adekwatnie a jednocześnie dramatycznie  napisał  o tym  Krzysztof Kamil Baczyński w wierszu "Pokolenie":
    Do palców przymarzły struny
    Z cienkiego krzyku roślin.
    Tak się dorasta do trumny,
    jakeśmy w czasie dorośli
    Jednymi z tych, którzy dorośli do losu, w znaczeniu, o którym pisali Baczyński i Herbert, byli żołnierze podległych  majorowi „Łupaszce” oddziałów 5 i 6 Brygady Wileńskiej AK. Spośród ponad 400 partyzantów, którzy przewinęli się przez te formacje w latach 1945-1952, życie w walce komunistami oddało blisko 180 żołnierzy. Pozostała po nich, pośród tych, którym droga jest sprawa krwi przelanej za wolność naszej ojczyzny i prawo człowieka do wolnego życia na ziemi, dobra pamięć. Pozostała też pieśń – śpiewany na melodię „Szarej piechoty” Hymn 5 Brygady Wileńskiej mjra „Łupaszki” (spopularyzowany przez De Press w formie ballady „Wiernie iść"). Został napisany przez żołnierza 1 szwadronu o pseudonimie „Fryc” (Stanisław Łaszkiewicz; ”Fryc” dostał się do niewoli po zwycięskiej dla partyzantów walce z  komunistyczną grupą operacyjną  8 sierpnia 1945 r. pod Sikorami na Podlasiu. Był przesłuchiwany przez „Smiersz”, zaginął bez śladu). W wykonaniu CONTRA MUNDUM Hymn 5 Brygady Wileńskiej zabrzmi następująco (wersja demo, zarejestrowana podczas prób zespołu):

    HYMN 5 BRYGADY WILEŃSKIEJ AK
    (muzyka: Norbert „Smoła” Smoliński)


    I już naprawdę niczego więcej na temat występu CONTRA MUNDUM nie zdradzę. No, jeszcze tylko, że o oprawę sceniczną koncertu zadba Tomasz Madejski, znakomity polski operator filmowy, autor zdjęć do takich obrazów, jak „Testosteron” czy „Pod mocnym aniołem”, twórca teledysku do utworu De Press „Myśmy rebelianci”.

    Mam nadzieję, że teraz już wiecie Państwo, że koncertu CONTRA MUNDUM po prostu trzeba wysłuchać. Zagrają dla Państwa:

    • Norbert „Smoła” Smoliński – śpiew,
    • Adam „Malczas” Malczewski – gitara,
    • Tomasz Zień – organy Hammonda, pianino,
    • Michał Kamiński – gitara basowa,
    • Emil Wernicki – perkusja.



    Do zobaczenia 12 września br. w Gdyni.



    Grzegorz Wąsowski
    adwokat, współkieruje pracami Fundacji "Pamiętamy" , zajmującej się przywracaniem pamięci o żołnierzach polskiego podziemia niepodległościowego
    z lat 1944-1954

    Strona główna>
    Prawa autorskie>

    0 0

    Rajd Pieszy Wilczym Tropem Wyklętych, Toruń - Wilcze Kąty, 26-28 września 2014

    Fundacja Niezłomni im. Zygmunta Szendzielarza "Łupaszki" zaprasza zaprasza wszystkich młodych miłośników historii polskiego podziemia antykomunistycznego na Rajd Pieszy Wilczym Tropem Wyklętych.
    [kliknij w plakat, aby powiększyć]

    Rajd Wilczym tropem Wyklętych, to impreza historyczna kierowana do młodego odbiorcy, mająca na celu przybliżyć uczestnikom problematykę antykomunistycznej partyzantki. Idea rajdu narodziła się wśród środowisk patriotycznych z powiatu toruńskiego w 2013 roku. Rok 2013 był poświęcony Żołnierzom Wyklętych.  Rajdy tego typu cieszą się wielką popularnością i odgrywają ważna rolę w przekazywaniu historii wśród młodego pokolenia. Wychodząc naprzeciw temu trendowi, wspólnie z Fundacją Niezłomni  im. Zygmunta Szendzielarza „Łupaszki” podjęto decyzję i wysiłek zorganizowania tego typu imprezy na terenie powiatu toruńskiego.

    Rajd ma na celu pokazanie młodemu uczestnikowi, że zabawa w „świetlika”, nauka posługiwania się mapą, alfabet Morsa oraz praca w zespole nie są nudne i nic nie warte, lecz owocują w przyszłości.

    Rajd odbędzie się w dniach 26–28 września 2014 roku. Głównym organizatorem jest Fundacja Niezłomni. Rajd ma charakter gry patrolowej, gdzie uczestnicy przemierzają wyznaczą trasę, wcielając się jeden z oddziałów podziemia niepodległościowego. Wyprawę w poszukiwaniu Wilczych Tropów Wyklętych rozpoczynamy w Toruniu. Baza rajdu znajduje się wśród sosnowych lasów borów Bydgoskich, nieopodal królowej Polskich rzek, Wisły, w siedlisku Wilcze Kąty. Każdy partol chcący uczestniczyć w naszym rajdzie winien wypełnić kartę zgłoszeniową patrolu, która dostępna jest pod adresem www.rajdniezlomni.pl i przesłać ją pocztą elektroniczną pod adres rajd@fundacjaniezlomni.pl. O uczestnictwie w rajdzie decyduje kolejność zgłoszeń, liczba miejsc jest ograniczona. W razie pytań można dzwonić pod numer: +48 509 927 917

    Na rajdzie czeka wiele atrakcji, które będą przez uczestników zapamiętane i zapewne spotkamy się znów za rok na trasie rajdu.
    Ważną informacją jest to, że impreza jest bezpłatna – czyli nie ma wpisowego, a jedyny koszt jaki ponosi uczestnik to przejazd z miejsca koncentracji na trasę rajdu (maksymalnie 7,50 zł.)

    W imieniu organizatorów wszystkich chętnych serdecznie zapraszam do wzięcia udziału.


    Strona główna>
    Prawa autorskie>


    0 0
  • 09/16/14--12:16: TRZEBA PRZECZYTAĆ !!! (78)

  • Mariusz Bechta
    Pogrom czy odwet?Akcja zbrojna Zrzeszenia "Wolność i Niezawisłość" w Parczewie 5 lutego 1946 r.
    Wydawnictwo Zysk i S-ka 2014, ss. 512 + 56 stron wkładki zdjęciowej + trzy mapy, format: 165 x 235 mm, oprawa: miękka ze skrzydełkami.

    Książka Mariusza Bechty to wyczerpujące, wnikliwe, pełne niuansów studium najazdu niepodległościowych partyzantów z antykomunistycznej organizacji Zrzeszenie "Wolność i Niezawisłość" na podlaski Parczew 5 lutego 1946 roku. Akcja ta, choć miała stosunkowo łagodny przebieg, zasiała panikę i wymusiła opuszczenie miasta przez niemal całą ludność żydowską. Autor dogłębnie opisał złożone tło operacji, osadzając ją w szerokim i skomplikowanym kontekście społecznym, ekonomicznym, politycznym, militarnym i kulturowym. Zdaniem Mariusza Bechty celem najazdu było ukaranie ludności żydowskiej za kolaborację z komunistami. Parczewscy Żydzi wprawdzie w większości komunistami nie byli, wielu z nich potrafiło jednak zręcznie wyzyskać system sowieckiej okupacji do zdominowania życia miasta i okolic, faworyzując swoją grupę etniczno-religijną lub współpracując z okupacyjnym reżimem.
    Wydarzenia w Parczewie ukazują ważny aspekt stosunków polsko-żydowskich po Zagładzie w mikroskali. Opracowanie to jest zachętą do odważnej debaty nad kontrowersyjnymi tematami w naszej historii oraz przykładem tego, jak rozmaite są interpretacje zjawisk kolaboracji, dostosowania i oporu.
    (z przedmowy prof. M.J. Chodakiewicza)

    Gdyby polska historiografia miała tak rzetelnych i odważnych historyków jak Mariusz Bechta, byłbym spokojny o nasze wewnętrzne boje o pamięć i politykę historyczną broniącą dobrego imienia Polaków. Polska historia potrzebuje właśnie takich mikrostudiów. Opanowanie Parczewa przez bolszewików w lipcu 1944 roku, tworzenie aparatu przemocy z bandy kryminalistów i analfabetów, a potem okrutne zbrodnie na polskich patriotach ukazane w kontekście dziejowym, pozwalają w szerszej skali zrozumieć mechanizmy powtórnego najazdu Sowietów na Polskę i dzieje powojennego antykomunistycznego podziemia. Od tej pory odbicie Parczewa z rąk komunistów przez partyzantów Zrzeszenia WiN na początku 1946 roku będzie dla mnie symbolem powstania Polaków przeciwko narzuconej przez Moskwę władzy. Chwała por. Leonowi Taraszkiewiczowi ps. "Jastrząb" i jego podkomendnym! A Mariuszowi Bechcie szacunek za przywrócenie im dobrego imienia!
    (dr hab. Sławomir Cenckiewicz)
    Mariusz Bechta– historyk, wydawca, doktor nauk humanistycznych w zakresie historii. Pracownik naukowy Oddziałowego Biura Edukacji Publicznej Instytutu Pamięci Narodowej w Warszawie. Zajmuje się historią polityczną Polski w XX wieku ze szczególnym uwzględnieniem tożsamości historycznej Podlasia. Autor monografii: Rewolucja, mit, bandytyzm. Komuniści na Podlasiu w latach 1939-1944 (Biała Podlaska 2000), …między Bolszewią a Niemcami. Konspiracja polityczna i wojskowa Polskiego Obozu Narodowego na Podlasiu w latach 1939-1952 (Warszawa 2008, 2009). Redaktor naczelny "Templum Novum" .

    Patronat honorowy: Stowarzyszenie Żołnierzy Zrzeszenia WiN w Lublinie


    Książka do nabycia (bezpośrednio od autora):

    Strona główna>
    Prawa autorskie>

    0 0

    Spotkania z dr. Mariuszem Bechtą, autorem książki "Pogrom czy odwet?" - Parczew - 26 września (piątek), Biała Podlaska - 27 września (sobota).

    W piątek, 26 września o godz. 17.00 w sali konferencyjnej Urzędu Miasta w Parczewie odbędzie się promocja książki "Pogrom czy odwet? Akcja zbrojna Zrzeszenia "Wolność i Niezawisłość" w Parczewie 5 lutego 1946 r." autorstwa dr. Mariusza Bechty.


    W sobotę 27 września 2014 r. Bialskie Centrum Kultury w Białej Podlaskiej, przy ul. Warszawskiej 11, zaprasza o godz. 17.00 do sali nr 15 na spotkanie z dr. Mariuszem Bechtą, autorem książki "Pogrom czy odwet? Akcja zbrojna Zrzeszenia "Wolność i Niezawisłość" w Parczewie 5 lutego 1946 r.".


    Mariusz Bechta– historyk, wydawca, doktor nauk humanistycznych w zakresie historii. Pracownik naukowy Oddziałowego Biura Edukacji Publicznej Instytutu Pamięci Narodowej w Warszawie. Zajmuje się historią polityczną Polski w XX wieku ze szczególnym uwzględnieniem tożsamości historycznej Podlasia. Autor monografii: Rewolucja, mit, bandytyzm. Komuniści na Podlasiu w latach 1939-1944 (Biała Podlaska 2000), …między Bolszewią a Niemcami. Konspiracja polityczna i wojskowa Polskiego Obozu Narodowego na Podlasiu w latach 1939-1952 (Warszawa 2008, 2009). Redaktor naczelny "Templum Novum" .

    Strona główna>
    Prawa autorskie>

    0 0

    Uroczystość w 67. rocznicę śmierci kpt. Jana Dubaniowskiego "Salwy" - 28 września 2014 r.


    [kliknij, aby powiększyć]

    Program uroczystości:

    W uroczystościach weźmie udział córka kpt. "Salwy", Maria Dubaniowska - Guzdek.
    W Rudzie Kameralnej prelekcję na temat okoliczności śmierci kpt "Salwy", wygłosi mgr Grzegorz Gaweł, autor będącej w przygotowaniu biografii kpt. Jana Dubaniowskiego.
    67. rocznica śmierci kpt. Jana Dubaniowskiego "Salwy"

    ...Nie dajmy zginąć poległym.
    Zbigniew Herbert


    Kpt. Jan Dubaniowski "Salwa" (1912-1947)

    67 lat temu, 27 września 1947 roku, poległ w walce z obławą UB kpt. Jan Dubaniowski ps. „Salwa”, dowódca oddziału partyzanckiego „Żandarmeria”, który  w latach 1945–1947 należał do najbardziej  aktywnych jednostek partyzanckich antykomunistycznego podziemia w Krakowskiem. Faktycznie będąc oddziałem poakowskim, od 1945 r. konsekwentnie uznawał swą przynależność do Narodowych Sił Zbrojnych . Po śmierci dowódcy część jego żołnierzy walczyła z komunistami do 1951 roku.

    GLORIA VICTIS !!!


    Żołnierze oddziału kpt. Jana Dubaniowskiego "Salwy" . Dowódca stoi w środku.

    Kapitan Jan Dubaniowski "Salwa" jako jeden z nielicznych dowódców antykomunistycznego podziemia posiada swój grób. Został pochowany na cmentarzu parafialnym w Zakliczynie (w powiecie tarnowskim, woj. małopolskie). Jest to miejsce jak najbardziej godne tego dowódcy... spoczywają na nim m.in. żołnierze z okresu I wojny (235 mogił pojedynczych i 2 zbiorowe),żołnierze 38 pułku piechoty WP z kampanii wrześniowej 1939 r. oraz kapitan Kazimierz Bojarski "Kuba" z I pułku piechoty Legionów Polskich z 1914 r. (grób kpt. Dubaniowskiego "Salwy" można odnaleźć idąc wzdłuż cmentarza wojennego od strony bocznego wejścia po prawej stronie na skrzyżowaniu alejek. W lewo alejka prowadzi do kaplicy w prawo do grobów sióstr zakonnych). Mogiłą kpt. "Salwy" opiekuje się Pan Grzegorz Gaweł, działający w ramach Małopolskiego Stowarzyszenia Miłośników Historii "Rawelin".

    Grób kpt. Jana Dubaniowskiego "Salwy" na cmentarzu w Zakliczynie.

    Więcej o kpt. Janie Dubaniowskim "Salwie" i jego żołnierzach czytaj:
    Strona główna> Prawa autorskie>

    0 0

    Ośmiu bohaterów odzyskało nazwiska – Warszawa, 28 września 2014 r.

    Miniaturka

    Na uroczystości w Pałacu Prezydenckim z udziałem Prezydenta RP Bronisława Komorowskiego rodziny ośmiu ofiar terroru komunistycznego odebrały noty identyfikacyjne swoich krewnych, których szczątki ekshumowano w kwaterze „Ł" Cmentarza Wojskowego na warszawskich Powązkach. Zidentyfikowani to: Julian Czerwiakowski, Bolesław Częśćik, Stefan Głowacki, Bolesław Kontrym, Dionizy Sosnowski, Zygmunt Szymanowski, Ludwik Świder i Aleksander Tomaszewski.

    Do tej pory w kwaterze „Ł" wydobyto szczątki ok. 200 osób. Już wcześniej zidentyfikowano 28 z nich. Byli to: Stanisław Abramowski, Władysław Borowiec, Henryk Borowy-Borowski, Bolesław Budelewski, Edmund Z. Bukowski, Jan Czeredys, Hieronim Dekutowski, Adam Gajdek, Roman Groński, Stanisław Kasznica, Aleksander Adam Kita, Zygfryd Kuliński, Stanisław Łukasik, Józef Łukaszewicz, Jerzy Miatkowski, Stanisław Mieszkowski, Antoni Olechnowicz, Marian Orlik, Henryk Pawłowski, Tadeusz Pelak, Zbigniew Przybyszewski, Karol Rakoczy, Eugeniusz Smoliński, Zygmunt Szendzielarz, Edmund Tudruj, Wacław Walicki, Arkadiusz Wasilewski i Ryszard Widelski.

    W latach 1944–1956 wskutek terroru komunistycznego w Polsce śmierć poniosło około pięćdziesięciu tysięcy osób, straconych na mocy wyroków sądowych, zamordowanych i zmarłych w siedzibach Urzędów Bezpieczeństwa i Informacji Wojskowej, więzieniach i obozach, zabitych w walce lub w trakcie działań pacyfikacyjnych. Znaczną część ofiar stanowili członkowie antykomunistycznego ruchu oporu, kontynuujący walkę zbrojną do początku lat pięćdziesiątych.

    Ciała ekshumowane w kwaterze „Ł" Cmentarza Powązkowskiego to zamordowani w więzieniu mokotowskim w Warszawie żołnierze podziemia niepodległościowego oraz inne ofiary komunizmu z okresu stalinowskiego.

    Prace ekshumacyjno-identyfikacyjne prowadzi interdyscyplinarny zespół naukowy, tworzony przez antropologów, archeologów, genetyków, historyków i medyków sądowych pod kierownictwem dr. hab. Krzysztofa Szwagrzyka, naczelnika Samodzielnego Wydziału Poszukiwań IPN i Pełnomocnika Prezesa IPN ds. poszukiwań miejsc pochówku ofiar terroru komunistycznego (badania genetyczne koordynuje dr Andrzej Ossowski z Pomorskiego Uniwersytetu Medycznego). Zespół grupuje specjalistów z Instytutu Pamięci Narodowej, Instytutu Ekspertyz Sądowych z Krakowa, Polskiej Bazy Genetycznej Ofiar Totalitaryzmów oraz Zakładów Medycyny Sądowej ze Szczecina i Wrocławia

    Ogólnopolski projekt badawczy „Poszukiwania nieznanych miejsc pochówku ofiar terroru komunistycznego 1944–1956" jest efektem współdziałania wielu instytucji państwowych, przede wszystkim IPN, Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa, Ministerstwa Sprawiedliwości oraz Pomorskiego Uniwersytetu Medycznego w Szczecinie i Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu. Ich współpraca ma na celu ustalenie lokalizacji grobów straconych i zamordowanych w latach stalinizmu, ekshumację i identyfikację odnajdywanych szczątków. Działania te są finansowane z budżetu państwa, częściowo, np. w wypadku Polskiej Bazy Genetycznej Ofiar Totalitaryzmów, także wspierane przez instytucje i osoby prywatne.

    Więcej o programie poszukiwań: http://poszukiwania.ipn.gov.pl
    Julian Czerwiakowski
    Julian Czerwiakowski (1911-1953) ps. „Jurek, „Jerzy Tarnowski", żołnierz Narodowych Sił Zbrojnych, organizacji „Nie" i „Wolność i Niezawisłość".
    Urodził się 12 lutego 1911 r. w Żurominie, pow. Sierpc, syn Ksawerego i Władysławy z d. Szelążek. W 1932 r. został powołany do służby wojskowej, którą pełnił w Batalionie Mostowym w Kazuniu k. Modlina.
    Od 1942 r. był związany z Narodowymi Siłami Zbrojnymi. Podlegał Zygmuntowi Ojrzyńskiemu pseud. „Ostaszewski" – szefowi wywiadu Okręgu Warszawa NSZ. Jako kierownik wywiadu NSZ na obwód Warszawa – Śródmieście zorganizował komórkę obserwacyjno – wywiadowczą. W drugiej połowie 1943 r. (sierpień lub wrzesień) za pośrednictwem Ojrzyńskiego rozpoczął działalność w organizacji „Start" – Ekspozyturze Urzędu Śledczego m.st. Warszawy Państwowego Korpusu Bezpieczeństwa, gdzie objął funkcję kierownika Placówki Śródmieście.
    Od kwietnia do października 1945 r. działał w organizacji „NIE" oraz Zrzeszeniu „Wolność i Niezawisłość".
    Aresztowany przez UB 21 grudnia 1948 r. w swoim warszawskim mieszkaniu. Wyrokiem Sądu Wojewódzkiego dla m.st. Warszawy pod przewodnictwem sędziego Mariana Stępczyńskiego z 22 kwietnia 1952 r. został skazany na karę śmierci. Rada Państwa decyzją z dnia 27 grudnia 1952 r. nie skorzystała z prawa łaski.
    Wyrok wykonano 5 stycznia 1953 r. w więzieniu mokotowskim w Warszawie.
    Szczątki Juliana Czerwiakowskiego odnaleziono 24 maja 2013 r. w kwaterze „Ł" Cmentarza Powązkowskiego Wojskowego w Warszawie.
    Bolesław Częścik
    Bolesław Częścik (1924-1951) ps. „Orlik", żołnierz Narodowych Sił Zbrojnych, Narodowego Zjednoczenia Wojskowego Urodził się 1 czerwca 1924 r. w m. Wola – Józefowo, gm. Krasnosielc, pow. Maków Mazowiecki, syn Józefa i Feliksy z d. Tomaszewskiej. W okresie okupacji wstąpił do Narodowych Sił Zbrojnych.
    Po wejściu wojsk sowieckich służył w oddziale pod dowództwem Romana Dziemieszkiewicza „Adama", „Pogody". Brał udział w wielu akcjach zbrojnych na terenie powiatów: ciechanowskiego, makowskiego, ostrołęckiego i pułtuskiego (m.in. rozbicia aresztu PUBP w Krasnosielcu na początku maja 1945 r. skąd uwolniono kilkudziesięciu żołnierzy AK i NSZ).
    Po rozbiciu oddziału R. Dziemieszkiewicza działał od 1946 r. w oddziale Pogotowia Akcji Specjalnej XVI Okręgu Narodowego Zjednoczenia Wojskowego Józefa Kozłowskiego, ps. „Las". 22 kwietnia 1947 r. ujawnił się w Warszawie przed Urzędem Bezpieczeństwa Publicznego na m.st. Warszawę.
    13 września 1950 r. został aresztowany w Drewnicy (pow. Gdańsk). 7 kwietnia 1951 r. WSR w Warszawie na sesji wyjazdowej w Pułtusku pod przewodnictwem por. Edwarda Hollera skazał go na karę śmierci. Prezydent Bolesław Bierut decyzją z dnia 3 lipca1951 r. nie skorzystał z prawa łaski.
    Wyrok wykonano 10 lipca 1951 r. w więzieniu mokotowskim w Warszawie.
    Szczątki Bolesława Częścika odnaleziono 17 sierpnia 2012 r. w kwaterze „Ł" Cmentarza Powązkowskiego Wojskowego w Warszawie.
    Stefan Głowacki
    Stefan Głowacki (1903-1949), ps. „Smuga", porucznik AK, oficer Okręgu Wileńskiego Armii Krajowej.
    Urodził się 31 marca 1903 r. w Lublinie, syn Stanisława i Katarzyny z d. Stola. W 1924 r. został wcielony do wojska, służył w 8. pp Legionów w Lublinie.
    Po zakończeniu służby pozostał w wojsku. W 1934 r. awansował na podporucznika. Przeniesiony do 17. pp w Rzeszowie, w 1938 r. awansował do stopnia porucznika. Wiosną 1939 r. został przeniesiony do Korpusu Ochrony Pogranicza w Augustowie. W czasie kampanii wrześniowej brał udział w walkach w okolicach Augustowa i Suwałk. W listopadzie 1939 r. wyjechał do Wilna gdzie od roku 1941 rozpoczął działalność w AK pełniąc funkcję dowódcy podrejonu.
    W kwietniu 1945 r. jako repatriant wyjechał z Wilna i przybył do Wrocławia. W marcu 1946 r. nawiązał współpracę z Ośrodkiem Mobilizacyjnym Wileńskiego Okręgu AK kierowanym przez ppłk. Antoniego Olechnowicza „Pohoreckiego".
    7 lipca 1948 r. został aresztowany w zasadzce w Dębowej Łące koło Leszna. 8 marca 1949 r. WSR w Warszawie pod przewodnictwem kpt. Zbigniewa Furtaka skazał go na karę śmierci. Prezydent Bolesław Bierut decyzją z dnia 3 czerwca 1949 r. nie skorzystał z prawa łaski.
    Wyrok wykonano 13 czerwca 1949 r. w więzieniu mokotowskim w Warszawie. Postanowieniem z 25 października 1990 r. Izby Wojskowej Sądu Najwyższego wyrok WSR w Warszawie w sprawie Stefana Głowackiego został uznany za nieważny.
    Szczątki por. Stefana Głowackiego odnaleziono 20 maja 2013 r. w kwaterze „Ł" Cmentarza Powązkowskiego Wojskowego w Warszawie.
    Bolesław Kontrym
    Bolesław Kontrym (1898 – 1953) ps. „Żmudzin", „Biały", „Bielski", „Cichocki", oficer Policji Państwowej w II Rzeczypospolitej, major Wojska Polskiego, cichociemny, oficer Armii Krajowej.
    Urodził się 27 sierpnia 1898 r. w majątku Zaturce, pow. Łuck, syn Władysława i Adolfiny z d. Cichockiej. Pochodził z rodziny z tradycjami niepodległościowymi: przodkowie byli uczestnikami powstania listopadowego oraz styczniowego. W 1909 r. został oddany do szkoły kadetów w Kijowie, a następnie w Jarosławiu n. Wołgą.
    Po wstąpieniu do armii carskiej w 1915 r. został wysłany na front karpacki gdzie dowodził oddziałem konnych zwiadowców w 127 i 660 pp. Od stycznia 1918 r. służył w 5 pułku ułanów II Korpusu Polskiego na Wschodzie, a po jego rozbrojeniu dostał się do niewoli niemieckiej skąd uciekł i zgłosił się do Komendy Naczelnej 3 POW w Kijowie.
    Po przedostaniu się do Archangielska uczestniczył w walkach z bolszewikami. W lipcu 1919 r. został aresztowany i po trzech miesiącach wcielony do Armii Czerwonej. W latach 1919-1920 brał udział w walkach na froncie fińskim. Za męstwo w walkach został trzykrotnie odznaczony i skierowany na studia do Akademii Sztabu Generalnego w Moskwie. Od lutego 1922 r. wykonywał zlecenia wywiadowcze attaché wojskowego przy Poselstwie RP w Moskwie. Wobec zagrożenia aresztowaniem w grudniu 1922 r. nielegalnie wrócił do Polski.
    Po zweryfikowaniu pełnił służbę w Straży Granicznej, a następnie od 1923 r. w Granicznej Policji Państwowej. Do września 1939 r. służył w Policji Państwowej pełniąc funkcję m.in. naczelnika Urzędu Śledczego w Białymstoku i kierownika wydziału śledczego w Wilnie. 19 września został internowany w obozie Kołotowo pod Kownem skąd przez Estonię, Łotwę, Szwecję, Norwegię i Anglię 10 grudnia 1939 r. dotarł do Francji. Brał udział w walkach pod Narwikiem w Samodzielnej Brygadzie Strzelców Podhalańskich. W roku 1940 przedostał się do Wielkiej Brytanii, gdzie od 1941 r. pełnił służbę w 1 Samodzielnej Brygadzie Spadochronowej. Zgłosił chęć do służby w kraju, został zaprzysiężony na rotę AK i w kwietniu 1942 r. przeszedł szkolenie dywersyjne i spadochronowe w ramach kursu na cichociemnych.
    W nocy z 1 na 2 września 1942 r. został zrzucony na placówkę „Rogi" na północny wschód od Grójca. Został przydzielony do „Wachlarza" a od marca 1943 r. został szefem Kedywu Okręgu AK Brześć, następnie szefem Centrali Służby Śledczej Państwowego Korpusu Bezpieczeństwa. Zorganizował i dowodził oddziałem „Sztafeta-Podkowa" (następnie „Podkowa") wykonującym m.in. egzekucje na konfidentach i agentach gestapo. W Powstaniu Warszawskim był dowódcą 4. kompanii w zgrupowaniu Armii Krajowej mjr. „Bartkiewicza" (Włodzimierz Zawadzki) i równocześnie dowódcą odcinka taktycznego w podobwodzie Śródmieście-Północ: Królewska - Kredytowa - pl. Małachowskiego. Z chwilą utworzenia 20.września 1944 r. Warszawskiego Korpusu AK został dowódcą III batalionu 36. pułku piechoty Legii Akademickiej wchodzącego w skład 28. Dywizji Piechoty Armii Krajowej im. Stefana Okrzei. W czasie powstańczych walk był czterokrotnie ranny (m.in. w dniu 4 sierpnia w czasie szturmu na budynek PAST-y, którym dowodził).
    Po powstaniu przebywał w wielu obozach jenieckich, m. in. w obozie w Sandbostel skąd zbiegł w kwietniu 1945 r. i przedostał się do 1 Dywizji Pancernej gen. S. Maczka gdzie został dowódcą kompanii. Po dwóch latach powrócił do kraju i rozpoczął pracę w Centralnym Zarządzie Państwowego Przemysłu Fermentacyjnego w Warszawie.
    13 października 1948 został aresztowany. Po czteroletnim śledztwie wyrokiem z dnia 26 czerwca 1952 r. Sądu Wojewódzkiego dla m. st. Warszawy pod przewodnictwem Czesława Kosima został skazany na karę śmierci. Rada Państwa decyzją z dnia 27 grudnia 1952 r. nie skorzystała z prawa łaski.
    Wyrok wykonano 2 stycznia 1953 r. w więzieniu mokotowskim w Warszawie.
    Wyrokiem Sądu Wojewódzkiego dla m.st. Warszawy z dnia 3 grudnia 1957 r. został zrehabilitowany.
    Szczątki Bolesława Kontryma zostały odnalezione 24 maja 2013 roku w kwaterze „Ł" Cmentarza Powązkowskiego Wojskowego w Warszawie.
    Dionizy Sosnowski
    Dionizy Sosnowski (1929–1953) ps. „Zbyszek", „Józef", absolwent kursu radiotelegrafistów Delegatury Zagranicznej Zrzeszenia „Wolność i Niezawisłość", zrzucony na spadochronie do Polski w 1952 r., kapral podchorąży.
    Pochodził z Goniądza, szkołę średnią ukończył w Białymstoku. W 1948 r. przyjechał do Warszawy i podjął studia na Akademii Medycznej, jednak wkrótce z powodu zarzutów politycznych musiał je przerwać i zaczął pracę jako wychowawca w ośrodku szkoleniowo-wychowawczym dla młodzieży.
    Wiosną 1951 r. został jako niezrzeszony wytypowany przez ZMP na Zlot Młodzieży w Berlinie, co postanowił wykorzystać do ucieczki na Zachód. Gdy wiadomość ta dotarła do Urzędu Bezpieczeństwa, w czerwcu 1951 r. nawiązał z nim kontakt agent Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego. Sosnowski został wciągnięty do operacji „Cezary", czyli pozorowania przez MBP działalności w kraju Zrzeszenia „Wolność i Niezawisłość" (tzw. V Komenda WiN).
    Był nieświadomy prowokacyjnego charakteru organizacji. Jego wyjazd do Berlina został zablokowany, lecz 5/6 stycznia 1952 r. został przerzucony przez zieloną granicę do Niemiec. Trafił na zorganizowany przez Delegaturę Zagraniczną WiN we współpracy z polskimi władzami wojskowymi na uchodźstwie i przy pomocy amerykańskich instruktorów kurs radiotelegrafistów z elementami szkolenia dywersyjnego. Ukończył go w sierpniu 1952 r. W nocy 4/5 listopada 1952 r. został zrzucony na spadochronie na Pomorzu (wraz ze Stefanem Skrzyszowskim vel Januszem Paterą). Po skoku został awansowany przez polskie władze wojskowe na uchodźstwie na stopień kaprala podchorążego rezerwy i odznaczony Brązowym Krzyżem Zasługi z Mieczami. Przywieziony sprzęt, wyposażenie i pieniądze przejęła „V Komenda WiN".
    W ramach likwidacji operacji „Cezary" został aresztowany 6 grudnia 1952 r. Po pokazowej rozprawie 18 lutego 1953 r. WSR w Warszawie pod przewodnictwem ppłk. Mieczysława Widaja skazał go na śmierć. Dionizy Sosnowski został zamordowany w więzieniu przy ul. Rakowieckiej w Warszawie 15 maja 1953 r.
    18 października 2000 r. Wojskowy Sąd Okręgowy w Warszawie na mocy ustawy z 23 lutego 1991 r. uznał za nieważny wyrok WSR i postanowienie NSW wobec Dionizego Sosnowskiego, który padł ofiarą prowokacji MBP, a motywem jego działalności była chęć walki o niepodległy byt Państwa Polskiego.
    Szczątki Dionizego Sosnowskiego odnaleziono 14 maja 2013 r. w kwaterze „Ł" Cmentarza Powązkowskiego Wojskowego w Warszawie.
    Zygmunt SzymanowskiZygmunt Szymanowski (1910-1950) ps. „Jezierza", „Lis", „Bez", „Cis", „61", porucznik AK, oficer Okręgu Wileńskiego Armii Krajowej.
    Urodził się 15 sierpnia 1910 r. w Motulach, gm. Filipów, pow. Suwałki; syn Władysława i Felliksy z d. Ciszewskiej. Szkołę powszechną ukończył w Motulach, naukę kontynuował w szkole średniej w Suwałkach. We wrześniu 1928 r. wyjechał do Lwowa i tam w kwietniu 1931 r. zdał maturę.
    W sierpniu 1931 r. powołany do służby wojskowej, został przydzielony do Szkoły Podchorążych Rezerwy Piechoty
    w Krakowie. Ukończył ją w 1932 r. w stopniu plutonowego podchorążego i został skierowany do 19. Pułku Piechoty we Lwowie.
    Czynną służbę wojskową zakończył we wrześniu 1932 r. (w 1935 r. podczas ćwiczeń rezerwy otrzymał stopień ppor., a w styczniu 1939 r. por.). W 1934 r. rozpoczął studia w Akademii Handlu Zagranicznego we Lwowie i na Politechnice Lwowskiej. W czerwcu 1939 r. uzyskał dyplom magistra nauk ekonomiczno-handlowych i absolutorium na Politechnice. We wrześniu 1939 r. jako dowódca kompanii ckm w 19. pp 5. DP, brał udział w walkach pod Włocławkiem, Kutnem, Sochaczewem, Łodzią, Płockiem, bronił Modlina. Został dwukrotnie ranny – pod Płockiem i w Palmirach. Od 20 września 1939 r. przebywał w szpitalu w Modlinie, skąd trafił do obozu jenieckiego w Działdowie, skąd zbiegł do Suwałk, gdzie został ponownie aresztowany. Po kolejnej ucieczce osiadł na Wileńszczyźnie i prawdopodobnie został członkiem ZWZ.
    W 1942 r. rozpoczął działalność w AK jako szef komórki wywiadowczej wywiadu kolejowego w Wilnie. Używał ps. „Jezierza", „Lis", posługiwał się także nazwiskami: Antoni Piwowarski, Jan Sadowski. 20 września 1944 został aresztowany przez NKWD i wyniku śledztwa skazany za działalność w AK na 10 lat pozbawienia wolności. 15 marca 1945 r. udało mu się uciec i ukrywał się w Wilnie, skąd 30 kwietnia 1945 r. wyjechał do Suwałk. Od września 1947 r. pod ps. „Lis", „Bez", działał w Ośrodku Mobilizacyjnym Wileńskiego Okręgu AK, tworząc siatkę wywiadowczą – zbierał informacje o działalności politycznej, gospodarczej i nastrojach społecznych.
    Aresztowany 22 czerwca 1948 r. w Szklarskiej Porębie w ramach Akcji „X" mającej na celu rozbicie struktur Okręgu Wileńskiego AK na początku lipca 1948 r. został osadzony w więzieniu na Mokotowie. 24 stycznia 1950 r. Wojskowy Sąd Rejonowy w Warszawie, pod przewodnictwem sędziego mjra Mieczysława Widaja, skazał go na karę śmierci. Prezydent Bolesław Bierut decyzją z dnia 25 maja 1950 r. nie skorzystał z prawa łaski.
    Wyrok wykonano 31 maja 1950 r. w więzieniu przy ul. Rakowieckiej w Warszawie.
    Postanowieniem z 12 maja 1992 r. Sąd Warszawskiego Okręgu Wojskowego uznał za nieważny wyrok WSR w Warszawie wydany wobec Zygmunta Szymanowskiego.
    Szczątki por. Zygmunta Szymanowskiego odnaleziono 27 maja 2013 r. w kwaterze „Ł" Cmentarza Powązkowskiego Wojskowego w Warszawie.
    Ludwik Jan Świder
    Ludwik Jan Świder (1893-1952) ps. „Johann Puk", major, oficer zawodowy Wojska Polskiego.
    W czasie I wojny światowej służył w armii Austro-Węgier. W 1918 r. wstąpił do Wojska Polskiego. Służył w 26 pp. Był dowódcą kompanii, a później także batalionu. Uczestnik wojny polsko-bolszewickiej. Był ranny w walce. Odznaczony Krzyżem Walecznych. W 1926 r. przeniesiony do 27 pp. w Częstochowie. W 1928 r. odznaczony Złotym Krzyżem Zasługi i awansowany do stopnia majora.
    W 1929 r. powierzono mu obowiązki dowódcy batalionu. W 1931 r. przesunięty na stanowisko kwatermistrza. W 1935 r. został komendantem Powiatowej Komendy Uzupełnień w Tarnopolu.
    W 1937 r. Wojskowy Sąd Okręgowy nr I w Warszawie skazał go na osiem miesięcy więzienia, zaliczając pobyt w areszcie jako odbycie kary. W 1938 r. przeniesiony w stan spoczynku. W rzeczywistości zatrudniony na stanowisku kierownika agentury w Samodzielnym Referacie Informacyjnym Dowództwa Okręgu Korpusu nr IV w Łodzi, gdzie pracował do wybuchu wojny.
    We wrześniu 1939 r. wraz ze swoją jednostką internowany w Rumunii. Od 1941 r. więziony w niemieckich obozach jenieckich dla polskich oficerów. Po wojnie przebywał w obozach dla przesiedleńców (dipisów).
    W 1949 r. zaangażowany przez mjr. Franciszka Miszczaka ps. „Stefan Reda" do pracy w ośrodku wywiadowczym w Quackenbrück, który podlegał naczelnym władzom RP na uchodźstwie. W 1950 r., wraz z całą placówką (w tym czasie pod kierownictwem mjr. Stanisława Laurentowskiego ps. „Stanisław Lorenz"), przeniesiony do Barkhausen.
    W połowie 1950 r. wyznaczony na kierownika ekspozytury ośrodka w Berlinie, którą ulokowano w siedzibie Towarzystwa Pomocy Polakom. W tym czasie posługiwał się nazwiskiem Johann Puk. Zajmował się przesłuchiwaniem uciekinierów, werbowaniem współpracowników i organizowaniem dróg łączności z krajem.
    W dniu 23 lipca 1951 r., w porozumieniu z MBP, aresztowany przez służby sowieckie na terenie Berlina. Dopiero w lutym 1952 r. przekazany do dyspozycji Departamentu Śledczego MBP. Wyrokiem Wojskowego Sądu Rejonowego w Warszawie z 23 czerwca 1952 r. skazany na karę śmierci. Rada Państwa nie skorzystała z prawa łaski. Wyrok wykonano 19 grudnia 1952 r.
    Szczątki Ludwika Świdra odnaleziono 23 maja 2013 r. w kwaterze „Ł" Cmentarza Powązkowskiego Wojskowego w Warszawie.
    Aleksander Tomaszewski
    Aleksander Tomaszewski (1904-1949) ps. „Al", „Bończa", nazwisko konspiracyjne Tomasz Aleksandrowski, porucznik AK, oficer Okręgu Wileńskiego Armii Krajowej.
    Urodził się 12 grudnia 1904 r. w Wilnie, syn Albina i Marii z d. Romanowskiej. W 1926 r. został powołany do czynnej służby wojskowej w 86. pp w Mołodecznie.
    Po ukończeniu szkoły oficerskiej w Bydgoszczy w 1932 r. został przydzielony do pełnienia służby w 5. pp stacjonującym w Wilnie. Był tam dowódcą plutonu w stopniu porucznika.
    W czasie okupacji niemieckiej oraz po wkroczeniu Sowietów do Wilna pełnił w strukturach Okręgu Wilno AK funkcję komendanta 1. Rejonu Dzielnicy D oraz komendanta Dzielnicy E Garnizonu Miasta Wilna. Zreorganizował łączność, zabezpieczył archiwa oraz magazyny broni i amunicji. Pod koniec 1945 r. wyjechał do Polski.
    Początkowo zamieszkał w Jeleniej Górze, następnie we Wrocławiu. Po nawiązaniu kontaktu z ppłk. Antonim Olechnowiczem zdecydował się pozostać w konspiracji. Działał w Ośrodku Mobilizacyjnym Wileńskiego Okręgu AK, gdzie prowadził legalizacje i wywiad wojskowy. Ponadto utrzymywał łączność z grupami młodzieżowymi działający na Dolnym Śląsku, Gdańsku i Łodzi. Od marca 1947 r. należał do ścisłego sztabu Komendy Okręgu Wileńskiego AK. Kierował działalnością wywiadowczą oraz kontrwywiadowczą prowadzoną przez żołnierzy AK. Jego mieszkanie we Wrocławiu było lokalem kontaktowym i miejscem przechowywania części archiwaliów konspiracji wileńskiej.
    Aresztowany 26 czerwca 1948 r. wraz z ppłk. Olechnowiczem przez funkcjonariuszy WUBP w swoim mieszkaniu we Wrocławiu w wyniku ogólnopolskiej operacji MBP o krypt. „Akcja X", skierowanej przeciwko żołnierzom polskiego podziemia niepodległościowego z Wileńszczyzny. Na początku lipca 1948 r. został osadzony w więzieniu na Mokotowie. 20 stycznia 1949 r. wyrokiem WSR w Warszawie pod przewodnictwem mjra Józefa Badeckiego został skazany na karę śmierci. Prezydent Bolesław Bierut decyzją z dnia 3 czerwca 1949 r. nie skorzystał z prawa łaski.
    Wyrok wykonano 13 czerwca 1949 r. w więzieniu przy ul. Rakowieckiej w Warszawie. Postanowieniem z 13 września 1991 r. Sąd Warszawskiego Okręgu Wojskowego w Warszawie uznał za nieważny wyrok WSR w Warszawie skazujący Aleksandra Tomaszewskiego.
    Szczątki por. Aleksandra Tomaszewskiego odnaleziono 20 maja 2013 r. w kwaterze „Ł" Cmentarza Powązkowskiego Wojskowego w Warszawie.

    Źródło: Instytut Pamięci Narodowej
    Strona główna>
    Prawa autorskie>

    0 0
  • 10/01/14--00:30: WARTO PRZECZYTAĆ... (79)

  • Grzegorz Motyka
    Na Białych Polaków obława. Wojska NKWD w walce z polskim podziemiem 1944-1953
    Wydawnictwo Literackie , Kraków 2014,
    ss. 448, format: 165x240 mm, oprawa: twarda.

    Sowieci nacierali ławą. Załogę pierwszego samochodu pancernego wystrzelał z lotniczego karabinu maszynowego kapral „Spłonka”, drugi pojazd został zniszczony granatem. Wkrótce partyzanci zlikwidowali sowieckie dowództwo, nieprzyjaciel poszedł w rozsypkę.

    Do tych wydarzeń doszło w Lesie Stockim w maju 1945 roku, już po kapitulacji Niemiec. To tylko przykład – podobnych starć było bardzo wiele. To zapomniana lecz prawdziwa wojna polsko-radziecka toczona przez „żołnierzy wyklętych”. Wbrew dość powszechnemu mniemaniu, podziemie poakowskie nie było zwalczane tylko przez wojska podległe polskim władzom komunistycznym, ale też przez oddziały nadesłane z Sowieckiego Sojuza: NKWD, Smiersz i NKGB. Z Sowietami walczyli ci sami ludzie, którzy wcześniej przeciwstawiali się Niemcom. To nie oni się zmienili, lecz nieprzyjaciel.

    Grzegorz Motyka, autor głośnej książki Od rzezi wołyńskiej do akcji „Wisła” opisuje te wydarzenia nie tylko z polskiej, ale w znacznym stopniu z rosyjskiej perspektywy, wykorzystując m.in. materiały z archiwów moskiewskich.

    Dr hab. Grzegorz Motyka (ur. 1967 r.) - ukończył studia historyczne na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim. Pracuje w Instytucie Studiów Politycznych PAN. Autor i współautor kilku książek m.in. "Od rzezi wołyńskiej do akcji "Wisła". Konflikt polsko-ukraiński 1943-1947" (Nagroda Historyczna "Polityki"), "Tak było w Bieszczadach. Walki polsko-ukraińskie w Polsce 1943-1948" (Nagroda "Przeglądu Wschodniego" i Nagroda Historyczna "Polityki") oraz "Ukraińska partyzantka 1942-1960. Działalność Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów i Ukraińskiej Powstańczej Armii" (Nagroda Klio). Jest również autorem licznych artykułów naukowych i popularnonaukowych zamieszczanych np. w "Karcie", "Więzi", "Zeszytach Historycznych" oraz w "Gazecie Wyborczej", "Rzeczypospolitej", "Polityce" i "Newsweeku".

    Na temat książki czytaj więcej:

    Zobacz spis treści i przeczytaj fragment książki:


    Książka do nabycia: Strona główna>
    Prawa autorskie>

    0 0

    63. rocznica śmierci ppor. Edwarda Taraszkiewicza "Żelaznego"

    ...Nie dajmy zginąć poległym.
    Zbigniew Herbert


    Ppor. Edward Taraszkiewicz "Żelazny"

    63 lata temu, o świcie 6 października 1951 roku, we wczesnych godzinach rannych Grupa Operacyjna "Włodawa" w składzie dwóch batalionów KBW, wzmocniona funkcjonariuszami WUBP Lublin i PUBP Włodawa (ok. 600 osób) okrążyła znajdujące się w Zbereżu nad Bugiem [pow. Włodawa] zabudowania Teodora Kaszczuka, w których kwaterowała czteroosobowa grupa ppor. Edwarda Taraszkiewicza "Żelaznego", z którym przebywali Józef Domański "Łukasz", Stanisław Marciniak "Niewinny" i Stanisław Torbicz "Kazik".

    Ppor. Edward Taraszkiewicz "Grot", "Żelazny", "Tomasz". Zima 1946/1947.

    W trakcie zamykania linii okrążenia "Żelazny" podjął próbę przebicia się przez kordon obławy. Ostrzeliwując się, partyzanci przerwali pierwszą linię okrążenia, po czym napotkali stojące przy drodze samochody KBW. Podchodząc do szoferów podali się za pracowników UB, co zdezorientowało żołnierzy i pozwoliło na ich obezwładnienie. "Żelazny" kazał jednemu z nich wywieźć poza zasięg obławy, jednak ten skierował samochód wprost na operującą w pobliżu 2. kompanię KBW oraz sztab dowodzenia operacją. Dojeżdżając do miejsca postoju dowództwa szofer uspokoił "Żelaznego", że jest tutaj tylko kilku żołnierzy, następnie nagle zatrzymał samochód i wyskakując z niego krzyknął: „ognia, w samochodzie banda!”. .. [google maps]

    Czerwiec 1947. Od lewej: Henryk Wybranowski "Tarzan" († 6 XI 1948), Edward Taraszkiewicz "Żelazny" († 6 X 1951), Mieczysław Małecki "Sokół" († 11 XI 1947), Stanisław Pakuła "Krzewina" (skazany na wieloletnie więzienie).

    Edward Taraszkiewicz ps. „Grot”, „Żelazny”, „Tomasz”, zdjęcie wykonane w Jagodnie (gm. Ludwin, pow. Lubartów) przez Zygmunta Bejstera na początku maja 1951 r.

    W trakcie krótkiego starcia, jakie się wywiązało, polegli "Żelazny" i "Kazik". Ujęto ciężko rannego "Łukasza" i „Niewinnego". Podczas ostrzału zabudowań, w których ukrywali się partyzanci, zostali zabici gospodarze – Teodor i Natalia Kaszczuk. Ze strony komunistów zginął jeden oficer i trzech żołnierzy KBW, jeden oficer WUBP, rannych zostało czterech żołnierzy KBW.

    Zbereże (pow. Włodawa). Miejsce ostatniej walki ppor. "Żelaznego". Zdjęcie wykonane przez UB po tragicznych wydarzeniach 6 X 1951 r. Między domami widoczna droga, którą próbowali się przebić "Żelazny" i jego ludzie. Po prawej stronie widoczny dom sędziego Dremlaka (stoi do dziś). Czerwonym krzyżykiem oznaczono przybliżone miejsce śmierci ppor. Edwarda Taraszkiewicza "Żelaznego", w którym obecnie stoi pamiątkowa kapliczka. [kliknij w zdjęcie aby powiększyć] .

    Obecny widok drogi i domu sędziego Dremlaka. Dom z lewej strony już nie istnieje.

    Zbereże (pow. Włodawa). Obecny widok miejsca rozlokowania sztabu Grupy Operacyjnej i śmierci ppor. "Żelaznego".

    Po likwidacji oddziału na podstawie zeznań zatrzymanych aresztowano kilkadziesiąt osób, które pomagały „Żelaznemu". 7 października 1951 r. aresztowano Romana Dobrowolskiego „Ostrożnego", u którego znaleziono archiwum oddziału. W pokazowym procesie na sesji wyjazdowej w Urszulinie skazano go na śmierć i 3 grudnia 1951 r. zamordowano w więzieniu na Zamku w Lublinie. Jego siostra Janina Dobrowolska skazana została na 12 lat więzienia.

    Roman Dobrowolski ps. "Ostrożny", współpracownik oddziału „Żelaznego”, aresztowany 7 października 1951 r., skazany na śmierć i 3 grudnia 1951 r. zamordowany na Zamku w Lublinie.

    "Łukasz" i "Niewinny" 14 sierpnia 1952 r. zostali skazani przez Wojskowy Sąd Rejonowy w Lublinie, na sesji wyjazdowej we Włodawie, na karę śmierci. Wyroki wykonano 12 stycznia 1953 r. w więzieniu na Zamku w Lublinie. W tym samym procesie na karę śmierci skazana została Regina Ozga "Lilka", której wymiar kary zamieniono na dożywotnie więzienie. Za współpracę z oddziałem "Żelaznego" skazano również trzech braci Kaszczuków: Stanisława – na karę dożywotniego więzienia; Józefa – na karę 12 lat więzienia, i Bronisława – na karę 10 lat więzienia.

    Józef Domański "Łukasz", zamordowany 12 I 1953 r.

    Stanisław Marciniak "Niewinny", zamordowany 12 I 1953 r.

    Ten krótki opis ostatnich akordów wieloletniej walki "Żelaznego" i jego ludzi z komunistami to siłą rzeczy suche fakty. Nie pozwalają zrozumieć, co czuli ci walczący do końca, bez nadziei na zwycięstwo, żołnierze sprawy wolności. Być może choć trochę pomocne w tym będą wyjątki z listu"Żelaznego" do siostry Rozalii napisanego na początku 1951 r., a więc kilka miesięcy przed śmiercią:

    [...] Gdy przypomnę sobie tylu kolegów i naszych najlepszych ludzi, którzy nam pomagali i których kości popróchniały, mimowolnie mnie dławi, a dla przykładu przytoczę niektóre fakty i szczegóły. W roku 1946 grupa nasza liczyła 48 ludzi, dziś z nich zostałem tylko sam jeden, wszyscy niemal złożyli swe młode życie na szali Ojczyzny. Wszystkie grupy, które operowały w tym czasie na terenie Lubelszczyzny spotkał taki sam los i koniec. Ci, co zostali, to tylko jednostki, które tylko cudem Bożym żyją i dalej niosą sztandary swoich rozbitych oddziałów. [...]. Jakiego trzeba hartu ducha i sił, aby ludzie tacy jak my mogli w tak okropnych warunkach pracować, a praca, którą wykonaliśmy, to praca bezcenna, która obecnie nie ma znaczenia, lecz z chwilą wybuchu będzie na pewno miała znaczenie bardzo duże. Czy to jest praca dla swoich własnych korzyści? Na pewno nie! [...]. O ile żyję do tej pory, przypisuję to łasce najwyższego Boga. Inny człowiek na moim miejscu, mając broń i będąc w takim podziemiu, na pewno stałby się wykolejeńcem, jednak gdy chodzi o mnie, to zawsze gorąco Boga proszę w codziennym różańcu, by mi dał siłę wytrwać w tej ciężkiej pracy i trudach, który dźwigam na swych barkach. Widocznie Bóg dobry iskierkę łaski [ma] dla mnie, bo naprawdę przez tyle lat walki ręce moje nie splamiły się niczym brudnym czy czyjąś krzywdą.[...].

    Do dziś miejsca pochówku „Żelaznego" i zdecydowanej większości jego podkomendnych pozostają nieznane.

    Ppor."Żelazny" poległ mając 30 lat, z których 6 poświęcił na bezkompromisową walkę z komunistycznym zniewoleniem, najpierw jako z-ca dowódcy w oddziale swojego brata por. Leona Taraszkiewicza "Jastrzębia", a po jegośmierci 3 I 1947 r. dowodząc pozostałymi u jego boku straceńcami.
    Przez pół wieku komuniści, by zniszczyć pamięć o braciach Taraszkiewiczach i ich żołnierzach, piórami usłużnych propagandzistów i literatów zrobili z nich pospolitych bandytów, patologicznych morderców. Dopiero po 1989 r. powoli zaczęła przebijać się do opinii publicznej prawda o tych ostatnich bohaterach Antykomunistycznego Powstania, lecz nawet w wolnej Polsce potrzeba było prawie 20 lat by mogli zostać upamiętnieni tak jak na to zasłużyli - okazałym pomnikiem w reprezentacyjnym miejscu ich rodzinnej Włodawy, wybudowanym dzięki staraniom Fundacji „Pamiętamy”. [google maps]

    Swoistym dopełnieniem elementarnej sprawiedliwości i oddaniem im hołdu było nadanie przez Prezydenta RP Lecha Kaczyńskiego,  postanowieniem z dnia 20 sierpnia 2009 r. „za wybitne zasługi dla niepodległości Rzeczypospolitej Polskiej”, pośmiertnie obu braciom - „Jastrzębiowi” i „Żelaznemu” - Krzyży Wielkich Orderu Odrodzenia Polski - Polonia Restituta, jednego z najwyższych polskich odznaczeń państwowych. 25 września 2010 r. w imieniu dowódców odebrała je ich siostra, Pani Rozalii Taraszkiewicz – Otta.

    Rozalia Tarszkiewicz-Otta, siostra por. "Jastrzębia" i ppor. "Żelaznego", 25 IX 2010 r.

    28 września 2012 r. na ścianie budynku Urzędu Miejskiego w Parczewie odsłonięto mural poświęcony Żołnierzom Wyklętym z oddziału ppor. Edwarda Taraszkiewicza "Żelaznego". Uroczystość uświetnił swoją obecnością mjr Stanisław Pakuła "Krzewina", jeden z bohaterów, którego wizerunek upamiętniono na muralu, a zarazem adiutant i ostatni żyjący żołnierz ppor. "Żelaznego".

    [kliknij w zdjęcie aby powiększyć]

    [kliknij w zdjęcie aby powiększyć]

    GLORIA VICTIS !!!

    Poniżej zdjęcia wykonane przez bandytów z UB 6 października 1951 r. na  dziedzińcu PUBP we Włodawie. Leżą zabici: Kazimierz Torbicz "Kazik" (z lewej) i Edward Taraszkiewicz "Żelazny" (z prawej). W środku siedzi Stanisław Marciniak "Niewinny", skazany na karę śmierci, zamordowany wraz z Józefem Domańskim "Łukaszem" 12 stycznia 1953 r. w więzieniu na Zamku w Lublinie.




    Stanisław Torbicz ps. "Kazik". Pośmiertne zdjęcie wykonane przez UB. Na czole widoczna rana po kuli.

    Pośmiertne zdjęcie ppor. Edwarda Taraszkiewicza "Żelaznego", wykonane na dziedzińcu PUBP we Włodawie 6 X 1951 r. Na ciele widoczny (na granicy zawinięcia koszuli) ślad po kuli, która go zabiła.


    Z racji tej tragicznej rocznicy zapraszam do lektury opowieści przybliżającej okoliczności, które doprowadziły do osaczenia i śmierci ppor. „Żelaznego”:

    Więcej o walce ppor. Edwarda Taraszkiewicza "Żelaznego" i jego brata Leona Taraszkiewicza "Jastrzębia" czytaj w kategorii Im poświęconej:
    Czytaj również:
    Strona główna>
    Prawa autorskie>

    0 0

    61. rocznica zamordowania kpt. Kazimierza Kamieńskiego "Huzara"

    ...Nie dajmy zginąć poległym.
    Zbigniew Herbert

    Kpt. Kazimierz Kamieński "Huzar".

    61 lat temu, 11 października 1953 r., w białostockim więzieniu komunistyczni bandyci zamordowali ostatniego dowódcę 6. Brygady Wileńskiej AK, legendarnego kpt. Kazimierza Kamieńskiego "Huzara".

    Kpt. Kazimierz Kamieński "Huzar" w wyniku prowokacji przygotowanej przez MBP - związanej ze sprawą tzw. V Komendy WiN - został zwabiony podstępnie do Warszawy i tam 27 X 1952 r. aresztowany.
    W końcu marca 1953 r. w dwóch pokazowych procesach w Łapach i Ciechanowcu kpt. Kazimierz Kamieński „Huzar” i jego pięciu żołnierzy skazano na karę śmierci. Rada Państwa odmówiła skorzystania z prawa łaski. Starannie wyreżyserowany proces stał się narzędziem najbardziej brutalnej komunistycznej propagandy – żołnierzy Armii Krajowej oskarżano w nim o współpracę z Niemcami, działanie z niskich pobudek, itp. Te propagandowe kłamstwa powtarzali później, niemal do czasów nam współczesnych, sprzedajni historycy, literaci i publicyści.  Oprócz kpt."Huzara", w dniach 22 IX i 11 X 1953 r., zamordowano również pięciu jego żołnierzy. Byli to:

    • Mieczysław Grodzki  "Żubryd",
    • Wacław Zalewski "Zbyszek",
    • Kazimierz Parzonko "Zygmunt",
    • Kazimierz Radziszewski "Marynarz",
    • Józef Mościcki "Pantera".
    Miejsce ich pochówku do dzisiaj pozostaje nieznane...

    GLORIA VICTIS !


    Od lewej: ppor. Witold Buczak "Ponury", kpt. Kazimierz Kamieński "Huzar", N.N.

    Patrol oddziału "Huzara". Od lewej: Mieczysław Grodzki "Żubryd" , Eugeniusz Tymiński "Ryś", Tadeusz Kryński "Rokita", Stanisław Gontarczuk "Rekin". Zdjęcie z 1950 r.

    Podlasie, prawdopodobnie 1950, żołnierze z oddziału kpt. Kazimierza Kamieńskiego "Huzara", stoją od lewej: sierż. Lucjan Niemyjski "Krakus", 22 sierpnia 1952 otoczony przez GO UB-KBW popełnił samobójstwo, Józef Brzozowski "Zbir", "Hanka", zginął latem 1952 w walce z KBW; Wacław Zalewski "Zbyszek", zamordowany 11 X 1953 r. w więzieniu w Białymstoku , ppor. Witold Buczak "Ponury", zginął w walce z KBW 28 maja 1952 r.,  NN"Jurek", Eugeniusz Welfel "Orzełek", zginął w walce z KBW 30 IX 1950 r.

    Podlasie 1951 r., kadra oddziału "Huzara". Stoją od lewej: Kazimierz Jakubiak "Tygrys" († 10 V 1952) , Eugeniusz Tymiński "Ryś" († 30 V 1951) , Wacław Zalewski "Zbyszek" († 11 X 1953) , Józef Mościcki "Pantera" († 22 IX 1953) , siedzą od lewej: Kazimierz Parzonko "Zygmunt" († 22 IX 1953) , Adam Ratyniec "Lampart" († 11 V 1952) .

    Żołnierze kpt. "Huzara". Chwila odpoczynku przy muzyce, od lewej: Kazimierz Parzonko „Zygmunt” († 22 IX 1953) , Kazimierz Radziszewski „Marynarz” († 22 IX 1953) i NN.

    Pierwszy z lewej: agent MBP wprowadzony w początkowej fazie rozgrywki z "Huzarem" - Janusz Terlikowski , były akowiec z Obwodu AK Bielsk Podlaski, a w 1952 r. TW "Rytel", "Ryglewski".

    Marian Strużyński vel Reniak. Zdrajca i agent UB wprowadzony do oddziału kpt. "Huzara", sprawca aresztowań i śmierci wielu wybitnych żołnierzy Niepodległościowego Podziemia, m.in. w 1949 r. oddziału "Wiarusy", skupiającego byłych żołnierzy mjr. Józefa Kurasia "Ognia", działający na Podhalu .


    Kpt. Kazimierz Kamieński „Gryf", „Huzar" , ur. 8 I 1919 r. we wsi Markowo Wólka gm. Piekuty pow. Wysokie Mazowieckie, w rodzinie pochodzenia drobnoszlacheckiego (jego ojciec posiadał duże gospodarstwo i jednocześnie pełnił funkcję wójta tej wioski). Ukończył Gimnazjum Handlowe w Wysokiem Mazowieckiem. Następnie jako prymus ukończył 10-miesięczną szkołę podchorążych rezerwy kawalerii, po czym skierowany został do Centrum Wyszkolenia Kawalerii w Grudziądzu. Szkolenie zakończył uzyskując stopień kaprala podchorążego rez. kawalerii. Otrzymał przydział do 9 psk (Dywizjon Osowiec). W szeregach tej jednostki wziął udział w wojnie obronnej 1939 r., przechodząc jej cały szlak bojowy. Brał udział m.in. w walkach na pograniczu z Prusami Wschodnimi, oraz w dalszych działaniach odwrotowych - aż po Lubelszczyznę. Po dołączeniu do Grupy Operacyjnej "Polesie" uczestniczył w ostatnich bitwach Września w rejonie Kocka jako konny łącznik pomiędzy dowódcą 9 psk i dowódcą GO "Polesie" (podczas tej służby zabito pod nim cztery konie, on sam odniósł tylko lekkie kontuzje). Dostał się do niewoli niemieckiej, z której od razu zbiegł, jeszcze w październiku 1939 r., i powrócił w rodzinne strony, na teren okupacji sowieckiej. W konspiracji pracował od pierwszych tygodni 1940 r., początkowo w lokalnej organizacji Podlaski Batalion Śmierci (tzw. Legion Podlaski). Zaprzysiężony w ZWZ-AK od maja 1940 r. Ścigany przez NKWD, w 1940 r. znajdując się w sytuacji przymusowej miał ponoć zabić dwóch funkcjonariuszy usiłujących go aresztować. W okresie okupacji niemieckiej pełnił pod pseudonimem "Gryf" różne funkcje dowódcze w Komendzie Obwodu ZWZ-AK Wysokie Mazowieckie (m.in. dowódcy plutonu terenowego, szefa uzbrojenia i adiutanta KO). Wiosną 1944 r. dołączył do lotnego oddziału Kedywu Obwodu Wysokie Mazowieckie dowodzonego wówczas przez ppor. Romana Ostrowskiego "Wichra". Uczestniczył w akcjach zbrojnych, m.in. w czerwcu 1943 r. w walce pod Lizą, w akcji pod Szepietowem w maju 1944 r., w czerwcu 1944 r. w akcji na bagnie Podosie (likwidacja bandy komunistyczno - rabunkowej) i w akcji "Burza" w lipcu 1944 r. Po lipcu 1944 r. szef samoobrony Obwodu AK-AKO-WiN Obwodu Wysokie Mazowieckie.
    Działalność "po wyzwoleniu" rozpoczął późną jesienią 1944 r. z przydzielonym przez Komendanta Obwodu czteroosobowym patrolem. Po kilku miesiącach miał już spory oddział partyzancki w sile plutonu (podlegały mu też 4 rejonowe grupy dyspozycyjne i partyzanckie). Wykonał kilkadziesiąt akcji przeciw UBP, KBW, NKWD i ich agenturze. Awansowany do stopnia podporucznika (2 XI 1943 r.), porucznika (1 VI 1945 r.), w WiN przedstawiony do awansu na kapitana (30 IV 1946 r.). Za męstwo i zasługi został odznaczony Krzyżem Walecznych. W okresie amnestii lutowej 1947 r. dowodzony przez niego oddział został rozformowany, zaś większość żołnierzy ujawniła się. Sam nadal ukrywał się, wkrótce wokół niego skupiła się grupa byłych żołnierzy AK - WiN ściganych przez UBP i zagrożonych aresztowaniem, co pozwoliło na odbudowę oddziału partyzanckiego. W maju 1947 r. podporządkował się por./kpt. "Młotowi", zaś dowodzona przez niego grupa weszła na zasadach autonomicznych w skład 6 Brygady Wileńskiej AK. Po śmierci "Młota" w czerwcu 1949 r. objął komendę nad pozostającymi w polu patrolami 6. Brygady Wileńskiej AK.
    O poparciu jakim cieszył się wśród mieszkańców Podlasia świadczy fakt, że utrzymał się w polu niemal do końca 1952 r. W wyniku prowokacji przygotowanej przez MBP - związanej ze sprawą tzw. V Komendy WiN - został zwabiony podstępnie do Warszawy i tam 27 X 1952 r. aresztowany. 26 III 1953 r. skazany na karę śmierci przez WSR w Warszawie w procesie pokazowym na sesji wyjazdowej w Łapach i 11 X 1953 stracony w więzieniu w Białymstoku (miejsce pochówku nieznane).
    11 listopada 2007 r. Prezydent RP Lech Kaczyński odznaczył pośmiertnie kpt. Kazimierza Kamieńskiego "Huzara" Krzyżem Wielkim Orderu Odrodzenia Polski "Polonia Restituta".
    1 8 listopada 2007 roku, z inicjatywy Fundacji "Pamiętamy", w centrum miasta Wysokie Mazowieckie odbyła się uroczystość odsłonięcia pomnika upamiętniającego kpt. Kazimierza Kamieńskiego "Huzara" i jego żołnierzy z oddziałów partyzanckich Obwodu AK-AKO-WiN Wysokie Mazowieckie oraz 6. Brygady Wileńskiej AK poległych w latach 1944 – 1953.
    Pomnik Fundacji "Pamiętamy" w Wysokiem Mazowieckiem upamiętniający kpt. Kazimierza Kamieńskiego "Huzara" i jego żołnierzy.

    Zainteresowanych historią walki kpt. "Huzara" i jego żołnierzy  zapraszam również do pobrania i lektury publikacji  wydanej przez Fundację "Pamiętamy" - Kazimierz Krajewski, Tomasz Łabuszewski, KAZIMIERZ KAMIEŃSKI „HUZAR” - ostatni podlaski komendant 6 Brygady Wileńskiej AK i jego żołnierze 1939-1952 [kliknij w okładkę] >


    Czytaj również:
    Strona główna>
    Prawa autorskie>

    0 0
  • 10/12/14--23:27: WARTO PRZECZYTAĆ... (80)

  • "Zeszyty Historyczne WiN-u" nr 3 9, rok XXIII, czerwiec 2014 r.

    Ukazał się nowy numer „Zeszytów Historycznych WiN-u” (nr 39, rok XXIII, ss. 320). W numerze m.in. artykuł Grzegorza Makusa Atak oddziału Leona Taraszkiewicza „Jastrzębia” na Powiatowy Urząd Bezpieczeństwa Publicznego we Włodawie 22 października 1946 r., kolejna część studium Marcina Jurka na temat wizerunku Józefa Kurasia „Ognia” (Ogień nie zgasł. Legenda Józefa Kurasia „Ognia” w latach 1989–2012), a także unikatowy dziennik żołnierza polskiego z pierwszych miesięcy II wojny światowej w opracowaniu Szymona Jarosińskiego (Stefan Jarguz, W imię Boże. Dziennik żołnierza Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie 1939–1940).

    Najnowszy numer ZH WiN-u dostępny jest w cenie 30,00 zł; zamówienia można składać za pośrednictwem e-maila:

    oraz w księgarni internetowej poczytaj.pl:

    "Zeszyty Historyczne WiN-u" są czasopismem poświęconym dziejom walki Polaków o niepodległość w latach 1939-1989. Szczególne miejsce zajmuje na ich łamach zagadnienie oporu zbrojnego z lat 1944/45-1956. Tematyce zmagań z totalitaryzmem towarzyszy opis metod zwalczania polskich dążeń niepodległościowych przez nazistowski i komunistyczny aparat terroru.
    "Zeszyty Historyczne WiN-u" powstały w 1992 r., ich pierwszym redaktorem naczelnym był wybitny badacz wojennej konspiracji i dokumentalista Andrzej Zagórski. W 1994 r. funkcję redaktora naczelnego przejął Janusz Kurtyka, sprawując ją do tragicznej śmierci w katastrofie smoleńskiej w 2010 r.

    Strona główna>
    Prawa autorskie>


    0 0


    Wraz z ukazaniem się kolejnego numeru periodyku "Zeszyty Historyczne WiN-u" nr 39, rok XXIII, czerwiec 2014, zapraszam do lektury fragmentu jednego z opublikowanych tam artykułów autorstwa historyka, autora strony "Żołnierze Wyklęci - Zapomniani Bohaterowie" - Grzegorza Makusa, Atak oddziału Leona Taraszkiewicza „Jastrzębia” na Powiatowy Urząd Bezpieczeństwa Publicznego we Włodawie 22 października 1946 roku .
    Artykuł (str. 5-73) jest szczegółową rekonstrukcją tej operacji, widzianej oczami atakujących partyzantów, jak również funkcjonariuszy UB, MO i żołnierzy WP. W oparciu o wcześniej niepublikowane źródła archiwalne wytworzone przez resort bezpieczeństwa, struktury Obwodu WiN Włodawa, jak również relacje uczestników wydarzeń, drobiazgowo opisano akcję tak pod względem taktycznym, jak i strategicznym, począwszy od etapu przygotowań, następnie działań pozorowanych, mających zmylić czujność i osłabić potencjał obronny przeciwnika, przez samo opanowanie Włodawy i rozbicie PUBP, skończywszy na uporządkowanym odwrocie z miasta. Podjęto również próbę dokładniejszego przyjrzenia się tajemniczej hipotezie rzekomego udziału w ataku na PUBP czterech partyzantów ukraińskich z Nadrejonu „Łewada” Okręgu III OUN, starając się jednocześnie wyjaśnić, co mogło leżeć u podstaw nawiązania tego doraźnego porozumienia z polskim podziemiem. Tekst artykułu opatrzono wieloma unikalnymi fotografiami, aneksami jak również bogatym aparatem naukowym, zawierającym m.in. noty biograficzne większości uczestników wydarzeń i uwolnionych więźniów.
    Zeszyty Historyczne WiN-u, nr 39/2014

    Grzegorz Makus
    Atak oddziału Leona Taraszkiewicza "Jastrzębia" na Powiatowy Urząd Bezpieczeństwa Publicznego we Włodawie 22 października 1946 roku.


    Oddział partyzancki włodawskiego Obwodu Zrzeszenia „Wolność i Niezawisłość”, dowodzony przez pochodzących z Włodawy braci – ppor. Leona Taraszkiewicza „Jastrzębia” 1 , a następnie ppor. Edwarda Taraszkiewicza „Żelaznego” 2 , powstał wiosną 1945 r. w oparciu o żołnierzy i struktury konspiracyjne 7. pp Legionów Armii Krajowej, walczącego w powiecie włodawskim podczas okupacji niemieckiej 3 .

    Począwszy od czerwca 1945 r., w ciągu następnych kilku miesięcy oddział rozrósł się do stanu kilkudziesięciu doskonale uzbrojonych żołnierzy, jednak w razie doraźnej potrzeby mógł być bardzo szybko uzupełniony ludźmi z placówek terenowych, osiągając liczebność rzędu 60-80 partyzantów. Działania podejmowane przez nich w powiatach włodawskim, chełmskim i ówczesnym lubartowskim skupiały się przede wszystkim na walce  z grupami UB, WP i KBW, rozbijaniu uciążliwych posterunków MO, likwidacji konfidentów i obronie społeczeństwa przed plagą pospolitego bandytyzmu. Pod komendą „Jastrzębia”, od czerwca 1945 r. do stycznia 1947 r., oddział wsławił się wieloma spektakularnymi akcjami przeciwko zbrojnym organom represji reżimu komunistycznego oraz ich współpracownikom i aktywistom, wśród których najważniejsze to opanowanie 5 lutego 1946 r. Parczewa,a w następnych kilku dniach trzy zwycięskie starcia z 70-osobową grupą pościgową UB, WP  i WOP, zajęcie 12 kwietnia 1946 r. lotniska Armii Czerwonej w Lubowierzu [gm. Wołoskowola], rozbicie 12 maja 1946 r. w Gródku [gm. Siemień] plutonu NKWD, zatrzymanie i internowanie 18 lipca 1946 r. siostry Bolesława Bieruta Zofii Malewskiej z rodziną (po 2 dniach zostali zwolnieni), czy  udział w ataku połączonych oddziałów obwodów radzyńskiego i włodawskiego WiN (ok. 350 partyzantów) na Radzyń Podlaski 31 grudnia 1946 r.
    Jednak do najbardziej spektakularnej akcji doszło 22 października 1946 r., kiedy to oddział Leona Taraszkiewicza „Jastrzębia”, przy wsparciu Józefa Struga „Ordona” 4 i jego żołnierzy, na 1,5 godziny opanował Włodawę, zajął Komendę Powiatową MO i zaatakował Powiatowy Urząd Bezpieczeństwa Publicznego, uwalniając kilkudziesięciu przetrzymywanych tam więźniów.

    Styczeń 1946 r. Część oddziału por. Leona Taraszkiewicza Jastrzębia". Dowódca siedzi przy RKM-ie .

    Działalność włodawskiego PUBP od wielu już miesięcy przykuwała uwagę „Jastrzębia”, jako ognisko ciągłego zagrożenia dla jego oddziału i setek mieszkańców powiatu włodawskiego, współpracujących z nim i jego placówkami. Tu mieścił się ośrodek dyspozycyjny operacji przeciwpartyzanckich, wypraw pacyfikacyjnych i centrum informacyjne agentury, gdzie nad całością tych działań niepodzielną władzę sprawował sowiecki „doradca” z ramienia NKWD mjr Piotr Aleksiejew 5 . Tam również znajdował się areszt, w którym odbywały się wstępne, często bestialskie, przesłuchania aresztowanych, których następnie odsyłano do WUBP w Lublinie. Konto funkcjonariuszy włodawskiego UB obciążało dodatkowo kilkudziesięciu zabitych podczas pacyfikacji i obław, a także kilkuset aresztowanych wcześniej członków konspiracji niepodległościowej 6 . Również niespotykane do tej pory natężenie fali obław jednostek „ludowego” WP, KBW, UB i MO, jakie przetoczyły się po terenie powiatu włodawskiego w okresie od lipca do października 1946 r., po zatrzymaniu rodziny Bolesława Bieruta, doprowadziło do tego, że lochy włodawskiego PUBP zapełniły się dziesiątkami aresztowanych, wśród których znaleźli się także ważni członkowie Obwodu WiN Włodawa (m.in. aresztowano prawie całą włodawską placówkę wchodzącą w skład rejonu I krypt. „Władysław”, na czele z jego komendantem ppor. Janem Mazurkiem „Wrzosem” 7 ) i wielu współpracowników oddziału 8 .

    „Jastrząb” już wiosną 1946 r. podsuwał plan ataku na PUBP zarówno kpt. Zygmuntowi Szumowskiemu „Komarowi” 9 , komendantowi Obwodu WiN Włodawa, jak i jego zastępcy por. Klemensowi Panasiukowi „Orlisowi” 10 , ci jednak konsekwentnie wstrzymywali się od wydania zgody na tę akcję. Odmowę motywowali ryzykownością przedsięwzięcia, jako że we Włodawie, w przedwojennych koszarach 9. Pułku Artylerii Ciężkiej WP, stacjonował 53. pp „ludowego” WP,  a od połowy lipca 1946 r., przerzucony z Białostocczyzny, 49. pp WP 11 . W zaistniałej sytuacji dłużej nie można było czekać, więc „Jastrząb” decyzję o ataku na włodawską „bezpiekę” podjął w porozumieniu jedynie ze swoim zastępcą i bratem, Edwardem Taraszkiewiczem „Żelaznym”, który napisał później, że ze względu na ścisłą tajemnicę o planie tym nie wiedział nikt oprócz mnie , nawet dowódca innego lokalnego oddziału WiN, Józef Strug „Ordon”, który wprawdzie obiecał braciom wsparcie dla większej akcji, jednak o szczegółach dowiedział się dopiero w ostatniej chwili 12 .

    Budynek, w którym od sierpnia 1944 r. mieścił się PUBP we Włodawie. Zdjęcie pochodzi z lat 80-tych, gdy miały tam siedzibę Służba Bezpieczeństwa i  Komenda Powiatowa Milicji Obywatelskiej.

    Analiza dokumentów archiwalnych pozwala przypuszczać, że mimo niechętnej postawy dowództwa Obwodu, „Jastrząb” na długo przed ostatecznym terminem operacji rozpoczął do niej przygotowania, co wiązało się z dokładnym wywiadowczym rozpracowaniem sił włodawskiego resortu i wojska. Jeszcze w pierwszej połowie roku współpracujący z oddziałem funkcjonariusz PUBP Feliks Matejczuk 13 dostarczył partyzantom m.in. informacje o stanie liczebnym PUBP Włodawa oraz imienny wykaz funkcjonariuszy wraz z ich charakterystyką i pełnioną funkcją 14 . Ponadto można założyć, że bardzo dobrze działający wywiad rejonu I pod komendą Jana Mazurka „Wrzosa”, który w maju 1946 r. dostarczył do komendy Obwodu szczegółowe informacje o liczebności, uzbrojeniu, zadaniach i nastrojach w stacjonującym wówczas we Włodawie 53. pp WP 15 , podobne informacje zdobył również na temat 49. pp 14. DP, co pozwoliło zorientować się „Jastrzębiowi”, że stan osobowy, poziom wyszkolenia, jak i morale żołnierzy stacjonującego we Włodawie pułku, przy dobrze opracowanym planie akcji, nie będą stanowiły poważnego zagrożenia dla atakujących PUBP partyzantów 16 .
    Nie można również wykluczyć, że dość poważnego wsparcia w przygotowaniach planu ataku udzielił „Jastrzębiowi” wywiad ukraińskiego podziemia Nadrejonu „Łewada” (odpowiednik Obwodu WiN Włodawa) Okręgu III OUN, któremu również dość mocno mogło zależeć na przeprowadzeniu tej akcji (o czym szerzej w dalszej części tekstu).

    Również termin ataku na PUBP, jak się okazało, nie został przez „Jastrzębia” wybrany przypadkowo. Zeznający przed Wojskowym Prokuratorem 14. Dywizji Piechoty kpt. Chaszesmanem, p.o. szefa sztabu 49. pp kpt. Wiktor Wersocki, stwierdził dwa dni po akcji, że celem bandy było zwolnienie aresztowanych, wywożenie których zaczęło się 22. X przez U.B. do Lublina. Zdołano wywieźć około 20 ludzi. [...]. W swoich zeznaniach potwierdził ten fakt również p.o. dowódcy pułku ppłk. Karol Stasiak, który poinformował przesłuchującego go szefa sekretariatu Oddziału Informacji Okręgu Wojskowego VII por. Tyszkiewicza, że jako eskortę dla aresztowanych odwożonych z PUBP Włodawa do WUBP w Lublinie w dniu 22 października 1946 r. wysłano 20 żołnierzy 49. pp 17 .

    Adam Tylimoniuk, od 16 I 1946 r. do 30 VII 1947 r. z-ca kierownika PUBP Włodawa.

    Ponadto można założyć, że wywiadowi WIN nie nastręczyło zbyt wielu problemów zdobycie informacji, że w koszarach 49. pp przebywało 143 zdemobilizowanych żołnierzy starszych roczników, w cywilnych ubraniach i bez broni, którzy mieli opuścić pułk 23 października 1946 r., co w dniu ataku musiało znacznie osłabić potencjał obronny i możliwości operacyjne przeciwnika 18 .[...].

    Strona główna>
    Prawa autorskie>
    1. Leon Taraszkiewicz ps. „Jastrząb”, „Zawieja”, ppor. cz.w., s. Władysława i Róży, ur. 13 V 1925 r. w Duisburgu,w Niemczech, pochodzenie chłopskie, wykształcenie podstawowe. W 1925 r. rodzina Taraszkiewiczów wróciła do Polski i osiedliła się we Włodawie. Po wybuchu II wojny św. dwóch starszych braci Leona – Edward i Władysław - zostało wywiezionych na roboty przymusowe do Rzeszy. Leon Taraszkiewicz pozostał we Włodawie, był kilkakrotnie aresztowany, zdołał jednak zbiec. Po ostatniej ucieczce, pod koniec 1943 r. przypadkiem trafił do sowieckiego oddziału partyzanckiego kpt. Anatola Krotowa, działającego w pow. włodawskim. 18 grudnia  1944 r. aresztowany przez PUBP we Włodawie i osadzony na Zamku Lubelskim, a następnie 13 lutego 1945 r. wysłany do obozu NKWD-UB dla żołnierzy AK w Błudku-Nowinach, [pow. tomaszowski]. Podczas transportu udało mu się uciec, od czerwca 1945 r. został dowódcą oddziału partyzanckiego włodawskiego Obwodu AK-DSZ-WiN. W szczytowym okresie liczył ok. 60-80 partyzantów i przeprowadził wiele brawurowych akcji wymierzonych w polski i sowiecki aparat bezpieczeństwa. 3 I 1947 r. w Siemieniu [pow. Radzyń Podlaski], podczas ataku na oddział ochronno – propagandowy WP został ranny i po kilku godzinach zmarł (Rok pierwszy. Powstanie  i działalność aparatu bezpieczeństwa publicznego na Lubelszczyźnie (lipiec 1944-czerwiec 1945), red. L. Pietrzak, S. Poleszak,  R. Wnuk, M. Zajączkowski, Warszawa 2004, s. 142; G. Makus, „Jastrząb” i „Żelazny” - ostatni partyzanci Polesia Lubelskiego 1945–1951 , Włodawa 2008, s. 5-52).
    2. Edmund Edward Taraszkiewicz ps. „Grot”, „Żelazny”, „Tomasz”, ppor. cz.w., s. Władysława i Róży, ur. 22 I 1921 r. w Duisburgu, w Niemczech, pochodzenie chłopskie, wykształcenie podstawowe. W latach 1940-1945 przebywał na przymusowych robotach w Niemczech. Od lipca 1945 r. w konspiracji niepodległościowej, początkowo jako sekretarz i adiutant komendanta rejonu ppor. Klemensa Panasiuka „Żytosława”, „Orlisa” w Obwodzie DSZ Włodawa, a następnie zastępca dowódcy w oddziale partyzanckim swojego brata ppor. Leona Taraszkiewicza „Jastrzębia”. Po jego śmierci przejął dowodzenie oddziałem. Poległ 6 X 1951 r. w walce z grupą operacyjną UB-KBW w Zbereżu [pow. Włodawa] (Z. Broński  „Uskok”, Pamiętnik (1941-maj 1949), red. S. Poleszak, Warszawa 2004, s. 195; G. Makus, „Jastrząb”..., s. 5-77).
    3. Zgrupowanie OP 7, stanowiące w konspiracji zawiązek 7. pułku piechoty Legionów AK, powstało w Inspektoracie Rejonowym Armii Krajowej Chełm (Okręg Lubelski AK) w maju 1944 r. W jego skład weszły 4 oddziały partyzanckie: Zygmunta Szumowskiego „Sędzimira” z obwodu chełmskiego, Jana Małka „Zręba” z obwodu krasnostawskiego, Bolesława Flisiuka „Jaremy” z obwodu włodawskiego oraz utworzony w Obwodzie AK Krasnystaw pluton konny ppor. rez. kaw. Eugeniusza Hilchera „Strzały”. W składzie tych jednostek znalazły się wszystkie inne oddziały, które przed utworzeniem zgrupowania OP 7 działały samodzielnie na terenie inspektoratu chełmskiego. Były to grupy: „Jelenia”, „Nadbużanka”, „Piły” i „Świerka”. Przy organizacji OP 7 przyjęto zasadę, że zadaniem inspektoratu po powstaniu lub akcji „Burza” będzie zorganizowanie jednego pułku. W myśl tego założenia obwód AK Chełm miał w oparciu o OP „Sędzimira” i oddziały garnizonowe I rzutu (tzw. służba czynna) odtwarzać I batalion, obwód Krasnystaw – na bazie OP „Zręba” - II batalion, oraz Obwód Włodawa – po uzupełnieniu OP „Jaremy” - III batalion 7. pułku piechoty Legionów AK. Stąd też oddziały zgrupowania otrzymały adekwatne do swojej przyszłej roli kryptonimy: „Sędzimira” - OP 7/I, „Zręba” - OP 7/II i „Jaremy” - OP 7/III (I. Caban, Oddziały Armii Krajowej 7 Pułku Piechoty Legionów, Lublin 1994, s. 5).
    4. Józef Strug ps. „Wilk”, „Ordon”, por. cz.w., s. Szymona i Marii, ur. 4 III 1919 r. w Wyhalewie (pow. Włodawa), wykształcenie średnie. Od 1940 r. w ZWZ-AK. W 1941 r. aresztowany przez gestapo, przez kilka miesięcy więziony na Zamku w Lublinie. Zwolniony po pięciu miesiącach, dzięki łapówce dostarczonej przez członków organizacji.  W 1942 na polecenie dowództwa podjął pracę na posterunku policji granatowej w Urszulinie [pow. Włodawa]. Do misji tej został specjalnie zaprzysiężony przez Komendanta Obwodu AK Włodawa, por. Józefa Milerta „Sępa”. Po wkroczeniu Sowietów na Lubelszczyznę, pozostał w konspiracji. Musiał ukrywać się, ponieważ jako dawny granatowy policjant był poszukiwany przez władze za rzekomą „współpracę” z Niemcami. Zorganizował grupę samoobrony, w oparciu o zagrożonych aresztowaniem członków Rejonu II Obwodu AK Włodawa. Oddział Struga liczył zazwyczaj kilkunastu żołnierzy. Z czasem został podporządkowany bezpośrednio rozkazom Komendy Obwodu DSZ-WiN Włodawa. Ściśle współdziałał z oddziałem dowodzonym przez L. Taraszkiewicza „Jastrzębia”, a następnie przez E. Taraszkiewicza „Żelaznego”. Jesienią 1946 r. nawiązał kontakt z kpt. Zdzisławem Brońskim „Uskokiem”. Od jesieni 1946 r. uznawał zwierzchność mjr. Hieronima Dekutowskiego „Zapory” – komendanta oddziałów leśnych Inspektoratu WiN Lublin. Nie skorzystał z amnestii z 22 II 1947 r. i na czele ok. 10 ludzi walczył dalej. Poległ 30 VII 1947 r. w walce z grupą operacyjną UB-KBW w kolonii Sęków [pow. Włodawa] (Rok pierwszy..., s. 216; H. Pająk, Oni się nigdy nie poddali, Lublin 1997, s. 147-160).
    5. Od początku powstania Resort Bezpieczeństwa Publicznego znajdował się pod ścisłą kontrolą i nadzorem sowieckich organów bezpieczeństwa. Komendy UB były ściśle uzależnione i powiązane z ekspozyturami NKGB, NKWD i kontrwywiadu wojskowego „Smiersz”. Pełnomocnicy i doradcy sowieccy urzędowali na każdym szczeblu, poczynając od centrali a kończąc na powiatowych urzędach bezpieczeństwa. Głównym zadaniem doradców było sprawowanie całkowitej kontroli nad polskimi służbami specjalnymi. Dysponowali oni własną, dobrze funkcjonującą siecią agenturalną, która pozwalała wniknąć im we wszystkie dziedziny życia w Polsce. Korpus doradców, który formalnie rozpoczął działalność w marcu 1945 r. (w rzeczywistości już w sierpniu 1944 r.), miał własny sztab, mieszczący się w ambasadzie sowieckiej w Warszawie. Doradcy sowieccy w UB, począwszy od Resortu BP, a skończywszy na PUBP, nakreślali kierunki działań i podejmowali zasadnicze decyzje w sprawach zwalczania i likwidacji struktur Polskiego Państwa Podziemnego. W pierwszym okresie to oni dysponowali niezbędną wiedzą o technikach pracy operacyjnej i metodach prowadzenia śledztw. Dla młodych, niedoświadczonych funkcjonariuszy UB byli niejako wzorem do naśladowania – w tym także postaw negatywnych. Także PUBP we Włodawie miał swoich „sowietników”, jak nazywano oficerów sowieckich wydelegowanych do pomocy UBP. Pierwszym instruktorem NKWD przy Powiatowym Urzędzie Bezpieczeństwa Publicznego we Włodawie już od września 1944 r. był podpułkownik Kałabuchow. Drugim, o którym wiadomo, był major Piotr Aleksiejew. Najwcześniejsze informacje o jego działaniach pochodzą z raportu z dn. 11 VIII 1945 r., gdzie możemy przeczytać o prowadzonych przez niego odprawach na temat prowadzenia śledztw przez funkcjonariuszy PUBP. Ostatnie ślady jego obecności w PUBP Włodawa odnajdujemy w sprawozdaniach z październiku 1946 r. (P. Kołakowski, NKWD i GRU na ziemiach polskich 1939-1945, Warszawa 2002, s. 283-285; D. Iwaneczko, Urząd Bezpieczeństwa w Przemyślu 1944-1956, Rzeszów 2004, s. 19-21; AIPN Lu, 055/2, Raport inspektora Wojewódzkiego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego w Lublinie z kontroli w Powiatowym Urzędzie Bezpieczeństwa Publicznego we Włodawie, k. 4-5; Rok pierwszy..., s. 236; AIPN Lu, 037/6, Sprawozdania dekadowe Sekcji I, II, III, IV, V, VI, VIII, ag. operacyjne, wykazy czł. nie[le]g. Org. AK NSZ UPA, innych aktów terrorystycznych, koncentracji band  i napadów rabunkowo – terrorystycznych PUBP Włodawa, k. 135-146; AIPN Lu, 037/13, Raporty dekadowe, specjalne i dzienne kierownictwa PUBP we Włodawie, k. 40).
    6. Szerzej na temat działań PUBP we Włodawie przeciwko niepodległościowemu podziemiu: Grzegorz Makus, Działania operacyjne Powiatowego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego we Włodawie wobec polskiego podziemia niepodległościowego w latach 1944–1947, [w:] „Zeszyty Historyczne WiN-u”, nr 35, Kraków 2012 oraz [w:] „Zeszyty Muzealne Muzeum Pojezierza Łęczyńsko-Włodawskiego we Włodawie”, tom 16, Włodawa 2014. Artykuł jest skróconą wersją publikacji autora Powiatowy Urząd Bezpieczeństwa Publicznego we Włodawie  w walce z polskim podziemiem niepodległościowym w latach 1944-1947. Pełna wersja dostępna  jest  na stronie  internetowej  autora: „Żołnierze Wyklęci -  Zapomniani Bohaterowie” [http://podziemiezbrojne.blox.pl].
    7. Jan Mazurek ps. „Wrzos”, chor. rez. WP/ppor. AK, s. Stanisława i Katarzyny Tryki, ur. 29 IX 1899 r. w Wólce Szczeckiej [pow. Kraśnik], 7 kl. szk. powsz., zam. Włodawa, ul. Mickiewicza 9. W czasie okupacji niemieckiej członek AK ps. „Lew”, pełnił funkcje kwatermistrza, dow. II plutonu grupy dywersyjnej AK, oficera łączności  w III/OP 7. pp AK; po wkroczeniu Sowietów w 1944 r. wstąpił do PSL, pełnił także funkcję komendanta rejonu I, krypt. Władysław” w Obwodzie WiN Włodawa. W skład rejonu I wchodziło miasto Włodawa oraz gminy Sobibór i Hańsk. 7 IX 1946 r. aresztowany i osadzony w PUBP Włodawa, skąd został odbity podczas ataku oddziału Leona Taraszkiewicza „Jastrzębia” dn. 22 X 1946 r. Następnie ukrywał się do marca 1947 r., kiedy to ujawnił się w PUBP Włodawa (AIPN Lu, 0279/6, Kwestionariusze osobowe członków nielegalnych organizacji pow. Włodawa (lit. A-Z), k. 243; R. Kompf, Nadbużański zryw. Wspomnienia z lat okupacji hitlerowskiej majora Romualda Kompfa ps. „Rokicz”, byłego D-cy III Bat. 7 pp. AK, [w:] „Zeszyty Muzealne Muzeum Pojezierza Łęczyńsko-Włodawskiego we Włodawie”, t. 15, Włodawa 2008, s. 9, 34, 82, 102).
    8.„Żelazny” na kartach swojego pamiętnika tak opisywał tamten czas: W okresie naszej aktywnej działalności, tzn. w miesiącach czerwiec-listopad 1946 r., rozpoczął się szalony terror i aresztowania w całym naszym terenie. Kulminacyjnym punktem terroru był miesiąc październik. Włodawskie więzienie znajdujące się w podziemnych lochach UB zapełniło się aresztowanymi tak mężczyznami jak i kobietami. Było między nimi sporo naszych ludzi, np. „Dąbek” [Piotr Kwiatkowski, komendant  placówki w Wołoskowoli],  jego  adiutant  „Wojtek” [Wojciech Kąfera],  „Dąbka”  zięć  Grzywaczewski Bolesław, komendant placówki gminnej „Kulon” (Władysław Kondracki ze wsi  Białka gm. Dębowa Kłoda) oraz wielu innych. (E.E. Taraszkiewicz „Żelazny”, Trzy pamiętniki, Warszawa-Lublin 2008, s. 117).
    9. Zygmunt Szumowski „Sędzimir”, „Przebój”, „Komar”, pchor. WP, kpt. AK-WiN, ur. w 1916 w Turobinie [pow. Krasnystaw], pochodzenie rzemieślnicze, wykształcenie średnie, oficer zawodowy WP, agronom. Przed wojną ukończył Szkołę Podchorążych Rezerwy Piechoty w Brześciu n. Bugiem i Szkołę Podchorążych Piechoty w Komorowie k. Ostrowi Mazowieckiej. W wojnie 1939 r. walczył w szeregach 40. pp. Od grudnia 1939 r. w SZP, komendant placówki w Turobinie; od lutego 1942 r. do kwietnia 1944 r. komendant 1. Rejonu w Obwodzie AK Krasnystaw. Od kwietnia 1944 r. organizator i dowódca oddziału partyzanckiego, podczas akcji „Burza” występującego jako oddział zgrupowania 7. pp AK. Po wkroczeniu armii sowieckiej pozostał w konspiracji. Od sierpnia 1945 r. komendant Obwodu DSZ-WiN Włodawa. Zagrożony aresztowaniem w lipcu 1946 r. opuścił szeregi konspiracji i wyjechał do Wrocławia. Ujawnił się w kwietniu 1947 r. w PUBP w Jeleniej Górze. Studiował na SGGW w Warszawie. Aresztowany 19 VI 1950 r. pod fałszywym nazwiskiem Zygmunt Grodziński w Sokolnikach, pow. Dzierżoniów. Skazany 12 IX 1951 r. przez WSR w Lublinie na karę 5 lat pozbawienia wolności, złagodzoną na podstawie amnestii z sierpnia 1945 r. i lutego 1947 r. do 1 roku i 10 miesięcy więzienia. Zwolniony w kwietniu 1952 r. (I. Caban, Ludzie lubelskiego Okręgu Armii Krajowej, Lublin 1995, s. 187-188; Z. Broński  „Uskok”, Pamiętnik..., s. 143-144; Z. Szumowski, Zapiski żołnierskie, Wrocław 2001, s. 9-93).
    10. Klemens Panasiuk ps. „Żytosław”, „Orlis”, por., s. Mieczysława, ur. 22 I 1903 r w Lubieniu, gm. Wyryki [pow. Włodawa], rolnik, wykszt: szk. powszechna i wyższe kursy handlowe, zam. Załucze, gm. Wola Wereszczyńska [pow. Włodawa]. Uczestnik wojny 1939 r., od 1940 r. w ZWZ, następnie w AK. 29 IX 1941 r. aresztowany przez gestapo i osadzony na Zamku w Lublinie. Zwolniony dzięki staraniom AK, po opuszczeniu więzienia komendant rejonu w Obwodzie AK Włodawa pod dow. kpt. Józefa Millerta „Sępa”. Od stycznia 1942 r. ppor. AK, od sierpnia 1943 r. por. AK. Członek oddziału partyzanckiego kpt. Bolesława Flisiuka „Jaremy”. Po wkroczeniu armii sowieckiej pozostał w konspiracji, nadal pełnił funkcję komendanta rejonu w Obwodzie AK-DSZ Włodawa, dowódca oddziału partyzanckiego, następnie zastępca Komendanta Obwodu WiN Włodawa, od lipca 1946 r. komendant tego obwodu. Ujawnił się 22 kwietnia 1947 r. w WUBP w Gdańsku. Zmarł 11 VII 1968 r. w Oławie (AIPN Gd, 00118/195, Wojewódzki Urząd Spraw Wewnętrznych w Gdańsku, Oświadczenie z ujawnienia: Panasiuk Klemens, k. 8-13).
    11.„Żelazny” tak oceniał postawę Komendy Obwodu WiN Włodawa w sprawie planów ataku na PUBP Włodawa: Nieraz kwestionował [poruszał] „Jastrząb” tę sprawę, podsuwając „Komarowi” plan zaatakowania i uwolnienia więźniów. Plan ten bywał zawsze odrzucany twierdzeniem, że on się nie uda z powodu wojska, które w sile jednego pułku stacjonowało we  Włodawie. Ja osobiście z przekonania wiedziałem, że nie to było przyczyną odmowy do uderzenia na UB, lecz fakt, że na taką ważną akcję musieliby iść i prowadzić ją panowie „Komar” lub „Orlis”, od tego byli przecież wojskowymi komendantami. Lecz ci panowie cenili wszystko ładnie, ale swoje życie nade wszystko i nie chcieli ryzykować... w myśl przysłowia: „że człowiek żyje tylko raz”. Piszę to z takim krytycyzmem, bo przekonałem się naocznie o tym podczas wypadku, gdy aresztowano niejakiego Adama Chudziaka ps. „Chil” zam. we wsi Olszowo. Wówczas, gdy zaszła potrzeba go odbić, „Orlis” wobec całego naszego oddziału i grupy „Batorego” polecił „Jastrzębiowi” [przeprowadzić] akcję odbicia „Chila”, wykręcając się twierdzeniem, że... musi jechać na ważną odprawę, której jednak, stwierdziłem potem, wcale nie było! (E.E. Taraszkiewicz „Żelazny”, op. cit., s. 117).
    12.Ibidem, s. 117.
    13. Feliks Matejczuk, s. Jana i Ewy z d. Grzywaczewskiej, ur. 29 V 1917 r. w Mariance [pow. Włodawa], 3 kl. szk. powsz., funkcjonariusz PUBP we Włodawie. Na początku marca 1946 r. został zwerbowany do współpracy z kontrwywiadem Obwodu WiN Włodawa i oddziałem Leona Taraszkiewicza „Jastrzębia”. Za pośrednictwem łączniczek Zofii Pakuły, a następnie Sabiny Korzeniewskiej, przekazywał podziemiu zdobyte w toku służby w PUBP Włodawa informacje, m.in. informował o każdorazowym wyjeździe grupy operacyjnej na akcję w terenie, podał stan liczebny PUBP Włodawa oraz charakterystyki pracujących tam funkcjonariuszy, a także umożliwiał kontakt między aresztowanymi, osadzonymi w areszcie PUBP, członkami podziemia a współtowarzyszami na wolności. Dostarczał osadzonym artykuły żywnościowe, tytoń oraz dokonywał zakupów najpotrzebniejszych im rzeczy. Od 1 V 1946 r., jak zapisano w kwestionariuszu: [...] przechowywał w koszarach UB Włodawa w swojej walizce trzy pisma nawołujące do obalenia demokratycznego ustroju państwa polskiego. Został aresztowany13 VII 1946 r., wyrokiem WSR w Lublinie z dnia 18 IX 1946 r. skazany został na łączną karę 10 lat więzienia (AIPN Lu, 0311/6, Kwestionariusze osobowe na członków bandy Jastrzębia – Żelaznego, k. 165-165v).
    14. APL, WiN, Wykaz imienny funkcjonariuszy Powiatowego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego we Włodawie, syg. 441, k. 1, 3, 4.
    15. APL, WiN,  Sprawozdanie Komendy Obwodu Włodawa z 28 V 1946 r., syg. 91, k. 1.
    16. Według zeznań p.o. dowódcy 49. pp WP ppłk. Karola Stasiaka, złożonych 24 X 1946 r. stan osobowy pułku tuż przed atakiem na Włodawę przedstawiał się następująco: 143 zdemobilizowanych żołnierzy w cywilnych ubraniach, bez broni, oczekujących na wyjazd z pułku w dniu 23 X 1946 r., 240 nieprzeszkolonych żołnierzy batalionu rekruckiego (z ostatniego poboru), ok. 120 żołnierzy starszych roczników, w tym 26 wartowników, ok. 60-80 podoficerów i ok. 30 pełniących funkcje szoferów, krawców, szewców, itp. Nie mniej ważna wydaje się również informacja ppłk. Stasiaka, który zeznał, że w momencie ataku na PUBP stacjonujący w koszarach rekruci nie mieli amunicji, ponieważ obowiązywał rozkaz ze Sztabu 14. DP zabraniający wydawać amunicję rekrutom do czasu złożenia przysięgi, za wyjątkiem „strzelań ostrych” na strzelnicy (AIPN Lu, 08/213, t. 10, cz. 1, Protokół przesłuchania ppłk. Karola Stasiaka, Włodawa, 24 X 1946 r., k. 154-156); Warto w tym miejscu wspomnieć, że przybyły w połowie lipca 1946 r. do Włodawy 49. pp WP, od 4 lutego 1946 r. działał na Białostocczyźnie, gdzie został ściągnięty z centralnej Polski w celu wzmocnienia miejscowej grupy operacyjnej do walki z niepodległościowym podziemiem. Okazało się jednak, że żołnierze i oficerowie tego pułku wyjątkowo niechętnie, a nawet wrogo, odnosili się do stawianych przed nimi zadań, o czym świadczy m.in. raport PUBP w Bielsku Podlaskim z dnia 14 II 1946 r. w sprawie zachowania żołnierzy 49 pułku piechoty, w którym pisano m.in., że […] w pułku znajduje się dużo wrogich elementów spod znaku NSZ. Wobec tego nie może być i  mowy żeby ten pułk prowadził owocną walkę z wrogim podziemiem […]. W pułku panują nastroje sprzeczne z przedsięwzięciami operacyjnymi w sprawie ujęcia uczestników AK, NSZ i NZW. […] Większość wśród szeregowych, a zwłaszcza wśród oficerów – w tej liczbie i sam d-ca pułku pułk. [Robert] Satanowski – są to ludzie ideologicznie chwiejni, a nawet politycznie niepewni są. […] Poszczególne oddziały [pułku], znajdujące się w terenie, zamiast prowadzenia walki z bandytyzmem, szerzą wśród ludności cywilnej antypaństwową propagandę o charakterze antysowieckim. Prowadzą agitację przeciwko UBP, MO, PPR […]. Zagrażają pracownikom Bezpieczeństwa [...]. W innym raporcie (tym razem specjalnym) z tego samego dnia, PUBP w Bielsku Podlaskim szczegółowo, w 14 punktach, podawał przykłady wrogich zachowań i wypowiedzi żołnierzy oraz oficerów 49. pp WP w stosunku do funkcjonariuszy UB, członków PPR, a nawet żołnierzy sowieckich (J. Kułak,  Rozstrzelany Oddział. Monografia 3 Wileńskiej Brygady NZW. Białostocczyzna 1945-1946, Białystok 2007, s. 396-397).
    17. AIPN Lu, 08/213, t. 10, cz. 1, Sprawa Obiektowa Krypt. „Zdrajcy”, „Dzikusy”. Banda „Jastrzębia” i „Żelaznego” wywodząca się z WiN, Protokół przesłuchania kpt. Wiktora Wersockiego, Włodawa, 24 X 1946 r., k. 157-160; AIPN Lu, 08/213, t. 10, cz. 1, Protokół przesłuchania ppłk. Karola Stasiaka, Włodawa, 24 X 1946 r., k. 156.
    18. AIPN Lu, 08/213, t. 10, cz. 1, Protokół przesłuchania ppłk. Karola Stasiaka, Włodawa, 24 X 1946 r., k. 154-156.

    0 0

    51. rocznica śmierci sierż. Józefa Franczaka "Lalka" - ostatniego żołnierza niepodległej Polski
    ...Nie dajmy zginąć poległym.
    Zbigniew Herbert

    Józef Franczak "Lalek" (1918-1963)

    51 lat temu, 21 października 1963 roku, w obławie funkcjonariuszy SB (Służba Bezpieczeństwa) i ZOMO (Zmotoryzowane Odwody Milicji Obywatelskiej) we wsi Majdan Kozic Górnych na Lubelszczyźnie zginął Józef Franczak "Lalek", ostatni żołnierz niepodległej II Rzeczypospolitej.Jego siostry, dopiero 20 lat później mogły złożyć ciało [pozbawione przez komunistów głowy] w rodzinnym grobowcu.

    Siostra Józefa Franczaka - Celina Mazur i jego syn Marek Franczak przy grobowcu"Lalka" na cmentarzu w Piaskach (fot. Mariusz Kamiński, 2008).

    Przez lata utrzymywała się wersja, że "Lalka" zadenuncjował sąsiad - Wacław Beć, u którego ukrywał się feralnego dnia. Tak myślała rodzina i okoliczna ludność. To oskarżenie powielił i utrwalił na wiele lat Henryk Pająk, m.in. w książce "Uskok kontra UB". Tymczasem obciążony został niewinny człowiek!
    Jak wynika z akt znajdujących się w IPN SB wydał bezpiece TW "Michał" - Stanisław Mazur - stryjeczny brat Danuty Mazur (narzeczonej "Lalka" i matki jego syna). Pozostawał poza podejrzeniami właśnie dzięki opinii mieszkańców podlubelskich miejscowości, dla których zdrajcą był Wacław Beć. Nie zmienił tego fakt, że 12 czerwca 1964 r. Sąd Wojewódzki w Lublinie skazał Becia na 5 lat więzienia za współpracę z "Lalkiem".
    Z bezpieką Stanisław Mazur współpracował jeszcze długo po śmierci "Lalka". Trwała ona od przełomu 1962/63 r. do 11 maja 1967 r. TW "Michał" przekazywał m.in. informacje o nastrojach ludności wsi, w których wcześniej ukrywał się Franczak i rozpracowywał jego najbliższych współpracowników. To prawdopodobnie na podstawie donosów Mazura aresztowano i osądzono Wacława Becia. Za kapowanie dostał w sumie 12.050 zł, z tego prawie połowę - ok. 5000 zł za ustalenie miejsca pobytu "Lalka"
    w 1963 roku.

    Odnowiony nagrobek sierż. Józefa Franczaka ps. "Lalek" na cmentarzu w Piaskach.

    1963... to był niesamowity rok. W Dallas ginie John F. Kennedy. Walentina Tiereszkowa macha ludzkości z orbity okołoziemskiej. Na osłodę imperialistom - The Beatles nagrywają singiel "She Loves You". A w Polsce...? Na całego trwa nasza mała stabilizacja. Rewelacyjny Zbigniew Pietrzykowski po raz czwarty zostaje mistrzem Europy w boksie, a Roman Zambrowski wylatuje z KC, co jest wyraźnym sygnałem, że okres błędów i wypaczeń jest już za nami. Prawdziwe rewelacje jednak czekają rodaków na odcinku kultury. Przy salwach spontanicznego śmiechu odbywa się w Warszawie premiera "Jak być kochaną" Wojciecha Hasa, Bohdan Łazuka bierze udział w zdjęciach do filmu "Beata", zaś rewelacyjny Zbigniew Maklakiewicz występuje w aż czterech filmach.
    No i jeszcze jedno. W małej wsi koło Piask w województwie lubelskim ginie podczas obławy 45-letni Józef Franczak, poszukiwany listem gończym były AK-owiec. Ten ostatni polski partyzant z bronią w ręku przeciwstawiał się komunistycznemu zniewoleniu dokładnie 24 lata.

    Sierż. Józef Franczak "Laluś", "Lalek" był ostatnim partyzantem polskiego podziemia niepodległościowego. Jego życiorys jest typowy dla wielu z pokolenia Kolumbów. Urodził się w 1918 roku w małej podlubelskiej wiosce Majdan Kozic Górnych . Nie mając środków na dalsze kształcenie zgłosił się do Szkoły Podoficerskiej Żandarmerii w Grudziądzu, a następnie służył w Równem na Wołyniu. We wrześniu 1939 roku walczył z Sowietami, udało mu się zbiec z niewoli i powrócić w rodzinne strony. W czasie okupacji niemieckiej był żołnierzem ZWZ i AK, dowodził drużyną, a następnie plutonem. Prowadził też zajęcia w konspiracyjnej szkole podoficerskiej. Po wkroczeniu Armii Czerwonej znalazł się w szeregach organizowanego przez komunistów "ludowego" WP. Stacjonował w Kąkolewnicy, gdzie Sąd Polowy II Armii WP skazywał na kary śmierci byłych żołnierzy AK. Prawdopodobnie w pierwszych miesiącach 1945 roku zdezerterował. Początkowo ukrywał się w okolicach Łodzi, a następnie na Pomorzu.

    "Laluś" jako żołnierz żandarmerii Wojska Polskiego. Zdjęcie z czerwca 1939 r.

    Rozpoznany, powrócił w rodzinne strony, ale tutaj już w czerwcu 1946 roku wpadł w obławę grupy operacyjnej wojewódzkiego UB w Lublinie. Podczas transportu uciekł wraz z dziewięcioma innymi aresztantami, zabijając m.in. trzech funkcjonariuszy bezpieki. Na krótko dołączył do jednego z pododdziałów zgrupowania mjr. Hieronima Dekutowskiego „Zapory". Na początku 1947 roku zgłosił się do oddziału kpt. Zdzisława Brońskiego "Uskoka" . Po akcji ujawnieniowej z wiosny 1947 roku został dowódcą jednego z pododdziałów. Wraz ze swoimi partyzantami (było ich zazwyczaj od czterech do sześciu) patrolował podległy mu teren na pograniczu powiatów lubelskiego i krasnostawskiego; zbierali informacje dotyczące aresztowań i operacji przeprowadzanych przez aparat represji, a także na temat osób współpracujących z UB oraz najbardziej gorliwych funkcjonariuszy UB i MO. Z powodu małej liczebności patroli działalność zbrojna w owym czasie była znacznie ograniczona. Sprowadzała się do zasadzek na małe patrole milicyjne, akcji ekspropriacyjnych oraz wykonywania kar chłosty lub śmierci na konfidentach i aktywistach komunistycznych. Patrole musiały ciągle uchodzić przed ścigającymi je grupami operacyjnymi UB–KBW. Po stratach w zasadzce z maja 1948 roku jego pododdział przestał istnieć. Z pięciu partyzantów poległo dwóch, a dwóch zostało rannych (z których jeden zmarł). Bez szwanku wyszedł jedynie "Laluś". W kolejną zasadzkę wpadł sam w Wigilię 1948 roku. W czasie walki ranił jednego z milicjantów, sam też został ranny w brzuch. Od tego czasu nie posiadał już zorganizowanego pododdziału zbrojnego, ale utrzymywał łączność z kontynuującymi walkę zbrojną. Jego towarzysze ginęli w walce lub wpadali w ręce UB w wyniku kombinacji operacyjnych. Jemu nadal udawało się umykać przed tropiącymi go funkcjonariuszami UB, niejednokrotnie dopisywało mu niesamowite szczęście.

    1947 rok. Od lewej: Stanisław Kuchciewicz "Wiktor", kpt. Zdzisław Broński "Uskok", Józef Franczak "Lalek", Walenty Waśkowicz "Strzała".

    "Lalek" nie budował świetnie zamaskowanych bunkrów, aby przebywać w nich przez wiele miesięcy. Był w ciągłym ruchu, często zmieniając kwatery. Jak szacowali funkcjonariusze UB/SB, jego siatka współpracowników liczyła około dwustu osób, co jest liczbą imponującą, tym bardziej że za udzielanie pomocy tak "niebezpiecznemu bandycie" groził kilkuletni wyrok więzienia. Franczak poważnie zastanawiał się nad skorzystaniem z uchwalonej 27 kwietnia 1956 roku amnestii i powrotem do normalnego życia. W rozmowie z jednym ze swoich współpracowników miał powiedzieć, że gdyby miał gwarancję, że otrzymałby wyrok mniejszy niż 15 lat więzienia, to zdecydowałby się na ujawnienie. Jednak po konsultacjach z jednym z lubelskich adwokatów zrezygnował, bo ten miał mu wyjaśnić, że za popełnione przez niego przestępstwa groziła mu kara dożywotniego więzienia.

    W rozmowach ze swoimi współpracownikami mówił, że w najbliższym czasie w Polsce musi dojść do zmiany ustroju, a on zrobi wszystko, aby do tego dotrwać. Pragnienie powrotu do normalnego życia powodował związek z Danutą Mazur z Wygnanowic, z którego 11 stycznia 1958 roku urodził się syn Marek. Oboje podejmowali próby sformalizowania swojego związku. Kończyły się one niepowodzeniem, gdyż księża, obawiając się prowokacji SB, odmawiali udzielenia ślubu. Funkcjonariusze UB/SB używali przeróżnych sposobów, aby go wytropić. Pozyskiwano konfidentów, którzy z jednej strony mieli penetrować jego rodzinę i środowisko pomocników, z drugiej próbowali ustalić jego kryjówkę. W domach członków najbliższej rodziny "Lalusia" oraz jego najbliższych współpracowników instalowano aparaturę podsłuchową; w zabudowaniach sąsiadujących organizowane były tzw. zakryte punkty obserwacyjne, w których dwóch – trzech funkcjonariuszy spędzało po kilka tygodni w oczekiwaniu na pojawienie się "Lalusia". Bezskutecznie.

    Na początku 1963 roku funkcjonariuszom Wydziału III SB KW MO w Lublinie udało się wyselekcjonować człowieka, który mógł przyczynić się do ujęcia lub likwidacji "Lalusia". Był to Stanisław Mazur – bratanek ojca Danuty Mazur, mieszkający wtedy w Lublinie. Na podstawie "materiałów kompromitujących" oficerom  SB udało się go zwerbować jako tajnego współpracownika; nadano mu ps. "Michał". Przez kolejne miesiące dojeżdżał do Wygnanowic, spotykał się ze swoimi krewnymi, a jednocześnie współpracownikami "Lalusia". Jako bliski krewny darzony był przez nich zaufaniem. W sierpniu 1963 roku udało mu się spotkać z "Lalusiem". Przez następne trzy miesiące SB przy pomocy TW "Michała" coraz bardziej osaczała "Lalusia". 20 października 1963 roku agent wyposażony w aparaturę podsłuchową spotkał się z Józefem Franczakiem. W okolicy oczekiwała grupa likwidacyjna złożona z dziesięciu oficerów operacyjnych SB i 60 funkcjonariuszy ZOMO . Akcja zakończyła się fiaskiem z powodu awarii środków łączności posiadanych przez agenta, trudnych warunków terenowych oraz wyznaczenia spotkania na wieczór. Następnego dnia rano TW "Michał" przekazał swojemu oficerowi prowadzącemu, że poprzedniego dnia udało mu się ustalić markę i numer rejestracyjny motocykla, którym "Laluś" został przywieziony na spotkanie.

    21 października 1963 roku zorganizowano grupę operacyjną składającą się z dwóch oficerów SB i 35 funkcjonariuszy ZOMO, którą dowieziono w okolice wsi Majdan Kozic Górnych. O godz. 15.45 zabudowania Wacława Becia – właściciela motocykla – zostały okrążone. "Laluś" zauważywszy zbliżającą się obławę, próbował – udając gospodarza – przejść przez linię obstawy. Gdy został wezwany do zatrzymania się, wydobył pistolet, oddał kilka strzałów i zaczął uciekać. Przebiegł ok. 300 metrów, po czym został śmiertelnie ranny i po kilku minutach zmarł. W prosektorium Zakładu Medycyny Sądowej w Lublinie przeprowadzono sekcję zwłok i pozbawiono je głowy, a następnie złożono w bezimiennym grobie na cmentarzu komunalnym przy ul. Unickiej w Lublinie. Dzięki pomocy pracownika cmentarza rodzinie udało się ustalić miejsce pochówku. Dopiero w 1983 roku siostry "Lalusia" przeniosły prochy do rodzinnego grobowca, na cmentarzu parafialnym w Piaskach .

    21 października 1963 rok. Pośmiertne zdjęcie Józefa Franczaka, wykonane przez SB po zastrzeleniu "Lalka" w Majdanie Kozic Górnych.

    Wykonane przez SB pośmiertne zdjęcie Józefa Franczaka ps. "Lalek". Jak widać, ciało jeszcze w całości...

    11 maja 2007 r. z inicjatywy Zrzeszenia Wolność i Niezawisłość Obszaru Wschodniego w Lublinie oraz Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa odsłonięto w Piaskach pomnik Ostatniego Partyzanta RP – sierż. Józefa Franczaka ps. "Lalek".

    Odsłonięty 11 maja 2007 r. w Piaskach pomnik w hołdzie ostatniemu żołnierzowi Rzeczypospolitej Polskiej, sierż. Józefowi Franczakowi ps. "Lalek".

    21 października 2008 roku. Marek Franczak, syn „Lalusia”, przy pomniku ojca na cmentarzu w Piaskach.

    17 marca 2008 r. Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej Lech Kaczyński nadał Krzyż Komandorski z Gwiazdą Orderu Odrodzenia Polski, pośmiertnie, ostatniemu żołnierzowi wyklętemu Józefowi Franczakowi ps. "Lalek".
    Józef Franczak odznaczony został za wybitne zasługi dla niepodległości Rzeczypospolitej Polskiej w 90. rocznicę swoich urodzin. Odznaczenie odebrał syn Marek Franczak.



    GLORIA VICTIS !!!

    Więcej na temat życia i walki sierż. Józefa Franczaka "Lalka" czytaj:

    Strona główna>
    Prawa autorskie>

    0 0

    68. rocznica śmierci mjr. Antoniego Żubryda "Zucha"

    ...Nie dajmy zginąć poległym.
    Zbigniew Herbert

    Mjr Antoni Żubryd "Zuch"

    68 lat temu, 24 października 1946 r., w lesie w pobliżu Malinówki (pow. brzozowski), agent UB Jerzy Vaulin strzałem w tył głowy podstępnie zamordował mjr. Antoniego Żubryda „Zucha”, dowódcę Samodzielnego Batalionu Operacyjnego NSZ „Zuch”, jednego z największych antykomunistycznych oddziałów partyzanckich działających na terenie ówczesnego województwa rzeszowskiego, operującego w powiatach sanockim, brzozowskim i krośnieńskim w latach 1945-1946. Wraz z Żubrydem śmierć poniosła również jego żona Janina, będąca w ósmym miesiącu ciąży.

    Oddział„Żubryda” został ostatecznie rozbity przez pracowników Informacji Wojskowej z 8 Dywizji Piechoty, którzy wprowadzili do oddziału własnych ludzi. Dzięki nim 23 czerwca 1946 roku grupa ppor. Kazimierza Kocyłowskiego (dowódca ochrony oddziału Żubryda) została otoczony przez 32. Pułk Piechoty w rejonie Niebieszczan; do niewoli dostało się wówczas 21 partyzantów. Wcześniej, trzech schwytanych „żubrydowców” zostało na przełomie maja i czerwca powieszonych w publicznych egzekucjach: dwóch na stadionie piłkarskim „Wierchy” (Władysław Skwarc, Władysław Kudlik), a trzeci na rynku (Henryk Książek).
    29 września 1946 roku Żubrydowi wraz z resztą oddziału udało się jeszcze rozbić grupę operacyjną wojska, MO i UB z Sanoka – partyzanci ujęli i rozstrzelali kilku milicjantów oraz aktywistę PPR biorącego udział w obławie, jednak od tego czasu inicjatywę strategiczną na polu walki przejęły komunistyczne siły bezpieczeństwa. W tych okolicznościach Żubryd, zdając sobie sprawę z beznadziejności sytuacji, postanowił wraz zżoną Janiną przedrzeć się do Austrii.

    Janina Żubryd z d. Praczyńska ps. „Janek”

    O zmierzchu 24 października 1946 roku Żubrydowie przybyli do Malinówki. Był wraz z nimi towarzysz broni Jerzy Vaulin ps. „Mar”. Vaulin, były żołnierz AK, kilka miesięcy wcześniej zwerbowany przez UB jako tajny współpracownik „Mewa” i skierowany do oddziału Żubryda.
    MajorŻubryd pozostawił małżonkę i wraz z Vaulinem poszli sprawdzić dalszą trasę przemarszu. Kiedy obaj weszli do lasu Vaulin niepostrzeżenie wyjął z kabury swojego browninga – kal. 7,65 mm i strzałem w tył głowy zabił Antoniego Żubryda. Chwilę potem podstępem zwabił w to samo miejsce będącą w ósmym miesiącu ciąży Janinę Żubryd i ją również zamordował. Następnego dnia UB zabrała ciała małżeństwa Żubrydów. Nigdy nie odnaleziono miejsca ich pochówku.

    Mjr Antoni Żubryd "Zuch" - pośmiertne zdjęcie wykonane przez UB.

    Zdjęcie wykonane przez UB. Ciała mjr. Antoniego Żubryda "Zucha" i jego żony Janiny, zastrzelonych przez agenta UB Jerzego Vaulina 24 X 1946 r.

    GLORIA VICTIS !


    Antoni Żubryd

    Antoni Żubryd urodził się 4 września 1918 roku w rodzinie robotniczej w Sanoku jako syn Michała i Anny z d. Wołoszyn. W Sanoku ukończył Szkołę Męską nr 2 im. Króla Władysława Jagiełły. W 1933 r. rozpoczął naukę w Szkole Podoficerów Piechoty dla Małoletnich Nr 2 w Śremie, którą ukończył w 1936 r., otrzymując przydział wojskowy do 40. Pułku Piechoty „Dzieci Lwowskich”. Do 1939 r. dosłużył się stopnia sierżanta zawodowego. W czasie wojny aresztowany przez Sowietów na granicznym Sanie, zgodził się na współpracę z wywiadem sowieckim. Później aresztowany przez gestapo, skazany na karę śmierci, zbiegł z miejsca egzekucji i powrócił do Sanoka, gdzie ukrywał się aż do lata 1944 r., gdy po wejściu Sowietów został zatrudniony w sanockim Powiatowym Urzędzie Bezpieczeństwa Publicznego na stanowisku oficera śledczego. Zajmował się głównie volksdeutschami, konfidentami gestapo i członkami UPA. Będąc funkcjonariuszem UB, utrzymywał też kontakty z ukrywającymi się członkami podziemia antykomunistycznego.

    Budynek byłego Powiatowego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego w Sanoku.

    Zagrożony dekonspiracją 8 czerwca 1945 r. zdezerterował z sanockiego PUBP i skontaktował się ze znanymi sobie, ukrywającymi się członkami AK. Pierwszą akcją, jaką wykonał już po "drugiej stronie barykady", była likwidacja szefa sanockiego PUBP, Tadeusza Sieradzkiego. Stało się to 15 czerwca 1945 r.
    Wykorzystując swoje wojskowe wykształcenie oraz posiadane zdolności przywódcze, wkrótce podporządkował sobie drobne grupy zbrojne działające w terenie, tworząc duży oddział zbrojny. W skład oddziału weszły grupy Edmunda Sawczyna "Mundka", Mariana Skiby "Ryszarda" i Stanisława Kossakowskiego "Ułana" - dezertera z KW MO w Rzeszowie. Oddział ten stworzony był również z inspiracji działającego w konspiracji Stronnictwa Narodowego. Na jednym z jego zebrań, w obecności przedstawiciela SN z Krakowa, prezes Zarządu Powiatowego SN w Sanoku Tadeusz Wojtowicz "Wilk" przyjął od dowódców poszczególnych grup partyzanckich przysięgę. Dowódcą nowo powstałego oddziału został Stanisław Surowiak "Ursus" (związany z NOW), a jego zastępcą Żubryd, który faktycznie dowodził oddziałem, ponieważ Surowiak nie cieszył się zaufaniem ze względu na swoje niejasne kontakty z UB.

    W połowie listopada 1945 r. na leśnej polanie między miejscowościami Raczkowa i Końskie odbyła się odprawa wszystkich dowódców grup partyzanckich i ich zastępców podległych Żubrydowi. Odprawę prowadził NN oficer w stopniu kapitana, który przyjechał z Krakowa. W odprawie oprócz Żubryda brali udział: Mieczysław Kocyłowski "Czarny", Kazimierz Kocyłowski "Wichura", Marian Skiba "Ryszard", Edmund Sawczyn "Mundek", Władysław Stefkowski "Rura", NN "Marynarz", NN "Józek", Stanisław Kossakowski "Ułan", NN "Dąb". Na tej odprawie oddział przyjął nazwę Samodzielny Batalion Operacyjny Narodowych Sił Zbrojnych. Dowódcą został Żubryd, awansowany do stopnia kapitana, a jego zastępcą mianowano Mieczysława Kocyłowskiego "Czarnego", awansując go do stopnia podporucznika.
    Wszystkie grupy podległe Antoniemu Żubrydowi stały się kompaniami batalionu. Dowódcami kompanii zostali: Kossakowski, Sawczyn i Skiba. Osobną grupą, składającą się z kilku zaufanych partyzantów, którzy stanowili jednocześnie ochronę Żubryda, dowodził on sam. Łączność między poszczególnymi kompaniami zapewniała doskonale zorganizowana sieć łączników. Poszczególne kompanie batalionu miały dość dużą swobodę działania i decyzje o przeprowadzeniu akcji były podejmowane samodzielnie przez ich dowódców, w zależności od sytuacji.

    Ppor. Mieczysław Kocyłowski "Czarny", zastępca Żybryda.

    Z powyższego, oraz z relacji samych "żubrydowców", jasno wynika, że oddział Antoniego Żubryda najprawdopodobniej został podporządkowany NSZ. Niestety, jak dotychczas, nie natrafiono na żadne inne dokumenty, które mogłyby to potwierdzić. Być może wynika to z tego, że, jak pisze LeszekŻebrowski we wstępie do III t. "NSZ - dokumenty, struktury, personalia": w okresie między lipcem a listopadem 1945 r. NSZ-ONR zostały rozbite aresztowaniami, a dowództwo zostało zdezorganizowane [...] natomiast istniejące oddziały partyzanckie posługujące się nazwą NSZ, w znacznej mierze podlegały już NZW lub działały samodzielnie bez łączności z dowództwem NSZ-ONR i właśnie do tych ostatnich, jak wszystko na to wskazuje, mógł należeć Samodzielny Batalion Operacyjny NSZ pod dowództwem Antoniego Żubryda. Niewątpliwie oddział Żubryda wpisywał się w nurt narodowego podziemia zbrojnego. Aresztowani członkowie oddziału wymieniali następujące cele, o które walczyli:

    • Ażeby nie było w Polsce komunistów i wyniszczyć członków partii PPR.
    • Walczyć za Polskę demokratyczną, a nie żydowską i komunistyczną.
    • Walczyć za Polskę katolicką.
    • Walczyć z Bezpieczeństwem, bo tam są sami komuniści.
    • Walczyć o granice do roku 1939, za Lwów i Wilno.
    Szacunkowo liczebność oddziału można określić na 120-150 partyzantów. Miał on duże wsparcie wśród miejscowej ludności, ponieważ bronił polskie wioski przed napadami bojówek UPA. Oddział zwalczał przede wszystkim funkcjonariuszy UB, likwidował gorliwych działaczy PPR oraz konfidentów UB. Natomiast, wbrew temu, co przez lata twierdzono, między żołnierzami "ludowego" Wojska Polskiego a "żubrydowcami" często dochodziło do współpracy. Z wojska docierała do oddziału amunicja, w wojskowej rusznikarni remontowano partyzancką broń, a oficerowie z 34. Pułku Piechoty, który stacjonował w Sanoku, wielokrotnie spotykali się towarzysko z "żubrydowcami". Doszło nawet do tego, że partyzanci pomagali wojsku wysiedlać Morochów w kwietniu 1946 r.

    Janina Żubryd z d. Praczyńska, żona Antoniego Żubryda. Po zwolnieniu z aresztu UB stale przebywała w oddziale męża. Zastrzelona wraz z mjr. Żubrydem przez agenta UB Jerzego Vaulina 24 października 1946 w okolicach wsi Malinówka.

    Najbardziej spektakularną akcję przeprowadzono 16 grudnia 1945 r., kiedy cały batalion pod dowództwem Żubryda zajął na przeszło pół dnia Korczynę, obsadzając wszystkie ważniejsze urzędy. Z rąk "żubrydowców" zginęło wielu funkcjonariuszy UB, a także dwóch wysokiej rangi oficerów sowieckich służących w "ludowym" Wojsku Polskim: szef sztabu 8. Dywizji Piechoty ppłk Teodor Rajewski oraz zastępca szefa wydziału wydziału polityczno-wychowawczego wspomnianej dywizji, "enkawudzista", kpt. Abraham Preminger.
    Rozbicie oddziału Żubryda stało się jednym z głównych zadań dla funkcjonariuszy miejscowej "bezpieki". Starano się też zastraszyć miejscową ludność poprzez zorganizowanie publicznych egzekucji ujętych partyzantów Żubryda. 24 maja 1946 r. na stadionie miejskim w Sanoku, w obecności młodzieży szkolnej, powieszono Władysława Kudlika i Władysława Skwarca, a 4 czerwca na sanockim rynku w ten sam sposób stracono chor. Henryka Książka.

    Władysław Skwarc "Krzew", żołnierz oddziału mjr. Żubryda. Powieszony wraz z Władysławem Kudlikiem w publicznej egzekucji 24 maja 1946 r. na stadionie miejskim w Sanoku.

    Do samego oddziału udało się też wprowadzić trzech agentów Informacji Wojskowej, m.in. "Zucha" i"Bystrego", którzy przyczynili się do śmierci czterech "żubrydowców" i rozbicia oddziału. Jednak Żubryd z grupą ok. 30 ludzi działał dalej na terenie pow. Brzozów i Krosno.

    Urodzony 8 IX 1941 r. syn Janiny i Antoniego Żubrydów - Janusz, w wieku 4 lat aresztowany przez UB; spędził ponad 6 miesięcy w rzeszowskim więzieniu. O koszmarze zgotowanym dziecku przez komunistów czytaj więcej: Januszek Żubryd, lat 4 – najmłodszy więzień UB>

    We wrześniu 1946 r. w jego najbliższe otoczenie przeniknął agent UB Jerzy Vaulin "Warszawiak". Vaulin był akowcem o pięknej konspiracyjnej karcie, który dał się zwerbować UB i podjął się zlikwidowania Antoniego Żubryda. Dokonał tego 24 października 1946 r. w lesie w pobliżu Malinówki. Wraz z Żubrydem zginęła jego żona, Janina. Zamordowani zostali strzałami w tył głowy. Vaulin do dziś uważa, że zamordowanie Żubrydów było jego największym bojowym wyczynem. W 1999 r. sprawca podwójnego morderstwa stanął przed sądem, jednak sprawa została umorzona. Żołnierze Żubryda znajdowali się w kręgu zainteresowań UB, a później SB aż do końca lat 80. i niewielu z nich dożyło czasów, kiedy prawda o ich działalności powoli przestaje być "białą plamą" w naszej najnowszej historii.

    Pomnik w miejscu śmierci Antoniego i Janiny Żubrydów odsłonięty 28 X 2012 r. [zobacz relację i zdjęcia>]

    Więcej na temat mjr. Antoniego Żubryda ps. "Zuch" czytaj:
    Strona główna>
    Prawa autorskie>

    0 0

    Uroczyste otwarcie ulicy Józefa Franczaka "Lalka" w Lublinie



    Lublin ma ulicę Józefa Franczaka "Lalka"– ostatniego partyzanta, który walczył z bezpieką do 21 października 1963 roku. W uroczystym odsłonięciu tablicy udział wziął syn bohatera oraz wicewojewoda lubelski Marian Starownik. Podczas uroczystości syn „Lalka”, Marek Franczak, powiedział, że nie spodziewał się, iż dożyje takiego dnia. Lublin jest pierwszym miastem, które w ten sposób uhonorowało ostatniego Żołnierza Wyklętego, który na Lubelszczyźnie walczył z bronią w ręku aż do 1963 roku.

    Józef Franczak "Lalek" jako żołnierz żandarmerii Wojska Polskiego. Zdjęcie z czerwca 1939 r.

    Symboliczne odsłonięcie tablic z nazwą ulicy Józefa Franczaka „Lalka”– odbyło się w środę 19 listopada 2014 r. przy Rondzie Janusza Krupskiego, łączącym ulice: Droga Męczenników Majdanka, Hieronima Dekutowskiego „Zapory” oraz - obecnie - Józefa Franczaka „Lalka”.
    Uroczystości rozpoczęła Msza Święta w kościele garnizonowym pw. Niepokalanego Poczęcia NMP w Lublinie sprawowana w intencji Józefa Franczaka i Żołnierzy Niezłomnych przez ks. mjr, Andrzeja Piersiaka proboszcza parafii cywilno-wojskowej, kapelana WP.


    Prawdę mówiąc nie sądziłem, że kiedyś do tego dojdzie - powiedział portalowi wPolityce.pl Marek Franczak, syn „Lalka” tuż przed odsłonięciem tablicy z imieniem ojca.
    Jestem dumny, ale nie tylko ze względu na ojca, że to jest ulica Józefa Franczaka. Według mnie to uznanie całości tego podziemia, niech to będzie symbol wszystkich tych Żołnierzy Wyklętych. To wspaniałe dowartościowanie tych ludzi po wielu, wielu latach - dodał Marek Franczak.

    Piotr Gawryszczak z lubelskiej Fundacji Niepodległości, która sfinansowała tablicę mówił, że Józef Franczak zasługuje na honory nie tylko na Lubelszczyźnie, bo to on przecież był tym ostatnim, który z bronią w ręku podtrzymywał ideę walki o niepodległość. Był bezpośrednim podwładnym kpt. Zdzisława Brońskiego „Uskoka”, przenosił zatem pamięć o swoich dowódcach, pośrednio także o mjr. Hieronimie Dekutowskim „Zaporze”.
    Nawet w dokumentach PZPR znalazłem kiedyś taki cytat, który mówił, że „na terenie, gdzie on działał nie było struktury partyjnej, bo wszyscy boja się bandyty Lalka”. Czyli jeden człowiek, który tak naprawdę przecież już tylko walczył o przetrwanie, ale współpracujący z wieloma osobami, które go karmiły i dawały mu schronienie, powodował, że tych struktur komunistycznych tu po prostu nie było - opowiada Gawryszczak.

    1947 rok. Od lewej: Stanisław Kuchciewicz "Wiktor", kpt. Zdzisław Broński "Uskok", Józef Franczak "Lalek", Walenty Waśkowicz "Strzała".

    Piotr Krzysztof Kuty, lubelski radny i inicjator przedsięwzięcia podkreślił, że ulicy dla ostatniego wyklętego nie wybrano przypadkowo. Jest to najdalej na wschód wysunięte miejsce Lublina, trasa wylotowa w kierunku miejscowości Piaski, związanej z życiem i śmiercią Józefa Franczaka. Dodatkowo ta ulica zbiega się z ulicą nazwaną na cześć dowódcy „Lalka” mjr. Hieronima Dekutowskiego „Zapory”, a łączy te dwie ulice Rondo im. Janusz Krupskiego, strażnika pamięci o Żołnierzach Wyklętych, który zginął w Smoleńsku - powiedział Piotr Krzysztof Kuty.


    Marek Franczak dodał, że szczególnie wzruszający jest widok młodych ludzi, którzy chcieli wziąć udział w symbolicznym otwarciu ulicy imienia jego ojca. To wspaniali młodzi patrioci, w niektórych środowiskach nazywani nawet faszystami, a to oni utożsamiają się z Żołnierzami Wyklętymi i to oni niosą dalej ideę ich walki i pamięć o nich - powiedział Franczak.

    To z pewnością przywracanie pamięci, pamięci historycznej. Szczególnie młodemu pokoleniu Polaków. Pamięci o tych bohaterach, którzy przez dziesięciolecia byli autentycznie wyklęci, zapomniani albo nazywani bandytami. Którzy byli skazani na wyrzucenie na śmietnik historii. Okazuje się, że to jednak im historia przyznała rację i to oni są autentycznymi patriotami. Uhonorowanie przez Radę Miasta Lublin postaci Józefa Franczaka jest aktem dziejowej sprawiedliwości wobec człowieka, który przez 24 lata z bronią w ręku walczył o niepodległą Ojczyznę -  powiedział Piotr Krzysztof Kuty.

     
    Józef Franczak ps. Lalek, Laluś (ur. 1918) był ostatnim partyzantem Rzeczypospolitej – poległ z bronią w ręku w walce z obławą połączonych sił SB i ZOMO w dniu 21 października 1963 we wsi Majdan Kozic Górnych niedaleko Piask. Przed wojną ukończył Szkołę Podoficerską w Centrum Wyszkolenia Żandarmerii w Grudziądzu, przydzielony został do Plutonu Żandarmerii w Równem. W 1939 r. uciekł z sowieckiej niewoli. Podczas wojny i po jej zakończeniu walczył w szeregach ZWZ-AK-WiN. Był podwładnym słynnych dowódców partyzanckich: mjr. Hieronima Dekutowskiego „Zapory” i kpt. Zdzisława Brońskiego „Uskoka”.
    17 marca 2008 r. Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej Lech Kaczyński nadał „Lalkowi” pośmiertnie Krzyż Komandorski z Gwiazdą Orderu Odrodzenia Polski. Józef Franczak odznaczony został za wybitne zasługi dla niepodległości Rzeczypospolitej Polskiej w 90. rocznicę swoich urodzin. Odznaczenie odebrał syn Marek Franczak.

    Więcej informacji i zdjęć z uroczystości:

    Więcej na temat życia i walki sierż. Józefa Franczaka "Lalka" czytaj:
    Strona główna>
    Prawa autorskie>

    0 0

    65. rocznica śmierci p or. Kazimierza Żebrowskiego "Bąka"

    ...Nie dajmy zginąć poległym.
    Zbigniew Herbert
    Por. Kazimierz Żebrowski "Bąk", ostatni komendant III Okręgu NZW Białystok. Poległ 3 grudnia 1949 r.

    65 lat temu, rankiem 3 grudnia 1949 r., w wyniku doniesienia agenturalnego, zabudowania w Mężeninie (pow. Łomża), gdzie przebywał komendant białostockiego Okręgu Narodowego Zjednoczenia Wojskowego por. Kazimierz Żebrowski "Bąk" wraz ze swoim synem Jerzym ps. "Konar", zostały otoczone przez grupę operacyjną II Brygady KBW i UB. Dowodzący operacją wezwał partyzantów do poddania się. W odpowiedzi "Konar" wystrzelił serię z automatu i wybiegli z ojcem przez tylne drzwi stodoły, ale i tam natknęli się na linię obławy, którą ostrzeliwując się próbowali sforsować. Teofil Lipka, gospodarz, u którego się ukrywali, tak wspominał ostatnie chwile Komendanta:

    [...] "Bąk" z synem biegną w kierunku olszyny. Ci z podwórka grzeją do nich. "Konar" zachwiał się, krzyczy: "Tato! Jestem ranny" – i zwalił się na ziemię. "Bąk" zaraz się wrócił, ukląkł przy głowie syna, przeżegnał się, przystawił mu pistolet do głowy i dwa razy strzelił. Tamci krzyczą, żeby przestał się bić. "Bąk" strzelił sobie w głowę. Bój się skończył.

    Ciało ostatniego komendanta białostockiego Okręgu NZW zastygło obok ciała jego syna. Walczyli i zginęli razem. Stało się tak, jak często w rozmowach z Teofilem Lipką zapowiadali. Mówili mu, że jeżeli znajdą się w sytuacji bez wyjścia, nie dadzą się wziąć żywcem. Wedle rachuby: zginąć, ale nikogo nie wydać. Uznawali, że są to winni ludziom, którzy przez lata udzielali im schronienia; wedle przyrzeczenia "Bąka", że z komunistami będzie się bił do ostatniego naboju, a ten ostatni nabój zostawi dla siebie. Słowa dotrzymali!

    JerzyŻebrowski "Konar", syn por. Kazimierza Żebrowskiego "Bąka". Żołnierz NZW Okręgu Białystok. W konspiracji od 1941 r. Poległ 3 grudnia 1949 r.

    GLORIA VICTIS !

    Więcej informacji o por. Żebrowskim znajdziesz w artykule:

    Strona główna>
    Prawa autorskie>

    0 0
  • 01/16/15--00:26: WARTO PRZECZYTAĆ... (81)

  • Marek A. Koprowski
    Żołnierze Wyklęci. I znów za kraty
    Wydawnictwo Replika 2015, ss. 368, oprawa miękka + skrzydełka, wymiary: 145x205 mm

    Marek A. Koprowski, autor wydanej w ubiegłym roku książki "Żołnierze Wyklęci. Przecież to dziecko bandyty!", w drugim tomie przedstawia kolejny zbiór autentycznych relacji żołnierzy podziemia antykomunistycznego, którzy wyszli cało z sowieckich więzień i katowni.

    W książce "Żołnierze Wyklęci. I znów za kraty" brak szczegółowych map działań poszczególnych jednostek podziemia antykomunistycznego; dzięki relacjom świadków tamtych czasów poznajemy jednak sylwetki szeregowych żołnierzy i przywódców, ich charaktery, słabości i wybory, często także codzienne życie w konspiracji. Opowieści te sprawiają, że "Zapora" czy "Jastrząb", nie przestając być bohaterami, stają się dla nas bardziej ludzcy.

    Drugą stroną książki jest szczegółowy opis represji, jakim poddawani byli zarówno autorzy poszczególnych relacji, jak i ich rodziny oraz koledzy, męczeni w ubeckich katowniach, trzymani w więzieniach i zakładach karnych, skazywani na śmierć lub nieustannie nadzorowani nawet po wyjściu na wolność.Patronaty: portal Niezlomni.com, portal Konflikty.pl, portal wMeritum.pl, Stowarzyszenie Odra-Niemen.

    O autorze:
    Marek A. Koprowski - pisarz, dziennikarz, reporter, od ponad dwudziestu lat zajmujący się problematyką wschodnią i losami Polaków na Wschodzie. Jako wysłannik kilku pism odbył ponad sto dwadzieścia podróży od Brześcia po Sachalin i Kamczatkę, odwiedzając wszystkie kraje na postsowieckim obszarze. Plonem tych wypraw oprócz tysięcy artykułów, jest też kilkanaście książek. Laureat nagrody  "Polcul - Jerzy Boniecki Foundation" za działalność na rzecz utrzymania kultury polskiej na Wschodzie w 2007 roku oraz IV edycji konkursu „Książka Historyczna Roku” o Nagrodę  im. Oskara Haleckiego za książki „Wołyń” Akt I i Akt II. W 2014 r. ukazał się pierwszy tom wspomnień żołnierzy antykomunistycznego podziemia, zebranych przez M.A. Koprowskiego, "Żołnierze Wyklęci. Przecież to dziecko bandyty!"

    SPIS TREŚCI:

    • „Wolność i Niezawisłość”: Zygmunt Mogiła-Lisowski, I znów za kraty! ... 7
    • Inspektorat Częstochowski AK: Henryk Baldowski, Dawać świadectwo prawdzie ... 74
    • „Wolność i Niezawisłość”: Bronisław Albin, Z Lublina do „Zapory” ... 102
    • Konspiracyjne Wojsko Polskie: Zdzisław Wodzisławski, Za współpracę z bandą ... 140
    • Konspiracyjne Wojsko Polskie: Stanisław Nowak, Z bandyckiej rodziny ... 154
    • „Wolność i Niezawisłość”: Helena Krasińska, Będziemy dzwonić do Londynu ... 188
    • „Wolność i Niezawisłość”: Eugeniusz Kuśmiderski, Dalsza konspiracja nie miała sensu ... 206
    • „Wolność i Niezawisłość”: Zygmunt Witek, Zaczęliśmy „chodzić” z „Zaporą” ... 222
    • „Wolność i Niezawisłość”: Wacław Szacoń, W kontrwywiadzie WiN ... 233
    • Narodowe Siły Zbrojne: Zbigniew Leopold Kuciewicz, O prawdę historyczną ... 265
    • Posłowie... 359
    Książka do nabycia: Strona główna>
    Prawa autorskie>

    0 0

    70. rocznica śmierci por. Jana Borysewicza "Krysi", "Mściciela".

    ...Nie dajmy zginąć poległym.
    Zbigniew Herbert

    Por. Jan Borysewicz "Krysia", Mściciel" (1913-1945). Zdjęcie przedwojenne.

    70 lat temu, 21 stycznia 1945 r., w walce z zasadzką zorganizowaną przez grupę operacyjną 105. Oddziału Pogranicznego NKWD koło wsi Kowalki pod Naczą poległ por. Jan Borysewicz "Krysia" . Ciało komendanta, pozostawione przez podkomendnych podczas odwrotu w śniegu, wpadło w ręce bolszewików. Sowieci obwozili je potem po terenie, prezentując je ludności. Śmierć legendarnego dowódcy miała złamać ducha oporu ludności polskiej.

    Jan Borysewicz „Krysia” był jednym z najwybitniejszych dowódców partyzanckich Armii Krajowej w Nowogródzkim Okręgu ZWZ-AK. Jego wielkość tworzy jednak nie tylko ocena dokonań organizacyjnych i bojowych, ale też i społeczny odbiór jego postaci przez mieszkańców Ziemi Mickiewicza. Jeszcze za życia stał się bowiem symbolem kresowego żołnierza Polski Walczącej. Nie było chyba bardziej popularnego dowódcy jednostki partyzanckiej na Nowogródczyźnie niż „Krysia” - a przecież w Nowogródzkim Okręgu AK działało, nie licząc mniejszych jednostek, dziewięć partyzanckich batalionów AK prowadzonych przez dzielnych oficerów, także słynnych i cieszących się popularnością wśród ludności. Por. „Krysia” stał się symbolem walki o Polskę - ale też i obrony kresowej ojcowizny, pochodził bowiem z rodziny z dziada pradziada zamieszkałej na tych ziemiach. Jednakowo skutecznie bił obu okupantów. Był dowódcą - i przywódcą - jak to się dziś określa „charyzmatycznym”. Pierwsze strzały oddawał w wojnie obronnej 1939 r. - ostatnie, po pięciu latach walki - bojach z nowym - sowieckim okupantem, z Wojskami Wewnętrznymi NKWD. Poszedł „do lasu” z siedmioma podkomendnymi - a po roku miał pod swymi rozkazami pełny batalion. Całe wyposażenie i uzbrojenie „Krysia” i jego podkomendni zorganizowali sobie lub zdobyli w walce sami. Tu nie było ani jednego zrzutu alianckiego, a z nikłych dostaw wyposażenia przysyłanego przez Centralę Zaopatrzenia Terenu Kedywu KG AK - nie otrzymali ani jednej sztuki broni. Wśród ścierania się wpływów niemieckich, sowieckich, litewskich i białoruskich - poprowadził por. Jan Borysewicz miejscową społeczność polską do skutecznej walki, zorganizowanej na wzór wojskowy. Był przy tym autentycznym obrońcą kresowych wiosek i zaścianków - każdy, kto występował przeciw społeczności polskiej, bez względu na to pod jakimi znakami działał, spotykał się z jego przeciwdziałaniem. Był świetnym oficerem, wybitnym organizatorem, a nade wszystko - przyzwoitym człowiekiem, świetnie rozumiejącym się z żołnierzami i ludnością, bez poparcia której żadna działalność konspiracyjna czy partyzancka nie byłaby możliwa... [czytaj dalej]>

    Por. Jan Borysewicz "Krysia".

    Jan Borysewicz. Zdjęcie prze dwojenne ze Szkoły Podchorążych Piechoty w Ostrowii Mazowieckiej - Komorowie.

    Jan Borysewicz (drugi od prawej, bez czapki) w Szkole Podchorążych Piechoty w Ostrowii Mazowieckiej - Komorowie.

    Jan Borysewicz (pierwszy od prawej, bez czapki) w Szkole Podchorążych Piechoty w Ostrowii Mazowieckiej - Komorowie.

    Ppor. Jan Borysewicz podczas służby w 41 pułku piech oty WP w Suwałkach.

    GLORIA VICTIS !!!



    Więcej na temat por. Jana Borysewicza "Krysi" czytaj tutaj:

    Zainteresowanych historią walki polskich partyzantów na Kresach Wschodnich II Rzeczypospolitej, m.in.:
    po wkroczeniu sowietów, zapraszam do lektury kategorii Im poświęconej:


    Strona główna>
    Prawa autorskie>

    0 0
  • 01/28/15--02:43: WARTO PRZECZYTAĆ... (82)
  • Książka o Żołnierzach Wyklętych do pobrania!


    Dla Niepodległej. Żołnierze Wyklęci 1944-1963
    pod red. Dariusza Piotra Kucharskiego i Rafała Sierchuły
    Poznań 2015, ss. 128, ilustracje, format B5, wymiary okładki: 165 × 236, PDF.


    W niedzielę 1 marca 2015 roku będziemy obchodzić po raz piąty Narodowy Dzień Pamięci Żołnierzy Wyklętych. W całej Polsce a także zagranicą, środowiska patriotyczne, organizacje społeczne i samorządy składają hołd niezłomnym bohaterom antykomunistycznego podziemia, mordowanym, katowanym i wyklętym za obronę naszej niepodległości. Ich walka i tragiczne losy ożywiają dzisiaj wyobraźnię wielu pokoleń Polaków, zwłaszcza ludzi młodych, którym do szczęścia nie wystarczy hasło "róbta co chceta", kolejna telenowela i ciepła woda w kranie.
    "Przede wszystkim z myślą o nich, zespół wybitnych znawców tematu działający pod patronatem Ogólnopolskiego Społecznego Komitetu Upamiętnienia Żołnierzy Wyklętych przygotował książkę wprowadzającą w trudną i przez długi czas zakłamywaną historię. Zachęcamy do lektury i podzielenia się tą publikacją z jak najszerszym kręgiem odbiorców poprzez rozesłanie wersji elektronicznej (plik pdf) do organizacji, instytucji i znajomych, umieszczenie na stronach internetowych, bądź – jeśli znajdą się na to fundusze – poprzez jej wydrukowanie. Zadbajmy wspólnie o to, aby wiedza o dziejach Żołnierzy Wyklętych trafiła „pod strzechy”, do szkolnych, miejskich i osobistych bibliotek!"


    Prace związane z książką były prowadzone społecznie. Przekazujemy ją nieodpłatnie jako pomoc edukacyjną w przywracaniu Niezłomnych do społecznej świadomości.


    Dla Niepodległej [7.26 MB]
    Pobierz!



    [kliknij, aby pobrać okładkę]


    Wyrażamy zgodę na jej rozpowszechnianie w dowolnym nakładzie podczas tegorocznych obchodów Narodowego Dnia Pamięci Żołnierzy Wyklętych i później, zarówno w formie papierowej, jak i elektronicznej. Ostatnią stronę książki (128) pozostawiamy pustą. Przeznaczamy ją dla Państwa, np. dla uhonorowania sponsorów wydania lub umieszczenia nazwy drukarni, natomiast nie wyrażamy zgody na ingerencję w tekst (s. 1-127) i w formę okładki.
    [kliknij, aby powiększyć]

    Materiały i wskazówki drukarskie (pdf i jpg, ok. 30 mb) dostępne są pod linkiem:

    Z wyrazami szacunku i pozdrowieniem,
    Ogólnopolski Społeczny Komitet
    Upamiętnienia Żołnierzy Wyklętych
    skondp@gmail.com

    Autorzy: Leszek Długosz, dr Rafał Drabik, abp Stanisław Gądecki, Dawid Golik, Tomasz Greniuch, Maciej Grzesiński, dr hab. Waldemar Handke, Bogna Hołyńska, Bartłomiej Ilcewicz, dr Ksawery Jasiak, Jacek Karczewski, dr Tomasz Kenar, dr Dariusz Piotr Kucharski, Barbara Lipińska-Postawa, dr Agnieszka Łuczak, Renata Łukaszewicz, dr hab. Filip Musiał, dr Wojciech Jerzy Muszyński, Aleksandra Pietrowicz, Tadeusz M. Płużański, Marcin Podemski, dr Rafał Sierchuła, dr Jarosław Szarek, Władysław Tarnowski, Bartosz Wiczyński, Michał Wołłejko, Leszek Żebrowski, dr Jacek Żurek.

    Strona główna>
    Prawa autorskie>


older | 1 | 2 | 3 | (Page 4) | 5 | 6 | .... | 14 | newer